Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektóre znajomości gasną, zanim na dobre się zaczną, mimo że „wszystko grało w widomosciach”? Odpowiedź często nie kryje się w kalkulacji czy wyuczonych technikach, ale... w somatyce i układzie nerwowym.
Kobieta nie otworzy się na bliskość, gdy jej układ nerwowy w środku krzyczy: „Niebezpieczeństwo!”.
Dopiero w chwili, gdy pojawia się autentyczne poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, dzieje się prawdziwa zmiana:
Przestajesz się bronić.
Twoje myśli wreszcie się wyciszają.
Pojawia się naturalna przestrzeń na pożądanie i bliskość.
Bo chemia i głębokie przyciąganie nie budują się na stresie i grach wstępnych.
Wszystko zaczyna się tam, gdzie puszczają pancerze:
Podoba jej się Twój spokój w wiadomościach i to, jak odbiera je jej układ nerwowy.
Najpierw poruszasz jej umysł i dajesz poczucie zrozumienia – jej ciało po prostu słucha.
Zauważa detale, na które inni nawet nie patrzą: dłoń na kierownicy, przedramiona a nie pan fasolka w pierwszej wiadomości.
I wreszcie – ten moment, gdy w bezpiecznej przestrzeni po prostu przyciągasz ją do siebie bez wahania.
Najpierw porusz umysł i daj jej spokój. Ciało
zrobi resztę.