• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Czy to początek biurowego romansu?

Mężczyzna

Misfit

Cichy Podglądacz
Dostaję na maila wezwanie do gabinetu managerki w trybie pilnym. Ton wiadomości nie pozostawia złudzeń, mam problemy i nawet domyślam się jakie. Może faktycznie niepotrzebnie nazwałem dziewczynę z marketingu idiotką, ale trudno to inaczej określić. Teraz będę się musiał tłumaczyć kolejnej dupie. Tyle dobrego, że ta przynajmniej dobrze wygląda.

10 minut później pukam do zamkniętych drzwi z tabliczką z nazwiskiem. Gdy słyszę zaproszenie, wchodzę do środka. Kilka szafek, stolik kawowy, dwa wygodne fotele i kanapa i biurko ze szklanym blatem większym niż niejedno łóżko… to rzuca się w oczy od razu. Idę w stronę biurka, za którym, ukryta za laptopem siedzi szefowa departamentu. Idealnie spięte włosy, jedwabna koszula w kolorze taupe, perfekcyjny makijaż podkreślający urodę, która nawet tego nie wymaga. Gdybym miał opisać wzór biurwy, wystarczyłoby zrobić jej zdjęcie. Słyszę, jak jej długie paznokcie stukają jeszcze w klawisze, po czym przymyka komputer i patrzy na mnie znad okularów, które po chwili zdejmuje i zaczyna się nimi bawić.
Siadam na fotelu naprzeciw niej.
– Chciałaś mnie widzieć, Monika? – pytam, choć przecież oboje doskonale wiemy, o co chodzi.
– I pewnie nie wiesz, o co chodzi? – odpowiada pytaniem, zimnym tonem, nie spuszczając ze mnie wzoru. Ja nie unikam spojrzenia, z lekkim uśmiechem patrzę w jej ciemne oczy.
– Zakładam, że nie chcesz mnie pochwalić za świetne wyniki – zaczynam pewny siebie – więc pewnie chodzi o tą sytuację z rana z laską z marketingu…
– Nazwałeś ją kretynką przy kilku osobach – przerywa mi podniesionym głosem.
– Idiotką, tak ją nazwałem – poprawiam, a ona aż milknie zaskoczona. – Ale to chyba właściwie określenie dla kogoś, kto wysyła dokumenty z nieaktualną ofertą do ważnych kontrahentów – ciągnę dalej, nadal pewny siebie.

Przez kilka sekund w gabinecie panuje cisza. Gęsta, napięta jak powietrze przed burzą. Słychać tylko ciche tykanie zegara i szum klimatyzacji. Patrzy na mnie długo. Nie jak przełożona. Jak ktoś, kto próbuje rozgryźć przeciwnika.
– Myślisz, że jesteś zabawny? – pyta w końcu chłodno.
– Myślę, że mam rację – odpowiadam spokojniej. – A to cię boli bardziej niż sama sytuacja.
Jej palce przestają bawić się okularami. Odkłada je powoli na biurko z cichym brzdękiem. Wstaje. Miękki dywan tłumi stukanie jej wysokich szpilek, gdy obchodzi biurko. Nie podnosi głosu. Nie krzyczy, ale wyraźnie słyszę napięcie w jej głosie.
– Uważaj – mówi ciszej, zatrzymując się o krok za blisko. – Bardzo cienka granica dzieli pewność siebie od bezczelności.
Nie wycofuję się. Czuję jej perfumy, ciężkie i ciepłe. Pewnie patrzę jej prosto w oczy, w których teraz widać więcej blasku.
– A jeszcze cieńsza granica dzieli złość od fascynacji – odpowiadam.
Przez ułamek sekundy w jej spojrzeniu coś drga. Nie gniew. Coś ostrzejszego, bardziej drapieżnego. Jej dłoń opiera się o blat tuż obok mojego biodra. Nie dotyka mnie, ale dystans niemal znika.
– Na dużo sobie pozwalasz – mówi cicho. – I testujesz granice w miejscu, gdzie to ja je wyznaczam. Ale może masz szczęście… nie lubię bezpiecznych ludzi.
– Zawsze wiedziałem, że nie jesteś taka sztywna, na jaką chcesz wyglądać – rzucam.

Cisza znowu między nami gęstnieje. Przesuwa dłoń jeszcze bliżej mnie, pochyla się, jakby eksponując swój dekolt, a ja bezczelnie daję się złapać, patrząc między guziki. W biurze powinna mieć zapięty jeden więcej, ja wolałbym, żeby rozpięła przynajmniej jeszcze dwa.

– Myślisz, że możesz mnie sprowokować? – pyta Monika, a jej głos jest niższy niż wcześniej, a ja dalej patrzę bez skrępowania na jej cycki.
– Już to zrobiłem – odpowiadam i powoli, jakby niechętnie, przesuwam wzrok po jej szyi, z powrotem na twarz.
Jej palce zaciskają się lekko na krawędzi biurka. Uśmiecha się. Ale to nie jest uśmiech przełożonej.
– To bardzo ryzykowna gra – mówi. – I możesz jej nie wygrać.
– Nie muszę wygrywać – odpowiadam. – Za to chętnie zagram – dodaję i wstaję, z fotela, stając przed nią, w bardzo małej odległości. Patrzymy na siebie jeszcze chwilę, jest tak blisko, że czuję ciepło jej ciała.
– Jedno słowo – mówi cicho. – I to się kończy.
Nie brzmi jak ostrzeżenie. Bardziej jak warunek, a ja go przyjmuję. Patrząc jej w oczy, pewnie wyciągam ramiona i kładę dłonie na jej plecach. Czuję, jak się spina, ale nie cofam się. Powoli, zmysłowo, ale pewnie przesuwam dłonie w dół jej pleców. Jedwabna koszula jest przyjemnie chłodna w dotyku. Palce wędrują do cienkiego paska na jej talii, a później niżej. Pewnie chwytam jej krągłe pośladki, na które nie raz patrzyłem z zachwytem, gdy przechodziła korytarzami.

Jest chyba zaskoczona rozwojem sytuacji. Chciała opieprzyć pracownika za chamskie zachowanie wobec koleżanki, może nawet go wywalić, a teraz czuje jego dłonie na tyłku, jego klatkę napierającą na ściśnięte stanikiem cycki. Jego sterczący kutas w spodniach naciska na jej brzuch. Między nogami robi się nagle gorąco i mokro. Podnosi głowę i patrzy mi w oczy.
– Co ty wyprawiasz?! – pyta, ale gesty mówią co innego. Czuję, jak sięga dłonią między nas, a jej dłoń ściska mojego fiuta przez materiał spodni. Porusza nią w górę i w dół.
Nie waham, teraz już nie można się wycofać, jest za późno. Poza tym… mam ochotę ją przelecieć.
Ściskam mocno jej tyłek, a później stanowczym ruchem obracam ją do siebie plecami i popycham na biurko.
– Sprawdzam, gdzie kończą się te twoje granice – odpowiadam z drapieżnym uśmiechem, podziwiając jej wypięty tyłek w ołówkowej spódnicy. Podciągam ją lekko i sięgam dłonią między jej uda.
– Uważaj. Lubię ryzyko. Ale jeszcze bardziej lubię wygrywać – Monika przekręca głowę i zerka na mnie. Nadal wydaje się pewna siebie, ale czuję jak drży, gdy moje palce dosięgają jej szparki. Naciskam ją samymi czubkami, czując przyjemną koronkową fakturę i znajome ciepło. Z satysfakcją słyszę, jak głośny jęk wyrywa się z jej zaciśniętych ust.

– Wylecisz stąd szybciej niż ściągniesz mi majtki, jeśli mnie nie zadowolisz – rzuca jeszcze, a później chętnie, zapraszająco, rozsuwa uda. Masuję ją przez chwilę, zataczając palcami drobne kółka. Jej biodra reagują instynktownie i wypycha je do tyłu.
Zaryzykowałem, wygrałem i teraz zamierzam odebrać swoją nagrodę z tego zakładu.

Wolną ręką podciągam spódniczkę jeszcze wyżej, aż nad wypięte pośladki. Pończochy tylko podkreślają jej idealne kształty, a koronkowe majtki więcej odsłaniają niż zasłaniają i mocniej mnie nakręcają.
– Myślisz, że ci pozwolę? – woła i próbuje się podnieść, ale wtedy zaciskam dłoń na jej karku i stanowczo przyciskam jej ciało do chłodnego szklanego blatu.
– Przecież ty nie jesteś idiotką, jak tamta pizda – odpowiadam i mocniej naciskam palcami na jej ociekającą sokami szparkę. – a ja mam ochotę złamać twoje granice – dodaję, a później przerywam pieszczoty, by sięgnąć do paska spodni.
Przyciśnięta do blatu swojego biurka, z wypiętą dupą, słyszy, jak rozpinam sprzączkę, ściągam spodnie. Z uśmiechem widzę, że się nie opiera. Wręcz kręci tyłkiem, jakby zachęcając mnie do działania.
Wyciągam penisa i wsuwam go między jej uda. Jest już spęczniały, sztywny i pulsujący. Ocieram się o gładkie, rozgrzane uda, które sama lekko zaciska. W końcu odchylam majtki na bok, by wreszcie w nią wejść. Pcham stanowczo wciskając kutasa w mokrą, chętną szparkę. Mój ruch wyrywa głośniejszy jęk z jej ust, ale szybko sama go tłumi. Jesteśmy w biurze, a jej asystentka siedzi kilka kroków od drzwi. Trzymam ją przed sobą i zaczynam posuwać. Pchnięcia są ostre, drapieżne. Właściwie od razu wchodzę w nią aż do końca, rozpychając ciasne i mokre wnętrze. Wyciąga ręce, by chwycić się brzegu biurka i sama zaczyna poruszać biodrami. Odpowiada na moje pchnięcia, chce więcej, a ja nie zamierzam jej niczego żałować.
– O kurwa! – słyszę, jak dyszy, zostawiając mgiełkę gorącego oddechu na szklanym blacie. – Mocniej! – jej głos drży z podniecenia. Moje palce zaciskają się mocno na jej karku, drugą dłonią obmacuję napięty pośladek, wymierzając jej klapsa i zwiększając tempo. Nie wytrzymuje długo, atmosfera jest zbyt gorąca, aż dziwne, że nie zadziałały czujki dymu. Zagryza wargi i głośno jęczy, gdy jej ciało przeszywa intensywny orgazm. Cała się napina i wije po biurku, gdy nadziewam ją na twardego chuja raz za razem. Unosi jedną nogę i opiera ją na blacie, dając mi więcej przestrzeni, a ja pcham dalej, dociskając ją do szkła.
Czuję jak w moim jajach wzbiera napięcie. Też jestem zbyt nakręcony, by to przeciągać. Chcę jednak więcej, znacznie więcej. Walcząc z własną żądzą, wyciągam z niej mokrego od soków kutasa i odsuwam się.
– Teraz sprawdzimy, czy potrafisz grać naprawdę ostro – mój oddech jest przyśpieszony, rwany, pomagam jej podnieść się z biura. Patrzę jej w oczy z bardzo bliska. – pokaż, że potrafisz coś więcej, niż tylko gadać – mówię chłodno, stanowczo, pewnie.
Nie reaguje od razu, zamiast tego sięga do mojego fiuta i zaciska na nim długie palce. Czuję lekki ból, gdy zaczynam mi trzepać, cały czas patrząc w oczy.
– Myślisz, że pozwolę ci na wszystko? – pyta schrypnięta, ale na jej wargach igra uśmiech, a w jej oczach płonie ogień.
– Zamknij się i zajmij te usta czymś lepszym – odpowiadam i wplatam palce w jej włosy, niszcząc idealne uczesanie. Tym razem nie oponuje i klęka na miękkim dywanie. Jeszcze przez chwilę masuje mojego kutasa, aż w końcu obejmuje do wargami i zaczyna mocno ssać.
Tym razem to ja nie jestem w stanie się powstrzymać. Głośno jęczę, gdy zaczyna brać się do pracy. Obciąga niczym profesjonalista. Jej wargi i język suną po pulsującym trzonie. Porusza głową w przód i w tył, a ja chyba nigdy nie widziałem niczego równie gorącego. Słyszę mokre mlaśnięcia, gdy zasysa się mocniej na kutasie. Przyciągam jej głowę dłonią i sam instynktownie poruszam biodrami. Naprężony penis niemal w całości znika w jej ustach.
– Przygotuj się… – ostrzegam ją po chwili, która wydaje się zdecydowanie zbyt krótka, a ona utrzymuje intensywne tempo. W końcu cały się napinam i spuszczam się w jej ustach. Sperma tryska na język, spływa gardłem. Zaciskam zęby, ale nawet to nie tłumi całkowicie mojego jęku rozkoszy. Monika ssie jeszcze przez chwilę, połykając całą spermę. W końcu wyciąga mojego chuja z ust i uśmiecha się do mnie z dołu i oblizuje jeszcze wargi. Pała lśni teraz od jej śliny, powoli opadając i wiotczejąc.
Pomagam jej wstać i sam chowam penisa i zapinam spodnie. W tym czasie ona obciąga spódnicę i poprawia koszulę.
– Ustawię nam spotkanie na jutro, koło 12 – mówię, przerywając ciszę. – A ty się przygotuj – dodaję, a ona patrzy na mnie pytająco, nieco zaskoczona. Podchodzę bliżej i przesuwam dłońmi po jej ciele. – masz być bez majtek – wyjaśniam z drapieżnym uśmiechem, po czym klepię ją w tyłek.
– Chyba śnisz… - mówi, ale jej głos brzmi już zupełnie inaczej niż na początku spotkania. – a teraz już spadaj, jestem zajęta – dodaje, wracając do roli – i uważaj na język w biurze – dorzuca, gdy ja już kieruję się do wyjścia.
Po chwili drzwi się za mną zamykają, wszystko prawie wraca do normy. Prawie, bo gabinet nadal wypełnia zapach seksu, a na blacie biurka pozostała smuga zostawiona przez mokre majtki Moniki…


Jak myślisz, Monika założy jutro bieliznę?
 
Mężczyzna

Misfit

Cichy Podglądacz
Nastepny dzień

Tego dnia Monika wcześniej wyszła z biura. Nie mogła się na niczym skupić, nawet po tym, jak wróciła do domu i nalała sobie kieliszek ulubionego wina, nadal miała wrażenie, że czuje w ustach smak mojej spermy, kształt penisa. To było niespodziewane, ale i zajebiste. Dawno nie miała takiego orgazmu. Na samo wspomnienie zaciskała uda, między którymi szybko robiło się ciepło.

Wieczorem, jak zawsze, przygotowała sobie ubranie na następny dzień. Na wieszaku znalazła się mała czarna (może nawet zbyt mała, jak na biuro), lekką marynarkę i strippanty, które kupiła kilka miesięcy temu. Chciała wykorzystać je, przy innej okazji, ale cóż… w końcu się przydadzą.

Rano wstała w lepszym humorze niż zwykle. Czuła przyjemne napięcie, ale nie były to żadne motyle w brzuchu, raczej dzika kotka czająca się do skoku, która zbyt długo musiała czekać i udawać grzeczną. Przy toaletce nałożyła nieco mocniejszy makijaż niż zwykle. Przeglądając biżuterię, zastanawiała się dłuższą chwilę. W końcu jednak wsunęła na palec obrączkę. Nie zawsze ją nosiła, a Patrykowi, jej mężowi to nie przeszkadzało. Wiedział, że Monika dba o każdy szczegół, a złoto nie pasowało do wszystkiego.

W biurze starała się działać jak zawsze. Sprawdziła skrzynkę i kalendarz prowadzony przez Kaśkę, jej asystentkę. Znów pojawił się ten przyjemny dreszcz, gdy zobaczyła wpisane na południe spotkanie. Jej czerwone, wypielęgnowane paznokcie stukały o klawisze energiczniej niż zwykle. Kawa też okazała się dziś zbędna, a godziny mijały wręcz zbyt wolno.

Przygryzła wargę, gdy na zegarku wybiła 12. Cholernie nie chciała tego przyznać, ale wkręciła się w tą sytuację. Wczorajszy seks był tak dobry, że musiała to powtórzyć. Nawet jeśli byłem takim dupkiem. Zastukała paznokciami o szklany blat i zagryzła wargę, ale po chwili wahania odsunęła fotel i sięgnęła pod sukienkę. Ściągnęła czarne stringi i schowała je do kieszeni. „ Kurwa… już jestem mokra”, pomyślała, a w jej głowie znów pojawiło się wspomnienie wczorajszego dnia… gdy brałem ją na tym biurku, gdy wypięła się i po prostu dała zerżnąć.

12:10… „Gdzie on jest”
12:15… „Lepiej, żeby nie żył”
12:17… „Nawet jeśli jest martwy, to i tak do zajebę”
12:30… drzwi otwierają się bez pukania. Wchodzę do jej gabinetu z uśmiechem, pewny siebie i spokojny.
Monika od razu wstaje z fotela i obchodzi biurko. W jej oczach jest błysk, ale trudno ocenić, czy to pożądanie czy grom, który zaraz rozwali mnie na strzępy. Idę w jej stronę, patrząc w te oczy. Dzikie koty wyczuwają strach i nie mają litości dla ofiar.

– Wypierdolę cię stąd! – wręcz warczy, gdy już drzwi zamykają się za mną, odcinając nas od korytarza.
– Najpierw ja wypierdolę ciebie – odpowiadam, stając przed nią, na tyle blisko, że aż musi się cofnąć i oprzeć o biurko tyłkiem. Chwytam ją w biodrach i mocno przyciągam do siebie. Nim jest w stanie odpowiedzieć, mój język wsuwa się w jej usta. Całuję ją intensywnie, namiętnie i zachłannie. Szybko odwzajemnia pocałunek, nasze języki splatają się, wiją wokół siebie. Smakuje wiśnią i grzechem.

Ściągam jej marynarkę i rzucam go na biurko. Jej palce w tym czasie sprawnie rozpinają kolejne guziki mojej koszuli. Przesuwa paznokciami po mojej klacie, wywołując przyjemny dreszcz. Sięga niżej i z uśmiechem wyczuwa, że jestem równie podniecony, jak ona. Wtedy jednak chwytam jej nadgarstek. Patrzymy na siebie w napięciu.

– Przygotowałaś się do spotkania? – pytam chłodno, choć w środku aż się gotuję.

Zamiast odpowiedzieć, Monika sięga do swojej marynarki i z kieszeni wyciąga małe zawiniątko, które wsuwa mi w dłoń. To jej majtki. Mruczę głośno, niczym lew zadowolony ze zdobyczy i podciągam skraj jej sukienki. Z rozkoszą przesuwam dłonie po krągłych biodrach, udach, pośladkach. Zmysłowa bielizna podkreśla kształty i wyłącza wszelkie hamulce. Chcę do niej sięgnąć, ale nagle to ona mnie odpycha. Podciąga sukienkę jeszcze wyżej, aż w końcu ją z siebie ściąga. Teraz ma na sobie tylko bieliznę i zajebisty seksapil. Powoli siada na szklanym blacie i rozsuwa szeroko uda, pokazując się w pełnej okazałości. Podchodzę do niej, rozpinając spodnie, ale wtedy opiera stopę na mojej klacie.

– Nie tak szybko – mówi dociskając obcas do mojego torsu. – Teraz ty pokaż, że jesteś coś wart – rzuca mi wyzwanie.

Powoli przesuwam ręką po jej łydce, sięgając coraz dalej i stopniowo przesuwając ją na bok, znów robiąc dla siebie miejsce. Monika wpuszcza mnie, ale powoli, stopniowo. Podoba mi się ta gra. Klękam przed biurkiem, między rozłożonymi udami najseksowniejszej laski w całej firmie. Otaczam ramionami jej uda i sięgam do jej rozpalonej i spragnionej pieszczot szparki. Muskam ją samymi ustami, ale już po chwili wysuwam język. Ciepły, mokry czubek drażni zroszone sokami, delikatne wargi.

Monika z uśmiechem opiera się na łokciach i spod przymkniętych powiek obserwuje, jak zaczynam ją lizać. Lekko wypycha biodra, zachęcając mnie do mocniejszych pieszczot.

Słyszę, jak mruczy i cicho jęczy, gdy mój język zagłębia się w jej wnętrzu. Spijam jej soki i drażnię czułą cipkę. Jej smak i zapach doprowadzają mnie do szału.

– Kaśka, wydłuż mi to spotkanie o pół godziny – słyszę nagle, a gdy zerkam w górę, widzę, że Monika mówi do telefonu, który później równie szybko odkłada. Patrzy na mnie i kładzie mi dłoń na głowie. Ciągnie za ciemne włosy i dociska moje usta do łona.
– Nie przestawaj ogierze – mówi pewnie – masz spóźnienie do odpracowania – śmieje się i układa wygodnie na blacie. Wolną rękę kładzie na piersi i ściska ją mocno. Zamyka oczy, żeby skupić się na doznaniach.

Mój język przesuwa się powoli w górę i w dół, wsuwa się jak najgłębiej, a później zatacza szerokie kręgi. Jej jęki i westchnienia to dla mnie idealne KPI. Dociskam do niej usta i lekko zasysam, sięgam językiem wyżej, do wzgórka, który drażnię szybkimi muśnięciami. Sam czuję coraz większe podniecenie. Zsuwam nieco spodnie, w których zrobiło się bardzo ciasno. Chcę już w nią wejść.

Unoszę się i rozbieram. Monika leży na biurku i masuje swoje piersi, obserwując mnie. Ściągam koszulę i spodnie. Zagryza wargę, gdy znów widzi mojego sterczącego, sztywnego chuja. Przesuwam po nim dłonią, odsłaniając czerwoną, spęczniałą główkę.

– Nie tu – Monika wstaje z biurka i sama chwyta mojego kutasa. Kręcąc tyłkiem prowadzi mnie w stronę kanapy. Tam obraca się i popycha mnie na miękkie poduszki. Od razu na mnie wsiada, otaczając ciasno udami.

– Nie zapominaj, kto tu rządzi – mówi i patrząc mi z bliska w oczy, powoli przesuwa mocno zaciśniętą dłonią po pulsującym trzonie mojego fiuta.
Sięgam do jej stanika i ściągam go. Pełne, jędrne cycki jakby tylko na to czekały. Chwytam je od dołu i lekko unoszę, by móc ustami objąć sterczące, twarde sutki. Najpierw zasysam się na jednym, ale potem sięgam do drugiego. Monika uśmiecha się, gdy lekko zaciskam na nim zęby. Wygląda na to, że to był dobry pomysł, bo po chwili się unosi i wsuwa w siebie kutasa. Wsiada na niego i zaczyna powoli poruszać biodrami. Mokra szparka mlaszcze cicho, gdy powoli przyśpiesza swoje ruchy. Puszczam jej piersi, żeby chwycić na tyłek. Pomagam jej zachować równowagę, gdy mnie ujeżdża.

Monika kładzie mi ręce na ramionach i odchyla się nieco do tyłu. Wtedy właśnie dostrzegam obrączkę na jej palcu. Tego się nie spodziewałem. Patrzę w jej oczy i nasze spojrzenia się spotykają.

– Coś ci się nie podoba? – pyta wyzywająco, jednocześnie mocno na mnie napierając. Mój kutas zanurza się w niej do samego końca. To zdecydowanie nie pora na wyrzuty sumienia.

– Tylko, to że przedłużyłaś spotkanie jedynie o pół godziny – odpowiadam i klepię ją w podrygujący tyłek. Tak się nakręciłem, że nic poza tą chwilą nie ma znaczenia.
– Jeszcze raz! – rzuca krótko.
Uderzam, tym razem mocniej.
– Jeszcze – jęczy, a jej biodra podskakują coraz szybciej.
Na jej tyłek spadają kolejne klapsy. Czasem dłoń zostaje na pośladku i ściska go mocno. Monika zamyka oczy, a jej oddech przyśpiesza. Jej piersi falują mi przed twarzą. Ujeżdża mnie szybko, zachłannie. Jej cipka zaczyna pulsować. Zaciska się.
– Mmm…. Kurwa… tak… TAK! – jęczy głośno i dochodzi na mnie. Jej ruchy od razu się zmieniają, zwalniają, ale stają się głębsze. Rozpływa się na moim kutasie, a on sterczy w jej wnętrzu niczym pal. Opada na mnie i wije się zmysłowo. Duże cycki naciskają na mnie, czuję jak szybko bije jej serce. Mocno przyciągam do siebie jej biodra, nie pozwalam jej zsunąć się z fiuta. Zagryza zęby na moim ramieniu, ale i tak słyszę stłumione jęki.

Dopiero po długiej chwili dochodzi do siebie. W gabinecie słychać nasze przyśpieszone oddechy. Zerkam na zegar za jej plecami. Mamy jeszcze sporo czasu. Monika lekko się odchyla i przeczesuje swoje włosy. Uśmiecha się zadowolona i kręci biodrami, wywołując koleje fale przyjemności.
– Bardzo owocne spotkanie – przerywam ciszę. Wyciągam ręce i zaczynam bawić się jej piersiami. Kciukami masuję sutki, które nadal zachęcająco celują w moją twarz.
– A co jeszcze mamy w agendzie? – pyta i wplata palce w moje włosy. Nieprzerwanie porusza biodrami, podtrzymując napięcie. To nie koniec, to tylko krótka przerwa.
– Wstań – mówię i lekko ją odpycham. Robi to dość niechętnie, widać, że chce więcej. Trzymając jej biodra, obracam ją do siebie tyłem, a później znów przyciągam, żeby na mnie usiadła. Chętnie układa się na moim ciele, wpuszczając między rozsunięte uda.

– Robi się ciekawie – mruczy zadowolona, kręcąc tyłkiem. Ja sięgam między jej nogi i sprawnie znów wsuwam się do jej wnętrza. Otaczam ją ramionami, by się nie zsunęła, w tej pozycji ruchy są mocno ograniczone. Monika jednak wie, co robić. Wije się na mnie, tak by penis mocno stymulował rozpaloną szparkę. Jej ruchy są powolne, ale głębokie, zmysłowe, seksowne. Chwyta moją dłoń i przesuwa ją sobie do twarzy. Wsuwa dwa palce w swoje usta i zaczyna je pieścić językiem. Przypominam sobie, jak tak samo tańczył na moim kutasie.

Ja sięgam niżej, naciskam palcami na jej wzgórek. Wyczuwam ruchy penisa w jej wnętrzu. Jednocześnie sięgam ustami do jej szyi. Powoli przesuwam nim po rozgrzanej skórze. Monika roztapia się coraz mocniej. Kładzie dłonie na piersiach i masuje je powoli, szczególną uwagę poświęcając sutkom. Widzę, jak pociera je między palcami i lekko ciągnie.
Nie wiem, ile to trwa, ona też nie. Zamyka oczy i daje się ponieść. Jej szparka stymulowana z dwóch stron znów zaczyna pulsować gorącem. Czuję, jak moje pocałunki wywołują gęsią skórkę na jej karku. Nadal trzyma moje palce w ustach, ale coraz trudniej jest jej się na nich skupić. Jej jęki są gardłowe, zwierzęce. Moje palce na jej szparce zataczają drobne, szybkie kółeczka, ślizgając się po skórze zroszonej lepkimi sokami.

W końcu napięcie osiąga szczyt. Czuję wyraźnie jak cała się spina, a jej zęby boleśnie zaciskają się na moich palcach. Znowu dochodzi, chyba jeszcze mocniej niż za pierwszym razem.
Tym razem nie daję jej chwili na wytchnienie, sam też pragnę spełnienia. Poruszam się pod nią, chcąc skończyć. Monika obraca wtedy głowę i patrzy mi w oczy. W jej spojrzeniu jest płomień. Zwinnie wyciąga z siebie mojego kutasa i zaczyna go masować.
– Chyba nie liczyłeś, że pozwolę ci skończyć w środku? – rzuca bezczelnie, a jej dłoń porusza się szybko.
Chcę zaprotestować, ale tym razem to ona zaczyna mnie lizać. Gryzie moje wargi i zaczepia zwinnym języczkiem mój. Jęczę prosto w jej usta, a jej dłoń jeszcze przyspiesza.
Kończę szybko, po kilku jej ruchach z penisa tryskają gęste strugi spermy. Duże białe krople spadają na jej brzuch i krocze. Monika czuje ich ciepło, gdy powoli spływają po rozpalonej skórze, mieszają z jej sokami. Przerywa pieszczoty i pocałunek. Sięga dłonią do brzucha i zbiera na palec część spermy. Patrząc mi w oczy wsuwa palec do ust i dokładnie go oblizuje. Jak zdzira, jak szmata… chyba nigdy mnie tak nie kręciła.

Jeszcze przez chwilę leżymy na kanapie, a napięcie opada.
– Dziś byłeś nawet lepszy – w końcu Monika wstaje i kręcąc biodrami podchodzi do szafki. Wyciąga z niech pudełko chusteczek. Obserwuję, jak się wyciera. Później rzuca pudełko do mnie.
– Grunt to właściwa motywacja pracowników – odpowiadam i sam ścieram z siebie ślady naszej zabawy.
– Jeśli będziesz się tak starał, może dostaniesz kiedyś premię – stojąc do mnie tyłem, Monika zerka przez ramię. Przesuwa przy tym dłonią po swoim tyłku. – Będę uważnie obserwować twoje postępy.
– Liczę na intensywny mentoring – odpowiadam, wstając z kanapy i podchodząc do biurka, gdzie leżą nasze ubrania. Oboje jesteśmy nago, w jej gabinecie, za drzwiami siedzi Kaśka, a może też ktoś jeszcze. Nie mam na to ochoty, ale trzeba się zbierać.
– Sprawdzę, czy uda mi się wcisnąć cię… gdzieś w kalendarz – jej spojrzenie mówi wyraźnie, że wcale nie myśli o swoim planie dnia. Ma już za sobie sukienkę, gdyby nie rozmazany makijaż i bałagan we włosach, ktoś z zewnątrz nie pomyślałby, że właśnie się pieprzyła.
– Najlepiej szybko, mam duży potencjał i wiele pomysłów – podciągam spodnie i zapinam koszulę.
– Sprawdzimy to… – robi dłuższą pauzę, patrząc, jak się ubieram. Jakby chciała zapamiętać wygląd mojego ciała. – a teraz już naprawdę leć. Umówiłam się na lunch z mężem – jest opanowana, choć słyszę w jej głosie drapieżną nutę. „W moją pułapkę nie wpadła dzika kotka… to prawdziwa tygrysica”, myślę, gdy kieruję się do wyjścia z jej gabinetu. W kieszeni spodni mam jej majtki.

Monika poprawia włosy, a później siadając za biurkiem obraca na palcu złotą obrączkę. Patrzy na nią, przygryzając wargę i myśląc o czymś...


Jak myślisz, co jej chodzi po głowie?
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry