Niedawno zrobiłem mojej niespodziankę. Na wieczór do łóżka pokroiłem truskawki na ćwiartki, rozmroziło fajną porcję z 8 wystrzałów. Założyłem jej opaskę na oczy i dawałem jej truskawki oblane rozmrożone spermą. Sam też jadłem i całowaliśmy się przy tym. Zapytałem czy może być taki deser. Powiedziała, ze fajny i tak może próbować. Staram się ją małymi kroczkami oswajać z moją spermą (bo do buzi wzięła finał może z 6 razy w życiu tak bezpośrednio). W porównaniu z innymi to my obaj i tak mamy fajnie bo możemy spełniać nasze fetysze i to otwarcie ( nawet mi powiedziała, że mogę sobie ubrać jej sukienkę albo spódniczkę- w sumie tak mnie podpuszcza czasem jak by się jej podobalo jak się tak ubiorę). Jak czasami słyszę w gronie znajomych jak nudne i nietolerancyjne są niektóre żony to dziękuję Bogu za swoją, ktora może nie wszystko spełnia na co mam ochotę z jej strony ale za to mi prawie na wszystko pozwala i czasem coś od siebie wymyśli.