Mam takie ciche marzenie — niby proste, a jednak dla mnie ważne. Leżymy razem, gdzieś w tle leci jakiś zupełnie nieistotny serial. Ja powoli zasypiam przy niej… a kiedy się budzę, ona wciąż jest obok. I nie ma w niej cienia pretensji — bo rozumie, że zasnąłem właśnie dlatego, że dała mi coś, czego nikt wcześniej nie potrafił — poczucie bezpieczeństwa, spokoju i spełnienia, którego tak bardzo brakowało.