Ostatnio podróżowałem z koleżanką i z racji spędzonych wielu godzin w aucie przerobiliśmy wiele tematów. Nie mogło obejść się bez tematu seksu i wielkości penisów. Dość otwarcie opowiadała o swoich doświadczeniach. Jeździ po świecie i jest singielką, więc jeśli jest okazja to próbuje miejscowych przysmaków.
Największy penis z jakim miała do czynienia przydarzył jej się, gdy przebywała parę miesięcy w Grecji. Facet był od niej 10 lat starszy i miał wałek zamiast kutasa. Opowiadała, że pierwsze kilka razy miała z nim zawsze orgazm, któremu towarzyszyło przyjemne uczucie rozciągania. Potem zaczęła się rutyna. Facet nie był zbyt aktywny, a gdy ona nie była dostatecznie napalona, to na sucho ciężko wchodził w nią. Najbardziej jej przeszkadzało, że nie może zrobić mu porządnego feliato, bo było to fizycznie niemożliwe.
Bardzo miło wspominała francuskiego kochanka z małym penisem. Facet potrafił doprowadzić ją do szczytów już podczas gry wstępnej. Był bardzo aktywny, potrafił długo i często. Poza tym uwielbiała pieścić jego laskę. Jak to powiedziała była bardzo zgrabna i poręczna.