• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Aresztowani

Mężczyzna

Nurek69

Cichy Podglądacz
Pierwsze moje opowiadanie , zobaczymy co dalej . Proszę oczywiście o konstruktywną krytykę ;)
Ps. Pomysł na opowiadanie -Moja Pani, oczywiście to tylko jej fantazja.

Złocisty piasek wciąż parzył w stopy, choć słońce leniwie schodziło już ku horyzontowi, barwiąc niebo odcieniami dojrzałej pomarańczy, purpury i głębokiego różu. Powietrze na wyspie było gęste, przesiąknięte słodkim zapachem egzotycznych kwiatów hibiskusa i słoną bryzą, która ani trochę nie chłodziła rozgrzanej skóry. To był ich wyczekiwany, wymarzony tydzień – ucieczka od reszty świata, gdzie czas mierzyło się wyłącznie rytmem przypływów i uderzeniami własnych serc. Przez ostatnie dni nie potrafili, a wręcz nie chcieli nacieszyć się sobą, jakby każda sekunda spędzona osobno była czasem bezpowrotnie straconym.

Szli wąską, piaszczystą ścieżką, która powoli pięła się w górę, zostawiając linię brzegu w dole. Cykady cykały w zaroślach monotonny, hipnotyzujący rytm, podsycając atmosferę wszechobecnego, tropikalnego żaru. Trzymali się za ręce, a ich splecione palce były wilgotne od gorąca. Każde przypadkowe otarcie ramion, każdy skradziony ukradkiem rzut oka na roznegliżowane ciała – ona w zwiewnej, półprzezroczystej spódniczce i dopasowanej koszuli on w rozpiętej lnianej koszuli – działało jak iskra rzucona na suchą ściółkę.

W końcu dotarli na sam szczyt potężnej, bazaltowej skały, gdzie tropikalny las gwałtownie się urywał, ustępując miejsca urwisku zawieszonemu wysoko nad szumiącym oceanem. Widok, który się stamtąd rozpościerał, dosłownie zapierał dech w piersiach. Byli zawieszeni między dwoma światami. Po prawej stronie niebo płonęło ostatnimi promieniami zachodzącego słońca, które topiło się w turkusowej wodzie. Po lewej – nad ciemniejącą ścianą lasu – leniwie wschodził już wielki, srebrzysty księżyc, rzucając blady, niemal mistyczny blask na korony drzew.

Napięcie, które narastało w nich przez cały dzień, w tym jednym momencie osiągnęło punkt krytyczny. Nie potrzebowali słów. Mężczyzna przyciągnął ją do siebie gwałtownym, zdecydowanym ruchem, błądząc dłońmi po jej rozgrzanych plecach. Kiedy jego usta zaborczo i namiętnie stopiły się z jej wargami, las wokół nich zamarł. Smakowała słońcem, solą i słodkim kokosem. Dziewczyna cicho westchnęła, wplatając palce w jego wilgotne od upału włosy i mocniej napierając ciałem na jego klatkę piersiową.

Jego dłonie, dotąd badające krzywiznę bioder, zaczęły śmielej przesuwać się w górę, podnosząc cienki materiał sukienki. Każdy dotyk na obnażonej skórze zostawiał niewidzialny ślad ognia, o wiele bardziej palący niż tropikalne słońce. Stojąc na krawędzi klifu, otuleni purpurą zmierzchu i srebrem nocy, czuli tylko jedno: potężną, pierwotną żądzę, która miała zaraz obrócić ten rajski spokój w prawdziwy uścisk namiętności.

Srebrzysty blask księżyca i krwawa czerwień zachodu stopiły się na ich ciałach w jedno, prowokujące światło. Pocałunki stały się gwałtowne, zachłanne i wręcz wyuzdane – język mężczyzny zaborczo badał jej usta, a ona odpowiadała mu z równą, dziką drapieżnością. Jęki ulatywały prosto w szumiący pod urwiskiem ocean.

W pewnym momencie mąż zsunął ramiączka jej sukienki, pozwalając, by ciepły wiatr pieścił jej nagie piersi, a jego dłoń powędrowała zdecydowanym ruchem w dół. Wsunął rękę pod zwiewny materiał, przesunął wzdłuż rozgrzanego uda i wślizgnął się palcami pod skąpe majteczki. Gdy jego palce dotknęły jej cipki, była już niesamowicie mokra i rozgrzana do granic możliwości. Rozchylił delikatnie nabrzmiałe, pulsujące wargi sromowe, a z gardła kobiety wyrwało się głośne, głębokie westchnienie. Ten zmysłowy dotyk podziałał na żoneczkę natychmiastowo i elektryzująco – całe jej ciało przeszło gwałtowny dreszcz, a w podbrzuszu eksplodowała fala obezwładniającego podniecenia. Każdy kolisty ruch jego palca na jej nabrzmiałym klitorisie sprawiał, że miękły jej kolana, a z jej ust, wprost w jego usta, sączył się cichy, błagalny jęk. Tarła się zmysłowo o jego dłoń, całkowicie zatracając się w rozkoszy i żądając więcej.

Nie przerywając tego głębokiego, mokrego pocałunku, ona również zaczęła drapieżnie majstrować przy jego rozporku. Szybkim ruchem rozpięła zamek i wysunęła na zewnątrz jego twardego, pulsującego nurka. Chwyciła go pewnie, czując, jak potężny i gorący jest w jej dłoni, po czym zaczęła rytmicznie, delikatnie poruszać ręką w górę i w dół, doprowadzając go do szaleństwa.
Nie mieli pojęcia, że kilkanaście metrów dalej, ukryty w cieniu gęstych, tropikalnych liści, stoi miejscowy policjant. Mundurowy, patrolujący ten rejon, zamarł na ten widok. Patrzył z zapartym tchem, jak młode małżeństwo bezwstydnie zatraca się w grzechu na skraju klifu. Widok ręki męża ginącej pod sukienką, jego palców penetrujących wilgotną cipkę kobiety oraz jej dłoni przesuwającej się po napiętym, twardym członku sprawił, że policjant poczuł gwałtowne uderzenie krwi do podbrzusza. Jego własne spodnie stały się nieznośnie ciasne. Przez dłuższą chwilę obserwował ich w milczeniu, pożerając wzrokiem każdy zmysłowy, wyuzdany ruch i podsłuchując ich sprośne pomruki.

W końcu żądza władzy i podniecenie wzięły górę. Policjant wyszedł z cienia chaszczy, a ciężkie tąpnięcie jego butów i błysk policyjnej latarki brutalnie przerwały ich miłosny trans.
– Stójcie! Ani mroku! – huknął głębokim, surowym głosem, choć w jego oczach wciąż tlił się mroczny, pożądliwy błysk.

Para odskoczyła od siebie w popłochu. Dziewczyna pospiesznie poprawiała sukienkę, wciąż ciężko oddychając z podniecenia, a jej mąż próbował ukryć wciąż nabrzmiałego członka z powrotem w spodniach. Byli zszokowani i zawstydzeni.

– Obnażanie się i akty nierządne w miejscu publicznym są na tej wyspie surowo zakazane – powiedział twardo mundurowy, podchodząc blisko i lustrując wzrokiem zaróżowioną twarz kobiety oraz jej wciąż drżące z rozkoszy ciało. – To poważne wykroczenie. W tej chwili musicie pojechać ze mną na posterunek w celu spisania protokołu i zapłacenia bardzo wysokiej kary pieniężnej.
– Panie władzo, proszę poczekać... przecież my nic złego nie zrobiliśmy! Jesteśmy tu sami, nikogo nie było widać, to tylko chwila zapomnienia, jesteśmy małżeństwem na urlopie! – zaczęła tłumaczyć drżącym, wciąż przejętym głosem żona, naciągając materiał sukienki i patrząc na niego błagalnie.
Policjant był jednak nieugięty. Wyjął kajdanki zza pasa, uderzając nimi prowokująco o dłoń, a jego wzrok zjechał bezwstydnie na jej odsłonięte, wciąż wilgotne od pieszczot męża uda.

– Przepisy to przepisy. Na posterunku zadecydujemy, co z wami zrobić. Do wozu. Już.

Małżonkowie wymienili pełne lęku i ukrytego napięcia spojrzenia. Nie mając wyjścia, skinęli głowami i ruszyli posłusznie w stronę zaparkowanego w cieniu lasu terenowego radiowozu.

Auto zatrzymało się przed ciemniejącym budynkiem posterunku. Mąż i żona siedzieli przez chwilę w ciszy, patrząc na siebie.

– Śmieszna sytuacja – odezwał się w końcu mąż, próbując rozładować napięcie. – Na pewno zaraz wszystko się wyjaśni.

Spojrzeli sobie głęboko w oczy, zmuszając się do lekkiego uśmiechu. Jednak z przedniego siedzenia, w lusterku wstecznym, obserwowało ich inne spojrzenie. Wzrok policjanta był ciężki, niespokojny i wybitnie dwuznaczny. Kobieta poczuła, jak ten wzrok dosłownie rozbiera ją element po elemencie, sprawiając, że po jej plecach przeszły gwałtowne ciarki. Funkcjonariusz od dawna działał na jej wyobraźnię, a myśl o zakazanej, niebezpiecznej relacji z mężczyzną w mundurze należała do jej najskrytszych fantazji, ale to były tylko fantazje teraz się bała co będzie dalej.

Gdy weszli do środka, okazało się, że na posterunku są zupełnie sami. Atmosferę potęgowało echo kroków w pustym korytarzu.
– Szybko stąd raczej nie wyjdziecie – rzucił policjant chłodnym, oficjalnym tonem, choć w jego oczach tlił się już inny płomień.
Zgodnie z procedurą zamknął męża w celi, po czym odwrócił się do kobiety:
– Panią zapraszam na przesłuchanie do gabinetu. Później zrobimy zmianę, ale takie są przepisy. Muszę to zrobić po kolei.

Mąż, wchodząc za kraty, doskonale zauważył ten moment. Gdy kraty celi zatrzasnęły się z głośnym, metalicznym stukotem, żona odwróciła się na pięcie i spojrzała na niego przez ramię. Na jej ustach błąkał się dwuznaczny, intrygujący uśmiech, a w jej szeroko otwartych oczach mąż dostrzegł coś, co wprawiło go w osłupienie. Nie było tam ani grama przerażenia, strachu czy paniki. Widział w nich czystą, pulsującą ekscytację i drapieżny błysk. W jednej sekundzie wszystko zrozumiał – przecież podczas ich długich, intymnych wieczorów w domu nie raz opowiadała mu dokładnie o takiej fantazji. Seksowny mundurowy, bezwzględne prawo i ona, zmuszona negocjować wolność swoim ciałem. To, co miało być koszmarem, na jej oczach stawało się spełnieniem najskrytszych, grzesznych snów. Mąż zalał się falą gorąca, uświadamiając sobie, że jego żoneczka może w tej chwili podniecona jak nigdy wcześniej lub przerażona.

W gabinecie kobieta usiadła na fotelu naprzeciwko jego biurka. Policjant oparł się o krawędź stołu, patrząc na nią z góry.
– To duże przewinienie. Będziecie mieli z tego poważne problemy – oznajmił, siląc się na powagę, choć jego spojrzenie co chwilę uciekało w stronę jej dekoltu.

W głowie kobiety błyskawicznie narodził się plan. Postanowiła wykorzystać sytuację i zacząć ryzykowną grę. Oparła się wygodnie o oparcie fotela, lekko wyginając plecy i eksponując linię szyi oraz piersi. Przeciągnęła się leniwie, patrząc na niego spod przymkniętych powiek.

– Panie władzo... – zaczęła niskim, zmysłowym głosem, celowo zawieszając spojrzenie na jego ustach. – Może ma pan tutaj jakąś kawę? Albo... coś mocniejszego? – zapytała, licząc na to, że odrobina alkoholu przełamie resztki urzędowego oporu.

Policjant patrzył na nią z narastającym pożądaniem. Przez moment grał nieugiętego, ale po chwili otworzył szufladę i wyciągnął butelkę whisky. Nalał bursztynowy płyn do dwóch szklanek i podsunął jej jedną.

– Czekam na propozycje – powiedział cicho, siadając naprzeciwko.
.

Kobieta upiła szybki, głęboki łyk, nie odrywając od niego oczu.
– Wypijmy... – uśmiechnęła się wyzywająco. Wolną ręką powolnym ruchem rozpięła pierwszy guzik koszuli, dając mu pełen wgląd w głąb swojego dekoltu.

– Przecież nikomu nie stała się krzywda, nic takiego nie zrobiliśmy. Może dogadamy się na jakiś... mały mandat?
Pili patrząc na siebie a z każdym łykiem trunku napięcie w pokoju stało się niemal namacalne. Policjant był widocznie podniecony, co natychmiast zauważyła, patrząc na jego coraz bardziej opięte w kroku mundurowe spodnie. Mężczyzna wstał zza biurka. Kobieta również uniosła się z fotela, wyginając biodra w powolnym, kocim ruchu. Obchodził ją powoli, zbliżając się tak blisko, że dosłownie ocierał się ramieniem o jej ciało. W powietrzu mieszał się intensywny zapach męskich perfum i woni rozgrzanej, podnieconej kobiety.

Nagle stanął tuż za jej plecami. Silne, szorstkie dłonie chwyciły ją mocno w pasie.

– To próba przekupstwa funkcjonariusza – szepnął jej prosto do ucha, a jego gorący oddech sprawił, że zadrżała.

Przyciągnął jej pośladki mocno do siebie. Kobieta wyraźnie poczuła przez materiał ubrań twardy, pulsujący kształt jego męskości napierający na jej pupę.
– To nie będzie teraz takie proste... – kontynuował szeptem, muskając ustami płatek jej ucha. – Jesteś niesamowicie piękną i sexy kobietą. A dla takiej kobiety mogę zrobić mały wyjątek.

Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o jego szerokie ramię. Ich oddechy stały się szybkie i rwane.
– Co proponujesz? – wyszeptała. – Ale pamiętaj... mąż ma o niczym nie wiedzieć.

Jego prawa dłoń zaczęła gładzić jej brzuch, po czym powędrowała wyżej, ściskając pełną pierś przez cienki materiał koszuli. Druga ręka w tym samym czasie zsunęła się w dół, mocno dociskając jej biodra do twardego członka. Kobieta liczyła na niewinny flirt i maślane oczy które miały go zmiękczyć , ale sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli, rozpalając ją do granic możliwości.

Mężczyzna wsunął dłoń głęboko za linię jej majtek, a jego palce natychmiast natrafiły na palące ciepło i niesamowitą, gęstą wilgoć, która pokrywała całe jej podbrzusze.

– Chyba ci się to podoba... – mruknął z satysfakcją, czując, jak bardzo jej ciało reaguje na jego dotyk.

Kobieta zgubiła oddech. Zamknęła oczy, cicho mrucząc z rozkoszy, podczas gdy on zaczął powoli, z pełną deliberacją, badać palcami jej anatomię. Rozprowadzał jej własne soki wokół napęczniałych płatkach jej cipli, wykonując koliste, zdecydowane ruchy, które sprawiały, że każdy milimetr jej skóry stawał się ekstremalnie wrażliwy.

Instynktownie sięgnęła ręką za siebie. Jej palce odnalazły suwak jego spodni – rozpięła go energicznie, wsuwając dłoń pod bieliznę i uwalniając dużego, pulsującego penisa. Był gorący, twardy jak skała i wyraźnie większy niż u jej męża, co tylko potęgowało grzeszną ekscytację. Zacisnęła na nim palce, czując pod dłonią napiętą skórę i pulsujące żyły. Zaczęła go gładzić – od samej nasady, aż po wilgotną, gładką końcówkę, dopasowując rytm do ruchów jego dłoni.

W tym samym czasie palce policjanta odnalazły sedno jej rozkoszy – twardą, mocno nabrzmiałą łechtaczkę. Zaczął ją rytmicznie masować, dociskając kciuk i przesuwając go z góry na dół z precyzją, która odbierała jej zmysły. Jednocześnie dwa palce drugiej dłoni wsunął głęboko w jej ciasne, śliskie wnętrze. Ruchy w środku były powolne i głębokie, idealnie zsynchronizowane z drażnieniem łechtaczki na zewnątrz. Kobieta czuła każdy cal jego palców wnikających w nią bezlitośnie.

– Przestań... proszę, bo nie wytrzymam... – jęknęła cicho, wyginając się w łuk i mocniej zaciskając dłoń na jego członku.

Jej ruchy stały się szybkie i rwane. Poruszała dłonią w górę i w dół jego twardego penisa, czując, jak z każdym potarciem staje się on jeszcze większy i bardziej napięty. Szybkie tempo jej dłoni doprowadzało go do szaleństwa. Policjant nie przerywał jednak pieszczoty – przyspieszył ruchy swoich palców wewnątrz jej łona, sprawiając, że z każdym głębokim pchnięciem z jej ust wyrywał się cichy, nieskrępowany pisk. Masował ją coraz mocniej, coraz bardziej zachłannie, podczas gdy jego druga ręka bezlitośnie ściskała jej piersi, a usta składały gorące, wilgotne pocałunki na jej szyi i ramionach.

Kobieta wypięła mocno tyłek, desperacko szukając jeszcze mocniejszego docisku, by czuć pulsującą bliskość jego potężnej męskości. Każde potarcie o jego męskość, każdy ruch jego palców w jej wnętrzu i każdy ruch jej dłoni na jego penisie potęgowały napięcie, które stało się nie do zniesienia.

W tym momencie fala bezlitosnego, obezwładniającego orgazmu uderzyła w nią z całą siłą. Całe jej ciało spazmatycznie napięło się w jego ramionach. Ściany jej pochwy zaczęły zaciskać się wokół jego palców w gwałtownych, pulsujących skurczach, mocno więżąc je w środku. Z jej gardeł wyrwał się głośny, głęboki jęk rozkoszy, który rozniósł się po pustym gabinecie. Świat wokół niej zawirował, a fala palącego gorąca rozlała się od podbrzusza po same koniuszki palców, pozostawiając ją całkowicie bezsilną, drżącą i bezwładnie opartą o silną pierś policjanta, podczas gdy jej dłoń wciąż kurczowo zaciskała się na jego pulsującym członku

Gdy pierwsze, najsilniejsze skurcze orgazmu powoli minęły, w gabinecie zapadła gęsta, ciężka cisza, przerywana jedynie ich przyspieszonymi oddechami. Kobieta wciąż drżała, a w jej głowie natychmiast pojawiły się pierwsze wyrzuty sumienia – myśl o mężu zamkniętym kilka metrów dalej paliła wstydem. Jednak widok munduru i dominująca postawa policjanta działały na jej wyobraźnię ze zdwojoną siłą. Wstyd błyskawicznie wymieszał się z pierwotną, niemal bolesną żądzą. Pragnęła, aby ten silny mężczyzna przejął nad nią pełną kontrolę.


Policjant cofnął dłoń z jej majtek, zostawiając na jej skórze palący ślad. Złapał ją mocno za włosy, zmuszając do uniesienia głowy, po czym wskazał dłonią na swojego twardego, pulsującego członka.



  • -Ale ty jesteś boska, ale teraz chyba moja kolej – rozkazał niskim, szorstkim głosem, nie znoszącym sprzeciwu. – Zrób mi dobrze.

Widać było , że chciał tu pokazać kto jest samcem Alfa.


Posłusznie opadła na kolana na twardą podłogę gabinetu. Spojrzała mu prosto w oczy – jego wzrok był dziki, pełen czystego pożądania. Widząc jego krańcowe podniecenie i czując bliskość męskiego ciała, poczuła, jak między jej udami znów robi się całkowicie mokro. Sama siebie nie mogła poznać , była podniecona i chciała jeszcze. Objęła dłońmi jego gorącego członka i rozchyliła usta, powoli biorąc go do środka.


Tym razem nie spieszyła się. Pragnąc zadowolić dominującego mężczyznę, zaczęła ssać go powoli, z pełnym oddaniem. Smak i zapach obcego mężczyzny, tak inny od wszystkiego, co znała, uderzył w jej zmysły z ogromną siłą, fascynując ją i napędzając jej własne podniecenie. Chropowata faktura jego skóry i pulsujące pod nią tętno wypełniły jej usta, a każdy ruch jej języka wywoływał u niego ciche mruknięcie satysfakcji. W trakcie tej pieszczoty, nie mogąc powstrzymać narastającego napięcia, kobieta wsunęła wolną dłoń między nogi i sama zaczęła intensywnie dotykać swojej nabrzmiałej, ociekającej wilgocią cipki. Szybkie, zdecydowane ruchy jej własnych palców w połączeniu z intymnym smakiem policjanta doprowadzały ją na skraj wytrzymałości, była na nieznanych wodach sama nie wierzyła co się dzieje, że smak obcego mężczyzny tak ją podnieci. A widok napalonego na nią samca spowoduje, że wyrzuty sumienia gdzieś znikną.


Mężczyzna, widząc jej bezwstydne samozadowolenie, chwycił ją mocniej za włosy i pchnął swoje ciało do przodu, wchodząc głębiej i mocniej. Spojrzała mu prosto w twarz. Gdzieś w głębi duszy czuła opór, racjonalna część jer umysłu wiedziała, że przekracza wszelkie granice, ale bezwzględna dominacja policjanta i świadomość własnego uległego posłuszeństwa rozpalały ją do granic możliwości. Ta bezwzględna władza, jaką nad nią miał, była najbardziej podniecającym bodźcem.


Nie mogła już dłużej czekać. Wypluła go, spojrzała w górę i łapiąc powietrze, wykrztusiła:
– Proszę... zerżnij mnie w końcu, chce Ciebie w środku.


Mężczyzna natychmiast złapał ją pod ramiona i jednym zdecydowanym ruchem uniósł do góry. Pchnął ją w stronę masywnego, drewnianego biurka, zrzucając z niego ręką stertę dokumentów i długopisy, które z hałasem rozsypały się po podłodze. Kazał kochance się położyć na brzuchu wzdłuż blatu, podciągnął jej spódnicę i jednym szarpnięciem zsunął majtki z jej bioder, całkowicie odsłaniając wypięte pośladki.


Stanął tuż za nią, rozstawił szeroko jej nogi i mocno chwycił ją za biodra, wbijając palce w skórę. Bez żadnych wstępów, jednym mocnym, głębokim pchnięciem wbił się w jej ciasne, maksymalnie rozgrzane i wilgotne wnętrze. Poczuła, jak jego potężny członek zdecydowanie rozpycha jej ściany, wypełniając ją tak bardzo, że aż zabrakło jej tchu. Jednocześnie jego wolna dłoń wsunęła się pod jej brzuch, odnajdując łechtaczkę, którą zaczął mocno pieścić w rytm swoich pchnięć.


Penetracja była długa, ciężka i głęboka. Mężczyzna nie spieszył się z finałem, celowo zwalniając i przyspieszając ruchy, by wydłużyć jej rozkosz i potęgować napięcie. Każde uderzenie rezonowało w jej całym ciele, sprawiając, że gładki blat biurka drżał pod ich ciężarem. Kobieta wydała z siebie głośny, rozkoszny krzyk, który stłumiła, gryząc własną dłoń opartą o blat. Poczucie winy natychmiast zniknęło, zastąpione przez obezwładniające uczucie pełnego napełnienia i całkowitego poddania się jego rytmowi. Ciężkie mundurowe spodnie z głośnym klapaniem uderzały o jej pośladki, a zmysłowy zapach seksu i potu wypełnił całe pomieszczenie.


Rytm stawał się coraz bardziej bezwzględny, a narastające napięcie zbliżało ich oboje do punktu bezpowrotnego. W pewnym momencie, czując bliskość własnego szczytu, policjant jednym silnym ruchem wyciągnął członka z jej wnętrza i obrócił ją na plecy na zasłanym papierami biurku. Kobieta, z szeroko rozstawionymi nogami i uniesioną klatką piersiową, patrzyła na niego zafascynowana, całkowicie oszołomiona intensywnością doznań.


Mężczyzna zaczął gwałtownie i szybko masować swojego członka tuż nad nią. A drugą ręką masował jej łechtaczkę. Widok tego silnego, potężnego faceta, który tracił panowanie nad sobą pod wpływem jej ciała, napełnił ją dumną satysfakcją. Była zachwycona, że zdołała doprowadzić takiego potężnego byczka do stanu tak skrajnego, dzikiego pożądania. W tej samej sekundzie oboje osiągnęli szczyt. Kobieta wygięła się w łuk, gdy jej własny, potężny orgazm sparaliżował jej ciało falą gwałtownych skurczów, a policjant wydał z siebie niski, gardłowy ryk. Strumienie gorącego, gęstego nasienia zalały jej brzuch, łono i spłynęły w górę, aż po nagie piersi.


Przez długie sekundy w gabinecie słychać było tylko ich ciężkie, urywane oddechy, gdy leżała bezwładnie na biurku, patrząc na ślady jego rozkoszy na swoim ciele z poczuciem pełnego, triumfalnego zadowolenia.

Odwracając głowę z głośnym, rwanym oddechem, mężatka zamarła. W uchylonych drzwiach gabinetu stał drugi funkcjonariusz. Był wysoki, bardziej smukły od pierwszego, a jego mundurowa koszula była już lekko rozpięta. Patrzył na scenę na biurku z drapieżnym błyskiem w oku, powolnym, miarowym ruchem pieszcząc samego siebie przez rozpięte spodnie.

Wystraszona kobieta poczuła gwałtowny, niemal bolesny skok adrenaliny. Przez ułamek sekundy ogarnął ją paraliżujący strach, ale zaraz potem w jej głowie pojawiła się trzeźwa, zuchwała myśl – plan z upiciem i ułaskawieniem policjanta co prawda nie wypalił, ale sytuacja zaszła za daleko, by teraz się cofnąć. Mosty spłonęły, a zapach niebezpieczeństwa zaczął działać jak najsilniejszy afrodyzjak.


– Ja... przepraszam... – wykrztusiła, siląc się na nutę skruchy, która miała brzmieć niewinnie, choć jej oczy już płonęły grzesznym wyzwaniem.


Pierwszy policjant nie zwolnił jednak uścisku na jej biodrach. Jego silne palce wbiły się w jej ciało, znacząc rewizję, która dawno przestała być służbowa. Spojrzał na kolegę, a potem w dół, na jej rozgrzane, ciężko unoszące się piersi.


– Teraz musisz obsłużyć nas dwóch – oznajmił głębokim, bezlitosnym głosem, od którego po jej kręgosłupie przeszedł rozkoszny dreszcz.


Nowy przybysz był niesamowicie, wręcz prowokująco przystojny. Jego smukła, wysportowana sylwetka opięta mundurem i absolutna pewność siebie sprawiły, że pożądanie, zamiast zgasnąć, uderzyło w nią ze zdwojoną siłą. Pragnęła poczuć, jak smakuje jego skóra, jak pachnie męski pot zmieszany z aromatem policyjnej skóry i tytoniu. Gdy podszedł bliżej blatu, od razu przyciągnęła go wzrokiem, niemo błagając o dotyk. W myślach pomyślała, że dokładnie tego chce – dwa napalone samce zaraz zrobią z nią coś, o czym do tej pory śmiała się marzyć tylko w najskrytszych snach, i o czym czasem, z dreszczem emocji, rozmawiała szeptem w łóżku z mężem. Tam, gdzie kończyło się prawo, zaczynała się ich prywatna, bezwstydna kraina rozkoszy.


W gabinecie zapadła na chwilę ciężka, gęsta i przesycona pierwotną zmysłowością cisza. Kobieta usiadła bezwładnie na stojącym obok skórzanym fotelu, głośno i łapczywie łapiąc powietrze. Jej ciało wciąż drżało z nadmiaru bodźców, a skóra, pociemniała od napływu krwi, była rozgrzana do czerwoności.


Młodszy policjant, pieszcząc dalej swego twardego „przyjaciela” i z trudem normując rwący się oddech, spojrzał na nią z nieskrywanym zachwytem. Widok jej rozchylonych ust i wilgotnego spojrzenia rozpalał go do białości. Na jego twarzy pojawił się szeroki, drapieżny, a zarazem dziwnie czuły uśmiech.


– Arthur, nalej nam po szklaneczce – rzucił nagle niski, wciąż zachrypniętym od pożądania głosem w stronę kolegi. – Taką znajomość i tak cudowną kobietę trzeba koniecznie opić.


A więc masz na imię Artur... – w głowie kobiety narodziło się coś dziwnego, fascynującego. Przełamanie anonimowości sprawiło, że w jednej sekundzie stał się w jej oczach kimś więcej niż zwykłym, brutalnym kochankiem. Stał się kimś bliskim, zakazanym obiektem romantycznej, mrocznej fascynacji.


– Ależ ty jesteś kusząca... chyba zaraz doszczętnie oszalejemy – mruknął Artur, patrząc jej głęboko w oczy, jakby czytał w jej grzesznej duszy.


Plan żoneczki nie wypalił, musiała grać dalej. Czy to jednak wciąż była gra, czy też brutalna rzeczywistość stała się najpiękniejszym snem?


– A niech się dzieje... – szepnął jej wewnętrzny głos, zagłuszając resztki sumienia.


Arthur bez słowa podszedł do biurka i sięgnął po butelkę whisky. Nalał bursztynowego płynu do szklanek, po czym podał jedną Johnowi, a drugą podsunął prosto do pomalowanych szminką ust mężatki. Kobieta upiła duży, parzący łyk, pozwalając, by alkohol rozlał w jej wnętrzu nową falę gorąca, która zestroiła się z pulsującym między jej udami pożądaniem.


Mężczyźni stanęli tuż obok, zamykając ją w klatce ze swoich ciał. Sącząc trunek, zaczęli cicho dyskutować, nie odrywając od niej drapieżnego wzroku. Rozmawiali o tym, jak niesamowicie dzika, nieprzewidywalna i magnetyczna okazała się ich dzisiejsza „zatrzymana”, oraz o tym, że ten wieczór na pustym posterunku jest najlepszym, co spotkało ich podczas całej wieloletniej służby. Zastanawiali się półżartem, ale z nutą ekscytacji, jak długo zdołają utrzymać ten perwersyjny, słodki sekret w tajemnicy przed resztą komisariatu i jak bardzo obaj stracili dla niej głowę. Prawili jej komplementy, które pieściły jej ego równie mocno, jak ich dłonie pieściły ciało. Napięcie opuściło całą trójkę, ustępując miejsca intymnej, grzesznej zażyłości.


Ona w tym czasie odpoczywała, zbierając siły po pierwszym, miażdżącym orgazmie, którego echo wciąż pulsowało w jej podbrzuszu. Jednak bliskość dwóch rosłych, silnych samców i alkohol krążący we krwi szybko zrobiły swoje. W jej głowie na nowo zaczęło kiełkować bezwstydne kuszenie. Spojrzała na nich spod przymkniętych, ciężkich powiek, poprawiając powoli, prowokująco spódnicę. Ruch ten był czystą poezją grzechu – celowo odsłoniła uda i wyeksponowała swoje kobiece kształty, zapraszając ich do dalszej konsumpcji.


Podniecenie w pokoju natychmiast zaczęło rosnąć geometrycznie, elektryzując powietrze. Widząc jej wyzywające spojrzenie, policjanci bez słowa odstawili szklanki, które stuknęły głośno o blat biurka. Ponownie zbliżyli się do niej, a ich dłonie – spragnione dalszej, bezwzględnej zabawy – znów zaczęły zachłannie i zmysłowo dotykać jej całego ciała. Pieszcząc krągłe biodra i nabrzmiałe piersi, dawali jej niemy znak, że kolejny, jeszcze bardziej intensywny etap tej nocy właśnie się rozpoczyna.


Mężczyźni zaczęli ją pieścić razem, łącząc surową, samczą dominację z niesamowitą, niemal romantyczną czułością. Ich dłonie – jedne szorstkie i silne, naznaczone twardą służbą, drugie smuklejsze, poruszające się z chirurgiczną precyzją – wędrowały po całym jej ciele w idealnej, zmysłowej symfonii. Jeden z nich gładził jej rozpalone plecy i boki, podczas gdy drugi muskał palcami jej piersi, łapiąc w dwa palce napęczniałe, twarde sutki przez rozpiętą, jedwabną bluzkę. Ich usta zsynchronizowały się w miłosnym ataku – odnajdywały najbardziej wrażliwe miejsca na jej szyi, ramionach i talii, zostawiając tam wilgotne, parzące ślady i ciche pomruki zadowolenia. Kobieta drżała i jęczała cicho pod tym podwójnym dotykiem, czując się jak w samym centrum potężnego, erotycznego huraganu, który doszczętnie wypalał jej resztki racjonalnego myślenia.


Po chwili nowy funkcjonariusz zapragnął zmiany pozycji i pełnego, zwierzęcego kontaktu z jej ciałem. Chciał poczuć jej ciężar na sobie.


– Chodźmy na kanapę – zaproponował niskim, nieznoszącym sprzeciwu głosem, łapiąc ją mocno pod pośladki i lekko unosząc.
– John, tylko powoli... – oznajmił Arthur, a w jego głosie mieszała się zazdrość z dziką ekscytacją. – Chcemy się tu bawić całą noc, prawda, Kocico?


Słysząc imię „John”, kobieta poczuła dziwny, lodowato-gorący skurcz w żołądku. W jej głowie natychmiast pojawiła się myśl:


- Tylko mojego męża tu brakuje...


Zaczęła intensywnie myśleć o nim – o swoim ślubnym, który w tej samej chwili siedział bezradnie zamknięty w mrocznej celi zaledwie kilka metrów dalej, za grubą ścianą. Co by teraz zrobił? Jak bardzo pękłoby mu serce, a jednocześnie jak potężna żądza rozdarłaby jego ciało, gdyby widział ją w tej chwili? Całkowicie poddaną, roznegliżowaną, braną bezwstydnie przez dwóch obcych mężczyzn w mundurach, którzy posiadali teraz pełną władzę nad jej ciałem i losem jej małżeństwa. Ta myśl o zakazanym, brudnym podglądactwie, zamiast ją ostudzić, wbiła ją na absolutny szczyt ekstazy. Wprowadziła ją w stan tak skrajnego, niemal bolesnego podniecenia, jakiego sama się po sobie nie spodziewała. Stała się bezbronną, ale i bezwzględną królową tego komisariatu, gotową na wszystko.

Przenieśli się na stojącą w kącie gabinetu skórzaną sofę, gdzie gęste, przesiąknięte aromatem drogiej whisky i męskiego potu powietrze zdawało się niemal wibrować od nagromadzonego napięcia. Arthur usiadł wygodnie, opierając się szerokimi plecami o chłodne, ciemne oparcie, a jego wzrok – drapieżny, ciężki i całkowicie pozbawiony skrupułów – natychmiast przygwoździł ją do miejsca. Kobieta, napędzana czystą adrenaliną, bezczelną perwersją i dzikim, wręcz pierwotnym pożądaniem, postanowiła w pełni przejąć inicjatywę. Płynnym, grzesznym, kocim ruchem obróciła się i usiadła na nim okrakiem, pozwalając, by materiał jej uniesionej spódnicy odsłonił rozgrzane uda.

Rozstawiła nogi szeroko, czując, jak jego potężny, twardy jak skała i pulsujący żądzą członek celuje prosto w jej wilgotne, maksymalnie rozpalone podbrzusze. Pragnęła natychmiast, jednym bezwzględnym i głębokim ruchem nadziać się na niego całym swoim ciężarem, zatracając się w tej jednej, zakazanej sekundzie. Jednak Arthur, wyczuwając jej intencje, mocno chwycił ją za biodra. Jego silne palce wręcz wbiły się w jej rozgrzaną, delikatną skórę, natychmiast blokując ten ruch. Z drapieżnym, niesamowicie zmysłowym uśmiechem pokręcił wolno głową.

- Oj nie tak szybko Kocico

Nie pozwolił jej na upragnioną penetrację. Chciał trzymać ją w stanie bolesnego, niewymownie słodkiego zawieszenia, kapryśnie dozując rozkosz według własnych, twardych zasad.

Kobieta, doprowadzona do ostateczności tą odmową, zaczęła poruszać się w powolnym, hipnotyzującym, pełnym pasji rytmie. Przesuwała się w przód i w tył bezpośrednio na jego twardości. Soki z jej do granic możliwości rozpalonej cipki płynęły obficie, gęsto spływając prosto na jego podbrzusze, smarując ich ciała i potęgując zmysłowy poślizg. Każdym powolnym, celowo przeciąganym i leniwym ruchem ocierała się swoją nabrzmiałą, pulsującą łechtaczką i rozgrzanymi do czerwoności płatkami cipeczki o jego twardość. Szukała choćby odrobiny ulgi, która jednak była jej z premedytacją odmawiana, co rozrywało jej zmysły i zamieniało każdą sekundę w czyste, erotyczne szaleństwo.

Arthur wyciągnął ramię, mocno przyciągnął kochankę do swojej piersi i bez pytania złożył na jej wargach głęboki pocałunek.


Kobieta na początku delikatnie się odsunęła. Przez ułamek sekundy pomyślała, że to wszystko dzieje się zbyt intensywne i rzucone prosto w twarz, że to miał być plan i tylko zwykły sex bez czułości. Jednak jej zmysły natychmiast zaprotestowały, wysyłając sygnały sprzeczne z chłodną logiką. Mężczyzna nie pozwolił jej odejść – zatrzymał ją wzrokiem, a jego dłoń powędrowała w górę, by czule, z niesamowitą zmysłowością pogładzić jej rozgrzany policzek. W tym samym momencie jego druga ręka, w sposób niezwykle delikatny, a zarazem bezwzględnie stanowczy, zacisnęła się na jej pełnej piersi, badając jej kształt przez cienki materiał.


To połączenie czułości i surowej męskiej dominacji sprawiło, że mężatka całkowicie straciła grunt pod nogami. Sama nie wiedząc dlaczego, ulegając niepojętemu impulsowi, przestała walczyć i delikatnie odwzajemniła całusa. Ich oczy spotkały się na jedną, zawieszoną w czasie sekundę. W tym jednym spojrzeniu spaliły się wszelkie resztki oporu i jak na zawołanie, oboje przyssali się do siebie z niszczycielską siłą.


Pocałunek, który nastąpił, był potężny, nieskończenie długi i wręcz zwierzęcy w swojej drapieżności. Ich usta otworzyły się szeroko, a twarde, silne języki natychmiast splotły się w dzikiej, bezwzględnej walce o dominację. Arthur wpijał się w nią zachłannie, spijając z jej warg każdy rwany oddech, podczas gdy ona oddawała mu każdy ruch z równą, ryczącą w żyłach pasją. To nie było już zwykłe muśnięcie warg – to była czysta, pierwotna wymiana energii, którą kobieta czuła fizycznie w każdym milimetrze swojego ciała, od czubka głowy aż po pulsujące z rozkoszy podbrzusze. Prądy elektryczne rozlewały się pod jej skórą, sprawiając, że cała drżała w jego uścisku. To, co czuła, było dla niej czymś absolutnie niesamowitym, przekraczającym wszystko, co do tej pory znała.


Tuż obok, na wyciągnięcie ręki, stał John, całkowicie pochłonięty tym widowiskiem. Widok ich złączonych w drapieżnym splocie ciał doprowadzał go do skrajnego szaleństwa. Jedną dłonią miarowo, mocno masował swojego twardego, nabrzmiałego do granic możliwości penisa, a drugą, rozgrzaną dłonią zaczął gładzić pośladki i plecy kobiety. Jego palce przesuwały się po jej krągłościach zaborczo, badając drżenie jej mięśni i idealnie współgrając z rytmem ich ust. Pocałunek trwał bez końca – naprężone języki jakby walczyły w tańcu dotykały się z zachłannością. Namiętny spektakl, głęboki, pełen śliny i głośnego, rwanego oddechu, wypełnił cały gabinet, pieczętując ich potrójną, grzeszną tajemnicę.

John usiadł tuż obok niej na kanapie, wtulając się w jej bok i stapiając z nimi w jedną, niesamowitą, pulsującą całość. Wolną dłonią odszukał jej gładkie pośladki, by zająć się wyłącznie jej drugą, nienaruszoną dotąd dziurką. Rozprowadził wokół niej lepką, gorącą wilgoć zmieszaną z własną śliną, po czym zaczął masować ten ciasny, różowy otworek za pomocą palców. Robił to z niesamowitym wyczuciem, głęboką precyzją i prowokującą, niemal bezczelną powolnością. Co kilka chwil John przysuwał się jeszcze bliżej, tak że czuła na plecach gorące ciało napalonego samca, i gładząc jej aksamitną skórę, szepnął jej prosto do ucha bezwstydne, drapieżne słowa. Opisywał niskim, zachrypniętym głosem, co zaraz z nią zrobią, jak bardzo ich obydwu podnieca, jak rozdziewiczą jej tyłek i jak całkowicie panują nad jej ciałem. Te brudne, perwersyjne obietnice mieszały się w jej głowie z absolutnym szaleństwem.

Rytm pieszczot stał się bezlitosny. Siedząc okrakiem na jednym, była jednocześnie bezwstydnie całowana przez obu. Odwracała głowę z głośnym, rwanym oddechem, pijąc pożądanie wprost z ich ust. Raz jej usta przejmował Arthur, wbijając się głęboko, twardo i zaborczo, by po chwili ustąpić miejsca Johnowi. Kobieta czuła na swoich ustach i języku dwa zupełnie różne smaki, dwie różne faktury męskości i dwa potężne, dzikie języki, które walczyły o dominację z jej własnym. Ta podwójna zmysłowość na wargach doprowadzała ją do skrajności.

Mężczyźni pieszczą jej całe ciało z absolutnym, perwersyjnym zachwytem. Cztery silne dłonie wędrują po jej pełnych piersiach, mocno ściskając zaostrzone sutki, przesuwają się po brzuchu i wbijają w biodra. Cała trójka staje się jednym, wspólnie oddychającym, żywym organizmem, połączonym wspólnym rytmem – niczym w idealnie dopasowanym, pełnym dzikiej pasji balecie. Wszyscy są maksymalnie napaleni, a powietrze w gabinecie dosłownie trzeszczy od ładunku erotycznego.

Jednocześnie dwa wilgotne palce Johna z tyłu wykonują koliste, miarowe, coraz głębsze ruchy, bezlitośnie rozpychając ciasny otworek i wysyłając prądy elektryzującej, palącej rozkoszy prosto do jej podbrzusza. Mężatka czuje, jak jej tyłek wręcz płonie z tęsknoty za pełnym, twardym rozszerzeniem tyle razy jej mąż już się tak z nią bawił jednak to było inne, wiedziała że dziś ostatnia granica takich pieszczot zostanie przekroczona. Z narastającą, bezwstydną żądzą zaczyna coraz wyraźniej i mocniej wypychać swoje biodra w tył, w stronę penetrujących ją palców Johna, napierając na nie z całych sił i prowokując go, by wchodziły jeszcze mocniej, ciaśniej i głębiej w jej różowy otworek.
W jej głowie, pośród tego niesamowitego natłoku bodźców, pulsuje już tylko jedna, obezwładniająca i grzeszna myśl – pragnie tego pierwszego razu, pragnie poczuć w swoim ciele dwa twarde, pulsujące kutasy jednocześnie. Zastanawia się w duchu, drżąc na samą myśl, czy to się zaraz stanie, wiedząc, że pokusa, perwersja i żądza są już zbyt ogromne, by mogła nad nimi w jakikolwiek sposób zapanować.
Fantazjowała o mężu zamkniętym w celi – ta perwersyjna myśl, że on może domyślać się wszystkiego, dodawała jej dzikiej energii, mieli przecież różne fantazje , ale to przerosło jej oczekiwania. Nie chciała jeszcze kończyć, celowo wstrzymywała nadchodzący orgazm, by rozkoszować się każdą sekundą tej potrójnej ekstazy.

Panowie, zróbcie to proszę... – wycharczała zmysłowo, tracąc resztki tchu. – Co wy ze mną robicie, nie wytrzymam dłużej... Chcę was w końcu czuć!

John spojrzał drapieżnie na Arthura i mruknął niskim głosem:
– Nie pozwól jej jeszcze na to.

Mężczyzna usiadł ciasno za nią, a jego usta natychmiast odnalazły jej pośladki. Kobieta poczuła, jak jego gorący, zwinny język zaczyna krążyć w kółko wokół jej ciasnej, pulsowanie rozgrzanej dziurki. Ta nagła fala perwersyjnej rozkoszy sprawiła, że instynktownie położyła rękę za siebie, wplatając palce w jego włosy i dociskając głowę Johna mocniej do swojej dupeczki. Język mężczyzny wchodził głębiej, penetrując to wrażliwe miejsce z niesamowitą siłą, wywołując u niej głośny, rwany krzyk. Jednocześnie Arthur mocno chwycił ją z przodu za biodra, dociskając stabilnie do swojego penisa. Trzymał ją w idealnym uścisku, tak aby nie mogła jeszcze nadziać się na niego w pełni. W tym samym czasie wpijał się w jej usta, całując ją bezwstydnie, mokro i niezwykle mocno.

John, rozkoszując się zmysłowym smakiem jej tyłka, zaczął intensywnie masować własnego, pulsującego członka. Po chwili wstał, napinając mięśnie, i zaczął powoli, z pełną premedytacją pocierać całą długością swojego twardego kutasa o jej rowek. Przesuwał nim w górę i w dół – wolno, zmysłowo, pozwalając, by krople jego własnych soków mieszały się z wilgocią na jej pośladkach.

– Chcesz mieć już Arthura w cipce? – zapytał bezczelnie, patrząc z góry na jej rozpalone ciało.

Grzeczna mężatka w ułamku sekundy zmieniła się w dziką, wyzwoloną kocicę.
– Zerżnijcie mnie w końcu! – wykrzyczała prosto w usta Arthura.

Słysząc to, Arthur ostatecznie uwolnił ucisk swoich silnych dłoni. Kobieta natychmiast wykorzystała tę chwilę. Uniosła się lekko i zaczęła powoli, centymetr po centymetrze, opuszczać swoje biodra na jego potężnego penisa. Wchodził w nią bez najmniejszego trudu – byli już tak niesamowicie, wręcz chorobliwie wilgotni, że ich ciała idealnie się stopiły.

W tym samym momencie z tyłu poczuła, jak żołądź członka Johna coraz mocniej pociera jej drugą dziurkę i zaczyna napierać na jego granice. Kobieta dosłownie wariowała. Pierwotny strach i delikatny, rozciągający ból błyskawicznie zamieniły się w najczystsze pożądanie i skrajne podniecenie. Wypięła się mocno w tył, desperacko szukając tego kontaktu, i zaczęła błagać:
– John, nie przestawaj... proszę, wejdź!

Gdy mężczyzna w końcu pchnął biodra i wbił się w nią głęboko, jej zmysły całkowicie oszalały. Czuła dwóch napalonych samców jednocześnie wewnątrz swojego ciała. To było doznanie przekraczające wszelkie dotychczasowe granice – w samym środku jej podbrzusza dwa potężne, rozgrzane kutasy ocierały się o siebie przez cienkie ścianki jej anatomii, wypełniając ją tak bardzo, że ledwo mogła złapać oddech. Zaczęli poruszać się wolno, zgrywając swoje ruchy w jedną, bezbłędną całość. Kiedy Arthur parł w przód, John delikatnie się wycofywał, tworząc hipnotyzujący, podwójny rytm.

Ich dłonie były absolutnie wszędzie – silne palce wbijały się w jej biodra, gładziły napięte pośladki i brutalnie pociągały za piersi. Kobieta poczuła, jak usta jednego z nich zaciskają się na jej napęczniałym sutku, co stało się sygnałem do przyspieszenia. Policjanci porzucili ostrożność. Zaczęli dobijać w nią coraz głębiej, mocniej i bezlitośnie, uderzając o jej ciało z głośnym klaskaniem skóry o skórę. To było cudowne, obezwładniające uczucie. Parcie stawało się tak potężne, że mężatka nie mogła się powstrzymać. Wiedziała, że jej głośne jęki bez trudu poniosą się korytarzem i mąż usłyszy je w celi. W jej głowie przemknęła desperacka myśl: Czy on mi to kiedykolwiek wybaczy? Jednak pierwotne pożądanie było nieskończenie silniejsze niż jakikolwiek wstyd czy strach. Nigdy w życiu nie spodziewała się, że ludzkie ciało zdolne jest do takiego poziomu ekstazy.
– Och tak, chłopaki... ja zaraz dojdę! – wyła z rozkoszy, zaciskając dłonie na skórzanym oparciu.

Granice jej ciała ostatecznie przestały istnieć, ustępując miejsca absolutnej, fizycznej jedności. Byli w Kochance obaj jednocześnie, wypełniając każdą wolną przestrzeń, a ich bliskość stała się czymś niemal kosmicznym. Jeszcze niedawno skromna żoneczka , znalazła się teraz w samym centrum tej niesamowitej anatomii rozkoszy. Czuła każdy ich ruch, każdy centymetr napięcia – dwa twarde członkowie poruszały się w idealnym, hipnotyzującym rytmie, oddzielone od siebie jedynie cieniutką, niezwykle wrażliwą ścianką dzielącą moje wnętrze. Ta delikatna bariera przenosiła każdy impuls, sprawiając, że bodźce z obu stron potęgowały się nawzajem, tworząc tarcie o sile, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. To było uczucie tak intensywne, jakby całe moje ciało od środka płonęło czystą, skoncentrowaną energią. Zmysły eksplodowały. Nie byłam w stanie dłużej tego wytrzymać, każdy oddech stawał się niemym krzykiem.

I wtedy nadeszła fala, która całkowicie ją zatopiła. Orgazm nie był zwykłym rozładowaniem napięcia
– był potężnym, głębokim wstrząsem, który wyrwał się z samego środka miednicy. Czuła, jak wnętrze zaczyna bezwiednie, spazmatycznie pulsować, zaciskając się wokół nich w rytmicznych, nieskończenie silnych skurczach. Rozkosz rozlała się wzdłuż kręgosłupa niczym prąd, paraliżując mięśnie i odbierając resztki kontroli. Była bezbronna, całkowicie poddana ich ruchom, zawieszona w próżni czystego, fizycznego zachwytu.

W tym samym momencie, gdy jej ciało drżało w agonii najgłębszego spełnienia, poczuła, jak obaj osiągają swój własny szczyt. Pierwszy z nich, z głębokim westchnieniem, zaczął gwałtownie zalewać jej cipeczkę, a ułamek sekundy później drugi, z gardłowym mruknięciem, wypełnił gorącem jej dupeczkę . Ta podwójna, gęsta fala ciepła, rozlewająca się w niej z dwóch stron jednocześnie, sprawiła, że jej własny orgazm, zamiast wygasać, narósł z nową, porażającą siłą. To było jak ponowny wybuch – świadomość tego płynnego, gorącego wypełnienia przeszyła ją na wskroś.

Do fizycznej ekstazy dołączyło obezwładniające poczucie triumfu. Leżała między nimi, czując ich ciężar, przyspieszone bicia serc i drżenie ramion. Świadomość, że dwaj tak silni, pewni siebie mężczyźni całkowicie zatracili dla niej kontrolę, że nie potrafili oprzeć się jej ciału i że wspólnie doprowadzili się na sam szczyt tej absolutnej ekstazy, była najbardziej podniecającym doświadczeniem w jej życiu. Byli jedno, połączeni ciepłem, oddechem i czystym, bezgranicznym spełnieniem.

Gdy obaj policjanci ostatecznie wycofali się z jej zalanego ciała, w gabinecie zapadła ciężka, głęboka cisza, przerywana jedynie ich zmęczonymi oddechami. John, całkowicie pozbawiony sił, opadł na sofę obok swojego kolegi. Obaj leżeli bezwładnie, wyciągnięci jak dwa bezradne kociaki po intensywnym polowaniu. Byli całkowicie oszołomieni, rozleniwieni rozkoszą i zupełnie nieświadomi, że ta drapieżna kocica wciąż zachowała pełną czujność.

Kobieta poprawiła rozczochrane włosy, spojrzała na nich z góry i płynnym ruchem ponownie usiadła na nich okrakiem.
– Byliście świetni, chłopaki... – szepnęła zmysłowo, muskając dłonią ich nagie klatki piersiowe. – I gdyby nie to, że chcieliście mnie tak bezczelnie wykorzystać, pewnie zostałabym z wami na dłużej.

Zanim zdążyli w ogóle zarejestrować zmianę w jej głosie, wykonała błyskawiczny, niesamowicie zwinny ruch. Jej dłonie, które w trakcie pieszczenia Arthura dyskretnie odpięły kajdanki z jego mundurowego pasa, zadziałały z precyzją chirurga. Z głośnym, metalicznym kliknięciem zatrzasnęła jedną obręcz na nadgarstku Johna, a drugą na ręce Arthura, na sztywno przypinając ich obu do ciężkiego, żeliwnego grzejnika stojącego przy ścianie.

Zeskoczyła z kanapy z triumfalnym uśmiechem. Dopiero w tym momencie do zamglonych umysłów policjantów dotarło, co się stało. Szarpnęli się gwałtownie, ale stalowe więzy ani drgnęły. Byli całkowicie bezradni. Kobieta pospiesznie zaczęła zbierać z podłogi swoje rzeczy – wciągnęła majtki, wygładziła spódnicę i zapięła bluzkę. Na koniec sięgnęła po swoją torebkę i wyciągnęła z niej smartfona, obracając ekran w ich stronę.

– Panowie, wszystko się nagrało – powiedziała z bezczelnym błyskiem w oku. – Przez cały czas miałam włączoną kamerę w telefonie, ukrytą w torebce. Tak na wszelki wypadek, gdybyście planowali jakiś pościg. Jeśli ten mandat i sprawa mojego męża nie znikną, ten film trafi prosto do waszych żoneczek. Myślę, że jesteśmy kwita.

Zabrała leżący na biurku pęk kluczy do cel i nie oglądając się za siebie, wyszła na ciemny korytarz. Zeszła na dół, gdzie w chłodnej celi czekał jej mąż, nerwowo chodząc od ściany do ściany. Gdy usłyszał szczęk zamka i zobaczył żonę, natychmiast wypadł na zewnątrz.
– Co tam się działo? Co to było za poruszenie? Słyszałem jakieś krzyki! – pytał roztrzęsiony, łapiąc ją za ramiona.
– Oj, opowiem ci wszystko później. Uciekajmy stąd – rzuciła krótko, ciągnąc go za rękę w stronę wyjścia.
Mąż, widząc jej wypieki i rozedrganie, przyciągnął ją do siebie i dał jej soczystego, głębokiego buziaka na korytarzu. Od obojga intensywnie pachniało seksem – mieszanką potu, męskiej esencji i czystego pożądania. Wyszli z budynku posterunku w chłodne, nocne powietrze, zostawiając za sobą uwięzionych mundurowych.

Szybkim krokiem ruszyli w stronę rozświetlonego centrum miasteczka. Adrenalina powoli opadała, ustępując miejsca narastającemu rozbawieniu i ekscytacji. Na głównym placu bez trudu znaleźli stojącą na postoju taksówkę. Wsiedli na tylne siedzenie, a chłodne powietrze nocy wpadające przez lekko uchyloną szybę powoli chłodziło ich rozgrzane twarze.

Mąż jednak nie potrafił usiedzieć spokojnie. Przysunął się blisko, wodząc wzrokiem po jej rozpiętym kołnierzyku, lekko startym makijażu i spódnicy, która w pośpiechu została krzywo wygładzona. W ciasnej przestrzeni samochodu zapach seksu, męskich perfum i potu, który od niej bił, był wręcz odurzający. Mąż był potężnie ciekawy. W jego oczach lśniło drapieżne podniecenie, zmieszane z rodzącym się domysłem. Patrzył na jej rumieńce i błyszczące oczy, doskonale wiedząc, że w tym gabinecie na górze wydarzyło się coś znacznie większego niż zwykłe formalności.

– Kochanie... – szepnął, kładąc jej dłoń na wewnętrznej stronie uda, która wciąż drżała z nadmiaru emocji. – Ty mi chyba czegoś nie mówisz. Widzę to po tobie. I czuję...

Kobieta tylko uśmiechnęła się tajemniczo, opierając głowę o jego ramię. Przesuwna palcem po jego ustach, uciszając go na chwilę, a w jej głowie wciąż pulsowało wspomnienie silnych rąk Johna i Arthura.
– Później wszystko ci opowiem w pokoju, bo wiem ,że wszystko czujesz i widzisz – szepnęła mu prosto do ucha, sprawiając, że przeszedł go dreszcz. – A jak będziesz bardzo grzeczny i naprawdę dobrze zasłużysz... to może nawet pokażę ci nagranie.
- A i pamiętaj ,że jesteśmy wolni

Mąż aż głośno przełknął ślinę, a jego uścisk na jej biodrze mocno się zacisnął. Resztę drogi do hotelu spędzili w głębokim, pełnym wyczekiwania milczeniu, odliczając sekundy do momentu, w którym zatrzasną się za nimi drzwi pokoju.
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry