• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl

    Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.

Z ARCHIWUM XXX

Kobieta

Katrine

Cichy Podglądacz
Z ARCHIWUM XXX

Funkcjonariuszka​

INCYDENT PIERWSZY​


   Autostrada tętniła życiem spragnionych morskich klimatów, gorącego piasku w miarę ciepłego morza i co najistotniejsze lejącego się żaru z nieba, który po chwili bez dozy zefirka przeistaczał się w najbardziej znienawidzoną formę pogody. Potoki lawy samochodowej docierały niemalże kresu wybrzeża, każdy marzył o samotności w drobinach piasku zroszonego falami słonej wody Jak najszybciej się okopać, odgrodzić paskudnym parawanem chroniącym prywatność. Zażyć kąpieli słonecznej w takt opróżnianych w skrytości samotności butelek piwa celem nabrania odwagi ukazania obrzydliwej nadwagi biegnącej czym prędzej w otchłań chłodu morskich fal. Z ukrycia obserwują piękne powabne z lekka przypieczone ponętne ciało ratowniczki w skąpym stroju kąpielowym, nie omieszkując zerknąć zazdrosnym okiem na umięśnione ramiona goprowca dumie przywdzianego wyłącznie w koszulkę na ramiączkach.
   Oran Duchnik pomykał cackiem na czterech kółkach szlakiem rodaków spragnionych weekendowego wypoczynku. Domek set metrów od najbardziej uczęszczanych szlaków napawał ogromną dumą, astronomiczna suma, którą ofiarował za zjawiskową mikroskopijną posiadłość, tylko przez kilka dni pozbawiła uroków spokojnego snu. Wystarczyła jedna noc z cichutkim pomrukiem oddalonego morza, żeby zapomniał o paskudnym łańcuchu kredytowym zaciągniętym w szacownym banku zdzierającym co miesiąc niebotyczny haracz ukryty w opłatach zwanych manipulacyjnymi. Co ranek wstawał w towarzystwie Słońca, żeby tylko zobaczyć pierwsze przedzierające się przez konary drzew iglastych promienie życiodajnego najwyższego dobra natury.
   Z uśmiechem na ustach, napełniony wspaniałym powietrzem przesyconym jodem z przyjemnością zajechał do niewielkiego sklepu spożywczego otwartego w sezonie na potrzeby letników z okolicznych posiadłości nadmorskich. Radość wywołała zawsze miła, sympatyczna pani za ladą, odziana w skromne skrawki materiału niewiele zasłaniającego. Nie oszukujmy się! Na całe szczęście ważne elementy kobiecości odrobinę skrywała, wyłącznie, aby pobudzić wyobraźnię śmiałków, którzy odważyli się spojrzeć w otchłań przyjemności. Mgiełka tajemniczości otaczała potajemne spotkania Orana Duchnika w trakcie pobytu weekendowego z objawieniem za lady, który na szczęście w nieszczęściu posiadał na wyposażeniu element zwany mężem. Z racji pasującego układu dla wszystkich zainteresowanych nikt nie raczył burzyć typowo nietypowej sielanki trójkącika przyjemności. Zasiedli pod parasolem przy sklepowym, z butelkami czegoś mokrego a na pewno zimnego omawiali szczegóły wieczornej randki dwojga spragnionych nasycenia pożądania.
   W trymiga przypieczętowali spotkanie lekkim uściskiem paluszków dłoni i Oran po głębszym piwku zasiadł do krążownika szos. Wciskał pedał gazu, starał się osiągnąć na krótkiej prostej pierwszą prędkość kosmiczną, jakież było zdziwienie, jak za najbliższym zakrętem zamajaczyły na poboczu barwy biało — niebieskie. Nie był przekonany, ale wydawało się, że pani funkcjonariuszka pomachała dłonią. Jak przystało na prawego obywatela, natychmiast się zatrzymał, wspierając dłonie na kierownicy, niczym doświadczony w potyczkach z mundurowymi.
   — Poproszę prawo jazdy z dokumentem potwierdzającym ubezpieczenie — policjantka oznajmiła miłym, ale stanowczym tonem.
   — Czuć od pana oddech chmielowy, proszę opuścić pojazd!
   — Dłonie na maskę, dwa razy nie powtórzę — wyciągnęła paralizator uczuć doczesnych, wymierzając w rozporek przestępcy.
   Oparty o maskę samochodu oczekiwał najgorszego, czyli utraty za głupotę prawa jazdy. Zaskoczyła kontrola osobista, dłonie funkcjonariuszki rozpoczęły dokładną wędrówkę, po ciele przestępcy drogowego zaczynając od kostek. Gdy ręką pani władzy wniknęła w rozporek, zrobiło się ciekawie. Ściśle z dokładnością zegarmistrzowską sprawdzała każdy milimetr członka. Pochyliła głowę nad Oranem Duchnikiem, wcisnęła jęzor wpierw w jedno uszko, by po chwili obśliniać drugie. Dłoń władzy rozpinała guziki koszuli, by rzucić nieopodal auta, gdy zdzierała spodnie, chciał coś powiedzieć, ale wypełniła usta, szalonym jęzorem wnikając głęboko w gardło. Pieściła wybornie, nie był w stanie przerwać dostawcy rarytasów rozkosznego spełnienia, po chwili wytrysnął dokonaniem wprost w usta przedstawicielki prawa.
  Wręcz wrzuciła go na maskę czterokołowca, uniosła spódnicę, rozpięła kilka guziczków błękitnej swej koszuli, uwalniając pokłady szczęścia doczesnego, jędrny spory biust wytoczył się na arenę dokonań. Jednym mocnym ruchem opadła na sterczącego fallusa, unosząc się jak okręt na falach spełnienia, po chwili dogoniła szczęście, poczuła lepkie gorące chwile radości. Trwali spleceni przypadkiem pożądania na drodze życia doczesnego, zanim sturlał się z maski auta, pozostał wyłącznie smród spalin po motocyklu funkcjonariuszki.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Cichy Podglądacz
Z ARCHIWUM XXX


Ekspedientka
INCYDENT DRUGI

   Spoglądała ukradkiem w kalendarz na lodówce usytuowanej obok suto zastawionego stołu śniadaniem weekendowego piątku. Dobrami wprost ze sklepu ogólno towarowego, którego była dozgonną właścicielką. Co prawda czynnego wyłącznie w okresie wakacyjnym praktycznie dla letników masowo przybywających rzekami lawy samochodowej z głębi kraju, na kilkudziesięciu metrach kwadratowych skupiła kwintesencję potrzeb.klientów. Uśmiechnęła się głęboko w sobie na samą myśl wieczornej uczty w sypialni projektanta ze stolicy Orana Duchnika, który każdy weekend spędzał w swojej przepięknej daczy nieopodal szumu fal morskich, dreszczyki rozkoszy zagościły pomiędzy długimi zgrabnymi nogami jeszcze pozbawionymi seksownych czarnych pończoch. Przywdzieje skrawki materiału, skrywając raj rozkoszy, oblecze na zgrabne ponętne ciało obcisłą niebieską sukienkę ledwo co sięgającą za tyłek. Jak tylko zobaczy wspaniałą Syfal Hyjek, oszaleje w namiętności, okiełzna jego pożądanie, żądając ugruntowania ich relacji, nie zamierzała całe życie robić za prześcieradło w sypialni kochanka.
   Zdegustowana spojrzała pogardliwie na mężczyznę zwanego dumnie mężem obżerającego się dobrami ze sklepu. Stanowił kupę niepotrzebnych elementów otaczającą niebotyczną, wspaniałą seksowną blondynkę panią na włościach małego domku z przeciekającym dachem. Nie ma pojęcia jak może tak długo znosić widok, zapach, nędzne odżywki niewykształconego debila od przyziemnych obowiązków domowych. Sypialnia stanowiła osobistą enklawę, do której nie miał prawa wstępu, chyba że wydała polecenie posprzątania. Wykonywał jak posługacz wszelkie zalecenia, które wydawała krótko i zwięźle bez żadnych komentarzy, sporadycznie w formie pisemnej zostawiała kartkę przed wybiegnięciem do sklepu. W piątkowe wieczory wędkował z letnikami, wskazywał dobre miejsca połowu wspaniałości oferowanych z morskiej toni, wracał wieczorem w niedzielę, co doskonale wpasowało się w upodobania Syfal Hyjek do woli mogła zażywać błogości w ramionach Orana Duchnika. Upatrywała szansę wyrwania się z dziury na wybrzeżu z panem projektantem, z którym w stolicy uwiłaby cieplutkie gniazdko. Widziała ogrom perspektyw otwierający się w jego męskich spragnionych ramionach, pewnie po chwili znajdzie bardzo dobrze płatną pracę i będzie mogła kopnąć w dupę stanowiącego przyczółek do sukcesu…
   — Witam panią — usta Orana Duchnika rozkosznie muskały dłonie Syfal Hyjek.
   — Już jestem kochanie, nie mogę się doczekać wieczoru, jadę wszystko przygotować do spektaklu.
   — Rozmawiałem wstępnie z przedstawicielem banku, który zaoferował kredytowanie domku letniskowego, jest skory na spotkanie z w celu zapoznania z warunkami pożyczki na rozbudowę sklepu!
   — O szczegółach porozmawiamy wieczorem wolę zachować dla siebie — zrozumiał, że ściany mają uszy.
   
   Zamknęła wielobranżowy sklep gdy ostatni nawiedzony klient późnym wieczorem opuścił progi przybytku pełnego wszystkiego, a zarazem niczego. Nieopatrznie poruszyła temat rozbudowy sklepu, aby nakierować tok rozumowania Orana w kierunku przyciągnięcia ramion Syfal do siebie w stolicy, a nie rozbudowy dziury w przepaści małomiasteczkowej. Doszła do wniosku, że koniec, końców nie najgorszy pomysł z rozbudową. Zatrudni obsługę do zwiększonego asortymentu na zdecydowanie większej przestrzeni, jednocześnie rozpocznie całoroczna działalność, przyciągając z okolic nie tylko wycieczkowiczów, ale mieszkańców chcących w jednym miejscu kupić, co potrzebują. Przyspieszyła kroku na tyle, co pozwalały czarne drobne szpilki na sporej podstawie, miała do pokonania kilkaset metrów do gniazdka rozkoszy. Po kilku minutach obcisłe drobne majteczki zaczęły obcierać najwspanialszy punkt powstawania rozkoszy, sukienka była fajna, ale nie na dłuższe spacery. Liczyła na kąpiel zaraz po wejściu, nie czuła się komfortowo po kilkunastu godzinach w sklepie z krótkim prysznicem kończącym harówkę za ladą.
   Dosłownie kilka kroków przed drzwiami daczy Orana spostrzegła rozwarte wrota domostwa, zatrzymała się sparaliżowana lękiem. Skrawki logicznego rozumowania podsuwały mrożące w żyłach makabryczne obrazy, leżących zwłok kochanka. Doszła do wniosku że jeżeli ktoś się skrywał w ciemnościach, od dłuższego czasu z pewnością słyszał szpilki seksbomby małomiasteczkowej, dźwięczały jak dzwony w kościele nawołujące wiernych. Przemogła wszechogarniające uczucie strachu, z lekka zaglądnęła przez próg… i wybuchnęła nieokiełznanym śmiechem, widząc cienką drobną ścieżkę usłaną płatkami kwiatów wprost w rozwartą przestrzeń łazienkową z ogromna pełną piany wanną. Zrzuciła jednym wprawnym ruchem w głąb zaciemnionego salonu szpilki, zgrabnie spadła na podłogę króciutka sukienka niewiele zasłaniająca, gdy bielizna opadała znanym szlakiem, rozglądała się wokół czy nie czai się gdzieś potwór z krainy spełnień. Wślizgnęła się pod zwały piany w gorąca skrytą kipiel wodną, gdy podziwiała ogrom świeczek dużych i małych rozświetlających przestrzeń łazienki, gorące męskie dłonie rozpoczęły drogę do błogostanu. Drobne muśnięcia za uszkiem wyzwoliły chęci na dalej, silny chwilowy ucisk piersi wyzwolił lepkie ciepło, a gdy przyjemnie usta mężczyzny zacisnęły się na sutkach, uznała ze czas zobaczyć darczyńcę rozkoszy. Wciągnęła Orana wprost pod wodę, między nogi nakierowując czciciela w ogrody Artemidy do czasu wspaniałości czasu dokonania. Lekko pchnięty opadł na dno wanny pozostawiając skarb we władaniu ust pani Syfal, nie omieszkała zwlekać. Usta zacisnęła na samej końcówce członka, jednocześnie pieszcząc podstawę paluszkami. Powoli języczkiem doprowadzała pana projektanta do stanu rozkoszy, z uśmiechem na twarzy obserwowała rozwijającego się tulipana w jakże oczekiwanym kierunku. Jednym wspaniałym uniesieniem opadła na sterczącego, nadziała się po kraniec jaskini, wybornie pośladkami ułatwiła posadowienie na tronie. Wpierw powolutku unosiła się, by opadać coraz szybciej, coraz mocniej w rytmie przyspieszonych oddechów, którym co rusz towarzyszyły krótkie nabierające mocy okrzyki upojenia.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Cichy Podglądacz
Finansista
INCYDENT TRZECI

   Jednym wprawnym ruchem poprawił usytuowanie ołówka w pojemniku z pisakami wszelkiej maści nie wiedzieć czemu odstawał kilka milimetrów od pozostałych, natychmiast dobył archaiczną temperówkę z szuflady pełnej skarbów, młodego przystojnego dżentelmena w nienagannie skrojonym garniturze. Siedział wyprostowany jakby przed chwilą połknął kij, typowa sylwetka bankowca jednego ze znakomitszych placówek finansowych. Główny specjalista od badania kredytobiorców w rejonie pomorza gdańskiego, dumnie co rusz poprawiał tabliczkę z imieniem i nazwiskiem Tobiasz Celtern, po zmianach aranżacji gabinetu skrytą poza granicami widzialności w przepastnym biurku.
   Oczekiwał z niecierpliwością wizyty Syfal Hyjek, którą miał przyjemność przelotnie podziwiać w sklepie ogólno towarowym. Zupełnie niedawno odbył podróż służbową w celu przeprowadzenia wizji lokalnej przed udzieleniem kredytu Oranowi Duchnikowi. Poparł w całej rozciągłości starania uzyskania pomocy finansowej przez projektanta ze stolicy celem nabycia domku letniskowego. Z ukrytym zadowoleniem przyjął propozycję kontaktu z Syfal Hyjek, udając, że nie ma pojęcia, o kogo chodzi. Na samo hasło jej nazwiska poczuł przyjemną ciepłą wilgoć w obszarze krocza, fallus uniósł się rozpychając się w kierunku rozporka. Nie mógł opanować co rusz powracających marzeń, jak zrywa z niej szaty i bezceremonialnie wnika…
   — Weszłam, bo pukam od dłuższego czasu i nikt nie odpowiadał! — zzieleniał ze wstydu widząc objawienie.
   — Przepraszam panią, ale mam problemy z uzębieniem od dłuższego czasu doskwiera przejmujący ból niepozwalający się skupić na pracy.
   — To ma pan szczęście w nieszczęściu, polecam panią stomatolog po kilku wizytach uratowała moje wspaniałe ząbki, proszę, mam akurat wizytówkę — kiedy się uniósł nad biurko zapomniał o wzwodzie członka, który nie uszedł uwadze Syfal.
   Obserwował usta objawienia zdecydowanie za długo, w dodatku omiótł wzrokiem wspaniały biust skryty zaledwie za jednym malutkim guziczkiem, starał się nie ślepić na niebotyczny jędrny tyłek diabelnego kredytobiorcy. Podała zestaw przygotowanych dokumentów, ujrzał w pełni biust objawienia na domiar złego skąpa niebieska sukienka uniosła się odsłaniając zgrabne ponętne uda.
   — Wygodnie będzie nam na kanapie dla najznakomitszych klientów banku — zdołał wydusić gdy obdarowała wspaniałym uśmiechem.
   Obserwował ukradkiem zgrabną dupę powoli się zbliżającą. Marzenia finansisty ukazały obraz Syfal bez majtek unoszącej się i opadającej na jego sterczącym. Poczuł napierające kolano w udo, delikatnie paluszki cudowności rozpinały rozporek napaleńca kobiecości. Dłoń niewiasty niczym wąż zacisnęła się na fallusie, przemieszczała się od podstawy ku końcówce, po chwili usta miło zacisnęła na końcówce gdy języczek delikatnie tykał spragnionego pieszczot. Wsunęła głęboko członka w gardło, poznając każdy najdrobniejszy fragment, ustawicznie przemieszczała dłoń gdy usta czerpały z przestrzeni życiodajny tlen. Wsparła kolano na sporym biurku finansisty, rozgarnęła skromne majtki, jednocześnie przyciągnęła od tyłu rosłego kutasa wprost w szparkę. Wkroczył dumnie w jaskinię rozkoszy duży twardy gotowy rozdawać, to czego oczekiwała. Chwycił w okolicy bioder, wdarł się najgłębiej jak potrafił, po chwili wyłonił się w całej okazałości, by ponownie szybkim ruchem wrócić na szlak uniesień. Harował wytrwale, nie zwracał uwagi na czas i miejsce, nie potrafił zatrzymać biegu wydarzeń zmierzających w kierunku niebotycznego dokonania, nigdy w życiu nie czuł tak szalonego pożądania, zagubiony w dokonaniu wybuchnął głęboko we wspaniałych wnętrznościach Syfal Hyjek.

   — Przyjadę z wypełnionymi dokumentami kredytowymi, pozostanie jedynie wpisanie potrzebnej sumy — Syfal doszła do wniosku, skoro Oran Duchnik wyłącznie w weekend znajduje czas, nic nie stoi na przeszkodzie w spotkaniach z Tobiaszem Celtern.
   — Nie zapomnij o zaproponowanej dentystce, chcę się delektować twoim języczkiem — śmiała się głośno, wychodząc z gabinetu finansisty.

CDN
 
Kobieta

Katrine

Cichy Podglądacz
Z ARCHIWUM XXX

Stomatolog
INCYDENT CZWARTY

   Idealnie tak sobie wyobrażał poczekalnię przed gabinetem dentystycznym, pustą wymarłą pozbawioną jakiejkolwiek osoby zdolnej do ucieczki. Pani w rejestracji telefonicznej okazała się nad wyraz miła, a na pewno rozgarnięta. Po odmowie z braku miejsc na fotel stomatologiczny wystarczyło wspomnieć, że jest z polecenia pani Syfal Hyjek i jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki wyczarowała dostępną wizytę dla Tobiasza Celtern znanego bankiera. Co prawda skoro świt, ale co tam przynajmniej ból zęba ustąpił na samą wzmiankę wizyty u dentysty.
   Z powodu znacznego spóźnienia pani doktor Aliny Koper najznakomitszego stomatologa w okolicy, opadł na fotel w poczekalni drogi ku męce, czy zbawieniu frakcje dzieliła nikła granica. Wyrwał z drzemki zadumy wpierw cichy, a po kilku sekundach donośny stuk szpilek, jak mniemał pani stomatolog nadciągała w pustej przestrzeni korytarza w przychodni z nazwy zdrowotnej. W promieniach wpadającego słońca przez spore okna przypominała boginię, doskonale zbudowana wręcz o idealnych kształtach pobudziła wyobraźnię. Ostatnia wizyta Syfal Hyjek ubiegającej się o kredyt rozbudziła apetyt młodego finansisty, poczuł dyskomfort odczuwając rosnącego penisa za guziczkami rozporka, zastanawiał się, czy ma slipki, czy aby dziś nie wdział? Nie będzie gmerał w rozporku przed panią dentystką z pewnością pomyślałaby o nim w samych superlatywach.
   — Minutka panie Tobiaszu, nadzieję co nieco na siebie — uśmiechnął się słysząc swoje imię.
   — Nie ma problemu pani doktor, mogę czekać ile wymaga procedura!
   — Oj to nie to, samochód nawalił, jak zwykle kiedy jest najbardziej potrzebny!
   — Polecam najlepszego mechanika samochodowego, jakiego kiedykolwiek miałem okazję poznać, proszę nadmienić Bernardowi Nozłemu, że jest pani z polecenia Tobiasza Celtern.
   — Z pewnością skorzystam, za minutkę poproszę pana do gabinetu — doskonały zniewalający uśmiech pobudził, co jeszcze nie sterczało niczym kolumna Zygmunta.
   Marzenia finansisty natychmiast zdzierały z doktor konfekcję, wpierw marynarkę później spódnicę odsłaniając czarne seksowne pończochy wpadające do niziutkich zgrabnych szpilek. Dłońmi manipulował na plecach niewiasty otwierał wytrychem zagadkowy biustonosz…
   — Zapraszam do gabinetu — dotarło po dłuższym czasie, zrobił się jak zwykle zzieleniały ze wstydu.
   Bielutki skromny fartuszek ledwo co zasłaniał samonośne końcówki pończoch przy każdym ruchu spodziewał się zobaczyć jędrny tyłek, gdy się pochyliła nad ustami nieboraka guziczek fartuszka powoli tracił moc zamknięcia. Piękne nie za duże, a na pewno nie za małe piersi zdawały się krzyczeć, dotknij mnie! Nie wytrzymał napięcia, zagłębił paluszki w przestrzenie między udami pani stomatolog, gdy dotarły w raj nieutracony drgnęła bez dozy reakcji — w skrócie nie wywaliła dłonią w pysk czciciela. Przypuścił zmasowany atak zaglądając paluszkiem w uwolnioną szparkę ze skrawków majtek. Masował w wyuczony sposób epicentrum rozkoszy zagłębiając wpierw paluszek, a następnie wędrował paluszkami po ściankach coraz głębiej w miarę wzrastającej wilgoci. Kolanem stymulowała penisa do pracy, pobudzała do działania unosząc coraz bardziej wyzwolony skarb Tobiasza z okowów zamka rozporka, co jakiś czas wchłaniała ustami fallusa coraz głębiej, coraz mocniej, odchyliła głowę bardzo daleko za plecy, dała przyzwolenie na ostateczny atak.
   Wdarł się w przestrzenie wspaniałości jednym mocnym pociągnięciem, dotarł po ułamku sekundy dna rarytasów. Uniosła się na tyle, żeby poczuć końcówkę penisa. W tym momencie ponowił zmasowany atak w jaskinię pełną ambrozji, dłonie znalazły nieprzebrane skarby gorących pragnących pieszczot piersi, zostały po krańce wyobraźni zapewniając komfort dokonania. Ciepło z głębi Aliny wylewało się wartkim strumieniem, wtórowały krótkie okrzyki spełnienia Tobiasza, gdy wybuchł ze zdwojoną energią na fotelu dentystycznym w otchłani, łani kobiecości.

CDN
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry