Na miejsce dotarliśmy jakieś pół godziny później. Kompleks hotelowy robił wrażenie, kilka wielopiętrowych skrzydeł rozdzielonych było zadbanymi ogrodami. Z parkingu widać było fragment basenu znajdującego się za budynkami. Wyciągnąłem nasze walizki z bagażnika i wspólnie poszliśmy w stronę wejścia.
Monika emanowała pewnością siebie i zadowoleniem. Ja też byłem w dobrym humorze. Dzień rozpoczął się przyjemnie, a wszystko wskazywało na to, że to dopiero przygrywka. Przy recepcji czekała na nas hostessa, która na tablecie sprawdziła dane, a później przekazała pakiety powitalne. Tymi na szczęście zajęła się Monika. Po załatwieniu formalności przeszliśmy do windy.
– Monika? Hej! – odwracamy się w stronę korytarza.
W naszą stronę idzie wysoka blondyna w czarnym kombinezonie. Jej ostre rysy podkreśla fryzura – krótki, perfekcyjnie wycieniowany bob, kończący się tuż przy linii żuchwy. Włosy miały chłodny, niemal platynowy odcień i były zaczesane z lekko przesuniętym przedziałkiem, co dodawało jej twarzy jeszcze więcej wyrazistości. Szła pewnym krokiem, jak ktoś, kto nigdy nie musi się przedstawiać. Kombinezon opinał jej sylwetkę bez cienia przesady, podkreślając ramiona i idealną talię. Jeśli ruchy Moniki przywoływały w głowie obraz kota, ta laska przypominała raczej rekina.
– Cześć – wita się Monika, po czym wymieniają się sztucznymi pocałunkami powietrza w okolicach ucha.
– Sara Majewska – odwraca się do mnie, z wyciągniętą ręką. Przygląda mi się, lekko mrużąc oczy i delikatnie się uśmiechając.
Znamy się, widziałem ją kilka razy w firmie. To główny przedstawiciel SMT na region Europy Centralnej. Ważna postać, od której wiele zależy. Podaję jej dłoń, delikatnie, choć silnie zaciskając palce. Tak, jak się spodziewałem, odpowiedziała podobnie, niemal po męsku. Mimoza nie wdrapałaby się tak wysoko.
– … pamiętam, byliśmy na kilku wspólnych spotkaniach – po przedstawieniu się kontynuuję rozmowę w oczekiwaniu na windę.
– No właśnie… – uśmiecha się – wyglądałeś znajomo – Sara przysuwa się bliżej, kładąc mi drugą dłoń na ramieniu. – Chyba będę musiała częściej was odwiedzać, haha… – rzuca żartobliwie, ale czuję, jak delikatnie zaciska palce na moim ramieniu. Pachnie lawendą, wanilią i chyba czymś jeszcze. Czymś ostrym, kuszącym. Dopiero po chwili odsuwa się i znów zwraca w stronę Moniki.
– Super, że już jesteście – mówi – w pakietach znajdziecie kalendarz spotkań i wszystkie informacje. Z resztą masz mój numer w razie czego – dodaje machając dłonią z wypielęgnowanymi, krótkimi paznokciami.
Winda zjeżdża na dół, wychodzą z niej inni goście, a ja znów chwytam walizki.
– Nie przeszkadzam już, rozpakujcie się i odpocznijcie. Przed nami intensywny dzień – Sara unosi rękę na pożegnanie, a nasze spojrzenia znów się spotykają. Trwa to nieco dłużej niż powinno, ale nie uciekam wzrokiem. Kącik jej ust lekko się unosi. Czyżbym zdał jakiś test?
Na górę wjeżdżamy w milczeniu. Monika patrzy na mnie przez dłuższą chwilę, myśląc o czymś, ale potem sięga do torby i przegląda harmonogram spotkań. Przed nami dwie godziny wolnego. SMT co pół roku organizuje podobne zjazdy, podczas których dogadują się z dystrybutorami i prowadzą prezentacje nowej oferty. Z jednej strony budują wizerunek i dobre relacje, z drugiej oszczędzają czas, który zmarnowaliby na negocjacje z wszystkimi z osobna. Wydarzenie zawsze kończyło się srogą popijawą, która jeszcze zacieśniała relację. Z naszego punktu widzenia było to wyzwanie, w hotelu było pełno przedstawicieli konkurencji, którzy chętnie zwiększyliby swoje budżety naszym kosztem.
– To widzimy się za dwie godziny – Monika otwiera kartą drzwi do swojego pokoju, mój jest naprzeciwko. – spisz się, a nie pożałujesz – jej spojrzenie obiecuje bardzo wiele, ale nim zbieram myśli, żeby odpowiedzieć, już się odwraca i znika w pokoju.
Zamykam za sobą drzwi i kładę swoją walizkę na dużym łóżku. Pokój utrzymany w odcieniach szarości beżu. Charakteru nie dodają mu nawet zawieszone w stalowoszarych ramach grafiki. Dokładnie posprzątany i zupełnie bezosobowy… słowem, idealny pokój hotelowy. Rozpakowuję się i przy użyciu parownicy doprowadzam koszule do idealnego stanu, a później idę pod prysznic.
Zastanawiam się nad swoją sytuacją. Relacja z Moniką nabrała zupełnie innego charakteru. To już nie jest nagły wybuch pożądania i jednorazowa przygoda na biurku. Wspólny wyjazd podnosił stawkę do miana prawdziwego biurowego romansu. To, co było tylko zabawą, nabierało większego znaczenia. Ale czy Monika myślała tak samo? To ona zaaranżowała wyjazd, zainicjowała seks na parkingu. Z drugiej strony, miała męża i znacznie więcej ryzykowała w pracy, jeśli nasza relacja wyszłaby na jaw.
Do tego tamta akcja z Kaśką. Nie wydaje mi się, żeby chciała odpuścić, nie wiem też, jak zareaguje, jeśli ją oleję. Tylko czy ja na pewno tego chcę? Nie mam złudzeń, że Monika zostawi męża i będzie chciała się ze mną związać. A skoro tak, jeśli to tylko zabawa, jakiś układ, to czy ucinanie sprawy z Kaśką ma sens? Odtrącona i wkurzona może się okazać dużym zagrożeniem, a ja stracę szansę na kolejny szalony numer z nią…
Nawet nie zauważyłem, kiedy minęło tyle czasu. Założyłem na siebie garnitur i przejrzałem jeszcze materiały, które dostaliśmy, a potem wyszedłem i zapukałem do drzwi Moniki. Otworzyła po chwili, a ja nie mogłem się oprzeć pokusie, żeby nie obejrzeć jej dokładnie. Jeansy i kurtka zniknęły, zastąpione przez idealnie dopasowany kostium w kolorze ciemnego wina. Perfekcyjny makijaż podkreślał jej atuty i sprawiał, że trudno było nie odpowiedzieć na jej uśmiech.
– Nie wiem, czego chcesz, ale zgadzam się – mówię z szerokim uśmiechem.
– Daj spokój i zachowuj się – odpowiada, ale widać, że komplement jej się spodobał. Wyszła z pokoju i razem ruszyliśmy w kierunku schodów. – ale zapamiętam, że się zgodziłeś – dodaje z drapieżnym uśmiechem.
Wjeżdżamy na wyższe piętro, gdzie mieszczą się sale konferencyjne. Pierwsze spotkanie mamy z Sarą, która już na nas czeka, razem z facetem od sprzedaży w SMT. To szansa dla nas. Przez prawie godzinę omawiamy wyniki ostatnich miesięcy, a na ekranie wyświetlają się kolejne slajdy ze słupkami, wykresami i liczbami. Monika rozpoczęła omawianie wyników, ale dość szybko udało mi się przejąć inicjatywę. Gdy aktywniej włączyłem się do omawiania wyników, spojrzała na mnie z pewnym napięciem, ale po chwili odpuściła, rozsiadając się wygodniej na fotelu i obracając go lekko. Powoli założyła nogę na nogę, a ja nie mogłem nie uśmiechnąć się na ten widok.
– Wygląda na to, że nasze sprawy znalazły się we właściwych rękach – włącza się Sara – Cieszę się, że potraficie zadbać o wspólne interesy i liczę na więcej – uśmiecha się do mnie.
– Jeśli tylko dostaniemy odpowiednie środki, chętnie pokażę, na co nas stać – opowiadam, pewnie patrząc jej w oczy.
– A ja chętnie się o tym osobiście przekonam – mówi. Jej wzrok przesuwa się przy tym po mojej sylwetce, a może tylko tak mi się wydaje.
Gdy kończę prezentację, wstaje facet, który przyszedł z Sarą. Opowiada o planowanych wdrożeniach, które mają objąć kilka aktualizacji starszych modeli oraz dwie nowe serie. To dość interesujące i istotne, ale mój wzrok co jakiś czas przesuwa się z ekranu, ku Sarze. Nasze spojrzenia się spotykają, a wtedy uśmiecham się bez skrępowania, by po chwili przesunąć wzrok niżej, ku jej dekoltowi. Pewnie, świadomie, wiedząc, że to zauważy. Wiedziałem, że pokazując swoje zainteresowanie nią jako kobietą, mogę połechtać jej ego. Ryzyko małe, a warto było walczyć o każdy punkt.
Po spotkaniu wyszliśmy z Moniką na kawę.
– Poradziłeś sobie – zaczyna z uśmiechem – widzę, że naprawdę chcesz zasłużyć na nagrodę.
– Wiem, o co walczę – opowiadam i przesuwam wzrok na jej dekolt, a później biodra. Jej reakcją jest głośny śmiech.
– Tylko tak ci się wydaje – mówi, przesuwając się do mnie bliżej i patrząc w oczy. – Mało jeszcze widziałeś ogierze.
Ton jej głosu aż wywołał przyjemny dreszcz. Pracowity dzień mógł zmienić się w bardzo udaną noc, a ja byłem ciekaw, jak zachowa się Monika, gdy nie będą jej ograniczać ściany gabinetu.
Następnym punktem dnia były prezentacje nowych produktów SMT na większej sali. Oprócz nas, byli tu przedstawiciele innych firm współpracujących, w tym sporo naszej konkurencji. Część ludzi znałem z różnych wydarzeń branżowych, część była zupełnie obca. Nie poświęciłem im zbyt wiele uwagi.
Usiedliśmy nieco z tyłu, czekając aż się zacznie. W pewnej chwili Monika przeprosiła na moment i wyszła. Nie siedziałem sam długo. Z drugiej strony przysiadła się do mnie Sara.
– Mam nadzieję, że na przewie wypiłeś mocną kawę – zaczęła z uśmiechem. – Teraz dopiero będzie nudno.
Czy to kolejna próba? Czy mam być szczery, czy zgrywać zaangażowanego kontrahenta?
– Czy ja wiem, właśnie zrobiło się ciekawiej – odpowiadam w końcu, patrząc jej pewnie w oczy. Jej uśmiech zdradza, że była to dobra odpowiedź.
– Poczekaj do wieczora, wtedy dopiero będzie się działo – odpowiada i lekko pochyla się w moją stronę.
– Masz na myśli imprezę? – pytam, znów czując jej perfumy.
– Raczej to, co po niej – mówi znacznie ciszej – jeśli będziesz miał szczęście.
Kurwa! Czy ona właśnie się do mnie przystawia?! Relacja z Moniką była tajemnicą, więc mogła pomyśleć, że mogę być zainteresowany. Zdecydowane odrzucenie może być źle odebrane. Sara nie jest kobietą, której łatwo się odmawia.
– Możemy ponegocjować – próbowałem grać na czas.
– Lubię twarde negocjacje – znów patrzy mi w oczy. – I potrafię docenić zaangażowanie – dodała, a ja poczułem jej dłoń przesuwającą się po moim udzie. – Mam nadzieję, że się nie zawiodę – wstała, zostawiając w mojej głowie prawdziwy chaos.
– Wszystko w porządku? – zapytała Monika wracając po kilku minutach i widząc moją minę.
Zastanawiałem się przez chwilę, co jej powiedzieć. Znalazłem się między młotem, a kowadłem, a w zasadzie, między blondynką a brunetką, z których żadna nie lubiła słowa nie. Uznałem jednak, że lepiej zagrać w otwarte karty z Moniką, więc streściłem jej krótką rozmowę z Sarą.
– A to zdzira – niemal wysyczała. – Słyszałam plotki, że potrafi zaszaleć, ale teraz przesadziła.
– Gorzej, że dość jasno dała do zrozumienia, na czym stoję – przypominam – Jeśli ją oleję, może się to źle skończyć.
– Nie możesz jej olać – odpowiada szybko – na pewno nie całkowicie. Jeśli stracilibyśmy SMT, oboje będziemy mieć problemy, a to ona podejmuje tam decyzje.
– Więc mam się z nią przespać? – pytam wprost.
Po jej minie widzę, że ten pomysł się jej nie podoba. Walczy ze sobą. – Kurwa mać! – stara się być cicho, ale i tak kilka osób odwraca się w naszą stronę.
– Spokojnie – kładę jej dłoń na kolanie. – Załatwię sprawę z Sarą, a później spędzę resztę nocy tak, jak tego chcę – mówię, przesuwają dłoń po jej udzie.
Sapnęła głośno i spojrzała na mnie groźnie. Nie wydawała się zadowolona z takiego rozwiązania, ale nic lepszego nie przychodziło mi do głowy. Jej chyba też nie. Rozmowę przerywają nam brawa, kiedy na scenie pojawia się pierwszy prelegent. Cichniemy, ale napięcie nie ustępuje.
Po konferencji i obiedzie ja wracam do pokoju, a Monika bierze udział jeszcze w kilku spotkaniach, na które była umówiona. Szykuję się na wieczór, zastanawiając się nad swoją sytuacją. Monika i Sara – obie piękne, obie ambitne, obie chcące spędzić noc ze mną. Aż żałuję, że ten wyjazd nie potrwa dłużej, tak żebym mógł nacieszyć się nimi obiema. Jednocześnie gdzieś głęboko czuję jakiś opór. O ile z Moniką planowałem się zabawić, o tyle sytuacja z Sarą to zupełny przypadek. Ale czy mogłem odmówić, olać ją? Moja męska duma dostała właśnie mocny cios. Pozostaje liczyć, że seks uleczy te rany.
Jakiś czas później wychodzę z pokoju i zjeżdżam na dół. Tam spotykam Monikę. Ma na sobie długą suknię w ciemnozielonym kolorze. Nie wiem, kto ją zaprojektował, ale będę mu wdzięczny jeszcze przez długi czas. Delikatny materiał doskonale podkreśla atuty Moniki, jej krągłe biodra i piersi, od których w tym wydaniu naprawdę trudno oderwać wzrok. Delikatna biżuteria i zaczesane do góry włosy dopełniają stylizacji seksownej, pewnej siebie i zdecydowanej kobiety.
– Może zmienimy plany i wrócimy na górę? – pytam, podchodząc do niej.
– Daj spokój – odpowiada, ale wydaje się zadowolona z efektu, który na mnie wywarła. Razem idziemy do sali bankietowej, w której zebrało się już około pięćdziesięciu gości. Przez chwilę rozmawiamy z przedstawicielami naszego największego konkurenta w kraju. Wymieniamy się banałami, pilnując, żeby nie powiedzieć też za dużo. Po chwili proponuję, że przyniosę drinki i idę do baru.
– Masz zdolnego człowieka w zespole. Nieczęsto się takich spotyka – Monika odwraca się i widzi Sarę. Zmieniła czarny kombinezon na obcisłą granatową sukienkę z długim rękawem i geometrycznym wycięciem na dekolcie. Wygląda świetnie, ale z Moniką w tym przypadku nie może się równać.
– To prawda, dlatego dbamy o swoich ludzi – odpowiedź Moniki z uśmiechem, który jednak nie obejmuje oczu.
– Pilnuj go, bo ja lubię pracować z ludźmi z ambicją – żart Sary trafia na podatny grunt – Zwłaszcza kiedy chcą się wykazać i mają do tego warunki.
W tym momencie dołączam do towarzystwa. Wręczam Monice drinka przygotowanego specjalnie z myślą o dzisiejszym wieczorze, w kolorach marki SMT.
– Nie martw się, nie daję mu się nudzić – Monika odbiera drinka i patrzy na mnie z pewną satysfakcją. Sara lekko mruży wtedy oczy.
– Nie ma nic gorszego od nudy – przyznaje i uśmiecha się do mnie. – Mam nadzieję, że nie poświęcisz całej uwagi Monice i zadbasz też czasem o mnie.
– Noc jest długa i myślę, że nikt nie będzie się dziś nudził – odpowiadam, popijając drinka.
– We właściwym towarzystwie każda noc jest zbyt krótka – gdyby Monika nie wiedziała o naszej wcześniejszej rozmowie, uśmiech Sary właśnie zdradziłby jej wszystko.
– Może więc zacznijmy z niej korzystać? – włącza się Monika. – zdecydowanie wolę czyny niż słowa. Chodźmy potańczyć – wsuwa się pod moje ramię i powoli ciągnie w stronę parkietu, gdzie powoli rozkręca się impreza.
– Tu się z tobą zgodzę, wykorzystajmy tę noc na czyny – Sara macha nam na pożegnanie, a później dołącza do innej grupy rozmawiających.
Na parkiecie Monika przytula się do mnie chętnie.
– Co za zdzira… – mówi z przekąsem, gdy jej piersi ocierają się o mój tors.
– Daj spokój, chciała cię sprowokować – odpowiadam, przesuwając dłonie po jej plecach. Mam ochotę sięgnąć dalej, ale powstrzymują mnie okoliczności. To impreza branżowa, a Monika nie jest anonimowa. Plotki mogłyby dotrzeć do niewłaściwych uszu.
– Płaska flądra – rzuca jeszcze złośliwie, patrząc mi w oczy, ale gniew powoli z nich znika. – Jeśli z nią pójdziesz, załatw sprawę szybko – przysuwa się do mnie – a potem pokażę ci, czym jest seks z prawdziwą kobietą – szepcze mi do ucha.
Tańczymy dalej, Monika przyciąga mnie do siebie, a jej biodra poruszają się w rytmie muzyki. Jej perfumy mieszają się z zapachem alkoholu i ciepła sali. Na chwilę zapominam o wszystkim, o całej tej chorej sytuacji.
Dopiero gdy w pewnej chwili odchylam głowę, zauważam Sarę. Nie stoi już przy barze. Opiera się o wysoki stolik niedaleko nas. W jednej dłoni trzyma kieliszek, drugą opiera o blat. Patrzy w naszym kierunku.
Kiedy nasze spojrzenia się spotykają, nie odwraca wzroku, zamiast tego uśmiecha się i unosi lekko kieliszek, jakby w niemym toaście, a później bardzo powoli przesuwa wysuniętym językiem po dolne wardze. Trwa to mgnienie oka, ale tyle właśnie wystarczy.
Gdy jakiś czas później schodzimy z parkietu, zostawiam Monikę w towarzystwie i podchodzę do Sary. Stoi dalej w tym samym miejscu i czeka na mnie. Uśmiecha się, gdy podchodzę.
– Dobrze się ruszasz na parkiecie – mówi, upijając kolejny łyk z kieliszka.
– Chętnie pokażę ci, że nie tylko tam – odpowiadam bez wahania.
– Jesteś bardzo pewny siebie.
– Jestem bardzo pewny, że chcę ciebie – odpowiadam szybko, patrząc jej w oczy.
Zdaje się nieco zaskoczona taką bezpośredniością, ale nie spuszcza wzroku. Przygląda mi się dłuższą chwilę. Od początku imprezy zastanawiała się, jak i z kim zakończyć ten wyjazd. Miała na oku trzech gości i jednego kelnera. Lubiła zabawić się na tych wyjazdach, ale z doświadczenia wiedziała, że trzeba wybierać ostrożnie. Kiedyś jeden taki wieczór prawie skończył się niezłą awanturą, bo jednemu facetowi seks pomylił się z miłością.
– A skąd pomysł, że ja chcę ciebie? – odpowiada zaczepnie, nie ustępując.
– Bo wyglądasz na taką, która lubi duże tematy – pewnie się do niej uśmiecham.
Śmieje się głośno, ale zerka też w dół, na mój rozporek. Powoli unosi wzrok i jej uśmiech się zmienia.
– No dobrze… – kończy swoje wino i odstawia kieliszek. – Sprawdźmy, co masz do zaoferowania – z uśmiechem odchodzi, lekko kołysząc biodrami. Idzie w kierunku wyjścia z sali.
Doganiam ją przy windzie. W windzie stoimy obok siebie w milczeniu. Sara patrzy na zmieniające się numery piętra na wyświetlaczu, ale jej palce powoli przesuwają się po moim nadgarstku. Wjeżdżamy na górę i kierujemy się do jej pokoju. W środku Sara powoli podchodzi do łóżka i czeka na mnie. Podchodzę do niej od tyłu, kładąc dłonie na jej biodrach. Przesuwam je powoli, delikatnie naciskając i poznając jej działo.
– Jeśli będziesz dobry… – zaczyna cicho Sara, ale wtedy ja kładąc jej dłoń na policzku, zwracam jej twarz w bok, ku sobie. Całuję ją. Najpierw delikatnie, ale szybko pogłębiam pocałunek. Moje dłonie odważniej błądzą po jej ciele. Chwytam jej piersi, masując je zachłannie. Później jedną dłoń kieruję w górę, zaciskam palce na jej szyi, podczas gdy druga sunie w dół, po płaskim brzuchu, między uda.
Sara wyślizguje mi się wtedy i odsuwa. Uśmiech gra na jej wargach. Bez skrępowania ściąga z siebie sukienkę. Jej bielizna składa się z dużej liczby pasków, które oplatają jej ciało. Koronka na łonie i piersiach jest niemal niewidzialna.
Podchodzi do mnie i wspólnie pozbywamy się mojego garnituru. Gdy jestem nagi, Sara z satysfakcją bierze mojego penisa w dłoń i pociera go.
– Faktycznie będę miała czym się zajmować – uśmiecha się do mnie, a później popycha na łóżko. Wchodzi na nie za mną, powoli przesuwając się w górę. Leżę spokojnie, gdy jej kolana wreszcie naciskają na poduszkę po obu stronach mojej głowy. Chwytam wtedy jej biodra i sięgam ustami do łona, którego delikatny zapach już do mnie dociera. Koronka mi zawadza, ale Sara w jakiś sposób odczepia ją, dając mi pełny dostęp do szparki. Opada na moją twarz, a ja zaczynam lizać miękkie, delikatne wargi.
Sara opiera się ramionami o ścianę za łóżkiem i zaczyna delikatnie kołysać biodrami. Mój język przesuwa się powoli w górę i w dół, zlizując ciepłą wilgoć jej cipki. Jednocześnie przesuwam dłońmi po jej udach i biodrach, przytrzymuję ją nad sobą, pomagając w utrzymaniu równowagi i przyciągając, gdy chcę sięgnąć ustami dalej.
Jej jęki i pomruki są dla mnie jak muzyka. Jej smak i zapach działają jak mocny alkohol, a ona dociska swoje łono coraz mocniej. Napiera na mnie biodrami, wyraźnie chcąc więcej, a ja z przyjemnością pokazuję, jej jak zwinny mam język. W pewnej chwili powoli odchyla się do tyłu i opada na mnie bez wysiłku. Jeśli to joga, muszę się dowiedzieć więcej.
W tej pozycji Sara znów chwyta mojego penisa i przesuwa po nim dłonią, ale już po chwili bierze go do ust. Oblizuje go, okręcając język wokół pulsującej, spęczniałej główki. Pieścimy się oralnie z zaangażowaniem, jakby chcąc pokazać, kto potrafi zrobić to lepiej. Jej usta przesuwają się po moim kutasie, gdy ja drażnię językiem jej cipkę. Soki spływają po niej i mieszają się z moją śliną, a obrzmiałe wargi rozsuwają się zapraszająco.
W pewnej chwili Sara unosi się i przesuwa w dół. Siada na mnie tyłem, ocierając kroczem o mokrego od śliny kutasa. Odwraca głowę i patrzy na mnie z drapieżnym uśmiechem.
– Daj gumkę – mówi krótko, a ja sięgam do marynarki lezącej obok i wyciągam z kieszeni niewielki pakiecik. Sara rozrywa go zębami, a później nakłada prezerwatywę na sztywnego, drgającego penisa. Zaciska na nim dłoń i kilka razy przesuwa nią w górę i w dół, by w końcu nasunąć się na niego i opaść powoli, nadziewając coraz głębiej.
Leżąc pod nią mam idealny widok na tyłek, którym zaczyna pracować. Unosi i opuszcza powoli biodra, nabijając się na mojego fiuta. Chwytam wtedy jej talię i pomagam, wypychając biodra do góry. Sara pochyla się lekko do przodu, opierając rękami na moich udach, zmieniając lekko pozycję i wzmacniając stymulację swojego wnętrza.
Jeździ na mnie w ten sposób, powoli zwiększając tempo i pogłębiając penetrację. Jej jęki stają się bardziej gardłowe, głębsze. Ja też napieram silniej, unosząc ją na swoich biodrach. Do tej pory to ona była na górze, ale podniecenie sprawiało, że chciałem więcej.
– Wezmę cię od tyłu – mówię, unosząc się stopniowo. Sara nie jest chętna, ale gdy przygryzam jej ramię od tyłu, nie protestuje i w końcu schodzi ze mnie, ustawiając się na czworakach. Rozkłada nogi szeroko, pokazując rozognioną, mokrą cipkę czekającą na zabawę.
Ustawiam się za nią i chwytam za biodra. Mój kutas bez żadnego oporu wślizguje się do jej wnętrza. Pcham powoli, dając jej wyraźnie odczuć każdy centymetr. Sama zaczyna na mnie napierać, ale wtedy dostaje mocnego klapsa.
– Nie ruszaj się! – mój głos jest ostry, stanowczy, a uchwyt na biodrach silny.
Tym razem to ja wyznaczam tempo. Czuję, że chce mocniej, ale teraz ja rozdaję karty. Moje ruchy są powolne, ale bardzo głębokie. Przy każdym pchnięciu nadziewam ją na gruby, rozgrzany pal, który rozpycha spragnione wnętrze. Jęczy i kręci biodrami, ale nie pozwalam się jej wyrwać. Przesuwam jedną rękę na jej kark i mocno naciskam, zmuszając do głębszego pochylenia i wypięcia dupy.
Sara przez chwilę się opiera, ale po chwili czuję, jak ustępuje, układając się na materacu i dając się posuwać. Tłumi swoje jęki zaciskając zęby na kołdrze, ale nie jest w stanie ukryć reakcji ciała. Spina się coraz mocniej, napiera biodrami, chcąc mnie głębiej. W końcu jej szparka zaciska się spazmatycznie w głębokim orgazmie. Uśmiecham się z satysfakcją, gdy dochodzi. Wtedy nagle pcham mocniej, brutalniej. Jej wnętrze eksploduje, a z gardła wyrywają się gardłowe krzyki rozkoszy. Napieram na nią kilka razy silnie, aż do własnego spełnienia. Dopiero wtedy puszczam ją i wyciągam penisa. Gumka zwisa lekko, obciążona ładunkiem nasienia.
Sara opada na łóżko, ale obraca się na plecy, żeby na mnie spojrzeć. Jej policzki są czerwone, oddycha głęboko.
– Potrafisz twardo negocjować – mówi ze śmiechem.
– A ty jesteś bardzo elastyczna – odpowiadam, podziwiając jej ciało nadal oplecione czarnymi paskami bielizny. Pod bladą skórą wyraźnie zarysowują się mięsnie brzucha. Drobne piersi unoszą się w rytmie oddechu. Rozłożone uda lekko lśnią wilgocią.
– Zaraz wracam – mówię po chwili milczenia, po czym idę do łazienki. Pozbywam się prezerwatywy, myśląc już o tym, żeby jak najszybciej wrócić do Moniki. Seks z Sarą był dobry, ale od kilku dni myślałem tylko o tym, żeby dobrać się do majtek Moniki i znów ją zerżnąć. Planowałem sprawdzić, jak zaprezentuje się mój fiut między jej cyckami.
Gdy wychodzą z łazienki, Sara siedzi na łóżku nago. Pozbyła się bielizny, teraz mając na sobie tylko czerwoną szminkę i mocne perfumy. Gdy podchodzę, wstaje i przysuwa się do mnie.
– Chyba nie myślałeś, że tak szybko zakończymy negocjacje? – pyta, widząc moją lekko zaskoczoną minę. – Mamy jeszcze wiele szczegółów do omówienia.
– A jesteś otwarta na nowe propozycje? – odpowiadam, obejmując ją w pasie i przyciągając do siebie.
– To zależy… – Sara robi małą pauzę, sięgając w dół, przesuwając palcami po moim penisie. – Masz coś jeszcze do zaoferowania?
Pod wpływem jej dotyku penis znów się unosi i powoli twardnieje. Myśli o Monice szybko znikają, gdy dłoń Sary zaczyna rytmicznie po nim jeździć, a jej język wsuwa się w moje usta. Obejmuję ją, chwytając za tyłek i unosząc. Oplata mnie nogami, a ja dociskam jej plecy do ściany. Poruszam biodrami, napierając na nią i znów wchodząc. Przerywa wtedy pocałunek i patrzy na mnie.
– Jeśli spróbujesz skończyć w środku, utnę ci jaja – mówi chłodno.
– Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana – odpowiadam i mocno pcham biodrami, nadziewając ją na całą długość kutasa.
Bez wysiłku utrzymuję ją w górze i zaczynam posuwać. Sara oplata mnie mocno nogami i ramionami, przywierając mocno do mojej klatki. Nasze języki wiją się wokół siebie w głębokim, namiętnym pocałunku. Czuję jej paznokcie wbijające się w moje plecy, gdy wdzieram się w nią silnymi dźgnięciami.
W pewnej chwili obracam się, odsuwając od ściany. Opadamy na łóżko, a Sara odpycha mnie, odsuwając się. Droczy się, a ja chwytam przynętę. Chwytam ją mocno za nogi i ściągam znów na skraj łóżka. Opadam na nią, przygniatając drobne ciało. Znów odpycha mnie ramionami, ale łapię jej nadgarstki i dociskam do materaca nad jej głową. Lekko się szarpie, ale nie zwracam na to uwagi, znów ją odnajdując i zdobywając. W tej pozycji mam większe pole manewru, moje ruchy stają się głębsze, obszerniejsze. Sara poddaje się, jęcząc głośno za każdym moim pchnięciem. Później jednak znów próbuje się wyrwać, wije się, przygryzając mocno moją wargę. W końcu obracam się, kładąc na plecach, a ona wchodzi na mnie, szybko dosiadając sterczącego kutasa. Opiera się na mojej klatce i zaczyna jeżdżąc niczym dzikiego konia.
Unoszę się do pozycji siedzącej, obejmuję ją i wpijając się ustami w jej wargi. Liżemy się wulgarnie, zachłannie, a jej biodra pracują coraz szybciej. Mój penis jeździ w mokrym, rozpalonym wnętrzu, napinając się i pulsując. Nagle znów zrzucam ją z siebie i wchodzę na nią.
– Wracaj do środka – mówi, chwytając mój sprzęt i wkładając go w siebie. Od razu wbijam się mocno, do samego końca, wyciskając z jej ust głośny krzyk. Brutalne pchnięcia rozpychają zaciskającą się od rozkoszy szparkę.
– Mocniej!
– Zniszcz mnie!
– Rżnij…
Sara dochodzi mocno i głęboko. Obejmuje mnie udami, które aż drżą w falach orgazmu. Gdy na nią napieram, zaciska dłonie na moich ramionach. Czuję, jak paznokcie wbijają się w skórę. Jednocześnie zdaje się mnie odpychać, nie mogąc znieść więcej, ale też przyciągać, pragnąc przedłużyć doznania.
W końcu z niej wychodzę i przysiadam na kolanach. Jestem spocony, czuję szybko bijące serce. Przesuwam się w górę łóżka, bliżej jej twarzy.
– Pora podpisać umowę – mówię, biorąc penisa w dłoń.
Sara nie protestuje, leży, patrząc na mojego kutasa z dołu lekko nieobecnym wzrokiem. Chwilę później kończę. Spuszczam się na nią. Gęste, ciężkie krople spadają na jej usta, szyję i piersi. Sara śmieje się, przesuwając palcami po swojej skórze, rozmazując spermę. Lepkie palce przesuwa po wargach, a później starannie zlizuje z nich nasienie.
– Mamy deal – mówi, patrząc mi w oczy. Spełniona i zadowolona z wyboru. Dopiero po długiej chwili unosi się i idzie do łazienki. – Monika ma jednak dobre oko – rzuca, znikając w drzwiach.
Leżąc w jej łóżku, słyszę, jak odkręca wodę pod prysznicem. Jestem wykończony, wypompowany. To był udany wieczór, ale wiem, że przyjdzie mi za niego zapłacić. I co ona miała na myśli?
Kto jest gotów na negocjacje?