• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Kto się teraz masturbuje?

Mężczyzna

eksperymentator

Biegły Uwodziciel
kubeczek zamrożonej wczorajszej spermy czeka na to by wrzucić sobie taką kosteczkę spermy do drinka whisky z colą ;) z pierwszego dnia walenia nie mam zmrożonej spermy, bo doszedłem do kubeczka i dalej mnie takie podniecenie trzymało, że dalej waliłem a obok stał ten kubeczek, aż w końcu stwierdziłem, że nie ma co go mrozić, mam dalej chęć masturbacji i wypicia swojej spermy, także bez żadnego oporu chlup na język, pomemlane podczas masturbacji, pyszna świeża sperma połknięta beż żadnych oporów ;) cieszę się że tak się przyzwyczaiłem i przekonałem do swojej spermy, kiedyś było nie do pomyślenia bym taką świeżą po pierwszym dojściu wypił, a tak to coraz częściej ją łykam co mnie bardzo podnieca :devilish:
Super sprawa. U mnie jest podobnie. Tak się wkręciłem w to, że teraz niesamowicie mnie podniecają takie zabawy. Do tego stopnia, że ostatnio na zakończenie seksu z żonką poprosiłem, żeby złapała moj strzał do szklanki i delektowałem się tym leżąc obok niej, a kilka tygodni wcześniej doszedłem w niej w gumce i też przy niej wypiłem zawartość. W zamrażarce mam kubeczek z chyba 8 wytryskami. Miałem ochotę go rozmrozić wczoraj wieczorem jak mieliśmy z żonką ostrą nockę. Niestety😀 żonka była po tygodniowej przerwie tak napalona, że po kilkunastu minutach lizania cipki kazała się ostro zerżnąć i nie zdążyłem przygotować deserku. Za to ona mi zafundowała. Po ostatnim orgaźmie miała taki mocny wystrzał soczków, że my oboje i kołdra na której leżeliśmy było wszystko mokre😀. Później jak żonka nie mogła zasnąć to siedzieliśmy obok siebie i rozmawialiśmy a ja sobie w tym czasie dodatkowo waliłem.
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry