Czy tylko mnie się wydaje, że życie ma świetne wyczucie czasu… szczególnie wtedy, gdy akurat go nie potrzebujemy? 
Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że w trakcie romantycznej chwili ktoś nagle zapukał, wszedł, przechodził obok albo pojawił się jak duch w najgorszym możliwym momencie?
Jak zareagowaliście udawaliście, że nic się nie stało, wybuch śmiechu, ewakuacja strategiczna pod koc, a może spontaniczna rozmowa o pogodzie?
Podzielcie się historiami ku przestrodze albo dla poprawy humoru innym.
Ja zaczne:
Kilka lat temu z moją dziewczyną byliśmy u niej w domu, przekonani, że mamy pełną prywatność. No i oczywiście wtedy drzwi się otwierają.. wchodzi jej mama.. Sekunda ciszy, wszyscy w szoku, po czym ona tylko rzuca: „Oj… to ja później przyjdę” i zamyka drzwi. My paraliz, a ona od tamtej pory podobno puka nawet do lodówki
Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że w trakcie romantycznej chwili ktoś nagle zapukał, wszedł, przechodził obok albo pojawił się jak duch w najgorszym możliwym momencie?
Jak zareagowaliście udawaliście, że nic się nie stało, wybuch śmiechu, ewakuacja strategiczna pod koc, a może spontaniczna rozmowa o pogodzie?
Podzielcie się historiami ku przestrodze albo dla poprawy humoru innym.
Ja zaczne:
Kilka lat temu z moją dziewczyną byliśmy u niej w domu, przekonani, że mamy pełną prywatność. No i oczywiście wtedy drzwi się otwierają.. wchodzi jej mama.. Sekunda ciszy, wszyscy w szoku, po czym ona tylko rzuca: „Oj… to ja później przyjdę” i zamyka drzwi. My paraliz, a ona od tamtej pory podobno puka nawet do lodówki

