Mieszkamy w domu który aktualnie jest przedzielony na pół i mieszkamy w nim ja z mężem i jeszcze jedna rodzina. Podwórko mamy wspólne bo dobrze sie z sąsiadami dogadujemy, latem czesto siedzimy razem pod altaną czy też grillujemy. Przedwczoraj byłam wyrzucić obierki z jabłek do kompostownika który jest na podwórku i przy naszym oknie z łazienki bylo widać ślady butów na śniegu troche przysypane bo popadało ale były wciąż wyraźnie widoczne, swoją połówkę domu mamy okamerowaną z przodu i wlasnie z tyłu tez więc zobaczyłam na kamerach kto sie kręcił pod naszym oknem bo mąż ciagle siedział w domu więc wydało mi to sie dość podejrzane że ktoś kręcił sie obok naszych okien. Kamery uchwyciły syna sąsiadów który ewidentnie zaglądał do środka, bylo widać że światło w łazience bylo zaświecone bo ziemia była oświetlona na wysokości okna. Mniej wiecej o tej własnie godzinie się myłam, więc wychodzi że mnie podglądał, nie mówiłam o tym jeszcze nikomu, chciałam sie tutaj poradzić czy powinnam pójść z tym do sąsiadów i im o tym opowiedzieć czy może jest to jednorazowy wybryk i powinnam to odpuścić. Rozumiem że nastolatkom przychodzą głupie pomysły do głowy których pózniej czesto żałują ale czy nie jest to przesada?

