To był jeden z tych majestatycznych, pyłowych zachodów słońca. Z jednej strony miałam sznur samochodów, mozolnie pięły się po nitce ekspresówki w stronę swoich domów. Z drugiej strony wilgotne łąki, budzące się powoli do życia ze snu zimowego. Ten zapach... mokrej ziemi - kojarzy mi się on zawsze z czymś pierwotnym, może nawet z czasami pierwszych Polan, gdy na tych ziemiach seks jeszcze nie był spętany tak mocno piętnem monogamii.
Pomiędzy tym wszystkim byłam ja. Pędziłam jak na skrzydłach do niego, dosłownie i w przenośni...Spotkanie z nim to czysta magia, czas gdy mogę poczuć się w pełni kobieca. Magiczne chwile przerywające na moment monotonię zwykłego, szarego życia bez emocji.
Jechałam więc do niego, na nogach miałam moje ukochane, mocno już sfatygowane rolki, jak zawsze komplet ochraniaczy i obowiązkowy kask. Specjalnie na spotkanie z nim założyłam mój kombinezon z krótkimi, luźnymi spodenkami. To taki strój, który umożliwia seks w plenerze bez rozbierania się. Bo jechałam do niego właśnie po to. Byłam ubrana cała na czarno, a moja naga, gładka skóra mocno kontrastowała z tą barwą. Gdy przychodzi sezon i mogę znowu jeździć, zaczynam się czuć niemal idealnie - znika cały cellulit, zarysowują się delikatnie mięśnie, a pobudzone krążenie sprawia, że całe moje ciało (nawet uda, które zazwyczaj są zimniejsze) jest ciepłe w dotyku... Wyglądałam szałowo a między nogami czułam coraz większą wilgoć. Chyba byłam bardzo pociągająca w tej chwili - z lekkim rozbawieniem łapałam spojrzenia oszołomionych rowerzystów i innych rolkarzy. Gdy ich znudzony wzrokzauważal mnie, momentalnie cała ich uwaga skupiała się na mojej sylwetce. Odwzajemniałam ich spojrzenia, lubię to... zatopić wzrok w oczach nieznajomej osoby (i wcale nie muszą to być faceci), mam wtedy wrażenie, że robię coś niemalże perwersyjnego - zagladam w duszę i przenikam tą oficjalną fasadę. Jest to niegrzeczne, ale bardzo pociągające...
Jestem już na miejscu - umówiłam się z nim w opustoszałym skate-parku, jest on odgrodzony od trasy szybkiego ruchu estakadami i schodami. Wewnątrz panuje o tej porze już półmrok.
Na ławkach siedzi tylko jedna osoba - on 🩷. Wstaje na mój widok, a ja podjeżdżam wprost w jego ramiona. Ogromny uśmiech i radość miesza się ze wspomnieniem smutku, jaki nas pochłaniał, gdy nie było dane nam się widzieć. Bardzo mocno się przytulamy i całujemy - trwamy tak dobrych kilka minut.
Kolejne pół godziny spędzamy na ławkach, gadając i nie spuszczając ani na moment wzroku z siebie. Stopniowo na nowo oswajamy się ze sobą. Moja dłoń co jakiś czas ląduje na jego policzku, on odwzajemnia to kolejnymi pocałunkami.
W pewnej chwili czuję, że nie dam już rady dłużej rozmawiać. Coraz mocniej rozprasza mnie fakt, jak erotycznie działa na mnie on - to co się dzieje teraz między moimi nogami jest absurdalne, dzieje się to poza moją kontrolą, czuję istny potok...
Patrzę na niego teraz tak jak lubi, ogromnymi, szklistymi oczami, niewidzącym wzrokiem i sięgam dłonią wprost do jego męskości. Czuję przez materiał, że jest w połowie pobudzony. Głaszczę go chwilę paznokciami i mówię z zaczepnym uśmiechem: "Nie jestem w pełni zadowolona, chyba będę musiała się bardziej postarać".
Wstaję z miejsca i idę się trochę przejechać. "Chcesz zobaczyć jak jeżdżę?" - pytam. - "Pewnie, dawaj mała!"
Zjeżdżam na skraj nawierzchni i ruszam serpentyną, gdy jestem znowu przy nim hamuję w miejscu. Czuję muzykę w głowie i luz, moje dłonie przejeżdżają od ud, przez biodra, gdy docieram do piersi, niemal słyszę jak głośny wdech bierze... Odwracam się i jadę tyłem do niego, w tym samym czasie podnosząc nieco w górę materiał szortów, tak żeby miał możliwość przekonać się, że moje pośladki są jeszcze jędrniejsze niż przy poprzednim spotkaniu. Słyszę w tym momencie jego głośne "Ajjjj...", krzycze do niego: "No to teraz czuję się jak milion dolarów!". Rozpędzam się mocno i przeskakuję po kolei linie wymalowane w poprzek nawierzchni. Widzę kątem oka, że to zrobiło na nim niemałe wrażenie. A teraz finał: rozpędzam się bardzo mocno i wjeżdżam na średnią rampę, gdy jestem na najwyższej wysokości, skręcam nieco tułów i zgrabnie siadam na skraju rampy. "Ochoo, chyba zrobiłam niezły pokaz" - myślę, bo moja widownia zeszła z ławek i stoi oniemiała patrząc na mnie.
Czuję się genialnie, siedząc tam na górze, dotykając pośladkami zimnej powierzchni rampy. Machinalnie rozwieram nogi i patrząc mu głęboko w oczy, bezwstydnie zanurzam pod spodenki palce... Tak, to miejsce na moim ciele błaga o jakikolwiek dotyk... Wyjmuję z siebie przemoczone palce i gdy on zmierza w moją stronę, maluję kontur ust swoimi sokami... Zjeżdżam z rampy wprost w jego objęcia, całuje mnie jak zwierzak głęboko, a ja dotykam jego twardego penisa. Gdy kończy mnie całować, wkładam mu moje palce do ust... Obejmuje mnie ramieniem i holuje w najciemniejszy zaułek skate-parku.
Część II wkrótce, cała historia jest zmyślona
Pomiędzy tym wszystkim byłam ja. Pędziłam jak na skrzydłach do niego, dosłownie i w przenośni...Spotkanie z nim to czysta magia, czas gdy mogę poczuć się w pełni kobieca. Magiczne chwile przerywające na moment monotonię zwykłego, szarego życia bez emocji.
Jechałam więc do niego, na nogach miałam moje ukochane, mocno już sfatygowane rolki, jak zawsze komplet ochraniaczy i obowiązkowy kask. Specjalnie na spotkanie z nim założyłam mój kombinezon z krótkimi, luźnymi spodenkami. To taki strój, który umożliwia seks w plenerze bez rozbierania się. Bo jechałam do niego właśnie po to. Byłam ubrana cała na czarno, a moja naga, gładka skóra mocno kontrastowała z tą barwą. Gdy przychodzi sezon i mogę znowu jeździć, zaczynam się czuć niemal idealnie - znika cały cellulit, zarysowują się delikatnie mięśnie, a pobudzone krążenie sprawia, że całe moje ciało (nawet uda, które zazwyczaj są zimniejsze) jest ciepłe w dotyku... Wyglądałam szałowo a między nogami czułam coraz większą wilgoć. Chyba byłam bardzo pociągająca w tej chwili - z lekkim rozbawieniem łapałam spojrzenia oszołomionych rowerzystów i innych rolkarzy. Gdy ich znudzony wzrokzauważal mnie, momentalnie cała ich uwaga skupiała się na mojej sylwetce. Odwzajemniałam ich spojrzenia, lubię to... zatopić wzrok w oczach nieznajomej osoby (i wcale nie muszą to być faceci), mam wtedy wrażenie, że robię coś niemalże perwersyjnego - zagladam w duszę i przenikam tą oficjalną fasadę. Jest to niegrzeczne, ale bardzo pociągające...
Jestem już na miejscu - umówiłam się z nim w opustoszałym skate-parku, jest on odgrodzony od trasy szybkiego ruchu estakadami i schodami. Wewnątrz panuje o tej porze już półmrok.
Na ławkach siedzi tylko jedna osoba - on 🩷. Wstaje na mój widok, a ja podjeżdżam wprost w jego ramiona. Ogromny uśmiech i radość miesza się ze wspomnieniem smutku, jaki nas pochłaniał, gdy nie było dane nam się widzieć. Bardzo mocno się przytulamy i całujemy - trwamy tak dobrych kilka minut.
Kolejne pół godziny spędzamy na ławkach, gadając i nie spuszczając ani na moment wzroku z siebie. Stopniowo na nowo oswajamy się ze sobą. Moja dłoń co jakiś czas ląduje na jego policzku, on odwzajemnia to kolejnymi pocałunkami.
W pewnej chwili czuję, że nie dam już rady dłużej rozmawiać. Coraz mocniej rozprasza mnie fakt, jak erotycznie działa na mnie on - to co się dzieje teraz między moimi nogami jest absurdalne, dzieje się to poza moją kontrolą, czuję istny potok...
Patrzę na niego teraz tak jak lubi, ogromnymi, szklistymi oczami, niewidzącym wzrokiem i sięgam dłonią wprost do jego męskości. Czuję przez materiał, że jest w połowie pobudzony. Głaszczę go chwilę paznokciami i mówię z zaczepnym uśmiechem: "Nie jestem w pełni zadowolona, chyba będę musiała się bardziej postarać".
Wstaję z miejsca i idę się trochę przejechać. "Chcesz zobaczyć jak jeżdżę?" - pytam. - "Pewnie, dawaj mała!"
Zjeżdżam na skraj nawierzchni i ruszam serpentyną, gdy jestem znowu przy nim hamuję w miejscu. Czuję muzykę w głowie i luz, moje dłonie przejeżdżają od ud, przez biodra, gdy docieram do piersi, niemal słyszę jak głośny wdech bierze... Odwracam się i jadę tyłem do niego, w tym samym czasie podnosząc nieco w górę materiał szortów, tak żeby miał możliwość przekonać się, że moje pośladki są jeszcze jędrniejsze niż przy poprzednim spotkaniu. Słyszę w tym momencie jego głośne "Ajjjj...", krzycze do niego: "No to teraz czuję się jak milion dolarów!". Rozpędzam się mocno i przeskakuję po kolei linie wymalowane w poprzek nawierzchni. Widzę kątem oka, że to zrobiło na nim niemałe wrażenie. A teraz finał: rozpędzam się bardzo mocno i wjeżdżam na średnią rampę, gdy jestem na najwyższej wysokości, skręcam nieco tułów i zgrabnie siadam na skraju rampy. "Ochoo, chyba zrobiłam niezły pokaz" - myślę, bo moja widownia zeszła z ławek i stoi oniemiała patrząc na mnie.
Czuję się genialnie, siedząc tam na górze, dotykając pośladkami zimnej powierzchni rampy. Machinalnie rozwieram nogi i patrząc mu głęboko w oczy, bezwstydnie zanurzam pod spodenki palce... Tak, to miejsce na moim ciele błaga o jakikolwiek dotyk... Wyjmuję z siebie przemoczone palce i gdy on zmierza w moją stronę, maluję kontur ust swoimi sokami... Zjeżdżam z rampy wprost w jego objęcia, całuje mnie jak zwierzak głęboko, a ja dotykam jego twardego penisa. Gdy kończy mnie całować, wkładam mu moje palce do ust... Obejmuje mnie ramieniem i holuje w najciemniejszy zaułek skate-parku.
Część II wkrótce, cała historia jest zmyślona

Ostatnia edycja: