W moim doswiadczeniu rzadka sprawa... Może to kwestia mojego wizerunku (raczej drobny, delikatny, chłopięcy), ale panowie przeważnie jak już się porwą na usta-usta (ktorych osobiscie nie jestem tak na co dzień wielkim fanem - ot, na początku znajomości czy w przypływie nakręcenia np. po alkoholu może mi się wkręcić całowanie się w usta, generalnie jednak wolę nie tam), to są tacy yyy... namolnie porywczy: rzucają się, wpychają język jak zwierzaki, robią to lekko agresywnie i szybko, jakby ktoś podglądał?
A kobiety przeważnie mi się zdarza, że bardziej z wyczuciem drugiej strony, mniejszą potrzebą przyspieszenia i dominacji(?)