Kiedy dawniej pracowałem w biurze bardzo często waliłem w kiblu. Wynikało to głównie z tego, że -jak pisałem w innym wątku- kiedyś masturbacja była dla mnie sposobem na regulację emocji i stresu. Dziś jest przyjemnością samą w sobie i ze zdumieniem wspominam jak mogłem walić gruche w męskim kiblu, kiedy w kabinie obok ktoś robi dwójkę. Dziś pracuję zdalnie, więc okoliczności do trzepania są już zupełnie inne, choć i tak zdecydowanie wolę masturbację po pracy, kiedy nie myślę o tym, że w każdej chwili może mi przeszkodzić dźwięk wiadomości na Teamsie.