Kiedyś, za bardzo starych czasów chciałem przeczytać opowiadanie o kobiecie przemycającej fajki przez rosyjską czy tam białoruską granicę którą najpierw podrywa a potem gdy ta mu sie opiera, za przepuszczenie bez zabrania towaru, posuwa polski celnik. Po wszystkim, z posklejanymi od jego spermy udami pozwala by w domu mąż zaczął sie do niej dobierać, modląc się by w niczym sie nie połapał ... Jakby ktoś potrafił ubrać TO w słowa - mogłoby być interesująco...

