• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl

    Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.

Z ARCHIWUM XXX

Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Funkcjonariuszka​

INCYDENT PIERWSZY​


   Autostrada tętniła życiem spragnionych morskich klimatów, gorącego piasku w miarę ciepłego morza i co najistotniejsze lejącego się żaru z nieba, który po chwili bez dozy zefirka przeistaczał się w najbardziej znienawidzoną formę pogody. Potoki lawy samochodowej docierały niemalże kresu wybrzeża, każdy marzył o samotności w drobinach piasku zroszonego falami słonej wody Jak najszybciej się okopać, odgrodzić paskudnym parawanem chroniącym prywatność. Zażyć kąpieli słonecznej w takt opróżnianych w skrytości samotności butelek piwa celem nabrania odwagi ukazania obrzydliwej nadwagi biegnącej czym prędzej w otchłań chłodu morskich fal. Z ukrycia obserwują piękne powabne z lekka przypieczone ponętne ciało ratowniczki w skąpym stroju kąpielowym, nie omieszkując zerknąć zazdrosnym okiem na umięśnione ramiona goprowca dumie przywdzianego wyłącznie w koszulkę na ramiączkach.
   Oran Duchnik pomykał cackiem na czterech kółkach szlakiem rodaków spragnionych weekendowego wypoczynku. Domek set metrów od najbardziej uczęszczanych szlaków napawał ogromną dumą, astronomiczna suma, którą ofiarował za zjawiskową mikroskopijną posiadłość, tylko przez kilka dni pozbawiła uroków spokojnego snu. Wystarczyła jedna noc z cichutkim pomrukiem oddalonego morza, żeby zapomniał o paskudnym łańcuchu kredytowym zaciągniętym w szacownym banku zdzierającym co miesiąc niebotyczny haracz ukryty w opłatach zwanych manipulacyjnymi. Co ranek wstawał w towarzystwie Słońca, żeby tylko zobaczyć pierwsze przedzierające się przez konary drzew iglastych promienie życiodajnego najwyższego dobra natury.
   Z uśmiechem na ustach, napełniony wspaniałym powietrzem przesyconym jodem z przyjemnością zajechał do niewielkiego sklepu spożywczego otwartego w sezonie na potrzeby letników z okolicznych posiadłości nadmorskich. Radość wywołała zawsze miła, sympatyczna pani za ladą, odziana w skromne skrawki materiału niewiele zasłaniającego. Nie oszukujmy się! Na całe szczęście ważne elementy kobiecości odrobinę skrywała, wyłącznie, aby pobudzić wyobraźnię śmiałków, którzy odważyli się spojrzeć w otchłań przyjemności. Mgiełka tajemniczości otaczała potajemne spotkania Orana Duchnika w trakcie pobytu weekendowego z objawieniem za lady, który na szczęście w nieszczęściu posiadał na wyposażeniu element zwany mężem. Z racji pasującego układu dla wszystkich zainteresowanych nikt nie raczył burzyć typowo nietypowej sielanki trójkącika przyjemności. Zasiedli pod parasolem przy sklepowym, z butelkami czegoś mokrego a na pewno zimnego omawiali szczegóły wieczornej randki dwojga spragnionych nasycenia pożądania.
   W trymiga przypieczętowali spotkanie lekkim uściskiem paluszków dłoni i Oran po głębszym piwku zasiadł do krążownika szos. Wciskał pedał gazu, starał się osiągnąć na krótkiej prostej pierwszą prędkość kosmiczną, jakież było zdziwienie, jak za najbliższym zakrętem zamajaczyły na poboczu barwy biało — niebieskie. Nie był przekonany, ale wydawało się, że pani funkcjonariuszka pomachała dłonią. Jak przystało na prawego obywatela, natychmiast się zatrzymał, wspierając dłonie na kierownicy, niczym doświadczony w potyczkach z mundurowymi.
   — Poproszę prawo jazdy z dokumentem potwierdzającym ubezpieczenie — policjantka oznajmiła miłym, ale stanowczym tonem.
   — Czuć od pana oddech chmielowy, proszę opuścić pojazd!
   — Dłonie na maskę, dwa razy nie powtórzę — wyciągnęła paralizator uczuć doczesnych, wymierzając w rozporek przestępcy.
   Oparty o maskę samochodu oczekiwał najgorszego, czyli utraty za głupotę prawa jazdy. Zaskoczyła kontrola osobista, dłonie funkcjonariuszki rozpoczęły dokładną wędrówkę, po ciele przestępcy drogowego zaczynając od kostek. Gdy ręką pani władzy wniknęła w rozporek, zrobiło się ciekawie. Ściśle z dokładnością zegarmistrzowską sprawdzała każdy milimetr członka. Pochyliła głowę nad Oranem Duchnikiem, wcisnęła jęzor wpierw w jedno uszko, by po chwili obśliniać drugie. Dłoń władzy rozpinała guziki koszuli, by rzucić nieopodal auta, gdy zdzierała spodnie, chciał coś powiedzieć, ale wypełniła usta, szalonym jęzorem wnikając głęboko w gardło. Pieściła wybornie, nie był w stanie przerwać dostawcy rarytasów rozkosznego spełnienia, po chwili wytrysnął dokonaniem wprost w usta przedstawicielki prawa.
  Wręcz wrzuciła go na maskę czterokołowca, uniosła spódnicę, rozpięła kilka guziczków błękitnej swej koszuli, uwalniając pokłady szczęścia doczesnego, jędrny spory biust wytoczył się na arenę dokonań. Jednym mocnym ruchem opadła na sterczącego fallusa, unosząc się jak okręt na falach spełnienia, po chwili dogoniła szczęście, poczuła lepkie gorące chwile radości. Trwali spleceni przypadkiem pożądania na drodze życia doczesnego, zanim sturlał się z maski auta, pozostał wyłącznie smród spalin po motocyklu funkcjonariuszki.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX


Ekspedientka
INCYDENT DRUGI

   Spoglądała ukradkiem w kalendarz na lodówce usytuowanej obok suto zastawionego stołu śniadaniem weekendowego piątku. Dobrami wprost ze sklepu ogólno towarowego, którego była dozgonną właścicielką. Co prawda czynnego wyłącznie w okresie wakacyjnym praktycznie dla letników masowo przybywających rzekami lawy samochodowej z głębi kraju, na kilkudziesięciu metrach kwadratowych skupiła kwintesencję potrzeb.klientów. Uśmiechnęła się głęboko w sobie na samą myśl wieczornej uczty w sypialni projektanta ze stolicy Orana Duchnika, który każdy weekend spędzał w swojej przepięknej daczy nieopodal szumu fal morskich, dreszczyki rozkoszy zagościły pomiędzy długimi zgrabnymi nogami jeszcze pozbawionymi seksownych czarnych pończoch. Przywdzieje skrawki materiału, skrywając raj rozkoszy, oblecze na zgrabne ponętne ciało obcisłą niebieską sukienkę ledwo co sięgającą za tyłek. Jak tylko zobaczy wspaniałą Syfal Hyjek, oszaleje w namiętności, okiełzna jego pożądanie, żądając ugruntowania ich relacji, nie zamierzała całe życie robić za prześcieradło w sypialni kochanka.
   Zdegustowana spojrzała pogardliwie na mężczyznę zwanego dumnie mężem obżerającego się dobrami ze sklepu. Stanowił kupę niepotrzebnych elementów otaczającą niebotyczną, wspaniałą seksowną blondynkę panią na włościach małego domku z przeciekającym dachem. Nie ma pojęcia jak może tak długo znosić widok, zapach, nędzne odżywki niewykształconego debila od przyziemnych obowiązków domowych. Sypialnia stanowiła osobistą enklawę, do której nie miał prawa wstępu, chyba że wydała polecenie posprzątania. Wykonywał jak posługacz wszelkie zalecenia, które wydawała krótko i zwięźle bez żadnych komentarzy, sporadycznie w formie pisemnej zostawiała kartkę przed wybiegnięciem do sklepu. W piątkowe wieczory wędkował z letnikami, wskazywał dobre miejsca połowu wspaniałości oferowanych z morskiej toni, wracał wieczorem w niedzielę, co doskonale wpasowało się w upodobania Syfal Hyjek do woli mogła zażywać błogości w ramionach Orana Duchnika. Upatrywała szansę wyrwania się z dziury na wybrzeżu z panem projektantem, z którym w stolicy uwiłaby cieplutkie gniazdko. Widziała ogrom perspektyw otwierający się w jego męskich spragnionych ramionach, pewnie po chwili znajdzie bardzo dobrze płatną pracę i będzie mogła kopnąć w dupę stanowiącego przyczółek do sukcesu…
   — Witam panią — usta Orana Duchnika rozkosznie muskały dłonie Syfal Hyjek.
   — Już jestem kochanie, nie mogę się doczekać wieczoru, jadę wszystko przygotować do spektaklu.
   — Rozmawiałem wstępnie z przedstawicielem banku, który zaoferował kredytowanie domku letniskowego, jest skory na spotkanie z w celu zapoznania z warunkami pożyczki na rozbudowę sklepu!
   — O szczegółach porozmawiamy wieczorem wolę zachować dla siebie — zrozumiał, że ściany mają uszy.
   
   Zamknęła wielobranżowy sklep gdy ostatni nawiedzony klient późnym wieczorem opuścił progi przybytku pełnego wszystkiego, a zarazem niczego. Nieopatrznie poruszyła temat rozbudowy sklepu, aby nakierować tok rozumowania Orana w kierunku przyciągnięcia ramion Syfal do siebie w stolicy, a nie rozbudowy dziury w przepaści małomiasteczkowej. Doszła do wniosku, że koniec, końców nie najgorszy pomysł z rozbudową. Zatrudni obsługę do zwiększonego asortymentu na zdecydowanie większej przestrzeni, jednocześnie rozpocznie całoroczna działalność, przyciągając z okolic nie tylko wycieczkowiczów, ale mieszkańców chcących w jednym miejscu kupić, co potrzebują. Przyspieszyła kroku na tyle, co pozwalały czarne drobne szpilki na sporej podstawie, miała do pokonania kilkaset metrów do gniazdka rozkoszy. Po kilku minutach obcisłe drobne majteczki zaczęły obcierać najwspanialszy punkt powstawania rozkoszy, sukienka była fajna, ale nie na dłuższe spacery. Liczyła na kąpiel zaraz po wejściu, nie czuła się komfortowo po kilkunastu godzinach w sklepie z krótkim prysznicem kończącym harówkę za ladą.
   Dosłownie kilka kroków przed drzwiami daczy Orana spostrzegła rozwarte wrota domostwa, zatrzymała się sparaliżowana lękiem. Skrawki logicznego rozumowania podsuwały mrożące w żyłach makabryczne obrazy, leżących zwłok kochanka. Doszła do wniosku że jeżeli ktoś się skrywał w ciemnościach, od dłuższego czasu z pewnością słyszał szpilki seksbomby małomiasteczkowej, dźwięczały jak dzwony w kościele nawołujące wiernych. Przemogła wszechogarniające uczucie strachu, z lekka zaglądnęła przez próg… i wybuchnęła nieokiełznanym śmiechem, widząc cienką drobną ścieżkę usłaną płatkami kwiatów wprost w rozwartą przestrzeń łazienkową z ogromna pełną piany wanną. Zrzuciła jednym wprawnym ruchem w głąb zaciemnionego salonu szpilki, zgrabnie spadła na podłogę króciutka sukienka niewiele zasłaniająca, gdy bielizna opadała znanym szlakiem, rozglądała się wokół czy nie czai się gdzieś potwór z krainy spełnień. Wślizgnęła się pod zwały piany w gorąca skrytą kipiel wodną, gdy podziwiała ogrom świeczek dużych i małych rozświetlających przestrzeń łazienki, gorące męskie dłonie rozpoczęły drogę do błogostanu. Drobne muśnięcia za uszkiem wyzwoliły chęci na dalej, silny chwilowy ucisk piersi wyzwolił lepkie ciepło, a gdy przyjemnie usta mężczyzny zacisnęły się na sutkach, uznała ze czas zobaczyć darczyńcę rozkoszy. Wciągnęła Orana wprost pod wodę, między nogi nakierowując czciciela w ogrody Artemidy do czasu wspaniałości czasu dokonania. Lekko pchnięty opadł na dno wanny pozostawiając skarb we władaniu ust pani Syfal, nie omieszkała zwlekać. Usta zacisnęła na samej końcówce członka, jednocześnie pieszcząc podstawę paluszkami. Powoli języczkiem doprowadzała pana projektanta do stanu rozkoszy, z uśmiechem na twarzy obserwowała rozwijającego się tulipana w jakże oczekiwanym kierunku. Jednym wspaniałym uniesieniem opadła na sterczącego, nadziała się po kraniec jaskini, wybornie pośladkami ułatwiła posadowienie na tronie. Wpierw powolutku unosiła się, by opadać coraz szybciej, coraz mocniej w rytmie przyspieszonych oddechów, którym co rusz towarzyszyły krótkie nabierające mocy okrzyki upojenia.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Finansista
INCYDENT TRZECI

   Jednym wprawnym ruchem poprawił usytuowanie ołówka w pojemniku z pisakami wszelkiej maści nie wiedzieć czemu odstawał kilka milimetrów od pozostałych, natychmiast dobył archaiczną temperówkę z szuflady pełnej skarbów, młodego przystojnego dżentelmena w nienagannie skrojonym garniturze. Siedział wyprostowany jakby przed chwilą połknął kij, typowa sylwetka bankowca jednego ze znakomitszych placówek finansowych. Główny specjalista od badania kredytobiorców w rejonie pomorza gdańskiego, dumnie co rusz poprawiał tabliczkę z imieniem i nazwiskiem Tobiasz Celtern, po zmianach aranżacji gabinetu skrytą poza granicami widzialności w przepastnym biurku.
   Oczekiwał z niecierpliwością wizyty Syfal Hyjek, którą miał przyjemność przelotnie podziwiać w sklepie ogólno towarowym. Zupełnie niedawno odbył podróż służbową w celu przeprowadzenia wizji lokalnej przed udzieleniem kredytu Oranowi Duchnikowi. Poparł w całej rozciągłości starania uzyskania pomocy finansowej przez projektanta ze stolicy celem nabycia domku letniskowego. Z ukrytym zadowoleniem przyjął propozycję kontaktu z Syfal Hyjek, udając, że nie ma pojęcia, o kogo chodzi. Na samo hasło jej nazwiska poczuł przyjemną ciepłą wilgoć w obszarze krocza, fallus uniósł się rozpychając się w kierunku rozporka. Nie mógł opanować co rusz powracających marzeń, jak zrywa z niej szaty i bezceremonialnie wnika…
   — Weszłam, bo pukam od dłuższego czasu i nikt nie odpowiadał! — zzieleniał ze wstydu widząc objawienie.
   — Przepraszam panią, ale mam problemy z uzębieniem od dłuższego czasu doskwiera przejmujący ból niepozwalający się skupić na pracy.
   — To ma pan szczęście w nieszczęściu, polecam panią stomatolog po kilku wizytach uratowała moje wspaniałe ząbki, proszę, mam akurat wizytówkę — kiedy się uniósł nad biurko zapomniał o wzwodzie członka, który nie uszedł uwadze Syfal.
   Obserwował usta objawienia zdecydowanie za długo, w dodatku omiótł wzrokiem wspaniały biust skryty zaledwie za jednym malutkim guziczkiem, starał się nie ślepić na niebotyczny jędrny tyłek diabelnego kredytobiorcy. Podała zestaw przygotowanych dokumentów, ujrzał w pełni biust objawienia na domiar złego skąpa niebieska sukienka uniosła się odsłaniając zgrabne ponętne uda.
   — Wygodnie będzie nam na kanapie dla najznakomitszych klientów banku — zdołał wydusić gdy obdarowała wspaniałym uśmiechem.
   Obserwował ukradkiem zgrabną dupę powoli się zbliżającą. Marzenia finansisty ukazały obraz Syfal bez majtek unoszącej się i opadającej na jego sterczącym. Poczuł napierające kolano w udo, delikatnie paluszki cudowności rozpinały rozporek napaleńca kobiecości. Dłoń niewiasty niczym wąż zacisnęła się na fallusie, przemieszczała się od podstawy ku końcówce, po chwili usta miło zacisnęła na końcówce gdy języczek delikatnie tykał spragnionego pieszczot. Wsunęła głęboko członka w gardło, poznając każdy najdrobniejszy fragment, ustawicznie przemieszczała dłoń gdy usta czerpały z przestrzeni życiodajny tlen. Wsparła kolano na sporym biurku finansisty, rozgarnęła skromne majtki, jednocześnie przyciągnęła od tyłu rosłego kutasa wprost w szparkę. Wkroczył dumnie w jaskinię rozkoszy duży twardy gotowy rozdawać, to czego oczekiwała. Chwycił w okolicy bioder, wdarł się najgłębiej jak potrafił, po chwili wyłonił się w całej okazałości, by ponownie szybkim ruchem wrócić na szlak uniesień. Harował wytrwale, nie zwracał uwagi na czas i miejsce, nie potrafił zatrzymać biegu wydarzeń zmierzających w kierunku niebotycznego dokonania, nigdy w życiu nie czuł tak szalonego pożądania, zagubiony w dokonaniu wybuchnął głęboko we wspaniałych wnętrznościach Syfal Hyjek.

   — Przyjadę z wypełnionymi dokumentami kredytowymi, pozostanie jedynie wpisanie potrzebnej sumy — Syfal doszła do wniosku, skoro Oran Duchnik wyłącznie w weekend znajduje czas, nic nie stoi na przeszkodzie w spotkaniach z Tobiaszem Celtern.
   — Nie zapomnij o zaproponowanej dentystce, chcę się delektować twoim języczkiem — śmiała się głośno, wychodząc z gabinetu finansisty.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Stomatolog
INCYDENT CZWARTY

   Idealnie tak sobie wyobrażał poczekalnię przed gabinetem dentystycznym, pustą wymarłą pozbawioną jakiejkolwiek osoby zdolnej do ucieczki. Pani w rejestracji telefonicznej okazała się nad wyraz miła, a na pewno rozgarnięta. Po odmowie z braku miejsc na fotel stomatologiczny wystarczyło wspomnieć, że jest z polecenia pani Syfal Hyjek i jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki wyczarowała dostępną wizytę dla Tobiasza Celtern znanego bankiera. Co prawda skoro świt, ale co tam przynajmniej ból zęba ustąpił na samą wzmiankę wizyty u dentysty.
   Z powodu znacznego spóźnienia pani doktor Aliny Koper najznakomitszego stomatologa w okolicy, opadł na fotel w poczekalni drogi ku męce, czy zbawieniu frakcje dzieliła nikła granica. Wyrwał z drzemki zadumy wpierw cichy, a po kilku sekundach donośny stuk szpilek, jak mniemał pani stomatolog nadciągała w pustej przestrzeni korytarza w przychodni z nazwy zdrowotnej. W promieniach wpadającego słońca przez spore okna przypominała boginię, doskonale zbudowana wręcz o idealnych kształtach pobudziła wyobraźnię. Ostatnia wizyta Syfal Hyjek ubiegającej się o kredyt rozbudziła apetyt młodego finansisty, poczuł dyskomfort odczuwając rosnącego penisa za guziczkami rozporka, zastanawiał się, czy ma slipki, czy aby dziś nie wdział? Nie będzie gmerał w rozporku przed panią dentystką z pewnością pomyślałaby o nim w samych superlatywach.
   — Minutka panie Tobiaszu, nadzieję co nieco na siebie — uśmiechnął się słysząc swoje imię.
   — Nie ma problemu pani doktor, mogę czekać ile wymaga procedura!
   — Oj to nie to, samochód nawalił, jak zwykle kiedy jest najbardziej potrzebny!
   — Polecam najlepszego mechanika samochodowego, jakiego kiedykolwiek miałem okazję poznać, proszę nadmienić Bernardowi Nozłemu, że jest pani z polecenia Tobiasza Celtern.
   — Z pewnością skorzystam, za minutkę poproszę pana do gabinetu — doskonały zniewalający uśmiech pobudził, co jeszcze nie sterczało niczym kolumna Zygmunta.
   Marzenia finansisty natychmiast zdzierały z doktor konfekcję, wpierw marynarkę później spódnicę odsłaniając czarne seksowne pończochy wpadające do niziutkich zgrabnych szpilek. Dłońmi manipulował na plecach niewiasty otwierał wytrychem zagadkowy biustonosz…
   — Zapraszam do gabinetu — dotarło po dłuższym czasie, zrobił się jak zwykle zzieleniały ze wstydu.
   Bielutki skromny fartuszek ledwo co zasłaniał samonośne końcówki pończoch przy każdym ruchu spodziewał się zobaczyć jędrny tyłek, gdy się pochyliła nad ustami nieboraka guziczek fartuszka powoli tracił moc zamknięcia. Piękne nie za duże, a na pewno nie za małe piersi zdawały się krzyczeć, dotknij mnie! Nie wytrzymał napięcia, zagłębił paluszki w przestrzenie między udami pani stomatolog, gdy dotarły w raj nieutracony drgnęła bez dozy reakcji — w skrócie nie wywaliła dłonią w pysk czciciela. Przypuścił zmasowany atak zaglądając paluszkiem w uwolnioną szparkę ze skrawków majtek. Masował w wyuczony sposób epicentrum rozkoszy zagłębiając wpierw paluszek, a następnie wędrował paluszkami po ściankach coraz głębiej w miarę wzrastającej wilgoci. Kolanem stymulowała penisa do pracy, pobudzała do działania unosząc coraz bardziej wyzwolony skarb Tobiasza z okowów zamka rozporka, co jakiś czas wchłaniała ustami fallusa coraz głębiej, coraz mocniej, odchyliła głowę bardzo daleko za plecy, dała przyzwolenie na ostateczny atak.
   Wdarł się w przestrzenie wspaniałości jednym mocnym pociągnięciem, dotarł po ułamku sekundy dna rarytasów. Uniosła się na tyle, żeby poczuć końcówkę penisa. W tym momencie ponowił zmasowany atak w jaskinię pełną ambrozji, dłonie znalazły nieprzebrane skarby gorących pragnących pieszczot piersi, zostały po krańce wyobraźni zapewniając komfort dokonania. Ciepło z głębi Aliny wylewało się wartkim strumieniem, wtórowały krótkie okrzyki spełnienia Tobiasza, gdy wybuchł ze zdwojoną energią na fotelu dentystycznym w otchłani, łani kobiecości.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Sąsiadka
INCYDENT PIĄTY

   Tradycyjnie odczekał studencki kwadrans po wyjściu żony do pracy w placówce handlowej, otwartej wyłącznie w sezonie na skraju najbardziej uczęszczanego wejścia na nadmorską plażę. Po usłyszeniu zgrzytu zamka w drzwiach uruchomił stały zestaw marzeń o sąsiadce z domostwa na wprost okien sypialni, nie omieszkał z lekka unieść głowę nad parapet okienny, zaparkował wzrok na wspaniałościach pielącej ogródek przydomowy zgodnie z obietnicą. Krótki fartuszek sąsiadki nieznacznie zasłaniający wspaniałości kobiecości na potęgę przyspieszył ruchy Kena Hyjek, niemalże biegiem wpadł do łazienki na zwyczajowe poranne zajęcia z higieny osobistej. Z radością przystąpił do tworzenia arcysmacznego śniadania dla wybranki z przeciwka, wymarzonej Lill James.
   Trwał w dziwacznym związku małżeńskim z Syfal tylko i wyłącznie z braku środków materialnych, żeby odbić się od dna. Opuszczając małomiasteczkową seksbombę stałby się menelem najgorszego sortu bez żadnych środków do życia. Zbyt późno zdał sobie sprawę z misternej pułapki, jaką zgotowała prześliczna żoneczka. Wyszła za niego wyłącznie z powodu słabości jego ducha, po chwili stała się władczynią wydającą na lewo i prawo zalecenia do realizacji. Zapewniła sobie posługacza domowego wymuszając zrezygnowanie z doskonale płatnej pracy. Sadystka potrafiła pięścią potraktować twarz pokornego, gdy upadł pod ciosem nierzadko kopała szpilkami boleśnie po słabych męskich punktach. Wyszkolona przez oddział antyterrorystyczny z miejscowej komendy, której przewodził jej tatuś, niemający syna przelał na córeczkę marzenia starego idioty. I co miał zgłosić na policje, że żona go bije? Po chwili obywatele z okolicznych miejscowości powywracaliby się ze śmiechu.
   Pachnący wspaniałościami przygotowanymi na śniadanie wkroczył bez zażenowania, a tym bardziej pukania wprost na taras przed sporym salonem Lill. Bezceremonialnie jednym zgrabnym ruchem przetarła przestrzeń sporego stolika z dwoma fotelami. Gdy stawiał ogrom pyszności delikatnie paluszkami muskała dłoń wybranka, po sekundzie namysłu pochłonęło gorące pragnienie, wdzierało się głęboko językiem w gardło kochanka. Karmiła przemiłego sympatycznego sąsiada siedząc na jego kolanach, konsumując dbała o niedocenianego przez żonę wspaniałego gospodarza, kucharza, ogrodnika i oczywiście cudownego dawcę bezinteresownego błogostanu.
   Zbiegli z tarasu trzymając w dłoniach szczęśliwą chwilę, chwycił za taczkę pełną chwastów, zerkał z uśmiechem na wspaniale wypięty tyłeczek Lill. gdy wyrywała chwasty z gleby. Nie był w stanie opanować wezbrania niebotycznej ochoty na zaistnienie wewnątrz ogrodowego objawienia. Chwycił niemałego sterczącego fallusa wcisnął w szparkę dozy spełnienia. Wsparła się o drzewo z dala od oczu postronnych nieistotnych turystów, zajętych dźwiganiem dobytku na piaszczystą plażę nadmorską. Zakotwiczył gorące paluszki na piersiach pieszcząc zjawisko, gdy zdobywał dogłębnie berłem wartym króla przestrzenie pełne nektaru ambrozji. W ferworze zapomnienia nie wiedzieć jak ani kiedy dotarli pod strumienie natrysku, gasząc resztki wrzątku podniecenia.
   — Sporo pustego miejsca powstało w lodówce, powinniśmy na chwilę skoczyć do Gdańska na większe zakupy, chyba że chcesz do sklepiku żoneczki zajechać — nie wytrzymał po jej słowach, szczerze wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
   — Jasne kochanie jesteś taka spostrzegawcza, po tygodniu znalazłaś pustą lodówkę — tym razem wtórowała salwa śmiechu Lill.
   — Zakupy z tobą to uczta wspaniałości, pozwalasz na bezczasowe wertowanie ciuchów, samemu łowiąc artykuły spożywcze, jak ciebie nie kochać?
   — Tak, ale przy kasie nie mam nic do powiedzenia — głowa Kena opadła.
   — Kocham za to, że jesteś, uwielbiam za to, jaki jesteś, fakt pieniądze bardzo ważna rzecz, ale w naszym przypadku nie najistotniejsza, wszystko może się zmienić w każdym momencie!

   Galeria jest idealnym miejscem dla kobiet żądnych ciekawych doznań wizualnych ze sporym portfelem zapewniającym komfort zakupów. Lill James dzięki zapobiegliwości rodziców łączyła wszystkie cechy w jeden mistyczny punkt obfitujący w dar Fenicjan dla ludzkości. Zgoła bez większych ograniczeń kupowała seksowną bajeczną bieliznę ku uciesze pań za ladą i późniejszym radosnym oczkom pana sąsiada z naprzeciwka. Ken zajmował się ulubionym światem kulinarnym, wiedział najlepiej, co smakuje i na co powinni mieć ochotę przed i po zadowoleniu przyziemnych niebiańskich potrzeb.
   — Wyślij kupon lotto, co szkodzi ot tak, na chybił trafił cztery złote nas nie zbawi! — zachęcała zdawkowo.
   — Wolę wyrzucić przez okno parę złoty, ktoś może znajdzie i spożytkuje właściwie — oponował tradycyjnie i oczywiście wysłał.

   Nawet nie zaglądał przez okna daczy sąsiadki na swoje cztery kąty, wiedział, że żona nie wraca na noc! Nie zastanawiał się co porabia, bo i po co, miał ją głęboko tam, gdzie ona ma jego.
   — Pokaż kupon lotto, cyferki wydają się znajome — nie patrząc, podał Lill.
   — Co się stało kochanie? — upadła na kolana przed kanapą, wyglądała jakby krzyczała nie wydając okrzyku.
   Przestraszony obejmował całym sobą ukochaną nic nie pomogło, stała się blada niczym upiór w operze, wyłącznie po to, by wybuchnąć po chwili niczym nieskrępowanym rechotem milionera.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Multimilionerka
INCYDENT SZÓSTY

   Sklep wielotowarowy wczesnym popołudniem przed trzynastą świecił pustkami. Wczasowicze zażywali kąpieli słonecznych z dawką morskich fal, ewentualnie spożywali przewidziany grafikiem obiad w stołówkach z nazwy serwujących domowe żarełko. Syfal Hyjek właścicielka kilkudziesięciu metrów kwadratowych z dumą przeglądała się w zwierciadle na zapleczu większego kiosku, jak określali okoliczni mieszkańcy placówkę handlową. Wyraźnie gładziła każdą nierówność na wypiętym tyłku do granic wytrzymałości materiału na obleczonym w krótką sukienkę zakończoną koronkową wstawką. Z lekka zasłaniała białe jak śnieg pończochy z seksownym wzorkiem w okolicy kostek. Widoczny jedynie dla spragnionych oczu bankiera Tobiasza Celtern, który zapowiedział osobiste dostarczenie umowy kredytu na rozbudowę interesu. Doszła do wniosku, że musi baczniej zwracać uwagę na wdzięki kobiecości ostatnio pozbawione zbawiennej opalenizny, jakże seksownej w alkowach białej pościeli sypialni wybrańców. Pończochy są świetne, ale wymagają sukienki lub spódnicy dostosowanej dla poważnej matrony, a nie dla dwudziestotrzyletniego podlotka z aspiracjami na wszechwładną panią na włościach. Świat męża Kena Hyjek zamierzała ograniczyć po doniesieniach, że coraz częściej przebywa z sąsiadką Lill James, zamiast wykonywać służalcze zadania w domu. Przy wsparciu tatusia Feliksa Faber komendanta miejscowego komisariatu, zamierzała zamknąć usta męża skarżącego się na bolesne udręki, zamówiła przez internet ciekawy asortyment dla niegrzecznych chłopców na wskroś przesycony bolesnymi wrażeniami dla kornego.
   Punktualnie przybył rycerz z banku z oczekiwanymi dokumentami kredytowymi, automatycznie wdziała białe szpilki na sporej podstawie, wywiesiła na drzwiach kartkę obwieszczając idiotom małomiasteczkowym przerwę w działalności ich pani… śmiała się do siebie marząc o władzy. W gajerku Tobiasz Celtern kompletnie nie pasował do warunków atmosferycznych. Uchylając drzwi klimatyzowanego pomieszczenia zaatakował żar słoneczny. Natychmiast pozbawiła czciciela marynarki, jakby nieotwarte na oścież drzwi zdarłaby koszulę z nieboraka kompletnie zestrachanego. Wniknęła jęzorem w zdrowe uzębienie po wizycie znakomitej znajomej dentystki Aliny Koper, która zapewniła komfort korzystania w pełni z atutów ciała wielbiciela.
   Przygarnęła dokumenty wypielęgnowanymi drobnymi zdolnymi na wiele paluszkami. Wpisała wymaganą sumę kredytu, potwierdzając zamaszystym podpisem wszechwładnej właścicielki domku z przeciekającym dachem. Bankier nawet nie patrzył na umowę, jego wzrok obejmował wspaniałości ciała kredytobiorcy, który zgrabnie pozbawił tyłek majtek, sprytnie wcisnęła aż po gardło finansiście. Dumnie objęła całą dłonią berło wielbiciela jakże duże, twarde marzące o ogrodach uniesień sklepikarki. Wsparła kolano na biurku, pozostawiając drugą nogę mocno wspartą na podłodze. Wsunęła szczęśliwca w siebie, zacisnęła maksymalnie dłoń na podstawie fallusa, spotęgowała do granic odczucia marzyciela. Odpływał na okręcie bezmiaru pragnień wprost w świat totalnego uzależnienia od dominującej niewiasty, o czym przekona się zbyt późno…
   — Witaj żono… — wdarł się w przestrzeń głos, którego kompletnie się nie spodziewała, widocznie debil wlazł od strony magazynu otwierając drzwi dodatkowym kluczem.
   Jakby nic się nie działo poprawiła zadartą za dupę sukienkę, kątem oka dostrzegła pospiesznie wdziewane ubrania przez czciciela z banku. Wsunęła stopy w oklapnięte nieopodal szpilki, powoli zgrabnie kołysząc biodrami podchodziła do zaskoczonego zdezorientowanego męża. Złapała mocno, a na pewno boleśnie za ucho pochylając głowę Kena maksymalnie w dół, wyglądał jak karcony za złe zachowanie malutki chłopczyk. Przypomniał sobie zmarłą matkę, która bez powodu wymierzała bolesne kary, nierzadko używając skórzanego pasa na grzbiecie synka. Po latach doszedł do wniosku, że stało się to przyczynkiem do całkowitej uległości wobec kobiet stosujących przemoc cielesną. W jednej chwili przypomniał sobie nietypową przesyłkę, którą kilka dni temu dostarczył omyłkowo listonosz Anatol Amati, zamiast do sklepu trafiła do domu. Z racji swojego nazwiska z imieniem na pudełku delikatnie zaciekawiony otworzył, nigdy nie dostał listu od kogokolwiek, a co dopiero paczkę. Po chwili dziękował najwyższemu za to ze tylko odrobinę rozwarł opakowanie, wysypało się kilka worków foliowych zawierających zestawy łańcuchów dla uległego stworzenia, wsparte sztucznym dildo, układ do wymierzania chłosty, wszystko stało się jasne jak na dłoni widział przyszłość…
   — Jak wrócę do domu wpieprzę maksymalnie za łamanie zakazu pojawiania się w sklepie — po wymierzeniu bolesnego kopniaka ze szpilki wyrzuciła przez drzwi od magazynu zestrachanego męża, wprost na kamienny podjazd dla zaopatrzenia.
   Wiele by oddała gdyby wiedziała, że wyrzuca dobrotliwego darczyńcę z reklamówką zawierającą prezent w postaci trzech milionów... Ustalili z ukochaną sąsiadką Lill James, aby przekazał na pożegnanie starego zasranego życia u boku hetery ze szparką dla każdego, którego potrzebowała do spełnienia zachcianek. Zachłanność na kasę i władzę mogła spowodować obudzenie hegemonii Syfal, chciałaby przywłaszczyć wyłącznie dla siebie miliony wygrane przez męża w lotto, dlatego czym prędzej Ken z Lill uruchomili automobil sprzed sklepu despotki.
   — Masz znajomego, jak mniemam po zachowaniu, który zdeponował w naszym banku główną wygraną w lotto ponad trzydzieści sześć milionów…— niedane było pracownikowi banku kontynuowanie wypowiedzi.
   — O czym ty do mnie mówisz, jaki znajomy, jakie miliony? — darła się jak stare prześcieradło.
   Powoli zrozumiała, o czym Tobiasz informuje… dlatego mąż złamał zakaz przychodzenia. Wlazł w oko cyklonu bez majtek na dupie. Nie zważając na cokolwiek wybiegła w kierunku domu przeprosić męża za zachowanie, czy zgarnąć wygraną? Pozostanie raczej dozgonną tajemnicą. Zgubiła wysokie szpilki przy pierwszym kontakcie z trotuarem, biegła boso niesiona wiatrem zachłanności. Widziała siebie na nowych włościach pozbawionych starych obdartych klimatów, mąż będzie pokornie usługiwał po zapoznaniu się z batem. Coraz słabiej się śmiała widziała ekipę zabezpieczającą dom sąsiadki, w ogrodzie pracował ogrodnik, doglądał roślin, wkoło posesji grasowała sprzątaczka. Syfal Hyjek wpadła taranem, rozerwała drzwi wejściowe zdobywając przestrzeń swojego ceglaka. Brakowało zbyt wielu rzeczy męża, opadła w samotności na stół w kuchni. Obserwowała ochroniarzy z firmy "Samson" zamykających domek naprzeciwko, dotarło, nigdy więcej nie zobaczy oblubieńca.
    Ken z Lill opuszczali dziurę małomiasteczkową, kierowali się w stronę lotniska gdańskiego!

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Wirtuoz
INCYDENT SIÓDMY

   Wściekła na cały świat zwłaszcza na swoją totalną głupotę, tonęła w strugach potu w samochodzie z zepsutą klimatyzacją. Nie dosyć, że odpalenie arcydzieła techniki samochodowej graniczyło z cudem, to jeszcze otoczona roześmianymi twarzami letników, zmierzającymi na przestronną nadmorską plażę wbija gwóźdź niemocy do trumny doczesności istnienia. To po to lata wyrzeczeń, gnicia w bibliotekach nad książkami, połykanie w akademiku setek wiadomości ze stron kserokopiarki z braku kasy na pierwowzory książkowe, aby teraz pocić się w klamocie bez przyszłości. Co z tego, że najnowszy model skoro spieprzył się jak ostatni relikt z lamusa motoryzacji. Na dodatek daleko idąca dbałość o szczegóły wyglądu, nie pozwalała poruszać się bez pończoch wyraźnego zakrycia wdzięków kobiecości. Zamiast tak jak reszta młodych zgrabnych nie podróżowała z gołymi nogami w leciutkich drobnych sandałkach, bez majtek pod krótką letnią sukienką na ramiączkach odsłaniając ponętne seksowne ciałko bez biustonosza. Najznakomitszy stomatolog po tej stronie pomorza gdańskiego Alina Koper z dochodami, które nie jednego przyprawiły o zawrót głowy, jest smutna, samotna i niezaspokojona błogostanem właściwego faceta. Sporadyczne przygody w ilości jednej czytaj słownie: jedna rozkosz cielesna z przypadkowym poleconym przez znajomą z ławki szkolnej Syfal Hyjek ze sklepu z potencjałem do wykorzystania, nie były w stanie zapełnić pustki wegetacji. Finansista Tobiasz Celtern wykazał się niebywałą energią pożądania, dokładnie to nie ma pojęcia ile razy dokonanie zdobywało szczyty uniesień, ale musiało być sporo skoro pod gabinetem utworzyła się kolosalna kolejka nieboraków z bólem zębów.
   — Bernard Nozły "Wirtuoz Mechaniki Samochodowej", niemożliwe kto taki szyld mógł wymyślić jedynie zadufany w sobie imbecyl… — cichutko gaworzyła w samotności przestrzeni najnowszego gruchota prosto z salonu.
   — Dzień dobry — rzuciła w całkowicie zapełnioną krążownikami szos platformę pracowni maestra.
   Co prawda zakład był niedostępny dla zwykłych śmiertelników z racji doskonałej renomy mechanika Bernarda kolejka sięgała otchłani atelier napraw pojazdów niebiańskich. Dopiero jak wspomniała o finansiście ze znakomitego banku Tobiaszu Celtern, specjalista zmienił zdanie o sto osiemdziesiąt stopni, wcisnął naprawę cudu motoryzacji pani stomatolog w wolną sobotę wakacyjną. Powoli traciła cierpliwość wędrując w przestrzeni zakładu wirtuoza skomplikowanej techniki mobilnej. Nigdzie żywego ducha, przebyła dokładnie po obrysie koła podróż życia wkoło rozstawionych pojazdów, dokładnie trafiając w miejsce startu przy drzwiach wejściowych. Zdegustowana miała wychodzić, gdy coraz głośniejszy szmer zaczął dochodzić spod najbliższego auta stojącego tuż obok zgrabnych długich w białych pończochach nóg stomatolog.
   Z gracją pochyliła głowę doznając totalnego absolutnego szoku. Zobaczyła półbuciki z włoskiej cienkiej skórki w kolorze morskiego błękitu, na sporych stopach okrytych pomarańczowymi skarpetkami, idealnie wkomponowanymi w barwę obuwia dżentelmena, powoli wyłaniającego się na poziomym wózku monterskim wyjeżdżającym spod bryki. Buty faceta stanowiły fetysz nie do okiełznania, pierwsze co robiła po przedstawieniu się patrzyła na stopy faceta symbolizowały odbicie duszy, przypadł do gustu albo się żegnała.
   Wirtuoz w niebieskich wspaniałościach zrobił furorę we wnętrznościach Aliny, natychmiast poczuła lepkie przyjemne ciepło pokrywające majteczki, nie była w stanie opanować drżenia nóg i rąk, czuła wypieki na twarzy w dodatku biały komplecik wyłącznie podkreślał, że za chwilę zapali się ze wstydu… czy pożądania? Nie spodziewała się, że to dopiero wstęp do najznakomitszej potrawy jej nudnego życia, jaki mogła tylko wymarzyć. Po bucikach wyłonił się kombinezon z lekka umorusany smarami, stanowił kolejny fetysz po latach białych nieskazitelnie czystych kitlach. Już nie było ciepła, pojawiła się rozgrzana lawa pragnienia. Film porno z warsztatu mechanika nabierał tempa, pokazał doskonale owłosioną klatkę piersiową pozbawioną skrawka materiału. Resztką człowieczeństwa powstrzymywała chuć zaistnienia na ciasteczku, gdy wyłoniła się głowa objawienia w długich za ramiona blond włosach wszelkie granice się rozleciały.
   Opadając na leżącego wirtuoza zdzierała z niego spodnie warsztatowe, jednocześnie cudem stała się naga, jak pan Bóg stworzył. Gorąca pachnąca dosiadła zaskoczonego zafrasowanego, po chwili fallus stał niebotycznie niczym rogatki przy wolnym wjeździe na parking w galerii handlowej. Nieopatrznie poziomy wózek, na którym się wytoczył okazał się bardzo przydatnym rekwizytem wędrując tam i z powrotem. Po bliżej nieokreślonym czasie stała oparta o auto ze schowaną twarzą w bluzce, niebywale się wstydziła jakże niespotykanego wyrażania skrywanych uczuć.
   — Jestem w trakcie skomplikowanego rozwodu, połowica kombinuje jak nie dopuścić do rozpadu małżeństwa, powinienem przerwać nasze spotkanie, ale nie potrafiłem opanować pożądania — mechanik wylał wiadro ze szczerością wprost na rozpaloną Alinę.
   — Polecam przyzwoitego prawnika specjalizującego się w sprawach rozwodowych — z uśmiechem podała wizytówkę adwokat Klary Mercer.
   — Jak przyszłaś, nie byłem w stanie wyjść spod auta i się przywitać — okazał się zaskakująco nieśmiałym chłopaczkiem…
   — Wiele razy wystawałem w kolejce do gabinetu stomatologicznego, aby choć zobaczyć skrawek cudowności — jak mu się oprzeć…
   — Przed warsztatem przygotowałem auto zastępcze, może spełni oczekiwania? — kiedy zobaczyła sportowe autko ze wszystkim dla młodej zgrabnej, została wyłącznie w samej białej koszuli za tyłek bez pończoch w znanych białych szpilkach.
   — Przygotuję na kolację pstrąga na słodko — wtuliła się we właściwego faceta, nie odjechała samotna, wytrwała do zamknięcia warsztatu wirtuoza mechaniki samochodowej…

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Lawirantka
INCYDENT ÓSMY

   Niewiele sobie robiła z zakazu palenia papierosów w obrębie gmachu sądu okręgowego. Co prawda przebywała w przestronnym gabinecie adwokata ze sporymi oknami, przez które rozpościerała się panorama miasta zwieńczona ogromem Morza Bałtyckiego. Archaiczny zabytek zwany w przeszłości popielniczką stanowił jedynie banalny pozbawiony zastosowania relikt na ogromnym biurku pani mecenas Klary Mercer. W miarę zażywania przyjemności nikotynowej popiół strzepywała przez uchylone okno na głowy mieszkańców Gdańska. Miała wszystkich dokładnie tam, gdzie tylko żona wirtuoza mechaniki samochodowej Bernarda Nozły mogła zaglądać.
   Świeże wspomnienia upojnej nocy dopuściła w przestrzeń myśli doczesnej, dotykiem marzenia poczuła dłonie Kit Nozły wędrujące po ramionach, muskające krocze jakby pytając się, czy masz ochotę? Usta skropione wilgocią pragnienia tykały obszary uwielbienia, które niewątpliwie rozpościerały się gdzie Słońce mniej zagląda, sięgały piersi z podbrzuszem. Wsunęła dłoń między uda rozpychając się niczym klin wbijany w trzewia drzewa do stracenia. Wysoko uniosła jej nogi posadawiając na ramionach. Wtargnęła sztucznym dildo wprost w szparkę spełnienia, jednocześnie również wsunęła w siebie. Poruszała się nieporadnie, gumiak wyginał się, co rusz wyskakiwał kołysząc się jak antena radiowa na wietrze. W miarę czasu zdobywał głębokość, a co za tym idzie stabilność po chwili dawał co potrafił. Uniosła się dobywając z szafki tuż koło łóżka w sypialni masażera łechtaczki przyjemny szum wprowadził klimat uniesienia. Przytkała w obszar jakże oczekiwanej wizyty chyżo Kit Nozły wydała donośny okrzyk zadowolenia. Nogi zadarła jak najwyżej maksymalnie rozszerzając, oj miała co pokazać. Długie, wysmukłe zdawały się nie mieć końca, bez choćby jednego włoska z lekka owiane słońcem nadmorskiej plaży, pachniały ambrozją zefirka letniego. Wędrowała ustami po niebywałościach przy akompaniamencie cichutkich dźwięków rozkoszy, zaistniała językiem w szparce wnikając jak najgłębiej, została do błogostanu kochanki…

   — Zamknę okno panie Bernardzie Nozły, nie chciałabym, aby zawiało wirtuoza techniki motoryzacyjnej.
   — Nie spodziewałem się, że szyld zyska ogromną popularność z żartu zrobiła się doskonała reklama!
   — Niech pan nie będzie taki skromny, warsztat samochodowy jest znany nawet dentystce Alinie Koper, która tak zachwalała umiejętności maestra ze nie potrafiłam odmówić porady prawnej.
   Nie mogła się nie zgodzić na spotkanie z Bernardem, odmówienie przyjaciółce Alinie Koper nie wchodziło w rachubę. Nie powiedziany, nie zapisany, ale utrwalony kodeks przyjacielski wręcz zmuszał do pomocy znajomym, znajomych. Konflikt interesów uniemożliwiał prowadzenie sprawy rozwodowej klienta Bernarda Nozły, przeciw jej kochance Kit Nozły stanowiącej w literze prawa jego żonę. Wytworzony układ był chory, Bernard zmierzał do rozwodu, natomiast Kit blokowała rozpad małżeństwa jednocześnie praktycznie mieszkając z Klarą Mercer.
   Zaintrygowana nietypowym postępowaniem kochanki, zleciła w całkowitej tajemnicy detektywowi sądowemu Izaakowi Nortonowi przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w ramach przyjacielskiej przysługi. Miała całkowite zaufanie do Kit, ale… cóż życie niesie różne niespodzianki. Patrzyła na sporą teczkę dostarczoną przez detektywa z dokumentami zawierającymi nie tylko zdjęcia, filmy, ale co najistotniejsze sfałszowane przez Kit Nozły dokumenty potwierdzające śmierć męża Bernarda! Doszła do jedynie trafnej decyzji, nie może pozwolić na praktyki ukochanej niszczącej wspaniałe ciasteczko z pięknymi niebieskimi oczkami w świetne skrojonym garniturku z butami z niebieskiej skóry. Wnikanie w panujące relacje byłoby całkowicie niewłaściwe.
   — Panie Bernardzie polecam z całą stanowczością mecenas Ariele Mytnik specjalizującą się w sprawach małżeńskich, jednocześnie przekazuję w pana ręce dokumentację zgromadzoną przez detektywa sądowego.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Mistyfikacja
INCYDENT DZIEWIĄTY

   Najważniejsze wydarzenie roku nabierało pożądanego kształtu. Doniosłe otwarcie idealnej wstęgi z asfaltu wijącej się w przepięknej krainie tysiąca pagórków, przyozdobionych iglastymi drzewami poprzecinanymi niezliczoną liczbą strumieni wpadających w nieduże rzeki. Otoczone sporymi nieprzebytymi bagnami, stanowiło przyczółek do uruchomienia od dawna oczekiwanego kompleksu spokojnej starości, dla rzeszy spragnionych na jesień życia oddechu w ciszy i spokoju z dala od zgiełku cywilizacji. Mecenas Ariela Mytnik jedna ze współzałożycielek górowała wzrostem nad innymi akcjonariuszami, dumnie od prawej strony wspierały stomatolog Alina Koper, inspektor policji Ksenia Mason, najbliżej stała Nina Hagen boska blond asystentka prawniczki, sklepikarka Syfal Hyjek. Od lewej rozpoczynała wianuszek udziałowców wspaniała dyrektor Ośrodka Spokojnej Starości Sil Kopyto, obok pani adwokat Klara Mercer, biegły lekarz sądowy Sabina Lekka z przełożoną pielęgniarek Katriną Nojek.
   Po wstępnym słowie wprowadzenia poprzedzonym słowami podziękowania przybyłym tak licznie okolicznym mieszkańcom w towarzystwie letników wiedzionych bardziej ciekawością z racji wzmożonego ruchu kolumn samochodowych, otoczonych seksownymi policjantkami na motorach. Władczynie stały na lekkim podwyższeniu, aby wszyscy mogli podziwiać nieprzeciętną urodę wspólniczek, które jako jedyne zdawały sobie sprawę z ukrytej działalności domu pomocy seniorom. Dziwnym zbiegiem okoliczności całkowicie przypadkowo piękności małomiasteczkowe, dostrzegły z podwyższenia w dali lasu tuż za pobliskim bagnem skrawek olbrzymich zamaskowanych wrót na teren pozostałości po nazistowskiej fabryce amunicji. Posadowionej głęboko w ziemi po II wojnie zasiedlonej przez armię sowiecką, która w ukrytej części kompleksu umieściła sztab dowodzenia. Wykorzystywała ogromne podziemia pod stosunkowo malutkim pałacykiem w skrytym kombinacie przed jakimkolwiek okiem ciekawskich do niecnych wręcz haniebnych wstydliwych czynów.
   Bezpośrednio po opuszczeniu kompleksu przez ruskich, wyżej wymienione zawarły przymierze zwane "Kręgiem Wsparcia" zamykając całkowicie przestrzeń przed jakimikolwiek zapędami okolicznych mieszkańców. Olbrzymia ilość rzeczek, strumieni, kanałów z terenami sztucznie przez hitlerowców zalanymi wytworzyła bagna, na które nikt z okolicy nie miał odwagi się zapuszczać, dodatkowo legenda o polach minowych skutecznie odstraszyła kogokolwiek. Jedynie nitka asfaltu, która pokryła betonową drogę nazistów prowadziła w oazę ciszy w bezmiarze zielonych nieprzebytych przestrzeni naturalnie skrytych w olbrzymich lasach pomorza. Trakt patrolowały motocyklistki z komisariatu policji specjalnie oddelegowane do zapewnienia spokoju kuracjuszom. Funkcjonariuszki skutecznie blokowały wojaże niezarejestrowanym poszukiwaczom sensacji.
   Dom odpoczynku dla bardzo starej młodzieży robił imponujące wrażenie. Piętrowy budynek nie zakłócał przestrzeni leśnych, rozległy po horyzont wydawał się na pierwszy rzut olbrzymią podkową z niebieskim oczkiem. Basen centralnie usytuowany dla spragnionych spokojnych kąpieli w letniej wodzie. Otoczony niezliczoną liczbą mniejszych i większych pokoi dla kuracjuszy z kilkoma stołówkami, aby nie tłoczyć spragnionych w molochach jadalni. Gabinety odnowy biologicznej wsparte środkami pierwszej pomocy, zapewniały komfortowy odpoczynek. Lotnisko helikopterów na dachu gwarantowało w nagłych wypadkach natychmiastowy kontakt ze specjalistycznymi szpitalami. Nieliczne wspaniałe współzałożycielki prezentujące się w najnowszych jakże seksownych kreacjach mody, stanowiły nie tylko kwintesencję kobiecości, ale co istotniejsze doskonały przykład dbałości o dobro człowieka, przyszłość ludzkości, chwalone pod niebiosa przez środki masowej informacji.

   Nikt nie zwracał uwagi na dorodnego mężczyznę w blond długich piórach z niebieskimi pół bucikami na nogach. Jedynie kilka policjantek z kawalerii motocyklowej rozpoznało wirtuoza techniki motoryzacyjnej, który serwisuje mechaniczny sprzęt ośrodka władzy zwany potocznie komisariatem. W sukurs Bernardowi Nozłemu pospieszyła asystentka pani mecenas Arieli Mytnik, prowadząc w głąb budynku na zapowiedzianą poradę prawną. Jakby z przypadku sekretarka Nina Hagen otarła się o pojazd pomocy kuracjuszom, w którym nikt nie dostrzegł na centralnie umieszczonym łóżku smacznie śpiącej kochanki prawniczki Klary Mercer, Kit Nozły wyrachowana żona mechanika samochodowego, która spreparowała akt zgonu ukochanego…

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Przedpiekle
INCYDENT DZIESIĄTY

   Uniosła cztery litery na tyle, żeby podciągnąć krótką spódnicę do połowy uda. Odsłoniła długie ponętne nogi w seksownych czarnych pończochach z fikuśnym wzorkiem z boku. Zdało się odczuć drobny ruch pod biurkiem pani mecenas Arieli Mytnik, gdy wysunęła małe cudowne paluszki ze szpilek w czarną czeluść. Usłyszała przeznaczony wyłącznie dla niej cichy szmer, uśmiechnęła się czując cieplutki dotyk przeznaczenia na stopach. Popatrzyła z pogardą na siedzącą po przeciwnej stronie sporego biurka Kit Nozły żonę wspaniałego mechanika samochodowego, jednocześnie kochankę prawnika Klary Mercer. Przyjaciółka poprosiła o wsparcie w sprawie rozwodowej wirtuoza napraw aut, maestra Bernarda Nozły. Plany rozszerzenia kręgu wsparcia o nowego członka w postaci Kit Nozły rozleciały się jak bańka mydlana po odkryciu poza estradą ciemnych machinacji. Nie pomogło wsparcie Klary Mercer, przestępstwa wysypały się jak z rozdartego worka. Spreparowała akt zgonu męża Bernarda, po przypadkowym trafieniu na przesyłkę z dalekiej Australii. Zawierała testament stryja, który cały majątek przekazał ostatniemu żyjącemu z pierwszej linii dziedziczenia. Uśmiercając na papierze męża stała się automatycznie ostatnim dziedzicem rodzinnego majątku. Wypłacany w sporych transzach miesięcznych zapewniał komfortowe warunki egzystencji. Mecenas Ariela Mytnik nie rozumiała na jakiej podstawie nikt, ale to nikt nie sprawdził prawdziwości danych otrzymanych drogą listowną. Dopiero wyprawa detektywa sądowego Izaaka Nortona ustaliła poza wszelka wątpliwość współwinę notariusza Klemensa Kabat, który uczestniczył w matactwie oczywiście poniesie stosowną karę w optymalnym czasie.
   Kit Nozły nie była aresztowana, jedynie znalazła się w przestrzeni zamkniętej dla oczu postronnych nienależących do Kręgu, trafiła na wstępie do podziemi domu opieki seniorów, skąd podziemną kolejką została przewieziona do lochów pod byłą sowiecką bazą wojskową. Nie wykazywała oznak skruszenia, wręcz obcesowo się zachowywała, dlatego została potraktowana z całą surowością. Trafiła w łańcuchach do mizernej klatki z prętów stalowych, w której po kilku dniach otrzymywania specyfiku spowalniającego myślenie stała się pokorna jak ciele. Ujarzmienie nie wymagało specyficznej bolesnej chłosty na ciele więźnia, po niespełna kilku dniach okiełznana, uległa siedziała w gabinecie pani mecenas w białym fartuchu za kolana, całkowicie pozbawiona skrawka bielizny osobistej w bucikach z białej skóry tuż za kostki, wzrok potulnie skierowała w przestrzeń pod biurkiem Arieli Mytnik.
   — Mamy dwa rozwiązania zaistniałego przestępstwa — mecenas prowadziła monotonny monolog.
   — Pierwsze, trafiasz do organów ścigania, dorzucimy sporo różnych dodatkowych przestępstw, trafiasz za kratki na wiele lat!
   — Drugie, odpracujesz w strefie zamkniętej przewinienia do czasu ułaskawienia!
   — Pragnę zaznaczyć, że tylko i wyłącznie dzięki wsparciu Klary Mercer otworzyła się droga resocjalizacji w naszym wspaniałym ośrodku.
   — Co wybierasz, pozwalam odpowiedzieć — bez zgody nie odezwałaby się, co zostało utrwalone kilkoma bolesnymi razami batem po plecach w trakcie adaptacji do nowych warunków bytowania.
   — Proszę panią o możliwość odpracowania — nic nie zostało z Kit prócz służalczego cienia kobiety.
   — Po trzydziestu dniach zgłosisz się do naszego biura celem podjęcia pracy, do tego czasu w trakcie rozprawy rozwodowej zgodzisz się na zakończenie polubowne waszego w związku z Bernardem, wszelkie niesłusznie pobrane należności przekażesz mężowi, wydane środki odrobisz w kompleksie wykonując narzucone obowiązki!
   — Wynoś się! — przyzwyczajała do warunków, w których będzie z pokorą odbywać karę.
   Stanie się dozgonną zabawką mecenas Klary Mercer, wykonując wszelkie polecenia te mniej lub bardziej przyjemne zapewniające jednej ze stron przyjemność z obcowania dla drugiej niewymowną udrękę. Zajmie miejsce w grupie przeznaczonej do sprzątania podziemnych kondygnacji, może z czasem stając się uległą niewolnicą, będzie mogła zobaczyć Słońce… Pojęcia niewolnik — niewolnica czy inne bliskoznaczne są unikane jak ogień z racji złego wpływu na psychikę zamkniętych w metalowych klatkach, nie ma pracownika z niewolnika, najlepsze jest określenie "odrobisz karę" zapewniające wzorowego robola wykonującego polecenia.

   Ariela Mytnik po kilku minutach zrelaksowana, kiwnęła paluszkami komuś pod biurkiem, po sekundzie wyłonił się jakiś dziwny czarny byt, obleczony w ciemny z lekka błyszczący strój. Nie można odgadnąć czy to mężczyzna, czy kobieta? Z racji sprawnych ruchów wyglądał na młodego, twarz skryta w paskudnej mrocznej masce z otworami na oczy z nosem, sporą dziurą w obszarze ust jakby do zakładania kagańca. Na rękach i nogach gdzie występują u człowieka palce, tkwiła dziwna stalowa konstrukcja blokująca kończyny. Po wyłonieniu spod stołu klęczał przed panią mecenas, zadzierając kończyny w górę jakby w geście uległości. Wyciągniętą z szuflady biurka smycz, przytwierdziła do stalowych obejm na szyi istoty. Dzierżyła obrzydliwy spory kaganiec, zastanawiając się, czy założyć, wrzuciła z powrotem do szuflady. Istota opadła na czworaka idąc za Arielą Mytnik jak olbrzymi pająk, zniknęli za ukrytymi drzwiami na końcu gabinetu…

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Panteon
INCYDENT JEDENASTY

   Dyrektor Ośrodka Seniora Sil Kopyto pomykała asfaltową wstęgą wijącą się wśród wspaniałości wybrzeża gdańskiego, w towarzystwie Sabiny Lekkiej biegłego lekarza sądowego na etacie w kurorcie. Sporo łączyło niewiasty prócz charakterystycznej ostrej urody nordyckiej, niepozbawionej uroków ciepłych radosnych kobiet południa Europy. Długie wysmukłe nogi z atrakcyjnym biustem, stanowiły doskonałe zestawienie zniewalające wzrok brzydszej połowy społeczeństwa, atrakcyjne krągłe tyłeczki nie mogły być niezauważone przez koneserów wdzięków kobiecości. Jechały szybko pewnie prowadzone ręką dyrektorki, po odwiezieniu do szkoły córeczek przypadkowo chodzących do tej samej szkoły podstawowej dla szczególnie uzdolnionych, czytaj: dla wybranych ze świecznika świata polityki, co do inteligencji pociech… wiele można byłoby poprawić! Mężowie nobliwych dam pracowali w tym samym znakomitym szpitalu, mąż Sil piastował funkcję ordynatora chirurgii urazowej, natomiast oblubieniec Sabiny grasował po salach operacyjnych w charakterze anestezjologa. Prowadzili stadny tryb życia niczym nie zmącony, nawet czasem zaglądali rodzinnie w niedzielę do Kościoła.
   Po zaparkowaniu krążownika szos na parkingu położonym w sporej odległości od Ośrodka Seniora można było podziwiać wspaniałości poruszające się w rytmie stuku szpilek na zgrabnych malutkich stopach. Kierowały się do specjalnego wejścia dla kadry kierowniczej, reszta personelu była zobowiązana wchodzić wejściem dla pracowników. Praktycznie podział dzielił na roboli i nadzorców z Kręgu Wsparcia z personelem wspomagającym. Po otwarciu kilku drzwi specjalnymi kartami magnetycznymi powoli szły długim jasno oświetlonym korytarzem, rozmawiając o ostatnich rarytasach w świecie mody. Mijały ponumerowane drzwi według jakiegoś niezrozumiałego schematu, widniały na wrotach trzycyfrowe numery, by po kilkunastu metrach zmienić się na pojedyncze, znowu po kilku metrach przybrały na wadze i zawierały po cztery cyfry. Po dotarciu do kresu korytarza otworzyły blaszaną bramę wchodząc do przytulnego niewielkiego zamkniętego holu. Po minucie zintegrowany system bezpieczeństwa po rozpoznaniu twarzy wszechwładnych zapalił zieloną kontrolkę nad drzwiami. Weszły do wszechstronnej sali z kilkunastoma niewielkimi klatkami, w których przebywały istoty szczelnie ubrane w bardzo obcisłe czarne stroje zasłaniające twarze, jedynie w okolicy ust były pozbawione czarnego materiału. Sil podchodząc do jednej z klatek kiwnęła paluszkami, natychmiast osoba wyszła z klatki. Przypięła drobny metalowy łańcuszek do stalowych obejm na szyi istoty, obserwowała Sabinę zakładającą nieopodal na twarz innego bytu spory kaganiec wdzierający się aż po gardło, spowodował zakleszczenie jęzora na wierzchu, wyglądał jak spore zwierzę po wysiłku fizycznym. Ciągnąc za smycz wymusiła poruszanie się stwora na czworaka w środku między dwoma parami długich zgrabnych nóg w szpilkach.
   Winda nie była daleko, pomimo tego po kilku metrach istota obleczona w czarnym stroju nieznośnie dyszała ze zmęczenia, Sil zatrzymała się przygważdżając głowę bytu butem do ziemi, w służalczym geście posłusznie trzymała na głowie stopę wszechwładnej.
   — Po załatwieniu pilnych spraw, wpadnę się zrelaksować — z uśmiechem na twarzy oznajmiła Sabina Lekka.
   — Zamierzam rozpocząć dzień od przyjemności — tym razem śmiały się obydwie bardzo głośno, patrzyły na postacie z twarzami na wysokości drobnych szpilek na stopach.
   Bez marnowania czasu na jakiekolwiek niepotrzebne ruchy w pomieszczeniu graniczącym z gabinetem Sil Kopyto ściągnęła majtki, opadła na kanapę. Po kiwnięciu na istotę w całkowitej ciszy bez żadnego słowa byt wdarł się w szparkę dyrektorki, zadzierała bardzo wysoko długie ponętne nogi w szpilkach. Osoba tykała centrum rozkoszy uwięzionym jęzorem na zewnątrz kagańca. Sil kierowała dłońmi głowę bytu do czasu donośnych okrzyków spełnienia. Gdy rozkoszne ciepło ogarnęło całą, spostrzegła w drzwiach wjeżdżającą na grzbiecie stwora doktor Sabinę Lekką, wygodnie posadowioną w nosidle na plecach.
    Dyrektorka wsparła szpilki na ramionach bytu ubranego w mroczny strój, gdy Sabina bezceremonialnie wsunęła w istotę pracującą nad seryjnymi orgazmami Sil Kopyto, przypiętego na pasie sztucznego czarnego członka. Jednocześnie przykleiła usta ujeżdżonego konia wprost w swój odbyt. Zabawiały się hegemonią, wciskały dildo raz za razem jak nie w szparkę to w dupę potulnych zwierzaków. Zapewniły sobie komfort błogostanu w trakcie aktu upodlenia zniewolonych w imadle niemocy, stworzenia wypełniały pokornie warunki narzucone umową z nadzorującymi przebieg kary...

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Parnas
INCYDENT DWUNASTY

   Uwielbia moment wyciągania stóp ze szpilek i wsuwania w mrok pod biurkiem. Odczuwa przyjemne dreszcze podniecenia, mknące od lizanych stóp przez zniewoloną wyrokiem czarną istotę. Najczęściej skazaną za błahe przewinienie wyolbrzymione do granic wyobraźni, nafaszerowaną ogłupiającym specyfikiem serwowanym w posiłkach. Eila Rease burmistrz niewielkiego miasta przebywała na relaksującej wycieczce tropami powojennej historii ziemi gdańskiej w byłej sowieckiej jednostce wojskowej. Wylegiwała się na szezlongu w pałacyku przyjemności nazwanym tak przez przyjaciółki z Kręgu Wsparcia, stanowił majak senny dla okolicznych mieszkańców. Dysponowała gabinetem wyposażonym we wszystkie znane akcesoria zapewniające miły pobyt. Zaczerniony byt zaciągnięty na smyczy z sali klatek dla zabawek doskonale masował stopy, było to preludium do spektaklu rozkoszy…

   W bliżej nieokreślonej przeszłości pojawiła się mecenas Ariela Mytnik z asystentką Niną Hagen, wsparte biegłym lekarzem sądowym Sabiną Lekką i najważniejszą osobą w tym półświatku sędzią Stacy Cruz. Zaproponowały założenie stowarzyszenia z siedzibą w po niemieckiej fabryce amunicji z czasów II Wojny Światowej. Rozdziawiła oczy jak pięć złotych po usłyszeniu, że na terenie jej rządów za hitlerowców był ukryty kompleks fabryczny. W pierwszej chwili zaniemówiła, ale w miarę naświetlania propozycji, a zwłaszcza po wsparciu słów niebanalną gotówką szybko przystąpiła do koalicji. Obszar usiany sporymi lasami z olbrzymimi bagnami uniemożliwiał dostęp, wsparty legendą pól minowych rozsianych w niesklasyfikowanych obszarach. Praktycznie nikt o tym areale nie wiedział, Niemcy opuścili po wojnie, ruscy po zmianach ustrojowych, nadszedł czas stowarzyszenia zwanego Kręgiem Wsparcia.

   Najciekawszy stał się sposób finansowania powstałego w zastraszająco szybkim tempie Domu Spokojnej Starości na obszarze zamkniętym. W mgnieniu oka zapełnił się kuracjuszami odpoczywającymi w spokoju niczym niezmąconym, pośród połaci zielonego terytorium, oddzielonego od cywilizacji niemożliwym do przekroczenia bagnem nie tylko w ziemi. Asystentka mecenas Arieli Mytnik, Nina Hagen wraz ze sztabem ludzi wertowała niedostępne dla śmiertelników akta ZUS-u, Urzędu Skarbowego, wydobywała skrywane tajemnice rachunków oszczędnościowych ze znakomitych banków, poszukiwała majętnych seniorów! Najlepsi byli bogaci i samotni wtedy nie było żadnych problemów. Nina przekazywała dane personalne seniora biegłej lekarce sądowej Sabrinie Lekkiej, na tej podstawie organizowała kartę chorobową pacjentowi z przewlekłymi chorobami powodującymi zaburzenia pamięci, niemożność samodzielnej egzystencji. Na sali sądowej sędzia Stacy Cruz na podstawie dokumentacji lekarskiej, działając całkowicie dla dobra starca ustalała opiekuna prawnego mecenas Ariele Mytnik, jako pełnoprawnego zarządzającego dobrami niepełnosprawnego seniora według załączonej historii chorobowej. Zgrany zespół dostarczał dokument umieszczenie bezwładnego ramola w Domu Spokojnej Starości.
   Działając z całkowitego zaskoczenia w posiadłości niczego niespodziewającego się dziadka, pojawiał się na podjeździe wóz patrolu policji wsparty wozem z rosłymi sanitariuszami, w tle majaczyła sylwetka ponętnej pielęgniarki ze środkami odurzającymi na wypadek agresji przyszłego pensjonariusza. Zszokowana osoba po krótkiej znaczącej rozmowie z panią mecenas, wsiadała po zabraniu podstawowych rzeczy do wozu z Domu Spokojnej Starości. Wystarczyło zapewnienie o wyjaśnieniu na miejscu ewentualnego nieporozumienia, sporadycznie musiał interweniować zespół sanitariuszy z policją w tle. Nieoceniona była pomoc pielęgniarki ze środkami nasennymi, potulnie przyszły kuracjusz trafiał do ośrodka po dokładnym osobistym przeszukaniu, czy przypadkiem gdzieś nie schował telefonu.
   Po opuszczeniu przez samotnego wapniaka swojej byłej posiadłości pojawiał się zespół dokładnie przeszukujący każdy zakamarek, w poszukiwaniu wartościowych rzeczy wystawianych na aukcję celem zdobycia środków na utrzymanie wyżej wymienionego pensjonariusza w Domu Opieki. Lwia część dochodów była przeznaczona na pokrycie rachunków związanych z wynagrodzeniem pani mecenas za dobry uczynek dbania o chorych staruszków. Jako opiekun prawny zajmowała wszelkie dobra ruchome oraz oszczędności na kontach bankowych. Wychodząc z pustego domostwa pierdziela, wręczała nowemu właścicielowi klucze od zakupionej posiadłości. Interes doskonale prosperował przynosząc niebywałe korzyści Kręgowi Wsparcia.

   W miarę topniejących w oszałamiającym tempie środków na utrzymanie, pensjonariusz domu opieki był lokowany w coraz skromniejszych warunkach, do sutereny włącznie. Zapadał na zdrowiu, umierał w bólu samotności. Niekiedy budził się w piecu spalarni, widząc cudowną stertę nikomu niepotrzebnych śmieci...

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Spiritus movens
INCYDENT TRZYNASTY

   Nadszedł upragniony wspaniały czas letniego urlopu małżeństwa Kariny i Klemensa Kabat. Z zegarmistrzowską dokładnością parka opuszczała biuro notarialne, z przesadną dbałością zamykała wierzeje na wszystkie trzy zamki pokaźnymi kluczami. Radośnie Klemens objął wybrankę ramieniem, gdy pogłaskała jego tyłek z satysfakcją poczuła paluszki na zgrabnych swoich czterech literach osnutych obcisłą spódnicą przed kolana. Ściągnięcie żakietu wymusił żar z nieba niemiłosiernie pustoszący nadmorską przestrzeń. Klemens kroczył w tempie stuku szpilek na zgrabnych stopach wybranki. Dłoń Kariny sprawiała przyjemność muskała fallusa oblubieńca przez materiał spodni. Szczęśliwi patrzyli w kolorowy świat sześciocyfrowej liczby na koncie, po wpłacie należnej doli za papierowe uśmiercenie męża Kit Nozły. Spreparowali zgon Bernarda Nozły, dzięki temu spore miesięczne transze pieniężne po śmierci jego stryja wpływały na konto ostatniej z linii spadkowej, czyli kochanej jego małżonki! Nie podejrzewali zbierających się ciemnych chmur nad matactwami, które nie uszły uwadze znakomitej prawniczki Arieli Mytnik.

   Angele Miller nie była zadowolona, a na pewno zrelaksowana w bardzo popularnym na wybrzeżu klubie nocnym. Koleżanka wystawiła do wiatru, nie przyjechała z mało znaczącego powodu. Parka cumująca nieopodal wyglądała na doskonale się bawiącą, co chwilę natarczywie się przyglądali. Jakby nigdy nie widzieli objawienia w króciutkiej białej plisowanej spódnicy, spod której startowały długie wysmukłe nogi w białych koronkowych pończochach. Bujne blond włosy za ramiona mogły robić wrażenie, ale aż takie, żeby stawiali drinki nie była przekonana. Nie oponowała przynajmniej miała się do kogo odezwać, a i supermeni nastawieni na szybki podryw nie byli zbytnio nachalni widząc zjawisko w towarzystwie. W miarę opróżniania szklanek podsuwanych przez parkę coraz śmielej wirowała w rytmach muzyki. Do tego stopnia, że w pewnym momencie spostrzegła, że sami w trójkącie doskonale się bawią. Tańczyła do granic wytrzymałości na ból uwierających stopy szpilek, gdy poczuła lekki zawrót głowy postanowiła chwilę odsapnąć przy barze. Niepewnym krokiem ledwo dotarła w okolice siedliska, zachwiała się i poślizgnęła nieopatrznie spotkała na drodze podłogę... Sprawne ramiona męskie pochwyciły dziwowisko, jego partnerka pozbierała pozostawione drobiazgi. Wspomagając mężczyznę, wyprowadzili Angele Miller na parking za klubem nocnym. Nikt żywy nie przebywał w okolicy, albo się bawił, albo smacznie spał. Nie było komu popatrzeć na wrzucone doskonałe ciało niewiasty w przepastne przestrzenie bagażnika krążownika szos. Kobieta sprawnie założyła na głowę niewiasty czarny spory worek kończący się metalową obręczą na szyi podlotka, zacisnęła do wyraźnego oporu łańcuch na ciele zjawiska krępując ręce. Przez sekundę zastanawiała się, czy założyć okowy na nogi, ale pod wpływem cieplutkiego buziaczka partnera w policzek zrezygnowała z dodatkowych dręczeń objawienia z długimi blond piórami.

   Amir Abalar stał wściekły na przystanku komunikacji zbiorowej. Oczekiwał pierwszego porannego autobusu, który zabierze zmęczone wygłodniałe ciało w kierunku cywilizacji. Pozbawi widoku sali klubu nocnego z jego panienką tańczącą obok frajera nie wiadomo skąd. Zatrzymujący się cymes samochód z niczego sobie parką w środku napawał optymizmem, że mimo wszystko przetrwa i wytrwa w mocnym postanowieniu wyjechania z ośrodka wypoczynkowego w trybie natychmiastowym.
   — Nie możemy znaleźć drogowskazu na Gdańsk! — błogosławiony głos niewiasty z wnętrza czterokołowca brzmiał bosko.
   — Czy szosa prowadzi w kierunku trójmiasta, proszę pana? — tym razem facet zapytał!
   — Tak się składa, że pragnę dostać się do Gdańska, czy może zabiorą państwo biednego skołatanego oszukanego faceta? — patrzyli jak na UFO, co ten facet gada?
   Pierwsza załapała białogłowa z krążownika szos, sprawnie niczym sportowiec wyskoczyła otworzyła bagażnik dla skromnego dobytku turysty. Nie poczuł pochylając się drobnego ukłucia w kark, opadał bezwładnie w czerń. Założyła na głowę Amira Abalar worek zakończony obręczą, skutecznie zablokowała kończyny tym razem skrępowała metalową obręczą nogi turysty. Powoli krążownik ze szczęśliwą parą notariuszy Kariną i Klemensem ruszył w kierunku domku na uboczu małego skromnego nadmorskiego kurortu.
   — W tym roku mamy idealny towar do spełniania naszych marzeń — Karina szeptała w uszko Klemensa.
   — Masz rację są idealni, już grzeję pałę w rozporku, nie mogłaś oderwać wzroku od tego młodzieńca, jak zobaczyłaś na przystanku cała drżałaś…
   — Urlop pragnień czas rozpoczynać! — śmiali się długo bardzo głośno, nie słyszeli przygłuszonych dźwięków stopowanych zatyczkami w ustach diady stłoczonej w bagażniku auta.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Barmanka
INCYDENT CZTERNASTY

   Wystarczyło krótkie ukradkowe spojrzenie na archaiczny zegar, aby zagościł uśmiech na twarzy barmanki Ligii Lubiak. Zaparkowała kobiece oznaki anielskości w rogu sali tanecznej baru "Kieliszek" położonego na wprost sklepu wielotowarowego Syfal Hyjek. Nieopodal najbardziej obleganego w sezonie wczasowym wejścia na nadmorską plażę pomorza Gdańskiego. Pomknęła w króciutkiej czarnej sukience zapinanej na kilka guziczków. Ostatkiem sił wytrzymywały napór sporych twardych kształtnych piersi, okrytych od czasu do czasu długimi ciemnymi włosami. Widok dopełniały długie wysmukłe wspaniałe nózie odziane w ciemne, zgoła czarne pończochy z fikuśnym wzorkiem w motyle. Na stópkach delikatne szpileczki na cieniutkiej długiej podstawie, jakże seksownej. Bajeczna księżniczka, marzenie całego turnusu wczasowego pomykała na zaplecze, celem otwarcia drzwi dla fali pań sprzątających po nocnych zmaganiach letników na parkiecie w starych sprawdzonych rytmach lat dziesiątych. Napełnili zbiorniki niebywałą ilością napoi wyskokowych wszelkiego koloru i smaku za to w podobnej cenie, bardzo wysokiej.

   Baru nie dostała od Mikołaja, nie odziedziczyła w prezencie! Nie pochodzi z wybrzeża, ani nawet z najbliższej okolicy, trafiła dziełem przypadku. Urodzona na zadupiu wielkim, gdzieś za Przemyślem w małej niewidocznej z lotu ptaka dziurze na końcu niczego, w mieścinie liczącej mniej niż dziesięciu mieszkańców. Ojca nie pamięta, w latach rozwoju haniebnego socjalizmu zabłądził w nierealnych marzeniach o lepszym jutrze, tworzył obrazy niepasujące kucykom przy władzy. Wysłany gdzie wilki nie docierają, a psy nie szczekają zwinął się pod warstwę piasku w kilka tygodni. Mamusia żyjąca w nierealnym świecie miłości z nadzieją wypatrywała ukochanego, gdy dotarła smutna wiadomość, zabrakło rodzicielce energii istnienia. Opadła z sił, zamknęła swoje wrota przed życiem, pobiegła za tatusiem...
   Trafiła dziełem przypadku na szatana w wystrzałowym garniturze z głębi otchłani piekielnej, ani się obejrzała, a już goła leżała w agencji towarzyskiej. Z racji niebanalnej wspaniałej figury wzbogaconej kolorową przyjemną dla ucha melodią płynąca z ust. Została przytulona przez znawcę kobiecości, właściciela żywej galerii pięknych ciał. Wspaniała czternastolatka stała się ozdobą domostwa młodego pana po pięćdziesiątce… (proszę państwa, nie rozpędzajcie się w domysłach) Był to najpiękniejszy okres jej dotychczasowego życia, facet okazał się prawdziwym przyjacielem, znajomym, fajną koleżanką, cudownym spowiednikiem nie mylić z panami w czarnych sukienkach w większości pederastami. Posiadał najwspanialszą cechę — słyszał, co mówiła i co istotniejsze słuchał! Ukończyła z wyróżnieniem szkołę podstawową, podobnie średnią, trafiła na wybrany przez siebie przy wsparciu powiernika kierunek studiów. W tym momencie brakuje księcia z bajki, którego wskaże narrator ze słowami żyli długo i szczęśliwie i można kończyć epizod...
   Mrok z otchłani piekielnej nie zapomniał o zgubie, kilkoma strzałami z broni palnej usunął anioła w garniturze, pozbawił złudzeń młodą wspaniałość. Trafiła na platformę giełdową żywego pięknego towaru dla oślizgłych gadów, spod znaku sporej kasy do zarobienia na niebywałościach niewiasty z dziury na końcu niczego. Przewrotność losu nie zna granic, w tym przypadku pewnie anioł zagłady, czy raczej opiekun utrapionej zlitował się i nasłał oddział policji do zwalczania przestępczości zorganizowanej. Wybawiona z opresji znalazła się w prześcieradle na bocznej drodze na terenie Włoch, szła w kierunku zachodu Słońca… (skąd do kurwy nędzy mogła wiedzieć gdzie iść?) Obudziła się po tygodniu w Berlinie, uzgadniając warunki współpracy z polskim odpowiednikiem AlCaponego. Zawiadywała sporym stadem sarenek do zarabiania kasy w okolicznych wynajmowanych mieszkaniach do uciech dla zarabiających na obczyźnie rodaków. W krótkim czasie zgromadziła sporą sumkę, którą zainwestowała w podupadający bar po mistrzu wszechwag Dariuszu Michalczewskim zwanym "Tygrysem".

   Po otwarciu drzwi na zapleczu sprzątaczki wpadły niczym tajfun zagłady dla brudów po letnikach na urlopie po znoju pracy. Ligia wtopiła długie zgrabne paluszki w masywne ramię przyjaciela Diego Daab, miejscowego znawcę hydrauliki oczekującego na wyludnionym parkingu za barem. Towarzyszył wspaniały elektryk równie a może nawet bardziej znany Eliasz Ebisz. Masywny postawny gość marzenie niejednej niewiasty, a na pewno ciągle dzwoniącej pielęgniarki domu spokojnej starości Katriny Nojek, notabene partnerki życiowej listonosza Anatola Amalii. Barmanka nie omieszkała obudzić pragnień znakomitego elektryka, wcisnęła bez zażenowania zgrabne kolanko między uda czciciela, gdy unosiła powolutku do góry, coś niebywale efektownie zmieniało rozmiary w rozporku. Diego nie mógł być zazdrosny, od pewnego czasu dłoń Ligii obejmowała skarb w jego kroczu, pieściła przemieszczając się w górę, by po chwili wracać w dół. Przygotowywała aktorów do występów na głównej scenie spektaklu po wyjściu ekipy sprzątającej klub nocny.
   Stała w lekkim rozkroku na tyle wygodnym, aby nie stracić równowagi. Zdecydowanie wręcz idealnie eksponowała niespotykanie zgrabne nogi. Okryta skrawkiem pysznego materiału w kolorze bardzo jasnego kremu czekoladowego z odrobinę ciemniejszymi paseczkami symetrycznymi w pionie, dekolt skrywał cudowne pola rozkoszy pulsujące w coraz szybszym rytmie. Podstawę szpilek zadarła odrobinę w górę, przez co wyglądała jakby płynęła pomiędzy dwoma przyjaciółmi elektrykiem Eliaszem Ebisz oraz hydraulikiem Diego Daab. W ciemnościach parkingu położonego za klubem nocnym nikt nie zauważył jak delikatnie wsuwała paluszki dłoni w usta czcicieli wdzięków. Powolutku Eliasz, a po chwili Diego delektowali się smakiem, zapachem skóry Ligii ich twarze wyrażały niemy totalny zachwyt chwilą rozkoszy. Co rusz obdarowywała wielbicieli ujmującym skromnym uśmiechem poprzedzonym wędrówkom zgrabnego kolanka pomiędzy udami kolegów.
   Od przedszkola zawsze byli razem w ciekawym klinie przyjaźni, szkoła podstawowa razem, ona liceum oni technikum. Wieczorami przesiadywali na dachu garażu, późniejszej mecenas Arieli Mytnik. Dorośli każdy w swoim ekosystemie, a środowisko stanowili oni… Sympatyczni, elokwentni, otwarci na ludzi, niestawiający na piedestale wyłącznie zawartości portfela, choć znali doskonale wartość pieniądza. Jak większość małomiasteczkowa pragnęli się wyrwać z okowów niemocy twórczych w dziurze bez przyszłości. Jednak po długotrwałych rozmowach, zapewnieniach o rychłym rozkwicie, kwieciście ukazywanym przez Ariele Mytnik pozostali wiernymi obywatelami mieściny. Jak Sil Kopyto została dyrektorem Ośrodka Spokojnej Starości obudziły się skrywane pola niebywałego rozkwitu, w błyskawicznym tempie powstawały ośrodki turystyczne stanowiące satelity skrytego kompleksu rekreacyjnego dla młodzieży po siedemdziesiątce. Wzmożony napływ ludności obejmował całą gamę wolnych potrzebnych wakatów, napędzał gospodarkę regionu, przeistoczyła się z malutkiej dziury na mapie, w najznakomitszy kurort po tej stronie Europy. Pracowali na godziwych warunkach nigdzie niespotykanych. Krążyły opowieści podwórkowe o powstaniu Kręgu Wsparcia manipulującym całą okolicą, ale pomimo usilnych starań nikt nie doszedł prawdy…

   Wyraziście złapała członki całą dłonią dając sygnał do zabawy. Czarnymi jak noc wstążkami przewiązała oczy chłopcom, prowadziła w głąb lokalu wprost do francuskiej karuzeli. Zwanej z racji kręcenia się po okręgu z osobą w centrum, doświadczającą przyjemności co rusz od kogoś zainteresowanego. Gubili ubrania z rosnącym podnieceniem, pały sterczały zapraszając do spotkania. Barmanka nie próżnowała w samych pończochach ze szpilkami na stopach zajęła wygodną pozycję na czworaka w centrum karuzeli. Pierwszy przystąpił do dzieła Diego zapodając sporego wprost w gardło, poczuł ucisk na końcówce fallusa od niebotycznych ust. Wędrowała jęzorem do podstawy, gdy złapała w dłonie jąderka nie był w stanie myśleć, mógł jedynie pragnąc by chwila trwała na wieki. Głowa elektryka niebezpiecznie się pochylała trafiła pomiędzy ciepłe milutkie pośladki. Natychmiast wystartował z pełną szybkością język spełnienia, omiótł wprawnie dupeczkę cudownie wypięta, by po sekundzie dotrzeć do raju rozkoszy. Lizał całował na przemian, aż w końcu trafił w cudowne miejsce, tykał uparcie guziczek przeznaczenia. Jęczała, wyła, drżała calutka, ogrom spermy wystrzelił z kutasa hydraulika wprost w niedomknięte usta Ligi. Dochodziła do granic rozkoszy, po wizycie sprawnego Eliasza czyniącego cuda z ciałem objawienia w trykotach.
   Utartym zwyczajem zakręcili francuskim kołem oczekując nowych wrażeń. Jakby się nie zatrzymało, tak czy siak, i tak wszyscy będą się doskonale bawić. Diego wciskał w szparkę swojego odnowionego zawodnika, starając się nawiązać do tempa ust poruszających się po fallusie Eliasza. Ściągniętą czarną zasłonę z oczu zaciągnął na szyi barmanki dusząc po sekundzie, gdy odpływała popuszczał. Uwielbia formę zniewolenia przez mężczyznę, czuje wówczas zdwojone wspaniałe uczucie dokonania. Elektryk dociskał penisa do końca jakby chciał przebić się przez migdałki Ligi, zalał bardzo obficie. Dłońmi przymknął jej usta, aby wszystko połknęła, nie zamierzał zmarnować ani jednego plemnika. Znali się doskonale jak zgrana orkiestra, Diego doznał szalonego orgazmu dobijając się do kresu jaskini. Ligia Lubiak promieniała na samym środku francuskiej karuzeli, wyglądała niebotycznie jak wszystkie szczęśliwe osoby…

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Ewenement
INCYDENT PIĘTNASTY

   Właścicielka sklepu wielotowarowego Syfal Hyjek z wrodzoną zaciekłością tłumaczyła adwokat Klarze Mercer zawiłości pożycia małżeńskiego. Prawniczka nie mogła przyjąć do wiadomości, że można z wyrachowania zawrzeć związek małżeński oparty na pełnej hegemonii żony nad mężem, stanowiącym jedynie ogniwo całkowicie pozbawione woli, ukierunkowane do wykonywania narzuconych poleceń. Od zarania Syfal Hyjek zdegradowała oblubieńca do roli sługusa domowego. Wymusiła zrezygnowanie z intratnej pracy, stał się uzależniony od jej dotacji na życie, wpadł w sidła całkowitej kontroli. Ograniczyła pożycie małżeńskie w alkowach sypialni do lizania dupy przez zestrachanego wybrańca na dobre jak i złe dni. Wszelki opór łamała tajfunem przemocy fizycznej, potrafiła dotkliwie wymierzać razy w czułe miejsca potulnemu Kenowi Hyjek. Po wizycie na komisariacie celem złożenia skargi na sytuację domową zrozumiał po chwili swój błąd. W trakcie obdukcji na żądanie, biegły lekarz sądowy Sabina Lekka roześmiała się w twarz Kena, sędzia Stacy Cruz odrzuciła sprawę zahukanego, jako niepodlegającą rozważaniom. Jak był sam to taki pozostał, gdy wrócił do domu porozmawiał za dźwiękochłonnymi drzwiami w piwnicy z twardą ręką żony, od tej pory w ciszy przyjmował polecenia wsparte od czasu do czasu udręką. Ukochana luba nie próżnowała zmieniała kochanków na swojej orbicie zainteresowań w zależności od potrzeb, wykorzystywała niebanalną urodę zapewniając sobie pełną gamę niebotycznych spełnień. W dodatku czciciele kobiecości wydajnie pomagali na wzburzonym morzu życia w zasranej kredytowej rzeczywistości. Przypadek, a może czyjaś ręka połączyła sąsiadkę Lill James z samotnym pozostawionym samemu sobie mężem diablicy w spódnicy, gdy ona harowała wydajnie bez majtek na kanapie zaplecza sklepu wielotowarowego z coraz to gorszym mięczakiem.
   Radosny niczym nieskrępowany wybuch śmiechu Klary Mercer przerwał dyskusję zmierzającą donikąd.
   — Miło, że jest ci do śmiechu, jesteś lepsza, myślisz? — nutka czegoś nieznośnego zagościła w atmosferze sporego pokoju na piętrze skrytego budynku po sowieckim wojsku, Syfal zaglądnęła na podwórko czy przypadkiem nie przybył pojazd z oczekiwanym towarem, obracając się pociągnęła z gorszej nutki…
   — Twoja kochanka, Kit Nozły żona wirtuoza mechaniki samochodowej była z tobą wyłącznie dla ukrycia machinacji z testamentem, pieprzyła się licząc na pomoc w skrajnie trudnym czasie.
   — Nie rozpędzaj się moja droga Syfal, nafaszerowali ją bzdurami, że będzie wiecznie bogata, opływała w kasę, winę ponoszą również albo wyłącznie notariusze Karina z Klemensem Kabatowie, zapewniali o całkowitym bezpieczeństwie oszustwa ze śmiercią na papierze męża Bernarda.
   — Widziałaś odkryte w sekretnym pomieszczeniu ich piwnicy filmy ze zdjęciami, co wyprawiają raz w roku przed wyjazdem na wczasy?
   — Wyjaśniły się zagadkowe zaginięcia kuracjuszy z domów wczasowych, nie zrobiły na tobie wrażenia makabryczne filmy ostatnich ich ofiar Angeli Miller oraz tego fajnego młodzieńca Amira Abalar?
   — Całe szczęście, że Kabatowie nie zdołali zbiec, oczekują aktualnie w lochach na decyzję Kręgu Wsparcia.
   — Kit Nozły sama zobowiązała się odpracować na rzecz stowarzyszenia poniesione koszty, natychmiast podpisała papiery rozwodowe otwierając furtkę dla Aliny Koper najlepszej stomatolog wybrzeża gdańskiego w celu sfinalizowania więzów z wirtuozem, za co wyraziła głośno podziękowanie wnosząc o w miarę lekką pracę dla Kit, na dodatek ty też wsparłaś słowem, pewnie nie możesz się doczekać zabawki pod pośladkami — tym razem ekspedientka zanosiła się śmiechem. 
   — Pewnie za chwilę zgłosi się do agencji pracy przy domu seniora, nie zdając sobie kompletnie sprawy, że będzie to jej ostatnie zajęcie… — nie kończyła, żeby nie zaogniać dyskusji.
   — Dostałam potwierdzenie, że dzisiejsza dostawa towaru zawiera twój pożądany uwielbiany skarb w doskonałej formie, odnaleziony na pustkowiu hiszpańskiej plaży — prawnik uśmiechała się jedynie kącikami ust.
   — Zazdroszczę, odzyskałaś męża, który wzbogaci główną wygraną w lotto twoje konto, ponad trzydzieści sześć milionów piechotą nie chodzi… pewnie srogo ukarzesz niewiernego za ucieczkę z kochanką?
   Nie zamierzała się dzielić postanowieniem opracowywanym przez wiele nieprzespanych nocy w samotności czterech ścian domu. Wytoczyły się dwie istoty z pojazdu transportowego na dziedziniec pałacyku, obleczone w paskudne ściśle przylegające do ciała czarne stroje z maską zakrywającą całą twarz, uzbrojoną w metalowy paskudny kaganiec na ryju. Hyjek wyszła bez słowa zostawiając mecenas z marzeniami, co zrobi z Kit Niozły gdy trafi pod pośladki. Szybko i sprawnie wdziała przygotowane białe obcisłe spodnie, wsunęła na zgrabne długie nogi czarne skórzane buty aż do połowy uda, białą bluzkę wpuszczoną w spodnie dla podkreślenia jędrnego biustu staranie wypieściła dłońmi, okrywając krótkim czarnym żakietem. W rękach dzierżyła paskudny czarny masywny bat rozkoszy dla niej, a udręki dla sąsiadki Lill James, która uwiodła jej męża Kena i uciekła z wygraną w lotto, jak im się wydawało tam, gdzie nie sięga. Po odnalezieniu przekazali wymaganą część kasy na konto Syfal Hyjek, zgodnie z Umową licząc na realizację zapewnienia o nietykalności po powrocie do kraju. Nie zdawali sobie kompletnie sprawy z całkowitego zepsucia moralnego sklepikarki. Po kilku wizytach finansisty Tobiasza Celtern w domu Syfal doszedł w metalowej klatce po wielokrotnej wizycie bata do wniosku, że powinien spłacać zaciągnięty jej kredyt na rozbudowę sklepu. Projektanta Orana Duchnika potraktowała niczym dzikie zwierzę, weekendy spędzał w piwnicy w obroży na szyi uwiązany łańcuchem do stalowej klatki. Wymierzała dotkliwą chłostę dopóty, dopóki nie doszedł do jedynego trafnego rozwiązania, sprzedaży daczy celem spłaty zadłużenia Syfal w znakomitym banku. Nie była osobą zachlaną ustaliła z chłopcami do bicia, przekazywanie wysokich transz pieniężnych na rzecz Domu Spokojnej Starości. Co jakiś czas organizowała dla Tobiasza z Oranem wycieczki krajoznawcze, celem utrwalenia komu są obowiązani okazywać całkowitą służalczość. Przytwierdzeni łańcuchem do sporego pniaka w odosobnionej części lasu pokonywali znaczne odległości po okręgu smagani batem, gdy nie byli w stanie przejść choćby metra kończyła dewastowanie debili.
   
   Co do męża, to miała całkowicie zaskakujące rozwiązanie, którego nawet w najbardziej wspaniałym śnie, by nie uświadczył. Dla Lill krótką, ale za to bolesną karę zakończoną spalarnią odpadów przy sanatorium leśnym.
   — Galop zwierzaki! — nie oszczędzała dla niewiasty bata, gdy ciągnęli dwukółkę z Syfal stojąca w lekkim rozkroku dla wyrazistego wymierzania razów, jego w zasadzie z przypadku trafiała udręką.
   Biła Lill bez krzty litości krew po chwili strugami płynęła po plecach, wiła się w boleściach obrywając po każdym skrawku wątłego ciała. Kareta bez składu i ładu wędrowała zarośniętymi alejkami nieuczęszczanego parku w okolicy posiadłości całkowicie ukrytej w gęstwinie leśnej, poprzecinanej sporymi bagnami z kilkoma wzniesieniami doskonale ukrywającymi teren zagłady wolności. Kiedy kochanka męża nie była w stanie utrzymać się na nogach zaprzestała gehenny, odesłała więźniarkę w głąb czeluści do wykańczającej makabrycznej pracy, męża złapała pod ramię prowadząc w głąb budynku wprost do apartamentu.
   
   — Ściągnij czarny upiorny strój, na wieszaku w głębi garderoby przygotowałam garnitur z bielizną, oczekuję w pokoju na wprost — stał jak cielak na środku zaskoczony wręcz dobrotliwym głosem demonicznej żony, gdy wyszła powlókł się przebrać.
   — Zastanawiałam się wiele dni w samotności naszego domu nad życiem, które nieopatrznie sprowadziłam pod naszą strzechę, ponoszę pełną odpowiedzialność za nasze dotychczasowe niepowodzenia na gruncie rodzinnym — spuściła wzrok w podłogę, milczała, gdy on zdawał się nie dowierzać, że to jego żona.
   — Nasze życie erotyczne przypominało obiad lwa, na talerzu gołębia!
   — Nie zabrałam wygranej w lotto, masz pełen dostęp do naszego wspólnego konta, nie zamierzam ani złotówki brać od ciebie.
   — Nigdy, nigdzie nie byliśmy razem, dlatego zapraszam za pieniądze zarobione w sklepie w podróż tysiąca i jednej wspaniałej nocy — tego było za wiele dla niego, opadł na kanapę ze wzrokiem w podłogę.
   — Chciałabym, abyśmy razem prowadzili dom, sklep i co najważniejsze razem szli przez resztę życia!
   — Nie interesują gnojki gdybające na moje ciało — dodała cichutko.
   — Potrzebowałam czasoprzestrzeni, żeby zrozumieć — zabrzmiało jeszcze ciszej.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Bezdno
INCYDENT SZESNASTY

  Gabinet w świetle słonecznym lśnił czystością, robole odpowiedzialni za czystość wypełniali powierzone zadania z należytym szacunkiem dla wszechwładnej mecenas Arieli Mytnik, przejechała paluszkiem po czyściutkiej ramie sporego okna z nieukrywaną radością. Zadowolona wsparła dłonie na biurku próbując wbić perłowe paznokcie w dębinę, przeczuwała nadchodzące z wnętrza spełnienie, krótkie zdawkowe okrzyki przybierały z sekundy na sekundę na sile. Wypięła maksymalnie jędrny zgrabny tyłek, jednocześnie rozsuwając nogi na tyle ile pozwalał biała plisowana spódnica przed kolana, wydała głośny okrzyk błogostanu…
   Niespodziewanie rozwarły się drzwi do gabinetu, w których burmistrz miasteczka Eila Rease dumnie dzierżyła powróz uwiązany do szyi stworu szczelnie odzianego w obcisły czarny strój, twarz zasłaniała przeraźliwa maska zwieńczona metalowym kagańcem, z którego zwisał spory czerwony jęzor. Jak tylko przekroczyła próg, ukazała się Stacy Cruz naczelny wojewódzki sędzia z lustrzanym odbiciem paskudnego czarnego upiora. Mroczne byty pozbawione materiału w okolicy kroku, zasygnalizowały nieznośnie merdającymi się fallusami, że są więźniami odbywającymi karę. Wędrowały na czworaka z głowami tuż przy stopach burmistrz oraz sędziny. Opadając w głębokie wygodne fotele przyciągnęły uwięzią zwieńczoną stalowymi masywnymi obrożami na szyjach tworów, długie czerwone jęzory zwisające z paskudnego kagańca. Rozpoczęły służalczy proces lizania obuwia nadzorującym przebieg wymierzonej kary za przewinienie.
   Ariela miło się uśmiechnęła widząc wilgotną mokrą twarz od orgazmu wyłaniającą się spod jej spódnicy, gdy poprawiała garderobę istota zniknęła pod blatem oczekując paluszków stóp do pieszczenia.
   — Zgodnie z zapatrywaniami Kit Nozły po wstępnych zawirowaniach otrzymała pełną rekomendację na pełnowartościowego członka Kręgu Wsparcia — wcisnęła w gardło stwora pod stołem jak najgłębiej stopę, wydał cichutki dźwięk próbując zaczerpnąć życiodajny tlen.
   — Uzyskała gorące wsparcie dentystki Aliny Koper obecnej jak i przyszłej pani wirtuoza mechaniki samochodowej Bernarda Nozły byłego męża Kit, na dodatek otworzyły się szeroko wrota do spełnień adwokat Klary Mercer kochanki Kit.
  — Przypieczętowała prawidłowym zachowaniem potrzebę zatwierdzenia członkostwa — stwór pod biurkiem ostatkiem sił gładził nogi mecenas, oczekując łaski istnienia, głośno westchnął mogąc oddychać.
   Nogi burmistrz gładzone czerwonym wystającym jęzorem z kagańca istoty przyjemnie dla oka drżały chęcią na dalej. Stacy Cruz pozbyła się szpilek, wymierzała podstawą stóp drobne uderzenia w lico stwora, który po chwili dokładnie poznawał podeszwy sędziny. Zdecydowanie były bardziej zajęte pod biurkiem na wysokości podłogi niż tym, co mecenas Ariela Mytnik opowiadała. Dopiero gdy dotarła do sedna spotkania wymieniając nazwiska notariuszy Kabat, przytwierdziły stopami głowy więźniów do posadzki.
   — Karina i Klemens Kabat szanowani notariusze w naszej malutkiej mieścinie, złamali wszelkie zasady prawidłowego współistnienia. Dopuścili się niewybaczalnych przestępstw, przy których matactwo ze śmiercią na papierze mechanika samochodowego Bernarda Nozły jest ruchem skrzydeł motyla, nieopatrznie uruchomili proces śledczy.
   — Po raz pierwszy tuż przed wyjazdem na wczasy przy użyciu środków odurzających uprowadzili młodą parkę bawiąca się w klubie nocnym, po założeniu na głowy ofiar worków foliowych powoli z wyrachowaniem dusili w otchłani piwnicy swego domu.
   — Zgodnie z odnalezionymi nagraniami, które wykonywali w trakcie makabrycznego znęcania się nad młokosami, duszenie trwało kilka dni, zakopali na wydmach zwłoki dzieciaków.
   — Ponownie zaatakowali po roku, duet przytwierdzili uwiązanymi na szyjach stalowymi linkami do sufitu piwnicznego, dogorywali około tygodnia, gdy wreszcie się zadusili własnymi wymiocinami, zwłoki trafiły tam gdzie poprzednie.
   — Nie próżnowali przed kolejnym urlopem, uderzyli znacznie okrutniej. W rozwarte usta, nos, uszy, odbyt wdarli się pianką budowlaną w spray, która pod wpływem wilgoci pęcznieje, po chwili w szaleństwie młodzi wierzgali kończynami na środku otchłani domostwa państwa Kabat — nawet stwory w czarnych ubraniach zamarły bez ruchu.
   — Powoli nadchodzi kulminacja okrucieństwa w tym roku obezwładnili Angele Miller oraz Amira Abalar kuracjuszy nad naszym wspaniałym wybrzeżem. Wprowadzili ciała ofiar w przygotowane na wydmach wbite w piach rury stalowe na tyle szerokie, żeby mogły pomieścić w środku ofiary, natomiast one nie miały szans na wydostanie się z pułapki. Długie tuby na ponad trzy metry powoli systematycznie wypełniali drobnym suchym piaskiem, udusili żywcem młodziutkie radosne dwa życia w ciągu nocy, rano zamierzali wyjechać na urlop.
   — Jak doskonale panie się orientują cała afera zupełnie przypadkowo wyszła na jaw w trakcie wyprzedaży rzeczy Kabatów celem pokrycia kosztów ich matactwa związanego ze spadkiem Bernarda Nozły. Znalezione filmy ze zdjęciami trafiły do archiwum dla potomnych jako przykład zorganizowanego systematycznego dawkowania bólu zakończonego unicestwieniem.
   — Aktualnie przebywają na najniższym poziomie pałacyku uciech erotycznych, oczekują uwolnienia, trafią z uwiązanym łańcuchem do szyi sporym bloczkiem betonowym na dno trzęsawiska otaczającego posiadłość.
   — I bardzo dobrze, dopadły mnie czarne myśli, mam syna i córkę w podobnym wieku do uśmierconej parki, nie przeżyłabym utraty dzieci — burmistrz się rozczuliła przypominając sobie o oczekującym mężu w domu.
   — Jeżeli to wszystko to uciekam na małe co nieco, bo stary będzie się w domu niecierpliwił — oczami wyobraźni widziała siebie nagusieńką, gdy się unosi i opada na ogromnym członku zabawki do spełnień.
   — Popieram panią burmistrz, spieszę się na zakupy do galerii z rodziną obiecałam dzieciom wyjście do kina, a mężowi zakup nowego opiekacza do tostów — w myślach sędzina wyobrażała sobie zwierzaka, który od tyłu wdziera się wielokrotnie, aż poczuje fale niebotycznego spełnienia na kanapie w apartamencie piętro wyżej.
   Mecenas nie oponowała, po wyjściu elity z czarnymi zabawkami do uciech, zadarła wysoko nogi na ramiona istoty, która po sekundzie dotknęła fallusem krańca raju. W myślach układała listę zakupów na popołudniowy wypad rodzinny do supermarketu, nie zdążyła, bo odpłynęła na fali dokonania zapominając o czasie i miejscu, byt harował jak umiał a potrafił sporo…

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Chimera
INCYDENT SIEDEMNASTY

   Ukryty kompleks w gęstwinie leśnej otoczony sporymi nieprzebytymi bagnami po fabryce amunicji faszystów, po wojnie okupowany przez armię sowiecką wreszcie w trakcie transformacji ustrojowej trafił we właściwe ręce, Kręgu Wsparcia. Połączony podziemnymi tunelami z Domem Spokojnej Starości był nie do wykrycia przez konwencjonalnych poszukiwaczy sensacji. Bogusław Wołoszański mimo kilkakrotnych prób dotarcia do materiałów źródłowych w przepastnych archiwach w Berlinie, nie był w stanie rozwalić muru tajemnicy otaczającego nieistniejący obszar na pomorzu gdańskim, program „Sensacje XX wieku” musi poczekać na swój czas.

   Nina Hagen asystentka mecenas Arieli Mytnik przygotowywała do usunięcia akta zestrachanych istot osnutych czernią niewoli. Nieubłaganie zbliżał się termin uwolnienia z okowów ducha i ciała organizmów zwanych zabawkami. Wyrwanych z korzeniami wolności, samotnie podróżujących ścieżką życia bez znajomych, rodziny jakiejkolwiek komórki zainteresowanej ich istnieniem. Wśród sobie podobnych marionetek zostały jak bydło zapędzone do stalowych klatek, poruszały się w czarnych obcisłych strojach zakrywających każdy skrawek ciała łącznie z twarzą obleczoną czernią maski z małymi otworami na oczy z ustami, w których tkwił obleśny stalowy kaganiec. Spełniają erotyczne fantazje nadzorców, elity panującej niepodzielnie na wybrzeżu Gdańskim.
   Nina zupełnie przypadkowo odkryła pewną zależność. Będące mężatkami z rodzinami posiadały zabawki doznań cielesnych, natomiast bez partnerów nie były zainteresowane czarnymi potulnymi osobnikami płci męskiej.
   — Spójrz Kit, co zauważyłam?— zwróciła się do byłej żony wirtuoza mechaniki samochodowej Bernarda Nozły, a obecnej partnerki adwokat Klary Mercer.
   — Sklepikarka Syfal Hyjek aktualnie bez męża nie posiada zabawki, podobnie stomatolog Alina Koper, ty również nie masz, podobnie pielęgniarka Karina Nojek i pozostaje tylko ja niemająca obecnie zabawki.
   — Obecnie? Zabrzmiało jakbyś kiedyś miała lub zamierzała posiąść.
   — Zastanawiam się od pewnego przypadkowego zdarzenia, które najprawdopodobniej zawyrokuje na przyszłość.
   — Pewnego pochmurnego dnia mecenas Ariel Mytnik otrzymała pilne wezwanie do kancelarii adwokackiej, poprosiła, abym zwierzaka odprowadziła do klatki. Telefon wzywający mecenas odezwał się w niewłaściwym momencie, przyrodzenie istoty było ogromne, niczym maczuga się kołysało zapraszając do tańca. Wykorzystałam od dawna wyczekiwaną okazję, pociągnęłam postać na czworaka uwiązaną na postronku wprost do swojego gabinetu, niczym huragan porwałam reklamówkę z przygotowanym asortymentem. Pobiegliśmy do winy, zjechaliśmy na najniższą kondygnację do upatrzonej dawno temu pustej celi. Do zwisającego z sufitu łańcucha przymocowałam skute nogi uległego, raptownie unosząc w górę boleśnie wyrwałam kończyny jak najwyżej, przez co głowa opadła prawie na ziemię, a tyłek idealnie uniósł się do wymaganej pozycji. Pozostał tylko drobiazg unieruchomienie rąk i mogłam bez znieczulenia wedrzeć się sporym sztucznym członkiem wprost w wypięty ślicznie tyłek faceta. Jednym mocnym ruchem osiągnęłam kres czarnej jaskini, wydał jedynie okropny okrzyk i zamilkł. Docierałam stworzenie po kres możliwości, zapewniłam sobie pełen zakres totalnej dominacji, po osiągnięciu apogeum hegemonii opadłam z sił. Resztką woli uwolniłam przestraszone stworzenie i zaprowadziłam uwiązane na postronku do klatki. Przyznam się, że od tej pory zapragnęłam uciech z obleczonymi na czarno. Dlatego pewnie zgłoszę akces na zabawkę od zbliżającego się sezonu.
   — Wybacz ciekawość, ale nie rozumiem, skąd pochodzą czarne indywidua? — Nina zrozumiała, dlaczego adwokat Klara Mercer zleciła jej wprowadzenie Kit Nozły w arkana wiedzy o stowarzyszeniu.
   — W celu wyzwolenia chęci odbycia kary trafiały osoby z najbliższych miejscowości do wstępnej obróbki chemicznej, ale w miarę upływu czasu zbyt duża liczba ludzi znikała, wzmogło się zainteresowanie lokalnej społeczności. Dlatego wyłącznie uległych werbujemy z grona przybywających na wybrzeże samotnych turystów. Zużyte zabawki sukcesywnie są uwalniane, nowe zasilają szeregi spełniających zachcianki wszechwładnych.
   — Dlaczego zabawki?
   — Osoba odpracowująca wyimaginowane przewinienie nazwana w miarę przyjaźnie bez oporów po pewnym czasie spełnia narzucone obowiązki, natomiast niewolnik czy bardziej dosadnie więzień wyzwala niezdrowe emocje do prób ucieczki włącznie. Nazwani cieplutko, żyją pokornie po kres kary jako poskromieni skazańcy. Wskazani trafiają do podziemi pałacyku, faszerowani chemią zmieniają się w bezwolne zwierzaki. Po zakazie odzywania się pod rygorem bolesnej chłosty batem nie mają możliwości zadawania kłopotliwych pytań, a co za tym idzie, nie ma odpowiedzi. Napełnienie po brzegi wyobraźni bujną winną, skutkuje, że stają się bojaźliwymi odbywającymi zasłużoną pokutę, trwają po kres, który narzucają nadzorujące, robią z nimi, na co mają ochotę. Aplikowane specyfiki w pożywieniu całkowicie wyłączają ośrodki racjonalnego myślenia, mają doskonale spełniać zachcianki, a nie rozmyślać o czymkolwiek.
   Odchodząc w dal podziemnego korytarza pozostał po nich wyłącznie cudowny zapach, po kilku sekundach jedynie dobiegał stuk szpilek.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Naczelnik
INCYDENT OSIEMNASTY

   Obserwowała młodzieńca nonszalancko rozłożonego na kanapie w trakcie wydarzeń sportowych na ekranie telewizora. Wyglądał na niewiele starszego od córki, pewnie jakby zaszalała mógł być syneczkiem. Bez dozy wstydu za poły szlafroka wystawało spore drzemiące przyrodzenie jakże słusznych rozmiarów. W porównaniu z męża ptaszkiem wyglądało ekscytująco, wręcz zapraszało do pochłonięcia w przeciwieństwie do oblubieńca malutkiego fallusa, którego z lupą można znaleźć. Stary domowy kalosz był sporo starszy od chłopca na kanapie, nie był w stanie zapewnić upragnionego błogostanu spełnienia. Młodzieniec wręcz przeciwnie wytwarzał rozkosz za każdym wciśnięciem pytona, wdzierał się przez bramy rozkoszy zaglądając po kraniec jaskini dokonania. Przyglądała się ze smutkiem? Obawą? Czy radością? Raczej wszystkiego po trochu. Zbliżał się czas uwolnienia obleczonych bardzo dokładnie czarną nieprzeniknioną materią w kagańcach grozy na pyskach, był to ostatni dzień razem.
   Odzyskanie wolności było tylko z nazwy, najczęściej byty uciekały przez ruszt w piecu spalarni, taka była smutna prawda. Młokos wylegiwał się na kanapie w apartamencie wyłącznie za przyzwoleniem. Opuszczając apartament wdziewał czarny obcisły gajerek z maską na twarzy w kagańcu na pysku wędrował do stalowej klatki, w której przebywał gdy była nieobecna na terenie posiadłości. Brak świeżego powietrza, a tym bardziej niewychodzenie na Słońce trwale zmieniło wygląd chłopca, po ponad roku przebywania w zamkniętych pomieszczeniach w dodatku w obleśnym nie wiedzieć czemu wyłącznie czarnym stroju zrobiło z niego może nie starca, ale znacznie starszego mężczyznę. Jedynie sporadycznie zabiera na wycieczki po pobliskim okalającym posesje lesie. Ujeżdżała podróżując w specjalnym nosidle na jego plecach, dopóty dopóki nie padł na ryj w piasek nadmorskiego wybrzeża. Gdy nosił na grzbiecie była szczęśliwa napawała się całkowitą władzą, hegemonią, dominacją. Jak opadł z sił wciskała szpilkami twarz w ziemię. Po powrocie zapewniał całą gamę doznań cielesnych, obowiązkowo dostarczał niczym nieskrępowany totalnie doskonały seks, seryjne orgazmy nie należały do rzadkości, a teraz co? Naczelnik Urzędu Skarbowego Madi Collins zastanawia się, czy nie ulżyć spodziewanym cierpieniom w trakcie uwalniania przez Ksenię Mason inspektor policji. Paskudna reputacja totalnej sadystki jak ogon ciągnie się za funkcjonariuszką. Legenda głosi, że po wejściu na najniższy poziom byłej jednostki sowieckiej panuje totalna cisza, po której dochodzą straszne jęki rozpaczy jakby łamała na żywca kości więźniom. Zastanawiała się, czy prezes ZUS-u Sybil Tressome z rozmysłem nie utopiła w wannie zabawkę do spełnień erotycznych. Czarnemu wygięła boleśnie ręce za plecy, unieruchomiła plastikowymi taśmami, pchnęła głęboko pod wodę przygwoździła tyłkiem twarz do dna, oczekując napływu przyjemnego lepkiego ciepełka. Zapomniała, że stwór nie oddycha pod wodą? Zamiast wyciągnąć z wanny po utracie przytomności, zostawiła pod wodą, ale za to wyciągnęła korek spustu wody… może forma lepsza niż męka, którą pewnie zapewni Ksenia. Nie był to koniec czarnego paskudnego dnia dla stworów. Nina Hagen, zabawiając się z bytem mecenas Arieli Mytnik tak się zrelaksowała, że stalową linką udusiła w podziemnej celi. Na sporym stole przytwierdziła ręce i nogi łańcuchem na tyle, że nie mógł nawet drgnąć. Wciskała czarnego ogromnego fallusa w odbyt, tak się podnieciła, że zapomniała poluzować stalową linkę na szyi, nawet po zgonie przez wiele minut gwałciła praktycznie trupa.
   Wstała energicznie uznając, że dość rozważań nigdzie nieprowadzących więźniowie są od służenia wszechwładnym, mają zapewniać pełen komfort relaksu skoro nadszedł czas wymiany na nowsze modele, nie należy się przeciwstawiać.
   — Biegiem ubieraj strój, pospiesz się, bo zleje batem — wróciła cała dominująca pani Naczelnik Urzędu Skarbowego.
   Po niecałej minucie przytwierdziła do obroży na szyi powróz, wymusiła jednym gestem opadnięcie na czworaka. Z nosem przy samych szpilkach niczym kundel szedł w ostatnią podróż.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Pokuszenie
INCYDENT DZIEWIĘTNASTY

   Promienie Słońca omiatały zgrabne długie nogi Syfal Hyjek odziane w czarne pończochy z seksownym nośnym paskiem, cieniutki wzorek na kształt linii ciągłej drogi ekspresowej wił się od podstawy do samej góry. Kawałek materiału imitował majtki, resztę zakrywała przezroczysta tunika. Stanika nie zakłada, pyszne dwa wzgórza nie wymagały okrycia, miały zniewolić wzrok męża, szpilki na sporej podstawie w trakcie mycia garów nijak pasowały, ale... Poświęcenie, aby uwieść ukochanego osiągnęło apogeum, karmiła wzrok co rusz seksownymi występami na domowej scenie. Wszelkie próby okiełznania Kena Hyjek kończyły się niepowodzeniem, od powrotu z banicji w towarzystwie kochanki Lill James nie przejawia inicjatywy w drodze do alkowy sypialni, a co dopiero skromnej kanapy w salonie. Z mozołem wyrywał chwasty w ogródku nieopodal okna, przy którym wybałuszała gały oczne na niespotykane wdzięki mężczyzny westchnień. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego odtrąciła oblubieńca od łoża, oddając się upiorom wydalającym z siebie worki spermy. Zdradzała ukochanego niemalże każdego dnia, a nie rzadko i nocy, wiele dni, sporo miesięcy, kilka lat. W zasadzie od początku przeznaczyła dla niego rolę sługusa domowego. Wszelkie próby oporu złamała cielesną przemocą, udzielała lekcji posłuszeństwa w ciszy i spokoju gołymi rękami, biła do nieprzytomności. Zgłoszeniem trudnej sytuacji domowej na komisariacie policji, zajął się tatuś komendant przy wsparciu przyjaciółek z Kręgu. Został wyśmiany, zniesławiony obdarty z czci, pozostawiony na łaskę Syfal Hyjek, która ugruntowała hegemonię wymierzając bolesną chłostę batem.
   Była dumna z męża, że mimo upokarzania potrafił cierpliwie wyczekiwać okazji do wyrwania się z więzów bólu i strachu. Związał się bardzo blisko z sąsiadką Lill James do tego stopnia, że rano udawał śpiącego, kiedy zostawiała kartkę z poleceniami do wykonania, a wieczorem najczęściej przykryty po brzegi kołderką w swojej sypialni nie raczył wylizać dupy małżonce. Uśmiechnął się do niego los, wygrał główną wygraną w lotto i… uciekł, jak mu się zdawało na koniec Świata z nałożnicą. Znalazła gołąbki po kilku tygodniach, naiwnych jak dzieci omamiła wizją spokoju i dostatku w kraju rodzinnym, jeżeli udostępnią cześć wygranej w lotto. Nie dosyć, że zabezpieczyła nagrodę, to bezceremonialnie uwięziła kochankę męża w lochach pałacyku rozkoszy. Kena nafaszerowanego środkami chemicznymi spowalniającymi tok myślenia, odtransportowała śpiącego do sypialni w domu.
    Utrapienie ździry Lill rozpoczęła od przytwierdzenia na grzbiecie nosidła, zamierzała ujarzmić zwierzę. Uwiązana rzemieniami z wodzą w ustach służyła Syfal Hyjek jako kobyła, mknęła po pustym korytarzu podziemi, gdy ze zmęczenia upadła na pysk sprawdzała batem, czy nie udaje. Brak świeżego powietrza, a tym bardziej Słońca wsparty głodowymi racjami żywnościowymi pustoszył organizm kobiety, stawała się staruszką pozostawioną na łasce demona w spódnicy. Zaciągnęła zbiór kości do celi, zrobiła z niej worek treningowy do uderzeń. Po tygodniu noszenia dotkliwego ciężaru na plecach targała batem wiszącą na łańcuchu pod sufitem, biła w najczulsze miejsca. Wieczorem nie miała siły na wydawanie dźwięków rozpaczy.
   Przy współpracy stowarzyszenia pojawił się w sieci sfingowany film z pożegnania Lill James, wyjeżdżała do intratnej pracy na kontynent Australijski, obrazki przypieczętowały los kobieciny lada moment miała zostać uwolniona, przez ruszt w piecu do spalania odpadów. Oczywiście przypadkowo Ken trafił na kadr w internecie z byłą kochanką. Natychmiast posmutniał oparł twarz w dłoniach, przestał się odzywać do czasu aż…!
   Dzień w dzień, co ranek z nabytą gracją budziła ukochanego w seksownej zwiewnej przezroczystej króciutkiej koszulce nocnej. Zgrabnie bez najmniejszego szelestu po uchyleniu drzwi jego sypialni ujrzała niebotyczne zjawisko, długie twarde na wskroś przekrwione z licznymi bruzdami stało niczym Statua Wolności! Nie potrafiła pohamować chęci połknięcia cudu natury. Uwięziła członka w ustach, przemieszczała się wpierw wolno, by w miarę upływu czasu, a jego nabierania mocy przyspieszyć dokonanie. Był piękny nie odrywała wzroku od fallusa, jak ona mogła zaniedbać takie cudo natury i oblizywać śmierdzące kutasy obcym facetom. Przestała myśleć, nie widziała nic prócz ukochanego, gdy usłyszała słodziutkie cichutkie wołanie o dalej, nie czekała. Wdarła się na szczyt berła, opadała donośnie w takt okrzyków radości dwójki rozumiejących się kochanków. Przechylił maksymalnie do tyłu zadarł długie zgrabne nogi objawienia na szczyt ramion. Wsunął pragnienie do czasu osiągnięcia gorącego kresu, zajęczała czując przy żołądku ruch kutasa, rozpoczął systematyczne zdobywanie przestrzeni błogości spełnienia. Trwali w akcie dokonania po kres dnia, nie zauważyli opadającego Słońca, dopiero kołyszący się Księżyc w ciemności sypialnianego łoża umożliwił rozmowę.
   — Wybacz kochanie dotychczasowe wredne zachowanie, wiem, słowa nic nie wnoszą, ale utorują drogę do lepszego jutra — wreszcie po latach wydusiła z siebie oczekiwany tekst.
   — Zgadzam się na nasz wspólny wyjazd na wakacje, trochę przeraża miesiąc poza domem, ale najwyższy czas żyć jak chcemy i pragniemy — wpadł wprost w nieprzeniknioną otchłań rozkoszy, gdy oplotła nogami przy wtórze rąk.
   Nocą, gdy wszyscy spali, a zwłaszcza ukochane ciasteczko wymknęła się ukradkiem z sypialni, po kilkunastu minutach otwierała stalową klatkę z młodą dwudziestoparoletnią staruszką zwaną ongiś Lill James. Była sąsiadka z domu naprzeciwko całkowicie zaskoczona z przerażeniem w oczach, jak dzikie zwierzę wcisnęła się w róg klatki. Zobaczyła paluszek dręczycielki, posłusznie pochyloną głowę wcisnęła w stalową obręcz, gdy Syfal zatrzaskiwała okowy wydała krótki okrzyk, widziała na końcu krótkiego łańcucha zakotwiony spory betonowy bloczek.
   — Gdy z Kenem na wakacjach będziemy się bzykać w każdym możliwym miejscu, ty nie mogąc nosić ciężaru, będziesz na kolanach turlać brzemię przed sobą, aż zdechniesz w rozpaczy samotności.
   — Na pożegnanie haruj jęzorem w dupie — po dłuższym czasie uśmiechnięta poprawiła bieliznę na tyłku, szła dumna pewna siebie zwyciężczyni ostatniej potyczki.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Z ARCHIWUM XXX

Wybawienie
INCYDENT DWUDZIESTY

   Z gabinetu mecenas Arieli Mytnik można było dostrzec niebywałą rzeszę seniorów z domu opieki tłoczących się pod parasolami nad rozległym basenem otoczonym balkonami przy pokojach emisariuszy aktywnego wypoczynku. Szukali pożądanego cienia zapewniającego relaks na ostatnie dni przed snem wiecznym. Zdała sobie sprawę, że każdy kuracjusz to najczęściej spora górka kasy do zarobienia. Dopracowany do perfekcji idealny system finansowania ośrodka dla starszej młodzieży, napawał dumą. Starcy tracili wszelkie prawa o samostanowieniu wyrokiem sądu na podstawie sfingowanych badań o niepoczytalności. Po wizycie pielęgniarki ze środkami nasennymi w towarzystwie policji na wypadek stawiania oporu trafiali do ośrodka spokoju w niedostępnej części wybrzeża Gdańskiego. W opuszczonej posiadłości przez aktualnego kuracjusza pojawiał się specjalny zespół spieniężający natychmiast wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. W literze prawa środki trafiały na konto fundacji finansującej pobyt w ośrodku spokoju doczesnego. Uzyskany dochód szybko topniał w oczach, ogromne koszty utrzymania seniora oczyściły błyskawicznie konto. Nie mógł zajmować wygodnego apartamentu, z czasem przeprowadzał się między surowe betonowe ściany piwnicy, co skutkowało szybkim podupadaniem na zdrowiu starego człowieka, któremu wyłącznie pozostała w samotności ucieczka przez ruszt w piecu spalarni.
   Z dozą uśmiechu pani inspektor policji obserwowała przemieszczającą się kasę w postaci ramoli po siedemdziesiątce. Wędrowali jak stado owiec na rzeź wokół basenu, zniedołężniali starcy prawowitym wyrokiem sądu okręgowego. Krótkie spojrzenie na zegarek zasygnalizowało spore spóźnienie pani mecenas Arieli Mytnik, świetnej przyjaciółki na chłodne i gorące dni w tym parszywym życiu. Zgodnie z niepisanym regulaminem winna przekazać ustnie decyzję gremium stowarzyszenia pozwalając na uwolnienie stworów kończących zasłużoną karę.
   Ośrodek spokojnej starości stanowił przykrywkę dla perfidnej skrytej działalności ukrytego pałacyku w gęstwinie leśnej, otoczonego naturalnymi przeszkodami nie do pokonania, w końcu nie od parady za Niemców była fabryka amunicji, a po wojnie ruscy zamaskowali pod ziemią dowództwo frontu zachodniego. Obecnie kwitł ośrodek spełnień erotycznych z ciemnej strony życia dla jednych, a gorących jasnych wspaniałych chwil dla drugich. Jedyna używana droga do skrytego kompleksu prowadziła wąską kolejką poruszającą się w poniemieckich podziemnych sztolniach, startowała z zamkniętej przestrzeni dla wszystkich spoza koalicji stowarzyszenia. Specjalna identyfikacyjna karta nie tylko otwierała drzwi, ale dodatkowo zezwalała na uruchomienie wagonika kursującego na trasie pałacyk — dom seniora. Nieliczni wiedzieli o sprawdzaniu odcisków palców w trakcie wciskania przycisków w wagoniku, dodatkowo błyskawicznie najnowszy program do obróbki zdjęć analizował twarz chcącego dotrzeć do pałacyku, jeśli wszystko pasowało, przejazd był otwarty. Dodatkowe zabezpieczenie stanowiło włączenie cichego alarmu rozmieszczonego w najmniej spodziewanych miejscach. Sam pałacyk dzielił się na część rekreacyjną, począwszy od parteru w górę i na strefę szkoleniowo — więzienną zapewniającą mało przyjemne doznania. Na pierwszej podziemnej kondygnacji znajdowały się sale szkoleniowe dla istot obleczonych w obcisłe czarne stroje z maskami podobnie ciemnymi jak reszta. Na pyskach świeciły się przytwierdzone metalowe paskudne kagańce, wdzierajcie się głęboko w gardła. Najczęściej zaczerniona istota moment temu tętniła młodzieńczym temperamentem, stanowiła elitę pełną życia. Zostali wybrani przez wszechwładne dominujące panie do zapewnienia nieprzerwanego seryjnego orgazmu we wszystkich możliwych miejscach w pozycjach nie zawsze dla nich wygodnych. Stanowili nieodzowne zabawki zapewniające doskonałe doznania błogostanu.
   Najniżej była otchłań bólu i rozpaczy dla osób niespełniających wymagań nadzorujących z tych, czy czasami zupełnie nieznanych powodów. Aktualnie w celach przebywało małżeństwo notariuszy Kabatów, oczekujące uwolnienia. Na kolanach pchała przed sobą ogromny głaz Lill James wrzucona do lochów przez Syfal Hyjek za udaną próbę uwiedzenia jej męża. Notabene pomysł z bloczkiem betonowym zakotwiczonym łańcuchem do metalowych obręczy na szyi skazańca zyskał aprobatę wszystkich pań stowarzyszonych, uznały za doskonały w swej prostocie. Zniewolony błyskawicznie tracił energię do życia, nie był w stanie dźwigać głazu. Z czasem coraz niżej opadał, aż turlał po podłodze kamulec nawet do toalety.

   — Wybacz moja droga, chwile zajęło pożegnanie się z uwalnianymi istotami, jakoś upływ czasu był niezauważalny — mecenas Ariela Mytnik wykazywała się pełną kulturą osobistą.
   — Masz całkowicie wolną drogę, w pałacyku nie ma nikogo wartego zainteresowania, wszystkie panie jak na komendę wyjechały — nie potrafiła za maską prawnika, ukryć smutnych oczu kobiety pozbywającej się ulubionej zużytej zabawki.
   — Jasne! Zostały tylko nic niewarte zwierzaki, które przez ponad rok zapewniały wam wszelkie doznania, wspaniałymi fallusami i nie tylko — dziwne nutki nie uszły uwadze mecenas Arieli Mytnik.
   — Dobra nie istotne, jadę zakończyć proces czy raczej uruchomić łowy na stworzenia do zabaw w niegrzeczne gry.
   — Czy ty, aby nie masz… — mecenas nie dokończyła, Ksenia Mason inspektor policji wbiegła na schody prowadzące do podziemi.
   Skomasowane niczym zwierzęta jeden na drugim siedziały w jednej nie za dużej klatce w czarnych strojach, wyglądały jak wystraszone bydło przed wejściem do rzeźni. Nie musiała błyszczeć inteligencją prawniczki, aby odczuć niepokój w powietrzu. Nożem można było kroić atmosferę panującą w klatce, jak na chwilę przed uwolnieniem nie wykazywali oznak zadowolenia.
   — Co się stało, że zamknęła was w jednej klatce, liczę na odpowiedź! — bez zaznaczenia żaden nie miał prawa się odzywać pod rygorem chłosty.
   — Chciała się zabawić z dziewięcioma na raz, wyszedł bubel wszechczasów — nie wiedzieć czemu jeden bohater raczył nawet drwić.
   Zmierzyła odważnego od stóp do głów, jak jest w stowarzyszeniu nie przytrafił się jeszcze śmiałek, próbujący ośmieszyć Ariele Mytnik w formie na „ty”. Wyprowadziła zuchwalca na uwięzi powrozu dla zwierząt, w trymiga zmalał do wielkości myszki trzęsąc się ze strachu, nie mógł wydobyć z gardła słowa przeprosin za niestosowny żart. Jak mniemał to była przyczyna odosobnionego ulokowania między stalowymi prętami na końcu sali, nawet przez myśl mu nie przeszło jaką świetlaną przyszłość zapewni Ksenia Mason.
   Powoli bez wyraźnego pośpiechu wręcz z nonszalancją zakładała każdemu masywne obejmy metalowe na szyję. Nie zwracali żadnej uwagi na paskudny ciężar zatrzaskujący się na drzwiach do obiecanego uwolnienia. Uwagę ostatnich żywych zabawek przykuła króciutka sukienka pani inspektor niezakrywająca gołego tyłka pozbawionego majtek, zapięła jedynie dwa guziczki w podomce, piękne naturalne piersi wabiły mężczyzn, ciało pięknie owiane wiatrem morskim zniewalało umysły uległych istot.
   — Na pożegnanie przed uwolnieniem każdy z was głęboko wciśnie jęzor w mój odbyt na hasło „następny" przerwie i podejdzie kolejny, nie będzie może to tak śmieszne, jak pomysł poprzedniczki — z uśmiechem popatrzyła na śmiałka.
   Domyślili się intencji nadzorującej, powtarzali przedstawienie, aż któryś poczuł lepkie ciepło na twarzy.

   — Ustawcie się w kwadracie po trzech w rzędzie i kolumnie w towarzystwie partnera o podobnej wysokości, ty zostajesz w klatce — zwróciła się z uśmiechem do chojraka, po chwilowym zamieszaniu stali ładnie równiutko lekko przygarbieni z racji skupienia wzroku na podłodze.
   — Obejmy na szyjach połączę metalowymi prętami — szybko i sprawnie zniewoliła stworzenia.
   — Żeby wam pały tak nie sterczały, pozamykam klapki na oczach w maskach — bez dozy oporu oślepiła dziewięć istnień.
   W jednym rytmie zgrabnie bez bałaganu maszerowali przed siebie, po zejściu z podjazdu na piaskowej alejce przemieszczali się na kolanach, trzymając linię do partnera z lewej strony. Ponad roczny pobyt pod presją nie pozostał bez echa, wyuczeni, nauczeni, okiełznani bez krzty oporu wykonywali wszelkie rozkazy. W dodatku brak świeżego powietrza, a co za tym idzie niedobór Słońca przy aplikowanych dawkach chemii. Trwale spowolnił myślenie wyłącznie do minimum potrzebnego do przetrwania. Krótkie spacery na powrozie niczym kundle na czworaka przy stopach pań, to za mało dla zdrowego młodego organizmu. Szarpani niejednokrotnie batem po plecach w trakcie wędrówki z nosidłami na grzbiecie stracili resztki godności. Po kilkunastu metrach wycieczki na kolanach chwiali się niczym kiepskie drzewa na wietrze, pozwoliła bydłu odpocząć w cieniu drzew. Z racji pustego kompleksu przy zamkniętych klapkach na oczach stworów, pozwoliła sobie na odsłonięcie pięknego ciała, odpięła pozostałe guziki w podomce. Szpilki dawno zgubiła, pozostawiła na platformie przy wyjściu z pałacu. W alejce bardziej by przeszkadzały, niż ułatwiały spacer.
   — Wstawać z kolan czas przyspieszyć, biegiem jak najszybciej potraficie do bramy wolności!
   Gnali z przeświadczeniem, że trafią do krainy bez szpilek, bez bata, poczują tchnienie życia wolnego człowieka bez jarzma powrozu na szyi. Spadali w topielisko ze sporej skarpy, bagno w trymiga wypełniło młode ciała ciemną kleistą mazią. Nie wydali żadnego odgłosu, odeszli w towarzystwie ciszy na samo dno wolności. Nie zainteresowana losem dawców przyjemności, napełniła gardło przygotowanym na okazję pierwszoligowym szampanem, dumna wyniosła z okazywaną bez zażenowania kobiecością spacerkiem szła do idola w klatce. Zamierzała przeżyć z wybrańcem przygodę w gorących odważnych ramionach niepozbawionych dozy dowcipu, a później… Cóż? Dołączy do kolegów?

CDN
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry