U nas to było tak, że o ile w 2. i 3. trymestrze ciąży mieliśmy zawsze apogeum seksualne (poważnie, nigdy nie było intensywniej!), o tyle podczas karmienia mieliśmy zero seksu z wszelkich możliwych powodów. Praktycznie całkowity brak libido u żony, wywołany laktacją, był tylko jednym z nich.
Zresztą nawet po powrocie u Niej popędu najczęściej po prostu nie było jak tego zrobić. Jeszcze jak dziecko / dzieci spały (szczególnie przy drugim była masakra, bo musiały w tym celu spać jednocześnie, inaczej nic z tego!), a my nie byliśmy skrajnie wyczerpani, to była chwila na szybki numerek w łazience, ale to był raczej wyjątek niż reguła. W skrajnych wypadkach zdarzało nam ratować się tak, że np. ja siedziałem przy dziecku, gdy żona po cichutku zaspokajała się w łazience, a potem zmiana.

Ale to już szerszy temat pt. "seks a początki rodzicielstwa".