U mnie to działa tak, że żeby doszło do zabaw online najpierw muszę z kimś nawiązać fajną relację, pogadać, "zaprzyjaźnić się", a najczęściej w różnych miejscach w sieci panowie nie tracą czasu i w pierwszym zdaniu pytają, czy idziemy na snapa.... no nie, nie idziemy!
Nawet jeśli dziewczyna lubi zabawić się online to w 99% przypadków odmówi, ja na przykład nie widzę żadnego powodu, by obnażać się i masturbować przed jakimś randomem z neta... a lubię to robić...
Pomyśl jakim wyzwaniem będzie namówić na coś takiego dziewczynę, która nie ma takich ciągotek i ma wiele obaw z tym związanych - a większość dziewczyn nie ma takich ciągotek i większość ma obawy.
Wiesz co, ja też zdecydowanie nie jestem typem człowieka, który będzie walił sobie do każdej czy każdego i od razu świecił penisem

To akurat kompletnie nie moja bajka.
Dużo bardziej kręci mnie właśnie to wszystko, co dzieje się wcześniej,poznanie się, rozmowa, flirt, budowanie napięcia, wzajemne nakręcanie się i złapanie takiego fajnego flow. Jak pojawia się chemia, emocje i obie osoby mają ochotę na coś więcej, to wtedy cała zabawa ma dla mnie zupełnie inny wymiar. I właśnie to uważam za fajne i naturalne.
I tak jak piszesz,jeśli dziewczyna nie ma takich ciągotek albo ma obawy, to przecież nie będę jej do niczego przekonywał na siłę. Nie jestem też typem, który będzie się prosił czy nalegał. Jasne, czasem warto spróbować raz czy dwa, bo człowiek może się pozytywnie zaskoczyć

Ale jeśli ktoś mówi „nie”, to dla mnie jest to po prostu „nie”

Szanuję drugą osobę, jej granice i zdanie.
Nie bawią mnie też żadne gierki typu „będę udawać niedostępną/niedostępnego, żeby go bardziej nakręcić”. Wolę normalną, szczerą chemię między dwiema osobami. Bez ciśnienia, bez zgrywania ogiera i cwaniaka. Jak jest flow, super. Jak go nie ma, odpuszczam i tyle
