Ok, czas na mały rachunek sumienia, panie i panowie. Siedzę sobie spokojnie, czytam, pisze, myśle, a tu nagle – pytanie od jakiejś „wrażliwej duszyczki”: „Czy są tu mężczyźni wolni od porno?” Tak, wiem, to już klasyk. Cóż, jak widać, problem „mężczyzn” z „porno” to temat, który nie chce umrzeć. Szkoda, że nikt nie pyta o to, czy są tu kobiety wolne od robienia z mężczyzn idiotów, bo chyba powoli zaczynam w to wątpić.
A skoro już zaczęliśmy rozmawiać o „wolności” i „czystości”, pozwólcie, że zapytam coś w kontrze: czy są tu kobiety, które są szybsze od porno, ale bez całej tej sztucznej nudy i wstydliwego przewijania na lepszy moment?
Kobiety, które nie muszą oglądać 50 minut nudnej fabuły, żeby w końcu pojawiła się scena, która może przyciągnąć ich uwagę na kilka sekund. Kobiety, które nie muszą czekać na ten idealny moment wideo, żeby poczuć dreszczyk emocji. Takie, które potrafią od razu, bez zastanawiania się, bez przyciskania „play”, bez ściągania spodni po 20 minutach czekania.
Wszystkie te wrażliwe pytania o to, czy mężczyźni potrafią wyjść z błędnego koła porno, zaczynają mnie śmieszyć. To jakby pytanie: „Czy mężczyźni potrafią być… prawdziwi?” A co z kobietami? Czy one potrafią w ogóle zrozumieć, że pornografia to nie tylko cyfrowa rozrywka, ale także... przedsmak rzeczywistości, w której można po prostu zaspokoić swoją wyobraźnię na własnych warunkach? Czy może to po prostu za trudne, by przyznać, że ich wyobraźnia w tej kwestii czasem też nie ma startu do tego, co my robimy w rzeczywistości?
Więc tak, zamiast pytać, czy są mężczyźni wolni od porno, warto by było zapytać: czy są tu kobiety, które w tej całej grze erotycznej potrafią wyprzedzić porno o kilka kroków? Bo jeśli tak, to gratulacje – wtedy może będziecie mogły na spokojnie pouczać nas, jak to się powinno robić.
A skoro już zaczęliśmy rozmawiać o „wolności” i „czystości”, pozwólcie, że zapytam coś w kontrze: czy są tu kobiety, które są szybsze od porno, ale bez całej tej sztucznej nudy i wstydliwego przewijania na lepszy moment?
Kobiety, które nie muszą oglądać 50 minut nudnej fabuły, żeby w końcu pojawiła się scena, która może przyciągnąć ich uwagę na kilka sekund. Kobiety, które nie muszą czekać na ten idealny moment wideo, żeby poczuć dreszczyk emocji. Takie, które potrafią od razu, bez zastanawiania się, bez przyciskania „play”, bez ściągania spodni po 20 minutach czekania.
Wszystkie te wrażliwe pytania o to, czy mężczyźni potrafią wyjść z błędnego koła porno, zaczynają mnie śmieszyć. To jakby pytanie: „Czy mężczyźni potrafią być… prawdziwi?” A co z kobietami? Czy one potrafią w ogóle zrozumieć, że pornografia to nie tylko cyfrowa rozrywka, ale także... przedsmak rzeczywistości, w której można po prostu zaspokoić swoją wyobraźnię na własnych warunkach? Czy może to po prostu za trudne, by przyznać, że ich wyobraźnia w tej kwestii czasem też nie ma startu do tego, co my robimy w rzeczywistości?
Więc tak, zamiast pytać, czy są mężczyźni wolni od porno, warto by było zapytać: czy są tu kobiety, które w tej całej grze erotycznej potrafią wyprzedzić porno o kilka kroków? Bo jeśli tak, to gratulacje – wtedy może będziecie mogły na spokojnie pouczać nas, jak to się powinno robić.

