We wrześniu roku 2008 spędziłam uroczy urlop na wsi, był to wrzesień. Ale przyszła też Piękna Złota Polska Jesień i zatęskniło mi się za lasem, w którym spędziłam tyle wspaniałych chwil. Postanowiłam te miejsca odwiedzić. Zadzwoniłam do gospodarzy, czy nie mogła bym wpaść do nich na weekend. Okazało się, że pokoik, który wynajmowałam jest wolny i mogę spokojnie przyjechać.

Przyjechałam po południem, bardzo mile i sympatycznie przywitałam się z gospodarzami Magdą i Tadeuszem, poczęstowana zostałam takim trochę późniejszym obiadem i poszłam do pokoju odpocząć. Zdążyłam się rozpakować, trochę odświeżyć a tu pukanie do drzwi i stoi Magda, mówiąc – chodź ze mną.

Poszłyśmy do pomieszczenia obróbki mleka, tego, w którym się kiedyś pieściłyśmy. W pomieszczeniu była już Krystyna. Potężna kobieta, na pierwszy rzut oka, przynajmniej o głowę ode mnie wyższa, ale bardzo dobrze zbudowana, o szerokich biodrach, ale przede wszystkim wydatnym biuście. Magda przedstawiła mnie, a ponieważ przyniosła z sobą butelkę, nalała do kieliszka, podała mi go, wznosząc toast, za miłe spotkanie, następnie podała kieliszek Krystynie, na końcu wypiła sama. Krystyna widząc moje zainteresowanie jej wydatnym biustem nie zastanawiając się, rozpięła bluzkę, podniosła stanik spod którego wylały się dwie piękne półkule.

W stosunku do moich piersi były one ogromne. Popatrzyła na mnie mówiąc – dotknij, a ja aż z zachwytem wyciągnęłam ręce i podtrzymując je od dołu, próbowałam je objąć. Były one na wysokości mojej twarzy. Krystyna jedną ręką przyciągnęła mnie do siebie, a drugą ręką podtrzymując Pierś zaproponowała – chcesz pocałować. I zanim zdążyłam coś powiedzieć moje usta przywarły już do jej piersi. Widocznie ja to podnieciło, bo z moment jej Brodawka zrobiła się tak duże, jak dojrzała, duża truskawka. Wzięłam ją w usta z dużą ciekawością, a czując jej miękkość na języku zaczęłam się też podniecać.

Magda, stojąc za mną, początkowo zaczęła mnie głaskać po ramionach, ale widząc, z jakim zapałem zaczynam ssać Krystyny Pierś, zaczęła zdejmować ze mnie sukienkę, odpięła stanik i zaczęła pieścić moje piersi. Wówczas Krystyna spuściła swoją rękę, w duł, wsuwając mi ją między nogi. Nie dało się ukryć, za chwilę byłam bardzo mocno podniecona. Wówczas Marta odsuwając mnie od Krystyny powiedziała – zobacz, co my tu mamy. Sięgnęła gdzieś na bok i wyjęła, można powiedzieć "Pięknego Penisa". Był to wystrugany z drzewa penis słusznych rozmiarów.

Nie czekając na moje pytanie Magda powiedziała, że był tu na wczasach pewnego razu pewien pan, który umiał rzeźbić i wystrugał im kilka różnych "zabawek". Tan akurat jest dla Krystyny. W tym momencie Krystyna zdjęła spódnicę, majtki, stanęła w rozkroku i jednym zdecydowanym ruchem wsadziła go sobie w Cipkę, co nieco pojękując przy tym.

Po chwili Magda wykonała ponowny ruch wyciągając drugiego takiego penisa i pokazując mi go stwierdziła – mamy tu coś dla Ciebie też, ściągaj majtki. Bez chwili zastanowienia, jakby odruchowo, zdjęłam majtki, Magda podała mi go do rąk, pokazując, że mam go sobie wsunąć. Stanęłam w lekkim rozkroku, i przyłożyłam go do swojej Cipki, podeszła Magda i zdecydowanym ruchem wepchnęła mi go do środka. Poczułam go niesamowicie mocno.

Obok nas stał duży, solidny stół, Krystyna położyła się na nim, rozchylając swoje potężne biodra, pokazując, że mam się na nie położyć. Podeszłam i wsunęłam się, moja twarz była na wysokości jej piersi a moje biodra wpasowały się w jej. Wówczas ścisnęła je, jakby zamykając kleszcze, rękoma chwytając moje pośladki, a ja swoimi rękoma układałam się na jej piersiach, ponownie biorąc to jedną, to druga brodawkę w usta.

Będąc tak ułożoną doskonale czułam ciepło jej ciała, każdy ruch jej bioder, tym bardziej, że w mojej Cipce siedział ten drewniany penis. Magda, stojąc za nami, w pewnym momencie włożyła ręce między moje nogi i chwyciwszy obie pałki, zaczęła je w nas dodatkowo dociskać. Te ruchy spowodowały u mnie tak duże podniecenie, że po chwili zaczęłam mocno jęczeć. Wówczas Krystyna, jakby poprawiając się, jeszcze mocniej chwyciła moje pośladki, ale za moment poczułam, że je rozciąga na boki. Próbowałam się unieść, ale Magda położyła mi rękę na plecach, mówiąc leż, po czym poczułam, jak mi coś zaczyna wsuwać w Pupę.

Zaczęłam się wiercić, ale Magda stwierdziła – leż spokojnie, dostaniesz uszczelniacza, po czym zaczęła wsuwać mi coś w Pupę. Wciskając, czułam, jak napiera na moje wnętrza, przecież w Cipce już siedziała tamta pałka. Wsunęła mi całkiem, po czym ponownie zaczęła nas obie dociskać tymi pałkami, które w nas siedziały, aż doszłam do takiego stanu podniecenia, że, unosząc ramiona, zaczęłam jęczeć i krzyczeć w stanie kompletnego odlotu.

Puściła mnie, nogi miałam omdlałe, więc osunęłam się na podłogę, a siadając jeszcze bardziej wbiłam w siebie przede wszystkim tego penisa, czując jednocześnie bardzo mocno w Pupie te drugą wkładkę. Magda nalała do kieliszka wódki i dając mi go powiedziała – te zabawki są Twoje, możesz sobie je wziąć Podała mi rękę, podniosłam się, Krystyna też podniosła się z tego stołu, przyciągnęła do siebie, dziękując, powiedziała, że bardzo namiętnie pieściłam jej Brodawki, sama wysuwając swoją pałkę ze swojej Cipki.

Ja patrząc na nią i na Magdę, spytałam, czy mają więcej takich zabawek. Odpowiedziały, że kilka jeszcze by się znalazło, jak nie takich, to innych. Nie wykazując zainteresowania jakie to są przyszłam do pokoju, weszłam do łazienki, myjąc się wyjęłam z siebie te otrzymane zabawki. Rzeczywiście, Penis był wystrugany ze wszystkimi szczegółami z drewna i dlatego, że był taki sztywny, dawał taki nacisk podczas pieszczot, natomiast uszczelniaczem okazał się być zwykły drewniany walec średniej wielkości. Umyłam się owinęłam się w pościel i chyba zasnęłam, bo w pewnym momencie obudził mnie krzyk – kolacja.

Kolacja, w obecności gospodarzy i ich pracowników, przebiegała w bardzo przyjemnej atmosferze, lekko zakrapianej wódeczką.

Zjadłam, podziękowałam, wstałam od stołu i poszłam do pokoju. Przebrałam się w koszulkę nocną i położyłam do łóżka. Po paru minutach pukanie do drzwi, otwieram, a tam stoją trzej pracownicy gospodarzy, trzymając w ręku tacę, a na niej wódeczka, kieliszki i talerz grubych kiełbasek na zagrychę..

Pytają, czy mogą. Popatrzyłam na zegarek, nie było wcale późno, zresztą nie miałam gdzie się spieszyć, więc ich zaprosiłam. W pokoiku był stolik, ale tylko dwa krzesła, więc jeden z nich usiadł ze mną na łóżku, pozostali na krzesełkach, polali po kieliszku i wznieśliśmy toast, za miłe spotkanie. Tutaj pewnie popełniłam błąd, bo stwierdziłam, że znowu się widzimy, a tak naprawdę nie wiem, jak się nazywają. Więc ja proponuje, aby mi mówili po imieniu, przy tym wstając z łóżka, oni oczywiście ten toast podchwytują, ale sugerują, że powinien to być toast dla mnie specjalny, po czym już sięgają po moja koszulkę i stoję przed nimi nago, oni też w tym momencie zaczęli się rozbierać. Tego ruchu nie przewidziałam.

Pierwszy był Kazimierz, czyli Kaziek, wypiliśmy klasyczny bruderszaft, a on, pokazując łóżko, mówi, że on chce na jeźdźca, póki mam siłę. Rzeczywiście w tym momencie jeszcze mi w głowie nie szumiało, Kazik położył się na łóżku, ja usiadłam na nim, po czym uniosłam biodra, ustawiłam jego sterczącą pałkę w Cipce i zaczęłam opadać, pochłaniając ja w siebie. Nie było to takie proste, bo pałka miała swój wymiar, ale chwycił mnie za biodra, lekko unosząc swoje, szybko je opuścił, tak, że wbiłam się na niego całkowicie, czując go gdzieś pod żebrami. Koledzy widząc ten moment podali mi kieliszek wódki, a po nim rozpoczęłam jazdę, uwieńczoną pełną moją ekstazą i pełnym jego wytryskiem.

Drugi był Adam, czyli Adaś, wypiliśmy wódkę, a Adaś pokazuje mi, że on chce od tyłu. Ułożyłam się na łóżku i za moment czuję jak we mnie się wpycha. Dobił do końca tak mocno, że aż uniosłam głowę. Na to tylko czekał Kazik, podstawił mi kieliszek pod usta i wlał mi go prosto do gardła. Udało mi się szczęśliwie przełknąć, a Adaś już dobijał do końca. Czując to ja też już zaczęłam odpływać, aż czując jego strzał sama zaczęłam jęczeć w pełnym orgazmie.

Trzeci miał na imię Wojtek, czyli Wojtuś. Przepiliśmy po kieliszku, mnie się już w tym momencie zaczęło kręcić w głowie, ale rozłożył mnie w pozycji klasycznej, wszedł, a ja już rozpalona do czerwoności, tylko pojękiwałam, gdy dobijał się do mojej Szyjki, aż czując jego końcowy moment sama doszłam też do orgazmu wydając z siebie krzyk pełnego uniesienia

Chłopcy poszli, ja umyłam się, owinęłam w pościel i usnęłam, kiedy, naprawdę nie wiem. Rano przyszła gospodyni i położyła na stole tacę, a na niej pieczywo, trochę nabiału, gorące mleko i kubek gorącej pachnącej kawy zbożowej. Kto dzisiaj w mieście wie, że kiedyś była kawa zbożowa, która miała ten swój specyficzny, niezapomniany zapach.

Natychmiast wzięłam się za śniadanie, zjadłam, sprawdziłam na tarasie, jaka jest pogoda, ubrałam się w podkoszulkę, szorty, adidasy i zeszłam do kuchni, znosząc tacę ze śniadaniem oraz tacę z "późnej kolacji". Gospodarze byli już po śniadaniu, bo dla nich rano to zupełnie inna godzina, gospodarz zaproponował mi przejażdżkę wozem konnym po gospodarstwie. Słysząc przejażdżkę od razu się zjeżyłam, ale wóz konny, to co innego. Weszłam na górę, wzięłam swój plecak i zeszłam na dół. Razem z gospodarzem poszliśmy pod budynek gospodarczy, gdzie stał już zaprzężony wóz. Za kozła służyła dosyć szeroka kanapa z oparciami po bokach. Gospodarz wyjaśnił mi, że w gospodarstwie ma dwa konie, raczej dla fantazji, niż z potrzeby i do różnego rodzaju przejażdżek są wykorzystywane. Nawet do wsi woli jechać wozem niż samochodem.

Ponieważ sprzyjała nam pogoda, zrobiło się cieplutko, gdy tylko wyjechaliśmy z gospodarstwa zdjęłam koszulkę, zostając tylko w samym staniczku. Tadeusz spojrzał, ale nic nie powiedział, tym nie mniej widziałam, jak spogląda na mnie, moje nogi, a teraz na piersi.

Z poprzedniego przyjazdu pamiętałam, że miał niezłą charakterystyczną pałkę, niezłej wielkości, zakrzywioną do góry. Gdy wjechaliśmy głębiej w pola postanowiłam sprawdzić, czy nic się nie zmieniło od poprzedniego przyjazdu. Prawą ręką objęłam go za ramiona a lewą położyłam na brzuchu, powoli opuszczając w spodnie. Spojrzał na mnie i jakby wziął wdech, aby moja ręka łatwiej mogła wsunąć się pod jego spodnie, wyczuwając pęczniejącą już pałkę. Zapytałam, czy nie moglibyśmy gdzieś tu się zatrzymać. Patrząc, wskazał miejsce, mówiąc – pod lasem.

Rzeczywiście droga zaczęła prowadzić wzdłuż młodego, ale dość gęstego lasu, gospodarz zsiadł, zawiązał lejce przy najbliższym drzewie i odwrócił się do mnie. Ja założyłam mu ręce na ramiona i starając się namiętnie całować, powiedziałam – odepnij spodnie. Opuścił ręce, odpiął pasek i guzik oraz spuścił zamek w spodniach. Ja trzymając go jedną ręką, drugą rękę spuściłam w szorty, wyczuwając jego wspaniałą pałkę. Nie dość, że miał dużą, to jeszcze lekko zakrzywioną. Powiedziałam, chodźmy na wóz, ja wyjęłam z plecaka swój koc, zdjęłam z siebie wszystko, mówiąc jednocześnie do gospodarza, aby się rozebrał. Pokazałam mu, że ma usiąść na koźle, a ja szybko wzięłam mocno już wystająca pałkę w swoje rączki i zaczęłam namiętnie lizać i wkładać do ust. Zrobił się bardzo mocny, wówczas pokazałam mu, że ma mnie obejść i wziąć mnie od tyłu.

Wszedł we mnie, a ja aż jęknęłam, nie dość, że duży, to jeszcze zakrzywiony. Zaczął się we mnie wbijać, a ***** moja natychmiast puściła soki powodując narastający stopień podniecenia, aż oboje doszliśmy do szczytu, w momencie jego wytrysku ja dostałam niesamowicie silny orgazm.

Podałam mu ręcznik, a on stwierdził, żeby się całkiem nie ubierać, pojedziemy nad strugę, tam się umyjemy. Odwiązał konia i po paru minutach dojechaliśmy do skraju lasu, a tam w niewielkiej odległości płynęła leśna struga. Piękna, czyściutka, źródlana woda, ale zimna. Przemogłam się i weszłam, zanurzyłam ręce i opłukałam się. Gospodarz też to zrobił, po czym starałam się dokładnie wytrzeć jego pałkę, aby mogła być znowu sprawna. Słońce było już dosyć wysoko, też nas dogrzewało, więc nie było nam zimno.

Weszliśmy na wóz, on usiadł na koźle, ale nogami do skrzyni, a ja usiadłam na jego kolanach, mocno się do niego tuląc. Na efekty tego tulenia nie trzeba było długo czekać, jego pałka już robiła się duża. Uniosłam się lekko do góry, on przytrzymał ją prosto i po chwili już była we mnie. Czułam ją doskonale, gospodarz mocniej chwycił moje biodra, ja lekko się odchyliłam do tyłu i wbiłam się do samego oporu. Co on się naprężył, to ja czułam skurcz w środku, aż poczułam już, że zaczyna szczytować. Tym bardziej odchyliłam się do tyłu, aby być w nim jak najgłębiej i wziąć od niego wszystko, co może mi dać. No i strzelił, ja z radości i podniecenia zaczęłam aż krzyczeć.

Znowu trzeba było chociaż trochę się opłukać i wróciliśmy do domu. Wracając, gospodarz powiedział mi, że po kolacji ma dla mnie coś specjalnego.

Popatrzyłam, ale już nie było czasu na rozmowę, ja przechodząc przez kuchnie dałam dużego buziaka gospodyni, uśmiechnęła się, chyba domyślając się, co było i poszłam do swojego pokoju, umyłam się i położyłam, aby odpocząć po przejażdżce i przed obiadem.

Kończąc obiad, gospodyni powiedziała do mnie, idź odpocząć, później przyjdę do Ciebie.

Owinęłam się w pościel i w łóżko. Myślałam, sprzątnie po obiedzie i przyjdzie na ploty. Ale gdzie tam, zupełnie co innego. Nawet udało mi się trochę podrzemać, gdy przyszła Magda i poprosiła, abym poszła z nią. Widząc, że jestem rozebrana, spojrzała, stwierdzając – załóż szlafrok. To mnie zaintrygowało. ale owinęłam się w szlafrok, wskoczyłam w swoje klapki i poszłyśmy do znanej już z poprzedniego pobytu obory, poszliśmy do tego samego boksu, gdzie stał byczek, a tam czekali na nas nasi chłopcy.

Magda stwierdziła, że podczas poprzedniego pobytu tuliłam się do byczka, to teraz będę mogła lepiej poznać szorstkość takiej skóry, pokazując mi ręką stojący obok stół, a na nim rozłożoną, dużą wołową skórę. Adam pokazał mi, że mam się na niej położyć na brzuchu, po czym trzymając w ręku też kawałek takiej skóry zaczął przesuwać ją po moich ramionach, plecami, Pupą zajął się Wiesiek, a Kazik nogami.

Możecie wierzyć, albo nie, ale wrażenie jest niesamowicie podniecające. Uznając, że osiągnęli odpowiedni poziom mojego podniecenia, przekręcili mnie na wznak i zaczęli pieścić przód. I znowu Adam ramiona, ale również piersi, a tu wrażenie niesamowite, brodawki stanęły na baczność, natychmiast Wiesiek – brzuszek i wzgórek łonowy, a ponieważ jestem wydepilowana, dotykanie taką skórką doprowadzało do tego, że ***** zrobiła się mokra. Natomiast Kazik, można powiedzieć "froterując" uda spowodował ich szerokie rozchylenie się.

Tak podnieconą, na znak gospodyni zaczęli całować, Adaś – piersi, szczególnie "podgryzając" brodawki, Wiesiek – brzuszek, szczególnie drażniąc pępek, a Kazik wpiął się w Cipkę robiąc rozbój w samym gniazdku oraz drażniąc łechtaczkę. Gospodyni stała za mną, głaszcząc mnie po twarzy mówiła – to jeszcze nie wszystko. Przyszedł moment, kiedy Kazik swoim językiem doprowadził mnie do maksymalnego podniecenia, a widząc, że zaczęłam się cała kręcić każdy z nich zintensyfikował swoje pieszczoty doprowadzając mnie do pełnego orgazmu.

Po dłuższej chwili usiadłam a gospodyni podała mi szklankę i kieliszek, wznosząc toast – za dalsze udane pieszczoty. Zobaczyłam, że wszyscy trzymają kieliszki i jednym haustem wypiliśmy, popiłam jakimś napojem i w tym momencie gospodyni dała mi znać, że mam się ponownie położyć, chłopcy pomogli jej przesunąć mnie na krawędź stołu, podnieśli nogi na bok i do góry, wówczas zobaczyłam, że gospodyni trzyma coś w dłoni.

Podeszła do mnie i mówiąc – a teraz zobaczysz jak smakuje prawdziwy byczek, pokazała mi lekko zakręcony róg, przyłożyła go do dziurki w Cipce i zaczęła wpychać. Może nie był taki duży, ale był dosyć gruby, więc wciskając czułam, jak mi ją rozsadza, ale z drugiej strony taki stan powodował narastające podniecenie, ***** puściła soki i zrobiło mi się dobrze. Gospodyni pokazała, abym wstała, wówczas okazało się, że ten róg tuż przed końcem jest przewiercony, a w otwór wprowadzony jest rzemyk, którego teraz oba końce zwisają z mojej Cipki.

Gospodyni chwyciła je, pokazała, że mam się obrócić, po czym dociągając, zawiązała mi je na biodrach, mówiąc jednocześnie, że to jest dla mnie prezent od chłopaków, będę mogła sobie go wziąć, ale teraz do wieczora mam go mieć w sobie. Przyłożyłam dłonie do Cipki i poczułam, jak we mnie siedzi, ale to uczucie posiadania czegoś takiego było niesamowite. Zanim zdążyłam nad tym się dłużej zastanowić, gospodyni ponownie obróciła mnie przodem do siebie, popchnęła na stół, chłopcy błyskawicznie unieśli mi nogi do góry, a ona stwierdziła – no, do roboty.

Okazało się, że mają wypieścić moja Pupę, po pieszczotach ze mną byli mocno podnieceni, więc nie stanowiło to dla nich większego problemu. Problem miałam ja, bo Pupcia ma trochę inną dziurkę, ale to dla nich nie miało większego znaczenia. Jeden po drugim wchodzili we mnie, mocno rozpychając się w środku, co powodowało narastające podniecenie. Na dodatek w Cipce był ten róg i każde pchniecie powodowało dalsze jego dopychanie. Odlot zaczął się szybko. Na dodatek gospodyni pochyliła się nade mną, pieszcząc swoimi piersiami moje piersi, to znowu podając mi je do ust.

Skończyli, opuściłam nogi, chwilę poleżałam, podniosłam się, Adam podał mi kieliszek wódki a gospodyni wzniosła toast – oby nam tak dalej było dobrze, a do mnie powiedziała – tym Twoim rogiem to zajmie się mój stary, ale wieczorem, teraz możesz iść odpocząć.

Założyłam szlafrok, wróciłam do pokoju, weszłam pod prysznic, opłukałam się, owinęłam w pościel i położyłam do łóżka. Myślałam, że się trochę zdrzemnę, ale gdzie tam, siedzący w Cipce "bagaż" nie pozwalał o sobie zapomnieć, cały czas czułam się podniecona. Tym nie mniej wtuliłam się i chyba się jednak trochę zdrzemnęłam, bo w pewnym momencie usłyszałam – kolacja.

Założyłam majteczki, to znowu spowodowało pewne pobudzenie mojej Cipki, sukienkę i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli przy stole, spokojnie jedząc, jak by nic się nie stało. Ja prawdę powiedziawszy, po tak sytym obiedzie nie byłam głodna. Na stole był placek drożdżowy własnego wypieku, więc wzięłam tego placka i napiłam się herbaty. Widząc, że mi to jedzenie nie idzie, siedzący obok gospodarz powiedział – to idź na górę, ja po Ciebie przyjdę.

Wzięłam herbatę i poszłam do pokoju. Nie wiem, ile minęło czasu, przyszedł gospodarz i mówi – chodź. Wstałam z łóżka, spojrzałam po sobie, on stwierdził, że może być i poszliśmy z powrotem do tej samej obory, znaleźliśmy się w tym samym miejscu. Byli tam już chłopcy. Gospodarz stwierdził, że po południu ćwiczyłam na martwej skórze, wskazując na stół, teraz będę ćwiczyła na żywej skórze, wskazując na stojącego obok byczka.

Znalazła się buteleczka i kieliszki, gospodarz polał i wypiliśmy za pieszczoty, po czym rozebrali mnie do naga, gospodarz odwiązał rzemyki i uwolnił mnie od tego "bagażu". Ponownie zostały nalane kieliszki, wypiliśmy i wówczas Adam z Wieśkiem związali mi ręce jakąś linką, drugi koniec przerzucili przez grzbiet byczka. Adam przeszedł na drugą stronę i za chwilę poczułam, że jestem wciągana na jego bok. Moje piersi i brzuch ocierały się o ciepłą skórę byczka, To samo wrażenie, co kiedyś, ciepła, szorstka skóra powodowała już duży stopień podniecenia.

Leżałam, można powiedzieć, tak przewieszona, gospodarz z Wieśkiem rozsunęli mi nogi na bok, a Kazik wszedł w moja Cipkę. Przechowywanie "bagażu" przez ten okres spowodowało, że czułam go dosyć luźno, co wcale nie oznacza, że jego pałka nie była w stanie mocno mnie podniecić. Po nim zajął miejsce Wiesiek, następny był Adam a na końcu wszedł we mnie gospodarz tą swoją zakrzywioną pałką. Po mimo rozluźnienia spowodowanego poprzednimi partnerami poczułam go doskonale, a czym mocniej we mnie wchodził, tym bardziej mój jęk namiętności przechodził w krzyk uniesienia i orgazmu.

Panowie skończyli swoje pieszczoty i opuszczając, podłożyli pode mnie coś w rodzaju małej platformy, ale na kółkach. Była ona przykryta ładnym, czystym ręcznikiem. Rzeczywiście, te pieszczoty spowodowały, że miałam trochę miękkie nogi, mając już uwolnione ręce, jakby z zadowoleniem przyjęłam możliwość położenia się. Ale to była ta specjalna niespodzianka gospodarza, bo podtrzymując za ręce i nogi panowie zaczęli przesuwać mnie w kierunku byczka, ale od strony jego łba. Podciągnęli mnie na belkę, przechodzącą wzdłuż ściany i lekko zwolnili linkę trzymającą nozdrza byka. Gospodarz czymś prysnął ma moją cipkę a byczek zaczął ją lizać. Takiego lizania nie da się opisać, nie dość, że szorstki to jeszcze zwinny, wiedział, gdzie ma liznąć, aby sięgnąć łechtaczki. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Moje podniecenie sięgnęło zenitu i po chwili, trzepocząc się jak ptak na uwięzi, wyłam pełnym krzykiem ekstazy.

Gospodarz pomógł mi wydostać z tego wózka, wypiliśmy po kieliszku, gospodarz pomógł mi przejść do domu, umyłam się, położyłam się do łóżka, długo leżąc jeszcze przeżywałam te "bycze" pieszczoty.

Rano przyszła gospodyni, przyniosła śniadanie, ja wstałam, dałam jej siarczystego buziaka i poprosiłam, aby mi nie przeszkadzano, bo chce dalej spać. Napiłam się pachnącej kawy z mlekiem, owinęłam się w pościel i o dziwo usnęłam. Wszystkie te przeżycia spowodowały, że nareszcie byłam jakby zadowolona i rozluźniona, to też sen był też głęboki.

Wstałam dopiero na obiad, smakował mi niesamowicie, poszłam do pokoju spakować się i musiałam wracać do miasta. Poszłam pożegnać się z gospodarzami, którzy wyrazili życzenie, abym odwiedzała ich jak najczęściej, okazało się, że w korytarzu czekają na mnie paczki z kiełbasami, serami, butelki z mlekiem i piękny drożdżowy placek upieczony przez gospodynię.
P
rzed domem, przy samochodzie stali chłopcy z naręczem pięknych polnych kwiatów. Żegnając mnie wręczyli mi moją "zabawkę", czyli byczy róg oraz zwiniętą w rulon skórę, na której się pieściłam, mówiąc jednocześnie, abym o nich nie zapominała i jak najszybciej przyjeżdżała ponownie.