Czyli jak ktoś lubi z czarnymi to jest wspaniałym i ciekawym człowiekiem, ale jak nie lubi i to już nie jego bajka to ma urojenia i dziwactwa i nie może mieć w tym przypadku własnych przekonań?
To nie jest dyskryminacja i narzucanie drugiej stronie swoich poglądów? Czy może hipokryzja?