Pierwszy raz się wypowiem, bo jestem w trakcie kilkudniowej sesji na białym. Teraz mam ten komfort że trzepię we własnym mieszkanku choć mam jedno jedyne okno naprzeciw, trochę powyżej w odległości może 8 metrów, które mocno schizuje jak jestem w cyklu oczywiście do momentu kiedy przychodzi ten taki kilkugodzinny pół orgazm i prawie całkowita utrata hamulców, kto wie to wie.
Ale wracając do tematu, najfajniejszym miejscem jak jeszcze trzeba było się włóczyć autem po lasach i miejscach odludnych żeby w miarę spokojnie walić był basen, bo potrzebowałem się zwyczajnie umyć pod prysznicem. Po prysznicu standard, trochę na basen, trochę sauny ale wiadomo że krótko. Polecam jacuzzi

zwłaszcza w slipkach, woda buzuje i można wystawić wariata na bok pod odpowiedni strumień wody, wiadomo że trzeba robić w miarę obojętną minę

jak nim masakrycznie trzepie na boki a obok siedzą jakieś laski.