Witajcie. Od dłuższego czasu przewija się tutaj na forum temat tego, jak przekonać żonę do trójkąta z drugim facetem. U mnie sytuacja wygląda dość trudno — żona jest bardzo tradycyjna. Nawet samo wspomnienie o topless na plaży nie wchodzi w grę. Dlatego zacząłem zasięgać rad forumowiczów.
Poznałem tutaj faceta, który miał bardzo podobny problem — on również chciał czegoś więcej, a jego żona nie była specjalnie zainteresowana. I tak był jednak w lepszej sytuacji ode mnie, bo przynajmniej potrafili o tym rozmawiać.
Szybko okazało się, że mieszkamy w promieniu około 20 kilometrów od siebie, co otwierało spore możliwości poznania się i zorganizowania spotkania. Z naszej korespondencji wynikało, że jest inteligentny, elokwentny i przede wszystkim normalny. Z opisu był wyższy ode mnie, ale szczuplejszy. Dużo pisaliśmy, wymienialiśmy się opiniami i fantazjami.
Początkowo plan był prosty — spotkać się we dwóch, poznać i omówić, jak moglibyśmy zaaranżować przypadkowe spotkanie z naszymi żonami. Jednak życie w ciągłym biegu skutecznie utrudniało organizację takiego spotkania.
W końcu wpadliśmy na inny pomysł.
Moja żona wystawiła na OLX książkę, którą już przeczytała — kryminał, którego akcja toczyła się w czasie rzeczywistym. Wiedząc, o czym jest książka i znając autorkę, przygotowaliśmy się tak, aby kolega sprawiał wrażenie osoby dobrze zorientowanej w jej twórczości. Chodziło o to, żeby zrobił na żonie dobre wrażenie i naturalnie nawiązał rozmowę.
I wszystko przebiegło zgodnie z planem... prawie.
Kolega znalazł ogłoszenie i zadzwonił do mojej żony z numeru podanego na OLX. Zgodnie z ustaleniami zagadał o książkach, wspomniał, że zna autorkę i czytał jej wcześniejsze powieści. Umówił się na konkretny dzień — taki, w którym mnie i dzieci nie miało być w domu.
Co ciekawe, żona nawet nie wspomniała mi, że znalazł się kupiec. Zastanawiało mnie to, ale nie drążyłem tematu.
W końcu nadszedł ten dzień.
Byłem przygotowany na to, że kolega może spróbować ugrać coś więcej, ale byliśmy umówieni — najpierw dobre wrażenie i przygotowanie gruntu pod ewentualne spotkanie w czwórkę.
Zbliżała się godzina prawdy.
Na kamerze przed domem zobaczyłem, jak podjeżdża jego auto. Chwilę wcześniej zadzwonił do żony i powiedział, że już jest.
Żona, ubrana luźno w dres, wyszła przed dom z książką w dłoni.
Pomyślałem: szybka transakcja, chwila rozmowy i tyle.
Oglądałem wszystko na kamerze.
Okazało się, że kolega był przygotowany lepiej, niż zakładałem. Przywiózł nawet ulubione słodycze mojej żony. Rozmawiali o książkach, śmiali się. Kiedy zobaczył, że sytuacja jest neutralna, poprosił o możliwość skorzystania z łazienki.
Żona zgodziła się i zaprosiła go do środka.
Wtedy dostałem wiadomość:
„Jestem w twoim domu. Zaraz przelecę ci żonę.”
Zamarłem.
Przecież to nie był plan.
Pierwsza reakcja? Szok. Zaraz potem pojawiło się podniecenie. Chwilę później próbowałem się uspokoić — przecież znałem swoją żonę. Byłem przekonany, że odrzuci jakikolwiek flirt ze strony obcego faceta.
Czekałem na kolejną wiadomość.
Nic.
Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Nerwy narastały.
O czym rozmawiają? Co robią? Czy naprawdę coś się wydarzyło?
W końcu przyszła wiadomość:
„Całowałem się z twoją. Pozwoliła się dotykać. Kazała schować auto do garażu. Będziemy to robić.”
Nie wierzyłem.
Byłem pewien, że mnie okłamuje.
Kilka chwil później zobaczyłem na kamerze, jak naprawdę chowa auto do garażu.
Wtedy zrobiło mi się słabo.
Po około piętnastu minutach dostałem zdjęcie z sypialni. Na szafce nocnej leżał żel, którego żona używała podczas seksu.
Do tego wiadomość:
„Twoja bierze prysznic. Już był pierwszy raz.”
Zbladłem.
Po chwili przyszło kolejne zdjęcie — moja żona stała naga w garderobie, odwrócona tyłem, nieświadoma, że robi jej zdjęcie.
Potem cisza.
Piętnaście minut kompletnej ciszy.
Żadnych wiadomości. Żadnych zdjęć.
Siedziałem przerażony tym, do czego sam doprowadziłem.
W końcu kolejna wiadomość:
„Nie mówiłeś, że twoja ma spiralę?”
,,Twoja siła pozwoliła mi skończyć w sobie"
Po chwili zdjęcie z sypialni.
Patrzyłem na ekran i nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Przescieradło w jego nasieniu !!!
Kilka minut później zobaczyłem już tylko, jak jego auto wyjeżdża z garażu.
Kiedy wróciłem do domu, byłem w szoku.
Bałem się tego, co usłyszę.
Czy się przyzna?
Czy powie, że ktoś był po książkę?
Zapytałem tylko spokojnie:
— Co robiłaś po południu?
Spojrzała na mnie całkowicie spokojnie i odpowiedziała:
— Wymieniłam prześcieradła i poszewki w sypialni. I tak miałam to zrobić już tydzień temu.
Poznałem tutaj faceta, który miał bardzo podobny problem — on również chciał czegoś więcej, a jego żona nie była specjalnie zainteresowana. I tak był jednak w lepszej sytuacji ode mnie, bo przynajmniej potrafili o tym rozmawiać.
Szybko okazało się, że mieszkamy w promieniu około 20 kilometrów od siebie, co otwierało spore możliwości poznania się i zorganizowania spotkania. Z naszej korespondencji wynikało, że jest inteligentny, elokwentny i przede wszystkim normalny. Z opisu był wyższy ode mnie, ale szczuplejszy. Dużo pisaliśmy, wymienialiśmy się opiniami i fantazjami.
Początkowo plan był prosty — spotkać się we dwóch, poznać i omówić, jak moglibyśmy zaaranżować przypadkowe spotkanie z naszymi żonami. Jednak życie w ciągłym biegu skutecznie utrudniało organizację takiego spotkania.
W końcu wpadliśmy na inny pomysł.
Moja żona wystawiła na OLX książkę, którą już przeczytała — kryminał, którego akcja toczyła się w czasie rzeczywistym. Wiedząc, o czym jest książka i znając autorkę, przygotowaliśmy się tak, aby kolega sprawiał wrażenie osoby dobrze zorientowanej w jej twórczości. Chodziło o to, żeby zrobił na żonie dobre wrażenie i naturalnie nawiązał rozmowę.
I wszystko przebiegło zgodnie z planem... prawie.
Kolega znalazł ogłoszenie i zadzwonił do mojej żony z numeru podanego na OLX. Zgodnie z ustaleniami zagadał o książkach, wspomniał, że zna autorkę i czytał jej wcześniejsze powieści. Umówił się na konkretny dzień — taki, w którym mnie i dzieci nie miało być w domu.
Co ciekawe, żona nawet nie wspomniała mi, że znalazł się kupiec. Zastanawiało mnie to, ale nie drążyłem tematu.
W końcu nadszedł ten dzień.
Byłem przygotowany na to, że kolega może spróbować ugrać coś więcej, ale byliśmy umówieni — najpierw dobre wrażenie i przygotowanie gruntu pod ewentualne spotkanie w czwórkę.
Zbliżała się godzina prawdy.
Na kamerze przed domem zobaczyłem, jak podjeżdża jego auto. Chwilę wcześniej zadzwonił do żony i powiedział, że już jest.
Żona, ubrana luźno w dres, wyszła przed dom z książką w dłoni.
Pomyślałem: szybka transakcja, chwila rozmowy i tyle.
Oglądałem wszystko na kamerze.
Okazało się, że kolega był przygotowany lepiej, niż zakładałem. Przywiózł nawet ulubione słodycze mojej żony. Rozmawiali o książkach, śmiali się. Kiedy zobaczył, że sytuacja jest neutralna, poprosił o możliwość skorzystania z łazienki.
Żona zgodziła się i zaprosiła go do środka.
Wtedy dostałem wiadomość:
„Jestem w twoim domu. Zaraz przelecę ci żonę.”
Zamarłem.
Przecież to nie był plan.
Pierwsza reakcja? Szok. Zaraz potem pojawiło się podniecenie. Chwilę później próbowałem się uspokoić — przecież znałem swoją żonę. Byłem przekonany, że odrzuci jakikolwiek flirt ze strony obcego faceta.
Czekałem na kolejną wiadomość.
Nic.
Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Nerwy narastały.
O czym rozmawiają? Co robią? Czy naprawdę coś się wydarzyło?
W końcu przyszła wiadomość:
„Całowałem się z twoją. Pozwoliła się dotykać. Kazała schować auto do garażu. Będziemy to robić.”
Nie wierzyłem.
Byłem pewien, że mnie okłamuje.
Kilka chwil później zobaczyłem na kamerze, jak naprawdę chowa auto do garażu.
Wtedy zrobiło mi się słabo.
Po około piętnastu minutach dostałem zdjęcie z sypialni. Na szafce nocnej leżał żel, którego żona używała podczas seksu.
Do tego wiadomość:
„Twoja bierze prysznic. Już był pierwszy raz.”
Zbladłem.
Po chwili przyszło kolejne zdjęcie — moja żona stała naga w garderobie, odwrócona tyłem, nieświadoma, że robi jej zdjęcie.
Potem cisza.
Piętnaście minut kompletnej ciszy.
Żadnych wiadomości. Żadnych zdjęć.
Siedziałem przerażony tym, do czego sam doprowadziłem.
W końcu kolejna wiadomość:
„Nie mówiłeś, że twoja ma spiralę?”
,,Twoja siła pozwoliła mi skończyć w sobie"
Po chwili zdjęcie z sypialni.
Patrzyłem na ekran i nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Przescieradło w jego nasieniu !!!
Kilka minut później zobaczyłem już tylko, jak jego auto wyjeżdża z garażu.
Kiedy wróciłem do domu, byłem w szoku.
Bałem się tego, co usłyszę.
Czy się przyzna?
Czy powie, że ktoś był po książkę?
Zapytałem tylko spokojnie:
— Co robiłaś po południu?
Spojrzała na mnie całkowicie spokojnie i odpowiedziała:
— Wymieniłam prześcieradła i poszewki w sypialni. I tak miałam to zrobić już tydzień temu.

