Miałem z dwadzieścia lat. Wyszedłem jako jeden z ostatnich z klubu. Sam w swoją stronę. Ciepło, więc było już jasno. Godzina? Działały już dzienne tramwaje. Jednak na pewno przed 7.
Patrzę. Dziewczyna idzie przede mną. Nie idzie jej pozycja wyprostowana więc jej pomagam.
Później: na przystanek tramwajowy, w tramwaju mi dziękuję wkładając rękę w moją bieliznę, ja jej wkładam rękę, pocałunki, ładne spojrzenia.
Jej przystanek i taka droga. Jesteśmy już podnieceni na maksa. No to w krzaki.
Ludzie chodzą, patrzą. Nic to. W końcu jakaś babka nas pogoniła. Żeby nie było, nie było stosunku. Brak erekcji z mojej strony. Sala mi nr telefonu (jeszcze stacjonarne). Zgubiłem go. Typowy seks na maksa na fazie.
Patrzę. Dziewczyna idzie przede mną. Nie idzie jej pozycja wyprostowana więc jej pomagam.
Później: na przystanek tramwajowy, w tramwaju mi dziękuję wkładając rękę w moją bieliznę, ja jej wkładam rękę, pocałunki, ładne spojrzenia.
Jej przystanek i taka droga. Jesteśmy już podnieceni na maksa. No to w krzaki.
Ludzie chodzą, patrzą. Nic to. W końcu jakaś babka nas pogoniła. Żeby nie było, nie było stosunku. Brak erekcji z mojej strony. Sala mi nr telefonu (jeszcze stacjonarne). Zgubiłem go. Typowy seks na maksa na fazie.

