Cześć.
Jestem w stałym związku z dziewczyną od 5 lat, znamy się dobrych 7 lat. Jestem osobą która lubi uprawiań seks i mogłaby to robić każdego dnia, nawet po kilka razy dziennie. Niestety moja dziewczyna odkąd się znamy, nie umożliwia mi częstego kochania - widzimy się 2-3 razy w tygodniu. Ten jeden raz w tygodniu pozwala mi się sobą zabawić, ale niestety nie jest to długoterminowy seks. Zazwyczaj szybka gra wstępna, a potem 10-15 minut maksymalnie seksu. W pozycji "na jeźdźca" dochodzi po 2-3 minutach podczas gdy pieszcze jej piersi. A potem? Zeskakuje i wielce zmęczona odmawia kontytuowania. Czy jest to normalne? W sensie częstotliwość uprawniania seksu i jego długość? Może to ze mną jest coś nie tak i jestem w jakimś małym stopniu nimfomanem? A może po prostu ona tego nie lubi?
Zaznaczę, że ja mam 28 lat a moja dziewczyna o 5 lat młodsza. Jestem jej pierwszym i jedynym chłopakiem.
Jestem w stałym związku z dziewczyną od 5 lat, znamy się dobrych 7 lat. Jestem osobą która lubi uprawiań seks i mogłaby to robić każdego dnia, nawet po kilka razy dziennie. Niestety moja dziewczyna odkąd się znamy, nie umożliwia mi częstego kochania - widzimy się 2-3 razy w tygodniu. Ten jeden raz w tygodniu pozwala mi się sobą zabawić, ale niestety nie jest to długoterminowy seks. Zazwyczaj szybka gra wstępna, a potem 10-15 minut maksymalnie seksu. W pozycji "na jeźdźca" dochodzi po 2-3 minutach podczas gdy pieszcze jej piersi. A potem? Zeskakuje i wielce zmęczona odmawia kontytuowania. Czy jest to normalne? W sensie częstotliwość uprawniania seksu i jego długość? Może to ze mną jest coś nie tak i jestem w jakimś małym stopniu nimfomanem? A może po prostu ona tego nie lubi?
Zaznaczę, że ja mam 28 lat a moja dziewczyna o 5 lat młodsza. Jestem jej pierwszym i jedynym chłopakiem.