jesteście w stanie bzyknąć laskę, która Was niczym nie pociąga?
Nie, bo po co? Właśnie dlatego przestaliśmy bawić się w swing, ponieważ wolę z żoną, niż z jakąś inną kobietą.
Jak dużym pasztetem musi być laska by nie było chętnych na jej bzykanie facetów?
To są, jak sądzę, bardzo indywidualne kwestie. Poza tym uważam, że pytanie jest źle sformułowane i może być – że się tak wyrażę – krzywdzące. Bywają kobiety urodziwe, u których cechy niefizyczne mogą powodować niechęć ze strony mężczyzn.
Przeglądając FB, czytając artykuły w necie jeśli tylko pojawi się zdjęcie kobiety (ubranej) to pojawiają się stulejarskie komentarze, nie ma znaczenia czy portal/profil motoryzacyjny, wędkarki, o gotowaniu, czy porady prawne, czy inny.... wszędzie pełno stulejarzy. Czemu nie ma podobnych komentarzy od kobiet?
Nie bardzo rozumiem, jakie dokładnie kometarze uznajesz za "stulejarskie". Jeśli masz na myśli teksty w stylu "ruchałbym", to przychodzi mi do głowy pies, sikający na drzewo nie dlatego, że ma pełny pęcherz, tylko żeby zaznaczyć teren, albo "przejmowanie" filmów na YT. Jakiś taki prymitywny terytorializm, gadzi móżdżek przy pracy – coś w tym stylu. Kiedyś pisałem o takim moim znajomym, któremu "instynkt łowczy" kazał uganiać się za spódniczkami. Zapomniałem wtedy nadmienić pewien bardzo interesujący aspekt tej historii: otóż jego żona była bardzo atrakcyjną i seksowną kobietą, i z całą pewnością nie była oziębła – w przeciwnym razie raczej by się z nią żenił. Ale co ja tam wiem, może po ślubie wystygła... Coś jak pies moich znajomych: będzie przynosił piłkę, żeby mu rzucić, bo najfajniejsze jest bieganie za piłką, a nie mamlanie jej w zębach.
Tutaj na forum jest przewaga facetów, na innych portalach erotycznych, randkowych również przeważają samce, do tego stopnia, że takie Tindery czy inne Erosośtam botami uzupełniają liczbę kobiet bo jest ich niedobór. Przecież w społeczeństwie nie ma przewagi mężczyzn.
Może się mylę, ale dla większości kobiet poznawanie pół-anonimowych ludzi przez internet może się wydawać zbyt powierzchowne i mało interesujące, podczas gdy mężczyznom wystarczy w zupełności.
Już w związkach/relacjach częściej się słyszy od faceta, że chciałby czegoś w seksie, na co kobieta nie chce się zgodzić, rzadziej widać głosy, że to kobieta ma fantazje, fetysze, dewiacje na które nie zgadza się jej facet. Nie chce aby ten wątek poszedł w kierunku podejścia do cuckoldu, bo rogacze macie swój wątek i nie zaśmiecajcie tego, ale faktem jest, że częściej facet ma skłonności do perwersji niż kobieta... nawet słynny wątek o czarnych pałach.... bardziej czarny kutas w białej kobiecie kręci facetów, niż same kobiety.
Skąd według Was tak ogromna różnica w podejściu do flirtu, do nawiązywania relacji, do seksu?
Być może to kwestia tego, że (nawet nie wiem, kiedy to się stało) jestem już to "stracone pokolenie", ale przypuszczam, że jeszcze sporo kobiet nie traktuje swojej seksualności z takim zapałem i zaangażowaniem jak przeciętny mężczyzna. Zastanawia mnie też, czy ta różnica w podejściu do flirtu i seksu nie jest efektem wychowania – nie mogąc realizować się w seksie, kobiety starały się sublimować swoje popędy i przenosić swoje pragnienia na wyższy poziom. Popatrzmy choćby na wspomniane rozsyłanie nudesów: facet może liczyć na pewne epitety z pogranicza politowania i obrzydzenia; ale to się ma nijak do pogardliwych kurew i dziwek, jakie spadłyby na kobietę, chociaż
źródła tej pogardy łatwo się można domyślić.