Witamy na Forum Erotyczne Sexforum.pl
Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
Like Tree3Likes
  • 2 Post By Indragor
  • 1 Post By Indragor

Wątek: Moja kumpela

  1. #1
    Nowicjusz
    Dołączył
    May-2017
    Płeć
    Mężczyzna
    Posty
    84

    Moja kumpela

    Mam na imię Tereska, a moja kumpela z liceum Alina. Wydarzenia, o których chcę wam opowiedzieć, działy się w czasach, gdy wszyscy zaczytywaliśmy się w książkach Joanny Chmielewskiej o przygodach Tereski i Okrętki. Przynajmniej my dziewczyny. Okrętka tak naprawdę miała na imię też Alina. Aż dziw, że nikt w klasie nie skojarzył nas jako Tereskę i Okrętkę. Może dlatego, że Alina tolerowała tylko zdrobnienia zaczynające się na „Ali”, czyli Alinka, Aliś, Aliszka i takie tam. My dwie byłyśmy najseksowniejszymi laskami w klasie i szczerze muszę przyznać, że wielkiej konkurencji nie miałyśmy. Z żalem muszę też przyznać, że choć obie miałyśmy świetną figurę, to Alina była trochę seksowniejsza i ładniejsza i to pomimo iż robiłam się na blond-lalę, a ona była tylko szatynką. Zacznę po kolei… chociaż nie… spróbuję, ale pewnie mi się nie uda.

    * * *

    W klasie był chłopak, który przy każdej okazji prowokował ją, wołając „Ola”. Alina natomiast nie cierpiała tego zdrobnienia, zaraz fukała, że ma na imię Alina, nie Ola. Jak mówiłam, tolerowała tylko zdrobnienia zaczynające się na „Ali”. Po wielu nieskutecznych przypomnieniach, że ma na imię Alina, kumpela w końcu straciła cierpliwość i gdy ponownie zwrócił się do niej „Ola”, ta bez namysłu kopnęła go w... nie, nie, nie to, co pomyśleliście. Nic z tego. Dla Aliny klejnoty rodowe chłopaka były zbyt cenne, aby ryzykowała ich uszkodzenie. Ponadto Alina nie była samolubna. Nie mogła przecież pozbawiać wielu dziewczyn przyjemności, której mógłby ów chłopak nawet potencjalnie nie dostarczyć, gdyby coś mu się stało. Ponieważ mamy równouprawnienie, to dla porządku dodam, że jedna dziewczyna też może uszczęśliwić wielu chłopaków. Kopnęła go w kostkę. Od tej pory chłopak już pamiętał, że ma na imię Alina. Zresztą kopiąc go w kostkę, a nie genitalia wykazała się dalekowzrocznością. W następnej klasie chodzili ze sobą przez jakiś czas.

    W naszej klasie, jak w każdej normalnej był klasowy oferma. Maciek był bardzo nieśmiały. Nie odzywał się sam do nas dziewczyn, a zagadnięty czerwienił się, z trudem coś dukając. Bardzo nas to dziwiło, bo przecież my wszystkie dziunie w klasie uważałyśmy się za zupełnie nieszkodliwe. No może z wyjątkiem Aliny. Wielka szkoda, bo chłopak był nawet przystojny. Nie jedna z nas ukradkiem tęsknie spoglądała na jego krocze, ale która chciałaby chodzić z ofermą? Aż wstyd się przyznać, ale w pierwszej klasie, gdy tak sobie popatrzyłam na jego wypukłość w spodniach, to marzyłam, że gdyby tak podszedł i znienacka, brutalnie wsadził mi rękę między nogi i mocno, pewnie, wręcz arogancko ujął cipusię, to bym mu oddała się od razu, na miejscu, bez namysłu. Ach, gdyby tylko wiedział, że mógłby jednym ruchem ściągnąć ze mnie ubranie, gwałtownie rzucić na podłogę no, może dywan (mnie, nie ubranie) i zrobić wszystko, absolutnie wszystko... a ja nawet bym nie pisnęła, no może tylko z tej przyjemności… Ależ to byłoby romantyczne! Dobre sobie. On i brutalność! Musiałabym czekać do końca życia a pewniej jeszcze dłużej. Ech, takie tam fantazje dziewicy. Tak, nie wstydzę się, wtedy byłam jeszcze dziewicą. To chyba normalne w przypadku piętnastoletniej dziewczyny, prawda? Chociaż nie w przypadku Aliny. Aha, mówiłam o Maćku. W trzeciej klasie, ku mojemu zdziwieniu, wpadł w oko Alinie. Choć może nie było to aż tak dziwne. Zawsze mówiła, że w chłopakach pociąga ją ich umysł. Tym bardziej im bardziej był inteligentny. A ten był. Szkoda tylko, że oferma. Żebyście sobie nie myśleli – nie tylko o umysł chodziło.

    Alina była taka, że gdy poczuła miętę do jakiegoś chłopaka, to nie było dla niego ratunku, nawet jeśli się jej opierał. Chyba że akurat straciła zainteresowanie, ale rzadko traciła, a i rzadko który się jej opierał, nad czym Alina bolała. Mówiła: „Cenna jest tylko ta zdobycz, o którą trzeba powalczyć. Byka trzeba złapać za rogi powalić na ziemię i doprowadzić do uległości. Byk, który się do ciebie łasi jak kot jest niewiele wart”. Po prostu lubiła wyzwania. Łatwą zdobyczą szybko się nudziła. Nie, nie knuła, nie spiskowała, nic nie intrygowała. Po prostu zastawiała pułapkę, w którą oporny chłopak wpadał i wtedy albo dobrowolnie jej się oddawał, albo był przez nią gwałcony „ku obopólnej przyjemności”, jak mawiała kumpela. Trzeciej opcji nie było. Alina w ogóle lubiła ujeżdżać chłopaków. Zwykle też nie odmawiała tym, którzy za nią biegali, no, chyba że był jakiś obleśny dla Aliny, ale nie ulegała od razu. Chociaż od razu wiedziała, czy ulegnie. Mówiła, że chłopaka trzeba rozgrzać do czerwoności, a gdy już straci nadzieję, wtedy dopiero udostępnić szparkę. I będzie jeszcze wdzięczny.

    Alina całkowicie różniła się ode mnie. Pewnie to nas do siebie przyciągało. Ja wolałam położyć się na plecach i czekać aż chłopak, sapiąc, odwali za mnie całą robotę. Po co mam się męczyć, skoro on może zrobić wszystko? Alina inaczej. Mogła się kochać w każdej pozycji, nawet takiej, o której ja nie miałam pojęcia albo bym się bała, że coś sobie zrobię. Jednak najwięcej radochy sprawiało jej, gdy chłopak leżał na plecach, a ona go ujeżdżała „jak dzikiego mustanga” – to cytat z jej słów. I zwykle tak się działo.
    – A co jeśli chłopak by tak nie chciał? – zapytałam kiedyś.
    – A jaki ma wybór? Zakładam majtki i po zabawie! Wierz mi. Goła dziewczyna zakładająca majtki PRZED zabawą to najsilniejszy argument. Każdy wtedy zmienia zdanie – wyłożyła koleżanka.

    Jejku! Rozgadałam się. Wróćmy do Maćka. Byłam na początku zdziwiona zainteresowaniem Aliny ofiarą klasową. Może to jej pociąg do wyzwań tak zadziałał? A może jednak ta inteligencja? Tak czy inaczej, o dziwo, chłopak opierał się jej. Może nie wierzył, że może mieć najlepszą laskę w klasie, wietrząc podstęp, a może skrycie kochał się bez pamięci w jakieś innej dziewczynie? Uwielbiam romantyczne historie z nieszczęśliwą miłością w tle, więc obstawiałam to drugie. Nadszedł czas na zastawienie pułapki. Okazało się, że Maciek jest świetny z fizyki i matematyki. Alina też nie była głupia. Ja już nie byłam taka mądra. Oczywiście z tych przedmiotów tylko. Czasami tłumaczyła mi niektóre zawiłości materiału, którego nie mogłam pojąć ni w ząb. Mimo to okazało się, że Alina pilnie potrzebuje korepetycji z fizyki. Padło oczywiście na ofermę. Korepetycje miały się odbywać u Maćka, bo u Aliny w domu, jak na złość niemal zawsze ktoś był. Jak nie mama to ojciec albo dwaj wścibscy młodsi bracia. Kiedyś Alina miała przez nich kłopoty. To było jeszcze na początku, gdy tylko zaczynała uprawiać seks i nie miała odpowiedniego doświadczenia. Przyprowadziła do domu chłopaka, przekupując wcześniej braci, aby siedzieli cicho i jej nie przeszkadzali, no i niczego nie wygadali rodzicom. Na niewiele to się zdało. Gdy przyszła z chłopakiem, bracia zagrozili, że powiedzą o wszystkim rodzicom, jeśli nie pozwoli im podglądać jak fagas ją rucha. Nie miała wyboru. Nie mogła się wycofać. Ucierpiałaby na tym jej reputacja jako dziewczyny. Wyglądałoby, że stchórzyła w ostatniej chwili. Przyprowadziła chłopaka w wiadomym celu, a potem się wycofuje? To było dla niej nie do przyjęcia. Chcąc nie chcąc, raczej nie chcąc, musiała pozwolić braciom, aby ją podglądali, jak ów chłopak dawał czadu. Od tego czasu praktycznie nie przyprowadza nikogo z chłopaków do domu, no, chyba że w innym celu niż ruchanko. Braciom też nie pokazuje się już nago. Wcześniej widywali ją tak, w końcu to bracia, ale po tym incydencie uznała, że szczyle nie są godne, aby ją oglądać nago. Dlatego korepetycje odbywały się u ofermy w domu, gdzie było spokojniej, szczególnie że był jedynakiem.

    Alina początkowo żałowała, ale tylko początkowo, iż akurat jest zima i nie mogła założyć zwiewnej, prześwitującej pod światło superminispódniczki, z trudem zasłaniającej widok na cipkę lub tyłeczek (zależy, z której strony patrzeć) i to jeśli się za bardzo nie poruszała oraz specjalnie zakupionych na taką okazję cienkich odrobinę prześwitujących majtek. Trudno. Taki klimat. Za to wbiła się w seksowne jasne marmurkowe dżinsy i założyła nie mniej seksowną białą przylegającą do ciała bluzeczkę podkreślającą jej dwa mocne atuty. Ja też mam takie dwa. I to nie gorsze od kumpeli, tak myślę. W sumie była bardzo zadowolona z efektu. Strój idealnie pasował do widoku za oknem mieszkania, a poza tym sprawiała wrażenie skromnej, niewinnej panienki, równocześnie nic nie tracąc ze swoich walorów estetycznych. Parafrazując fragment z podręcznika biologii do szkoły średniej „Śmiało można powiedzieć, że z punktu widzenia każdego samca ten stój, a zwłaszcza opinający dokładnie dość duże, ale nie za duże piersi materiał bluzki, wyraźnie sugerował, iż z pewnością mamy do czynienia z młodą, kipiącą seksem dorodną samicą w wieku rozrodczym”. Efekt wzmocniła perfumami o delikatnym, lekko wyczuwalnym zapachu, ale nie pozostawiającym żadnego mężczyzny obojętnym. Jeszcze przed lustrem wypróbowała swój zniewalający wzrok, po czym beztroskim głosem zawołała: „mamo wychodzę się uczyć”; zamykając drzwi mieszkania za sobą, udała się na łowy.

    Ech, znowu poniosła mnie wyobraźnia. A więc na pierwszej lekcji wszystko początkowo przebiegało normalnie. Chłopak, rumieniąc się, cierpliwie tłumaczył Alinie, a ona udawała, że nie rozumie. Choć, co nie uszło czujnej uwadze dziewczyny, ukradkiem zerkał na jej bluzeczkę w miejscu, gdzie dumnie prężyły się dziewczęce piersi i równie ukradkiem zapuszczał wzrok między nogi Aliny, zdawał się niewrażliwy na jej wdzięki i to pomimo że siedzieli na kanapie noga w nogę. Nie muszę dodawać, że Alina specjalnie tak blisko przysunęła się, aby zwiększyć swoją siłę oddziaływania na męskie, choć w tym przypadku raczej chłopięce zmysły. Już po niecałej godzinie młodzieniec niemal zupełnie przyzwyczaił się do bliskiej obecności dziewczyny i przestał się rumienić, choć nadal trochę się wstydził. Pewnie uznał, że zachowująca się teraz jak młoda dama Alina z zainteresowaniem pobierająca naukę, w żaden sposób mu nie zagraża. Nic bardziej mylnego. Właśnie w tym momencie, jak rasowy łowca, który uśpił czujność zwierzyny, postawiła przystąpić do ataku. Najpierw testując reakcję, niby przesuwając podręcznik w inną, dogodniejszą lokalizację, przeciągnęła ręką po spodniach chłopaka w miejscu będącym odpowiednikiem dziewczęcej myszki.
    – O przepraszam – rzuciła, udając zawstydzenie.
    – Nie szkodzi – odpowiedział chłopak, z lekka się rumieniąc.
    Teraz nastąpił właściwy atak. Alina zręcznie ujęła przez spodnie genitalia chłopaka, z wprawą delikatnie ugniatając i pieszcząc, w ten sposób zaznaczając, iż chłopak przechodzi w jej wyłączne władanie. Maciek czuł, że teraz nic nie może zrobić, Alina przecież mogła w każdej chwili zacisnąć dłoń na jego wrażliwych narządach, musiał bez sprzeciwu poddać się władzy dziewczyny. Nie mógł wiedzieć, że Alina nigdy czegoś takiego by nie zrobiła. Jak wcześniej mówiłam, to co tam miał Maciek było dla niej zbyt cenne. Kiedyś zapytałam ją, czy gdyby miała do wyboru gwałt, czy kop w klejnoty, bez wahania wybrała gwałt. Ja wprost przeciwnie, ale jak już wspomniałam, byłyśmy swoim przeciwieństwem.

    Jejku! Znowu zbaczam z kursu, a tu zrobiło się gorąco! Więc Maciek przestraszony i czerwony jak burak, sparaliżowany wstydem nawet nie drgnął. Może nie do końca to prawda, że nie drgnął, bo Alina pod materiałem spodni wyczuła powiększający się z każdą chwilą znajomy jej kształt. Uśmiechnęła się szeroko, gdyż już miała pewność. Przyczyną, dla której chłopak nie dobierał się do niej, jest z pewnością wrodzona nieśmiałość, a nie niesprawność narządu, który tak zręcznie pobudziła do życia. Jednym skokiem kocicy usiadła chłopakowi okrakiem na kolana i zaczęła rozpinać spodnie. Maciek, jako że nie czuł na swoich jądrach palców dziewczyny, zaczął się bronić, próbując to nie dopuścić do rozpięcia spodni, to próbując zepchnąć dziewczynę z siebie. Alina jest jednak bardzo wysportowana i zręczna. Potrafi rozebrać i ubrać chłopaka z zamkniętymi oczami. Zwłaszcza to pierwsze. Ja też to potrafię, ale nie z zamkniętymi oczami. Nauczyłam się na moim młodszym bracie. Nie był z tego zadowolony, ale nie miałam wyboru. Nie mogłam pójść do swojego pierwszego chłopaka nieprzygotowana. Gdyby coś poszło nie tak, byłaby kompromitacja, nie mogłam sobie na to pozwolić i to już przy pierwszym chłopaku! Więc... co to ja mówiłam... aha! Maciek jak to klasowa ofiara bronił się nieudolnie. Nie miał szans z Aliną. Gdy ta pozbyła się paska, rozpięła guzik spodni i zabrała się za suwak, Maciek zrozumiał, że przegrał walkę. Podjął jeszcze jedną desperacką próbę. Ponieważ Alina siedziała mu na kolanach z szeroko rozstawionymi nogami, włożył jej rękę między te rozstawione nogi, złapał za cipkę, mocniej ściskając. Jak to ofiara klasowa zapomniał, a może był tak zestresowany, że taki chwyt akurat na dziewczyny nie działa. Prawdę powiedziawszy, może by podziałał, gdyby Alina była nietkniętą dziewicą. Wówczas pewnie by zapiszczała i uciekła. Tyle że nie była. To znaczy była, ale dawno temu. Zresztą, gdyby była dziewicą, nie usiadłaby mu na kolana, przyciskając do gleby. Nawet nie wiedziałaby jak to zrobić skutecznie. Za bardzo by się wstydziła. No, chyba że byłaby pijana, ale czy ktoś widział pijaną dziewicę? Jedno z drugim się gryzie. Podobno alkohol w większych dawkach może rozpuścić błonę dziewiczą i dziewczyna nawet nie zorientuje się, że już jej nie ma. Kumpela straciła dziewictwo przez brata, gdy miała trzynaście lat. Podkreślam: przez brata, nie z bratem, żeby była jasność. Dawniej czasami bawiła się z braćmi w taką jakąś grę. Kto przegrał, musiał spełnić życzenie tego, kto wygrał. Wiele razy w to grała i nie było problemów. Aż tu nagle, gdy przegrała, starszy z młodszych braci zażyczył nagle, aby włożyła sobie dwa palce do dziurki. Sądził, że siostrze to się nie uda. Alina wtedy jeszcze z pewnym ociąganiem zdjęła spodnie i majtki, usiadła na fotelu i wsunęła sobie dwa palce do pochwy. Dopiero jak pisnęła z bólu, przypomniała sobie, że jeszcze była dziewicą. Od tej pory częściej zaczęła tam sobie wkładać paluszki i nie tylko. Przeważnie marchewki. Mama wciskała jej ciągle marchewki, że niby będzie lepiej rosła, a Alina nie cierpiała marchewek. I co? Wyrosła całkiem, całkiem i bez marchewek. Zresztą kto wie. Może używając marchewek tak dowcipnie, wchłaniała więcej substancji odżywczych, niż gdyby je zjadała. Dlaczego ja nie wpadłam na taki pomysł? Szkoda. Wszystko to działo się, dopóki nie odkryła, do czego jeszcze mogą się jej przydać chłopcy. Przynajmniej tak mówiła. Pamiętam, jak ja pierwszy raz rozłożyłam nogi przed chłopakiem. Ależ to było romantyczne! Oczywiście wcześniej musiałam się dowiedzieć, jak to działa. Nie mogłam się przecież skompromitować, umawiając się z chłopakiem na mój pierwszy raz. Wykorzystałam młodszego brata. Kazałam mu się rozebrać i brandzlować. Ten zaraz mi odszczeknął, że bez gołej baby nie da rady. Skąd ja ci wezmę gołą babę! – warknęłam na niego i zaraz mnie olśniło. Młodego chyba też, bo szczerzył zęby w moją stronę. Niechcem, ale muszem – pomyślałam, przesuwając suwak spodni w dół. Zanim jeszcze zdjęłam skarpetki jako ostatnie, młodemu stał już na baczność.
    – Podoba ci się? – zapytał brat z dumą.
    – Całkiem okazały jak na twój wiek – odrzekłam dyplomatycznie, nie chcąc robić mu przykrości – no dawaj – ponagliłam, zaczęło mi być zimno.
    Młody robił sobie dobrze, a ja patrzyłam co dalej będzie. Nagle jego armatka wystrzeliła. Fascynujący widok! Tyle tylko, że większość spermy wylądowała na moim starannie wypielęgnowanym futerku bikini.
    – Ty głupolu! Mogłeś mnie zapłodnić! – warknęłam.

    Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony bałam się, że mogę zajść w ciążę, z drugiej opryskanie spermą było nadspodziewanie przyjemne. Do tego stopnia, że ledwo powstrzymałam się, aby nie wetrzeć jej sobie do cipusi.
    – Mogłaś stanąć z boku – rezolutnie zauważył. – Spróbuj, dziewczynom to smakuje – dodał.
    Nie pomyślałam o tym. Wzięłam na palec trochę i włożyłam sobie do buzi. Oblizałam, sama nie wiem czemu tak seksownie, że młodemu znowu zaczął się podnosić.
    – Całkiem niezłe – powiedziałam – dziwny smak, ale niezłe.
    Choć połknęłam tylko kropelkę, nagle poczułam jakbym popełniała kazirodztwo.
    – No wystarczy tych smakowitości – rzuciłam z przekąsem – i ubieraj się! – Zaraz wydałam polecenie, chociaż braciszkowi ponownie stanął.
    Trochę się przestraszyłam, nie spodziewałam się takiego podniecenia. W ogóle się nie spodziewałam podniecenia. Bałam się, że jeszcze trochę i stracę dziewictwo z bratem. Wtedy byłaby afera! Najlepszy będzie zimny prysznic, postanowiłam. Zresztą i tak musiałam wejść pod prysznic. Byłam upaprana spermą.

    Mocząc się w łazience, jedna myśl nie dawała mi spokoju. Jeśli zaszłam z bratem w ciążę, to za dziewięć miesięcy będzie afera. A nawet wcześniej. Wtedy przypomniałam sobie, że jutro mam stracić dziewictwo ze swoim chłopakiem. Jakby co – pomyślałam – zwali się na niego.

    Kurka wodna! Miało być o Alinie. Krzyczcie, jeśli znowu odpłynę! Czyli Maciek właśnie złapał mocno Alinę za cipkę. Efekt był taki, że Alina nie tylko nie przestała rozbierać chłopaka, ale nawet przyspieszyła tę czynność, gdy poczuła, jak przyjemne ciepło rozlewa się po całym jej ciele. Aż mruknęła jak kocica, z zadowolenia. Stąd płynie nauka – chłopacy uważajcie, w jakich okolicznościach łapiecie dziewczynę za cipkę. Możecie za to dostać w dziób lub... mrrrau! Zwracam uwagę na spójnik „lub” celowo go użyłam zamiast „albo”, bo niekiedy możliwe są równocześnie obie opcje. Da ci w dziób, choć jest zadowolona, że została złapana. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Kto by tam zrozumiał dziewczyny! Ja też nie do końca je rozumiem, choć sama nią jestem. Eee... no więc Alinie zrobiło się jeszcze przyjemniej. Rozpięła spodnie chłopaka do końca, zręcznie zeskoczyła z jego kolan, uwalniając przy okazji cipkę od uchwytu, czyli nieudanej próby przejęcia kontroli nad Aliną i szybkim ruchem zaczęła ściągać mu spodnie. Wtedy jej oczom ukazały się majty chłopaka. Białe w koniki morskie. Alinie koniki morskie skojarzyły się z penisem, ale raczej tak jakoś słabo, więc prychnęła śmiechem, czym wywołała w Maćku kolejny atak wstydu, aż biedaczysko się skulił. Sama później uznała to za bardzo nieprofesjonalne zachowanie z jej strony, ale cóż, nikt nie jest doskonały. Nie tracąc czasu, gwałtownie ściągnęła mu spodnie do kostek i związała nimi nogi chłopaka w syrenę. Dla bezpieczeństwa, aby nie zrobił sobie jakiejś krzywdy, gdyby się szarpał, a jako oferma mógłby przecież. Teraz gdy chłopak był odpowiednio zabezpieczony, przystąpiła do rozbierania siebie. Zdjęła bluzkę, rozpięła spodnie i ściągnęła wraz z majtkami. Bardzo żałowała, że nie zdążyła zaprezentować się w seksownych ślicznie opinających jej cipkę specjalnie na tę okazję założonych błyszczących figach w błękitnym odcieniu. Nawet trochę pasowały do koników morskich. Zależało jej jednak na jak najszybszym zatarciu swojego wcześniejszego nieprofesjonalnego, jak na doświadczoną dziewczynę zachowania dlatego także zrezygnowała ze zdjęcia biustonosza, choć zakrywał jej ponętne piersi.

    Zresztą i tak były ponętne, a wszystko, co potrzeba miała odkryte. Choć płonęła z pożądania, zbliżyła się do Maćka, nadal siedzącego bez ruchu na kanapie, objęła jego nogi swoimi, po czym przybrawszy na twarzy swój zniewalający uśmiech, wypięła w jego kierunku cipkę z oczywistą sugestią tak, aby chłopak mógł dostrzec perlący się tam nektar. Niestety ofiara klasowa tylko gapiła się w krocze Aliny, nic nie robiąc. Zasmuciło to trochę Alinę, ale nie dała za wygraną. Uklękła i pociągnęła chłopaka tak, że znalazł się na dywanie przed kanapą. Usiadła na Maćku okrakiem i złapała za majty w koniki z zamiarem zdjęcia. Maciek znowu próbował się bronić, ale jak powiedziała kumpela „nie z takimi orłami dawałam sobie radę”. W wyniku szarpaniny majty puściły, rozrywając się. Ponieważ były już i tak do niczego pociągnęła mocniej, rozrywając je jeszcze bardziej. Dzięki temu nie musiała już ich zdejmować. Natychmiast zajęła się organem, który wyskoczył z rozerwanych majtek w koniki. Początkowo wyglądał trochę jak sflaczała parówka, ale zadziwiająco szybko zaczął przypominać wieżę Eiffla. Teraz Alina próbowała nacelować tę wieżę Eiffla na swoją cipusię a konkretnie na znajdującą się tam dziurkę. Miała z tym trochę problemów, nie dlatego, żeby nie wiedziała jak, wręcz przeciwnie. Po prostu Maciek, jak to oferma, próbował się jej wyśliznąć spod dziurki. Tym bardziej to dziwne, bo przecież powszechnie wiadomo, wewnątrz takiej dziurki panuje idealny, nigdzie więcej niespotykany klimat dla męskich, a nawet chłopięcych członków. Nie za zimno, nie za ciepło, cudowna wilgotność, idealna lepkość i co bardzo ważne – nie ma niebezpiecznych wiatrów, które mogą się pojawić w przypadku innych dziurek. Gwoli sprawiedliwości Maciek mógł jeszcze o tym nie wiedzieć z prostej przyczyny – to był jego pierwszy raz. Z tej samej przyczyny pewnie nie wiedział, że opór w przypadku Aliny był bezcelowy. Wkrótce Maciek poczuł, jak dziurka Aliny przyjmuje jego członka wręcz z niewyobrażalną do tej pory dla niego życzliwością. Wtedy dziewczyna zaczęła się rytmicznie poruszać. Nie będę tu mówić o szczegółach, bo każdy wie. Jak ktoś nie wie, powinien zapoznać się z zasadą funkcjonowania silnika tłokowego. Działa to tak samo z tą różnicą, że bum w silniku tłokowym wprawia w ruch maszynerię, a w napędzie wieża Eiffla – cipkа bum zwykle zatrzymuje pracę. Tak czy inaczej, irracjonalny opór Maćka zniknął w podskokach. Trzech czy czterech Aliny. A nawet chłopak podjął intensywniejszą współpracę, tym samym przyznając, że to Alina miała całkowitą rację, zajmując się Maćkiem. Maszyna pracowała rytmicznie, bez zacięć, nawet gdy Alina zaczęła pokrzykiwać z rozkoszy, czując, że jeszcze trochę, a osiągnie jej szczyty. Tej rozkoszy ma się rozumieć. W końcu nastąpiło upragnione bum! Maszyna powoli się zatrzymała, ale zanim to nastąpiło, Alina tak wrzasnęła, aż Maciek w tym samym momencie ciężko przestraszony pomyślał, że być może, zupełnie niechcący, uszkodził dziewczynę. Nic bardziej mylnego! Kumpela wrzasnęła z powodu ogarniającego ją orgazmu i to nie byle jakiego. Jak sama powiedziała: „Tak mnie walnęło, że prawie zaliczyłam glebę. Nigdy jeszcze TAKIEGO orgazmu nie miałam! Z pół godziny potem dochodziłam do siebie na tym dywanie. Na szczęście był miękki”. No, no. Niby taki nieudacznik, a jak potrafił dogodzić dziewczynie, która przecież z niejednego pieca chleb jadła. A może to był właśnie ten smak zwycięstwa, o którym mówiła kumpela, okupiony ciężką walką. Oczywiście w starciu z Aliną od razu było wiadomo, że chłopak nie ma żadnych szans, ale mimo wszystko… Pewnie by sobie poleżeli dłużej na tym dywanie, bo Maciek nagle nabrał ochoty na powtórkę, a znając Alinę, nie dałaby się długo prosić, tyle tylko, że zaraz mogli wrócić rodzice Maćka. Rzeczywiście. Tylko co się ubrali przyszła mama Maćka. Dziś piętnaście minut przed czasem. Alina natychmiast grzecznie się przedstawiła, nawet dygając, tak jak nauczyła ją jej mama. Widząc, że kobieta przytargała ciężkie torby z zakupami, a Maciek tylko stoi i gapi się jak ostatnia oferma, natychmiast zaofiarowała się, że zaniesie je do kuchni, co niezwłocznie uczyniła. Zaraz potem powiedziała, że już musi iść, bo rodzice czekają, grzecznie pożegnała się i wyszła. Zza zamkniętych drzwi dobiegł jeszcze do jej uszu głos mamy Maćka: „To twoja koleżanka z klasy? Bardzo ładna i miła dziewczynka. Tylko chyba taka trochę nieśmiała”. Alina zawsze mówiła: „pamiętaj, zrób dobre wrażenie na rodzicach chłopaka, a nic nie będą podejrzewać”.

    Od tego momentu następne korepetycje z fizyki, nie licząc dwóch drobnych incydentów, przebiegały bezproblemowo na biurku, w łóżku rodziców Maćka, na parapecie, w szafie, raz nawet na balkonie, od tyłu, więc biedaczka nie mogła się bronić ani nawet gdzie uciec. Ach! Ja w takiej sytuacji też bym się nie broniła. Jakież to musiało być romantyczne! I w kuchni też. W sałatce ze śmietaną. Prawdę powiedziawszy, chyba wszędzie, no pewnie tylko z wyjątkiem lodówki, bo na pralce też. Alina powiedziała, że też powinnam spróbować na pralce. Tylko należy pamiętać, aby ustawić program wirowania. Nie bardzo wiem dlaczego, ale Alina na pewno wie, co mówi. Po namyśle stwierdzam, że znając Alinę tak jak ja, w kwestii lodówki pewności mieć nie można.

    Z tą szafą wiąże się pierwszy incydent. Pewnego dnia mama Maćka wpadła na chwilę do domu o zupełnie niestosownej porze, bo coś zapomniała wcześniej zabrać. Goluteńka Alina błyskawicznie wciągnęła równie goluteńkiego Maćka ze sobą do szafy. Właściwie to za sobą, wypinając pupę, aby nie tracić czasu. Mówiła, że czas jest inną formą przyjemności i jedno na drugie się wymienia. Dlatego nie warto tracić czasu na głupoty, tylko wymienić go na przyjemność. Do tej pory wydawało mi się, że to energia jest inną formą materii i jedno wymienia się na drugie czy jakoś tak. Co jednak ci teoretycy mogą wiedzieć? Alina jest praktykiem. Dzięki szybkiej reakcji kumpeli nie doszło do incydentu, a i nie doszło do utraty czasu, bo w tej szafie Alina zamieniła go na przyjemność. Najbardziej zastanawia mnie ten wypadek z sałatką w śmietanie. Alina mówiła, że gdy żartowali sobie w kuchni, przez nieuwagę wpadła tyłkiem w salaterkę z sałatką. Upaprała się cała! Nawet włosy miała w śmietanie, z czego wnoszę, że korepetycje odbywały się także w łazience pod prysznicem. Tylko po co im tyle było sałatki. I kto ją zrobił, bo Alina na pewno nie. Musiało być jej dużo i salaterka musiała być wielka, skoro tyłek Aliny się w niej zmieścił. Nie sugeruję, że Alina ma wielką... Hej! Hej! Tylko bez wulgaryzmów. Żadną tam dupę. Pupcię, powtarzam: PUPCIĘ. Jednak musicie przyznać, że przeciętna salaterka jest zwykle mniejsza od przeciętnej dziewczyńskiej pupy. W dodatku w pewnej chwili powiało grozą, bo Alina miała całą cipkę upapraną śmietaną i w związku z tym gdzieś zagubiła się jej dziurka. Na szczęście Maciek wpadł na błyskotliwy pomysł. Po prostu zlizał śmietanę z cipki Aliny i dziurka na całe szczęście się odnalazła. Ależ to musiało być romantyczne! Sama nie miałabym nic przeciwko temu, aby chłopak wrzucił mnie do śmietany, a potem wylizał. Takiego seksu wystarczyłoby mi na rok! Może na rok to przesada, ale na tydzień na pewno. Najpoważniejszy incydent wydarzył się znaczniej później. Kumpela musiała być wtedy trochę rozkojarzona, bo nie zauważyła znacznie wcześniejszego niespodziewanego powrotu ojca Maćka, który, co tu ukrywać przyłapał ich ini... iflagra... in flagranti, czyli nago na igraszkach. Chłopak cały czerwony ze wstydu zakrył zaraz rękami swoje przyrodzenie, ale Alina zachowała zimną krew i to pomimo uniesienia, które przeżywała i które tak brutalnie zostało przerwane. Podeszła nagusieńka do ojca Maćka i grzecznie się przedstawiła, dygając nawet i wyjaśniając, że przyszła do Maćka na korepetycje z fizyki. Moim zdaniem popełniła tu błąd. Gdyby powiedziała, że przyszła na korepetycje z wychowania fizycznego czy biologii, możliwe, że ojciec Maćka by w to uwierzył. W korepetycje z fizyki nie uwierzył. Katastrofa zawisła na cienkim włosku. Wówczas Alina poprosiła ojca Maćka do sąsiedniego pokoju na dwa słowa, po czym starannie zamknęła drzwi. Nie wiadomo o czym rozmawiali, wiadomo tylko, że negocjacje musiały być burzliwe, bo po jakiś dziesięciu minutach ojciec wyszedł z pokoju bez krawata, chociaż gdy wchodził, krawat miał. Zaraz potem wyłożył swoje stanowisko: „Alina jest miłą młodą damą i wyjaśniła mi dowcipnie, na czym polega nieporozumienie”. Dodając jeszcze: „We współczesnym świecie dogłębna znajomość dynamiki ciał potrzebna jest zarówno chłopcom jak dziewczętom, a nawet dorosłym”. Mimo to Alina wkrótce puściła ofermę klasową w trąbę, bo zbliżały się za dwa tygodnie wakacje i już nie potrzebowała korepetycji. Właściwie to w ogóle ich nie potrzebowała. Nie żałowała tego jednak, bo wkrótce poznała nowego chłopaka, który ją zafascynował do tego stopnia, że tym razem złamała swoją zasadę rozgrzewania chłopaków do czerwoności i udostępniła swoją dziurkę jeszcze przed pierwszą randką. Miała powód.

    A propos pierwszej randki. Pamiętam swój pierwszy raz z chłopakiem, kiedy to mnie... uczynił kobietą hi, hi. No, po prostu rozdziewiczył. Ależ to było romantyczne! Gdy tak rozchyliłam nogi... Co nie chcecie słuchać? Wolicie, żebym opowiedziała o pierwszym razie Aliny? Pierwszy raz to zwykle nic ciekawego... no dobrze, ale ostrzegałam! Dla jasności powiem jeszcze tylko, jak zakończyła się ta sprawa z moim bratem po tym, jak opryskał mnie swoją spermą. Otóż okazało się, że jednak nie zaszłam z nim w ciążę. W ogóle nie zaszłam. Miałam za to przez miesiąc czy nawet dłużej straszną chcicę na brata. Na samą myśl, że robię to z nim, moje majtki stawały się mokre, w związku z tym częściej niż zwykle musiałam je zmieniać. Do dziś przechodzą mnie ciary, gdy pomyślę, jak niewiele brakowało, by braciak mnie wymłócił. Brr! Dlatego dziewczyny, jeśli macie brata uważajcie, abyście nie zostały ochlapane jego spermą. Możecie wtedy dostać takiej chcicy, że się nie opanujecie. Swoją drogą myśl o byciu w ciąży jest dla mnie bardzo podniecająca i czuję, że kiedyś jej ulegnę, ale jeszcze nie teraz. Dobra, dobra, pamiętam. Pierwszy raz Aliny.

    Miała wtedy czternaście lat. W klasie, w której się uczyła, był chłopak, którego pewnego razu rzuciła dziewczyna, a że był w niej zakochany bez pamięci, popadł wręcz w depresję. Chodził jak struty, prawie jak zombie. Alina od dziecka lubiła pomagać i teraz na ten widok jej czternastoletnie serduszko pękało z rozpaczy. Musiała mu jakoś ulżyć w cierpieniu. Zaczynały się ferie zimowe. Mama Aliny wyjechała na te ferie z gówniarza... to znaczy młodszymi braćmi Aliny, więc chata przez znaczną część dnia stała pusta. Kumpela zwabiła nieszczęśnika do domu pod pretekstem wspólnego słuchania muzyki z nowej płyty. Było to grubymi nićmi szyte, ale Alina już wtedy była najładniejszą laską w klasie, więc nie musiała specjalnie się wysilać. Siedzieli tak sobie na kanapie i słuchali muzyki, gdy w trakcie, jeśli dobrze pamiętam, drugiego utworu Alina objęła chłopaka i przytuliła się do niego, chcąc go w ten sposób pocieszyć po stracie dziewczyny. Wspomniała też, jak bardzo jest jej przykro z powodu rzucenia go przez dziewczynę i że ona czegoś takiego by nie zrobiła, bo to źle rzutuje na opinię o wszystkich dziewczynach. To znaczy, Alina na pewno coś takiego mogłaby zrobić, ale teraz chciała tylko go pocieszyć. Dla wzmocnienia efektu pocieszania zręcznie rozpięła chłopakowi rozporek i swoją dziewczęcą rączką pocieszała go również tam, masując i delikatnie ugniatając przez majtki jego przyrodzenie. Stan psychiczny chłopaka zaczął się błyskawicznie poprawiać, co Alina zauważyła po błogim wyrazie twarzy i głębszym oddechu. Już zupełnie nie przypominał zombie. Niestety, Alina wówczas nie miała jeszcze należytego doświadczenia. W pewnym momencie chłopak cicho jęknął i zaraz potem spiekł raka, a Alina pod paluszkami poczuła, jak jego majtki robią się lepkomokre. Zawstydziła się, że przedobrzyła i nie zauważyła odpowiednio wcześniej symptomów nadchodzącego wytrysku spermy. Jak już wiecie, kumpela nigdy nie traciła zimnej krwi. Zaciągnęła chłopaka do łazienki, zszokowanego rozebrała do naga i kazała wskoczyć mu pod prysznic. Sama bez zbędnej zwłoki zabrała się z zapałem za przepranie majtek nieszczęśnika. Potem powiesiła je i odpaliła swoją suszarkę do włosów. W międzyczasie posadziła nagiego chłopaka z powrotem na kanapie i grzecznie poprosiła, aby zaczekał, aż wysuszy jego majtki. Na pytanie o resztę ciuchów powiedziała, że gdzieś położyła, ale teraz nie pamięta gdzie, zapewniając, że na pewno sobie przypomni. Oczywiście Alina doskonale pamiętała, gdzie schowała to ubranie. Majtki dzięki suszarce szybko wyschły, jednak dla pewności Alina zostawiła je jeszcze, aby doschły naturalnie. Usiadła przy chłopaku w celu dokończenia słuchania muzyki i oczywiście w celu dokończenia pocieszania, jednak cały czas coś jej nie pasowało. Szybko zorientowała się co. Chłopak był nagi, a ona ubrana po szyję. Nawet nie założyła swojej, przeznaczonej na takie okazje minispódniczki, tylko siedziała w dżinsach. No ale to była zima. Jako wyznawczyni równouprawnienia kobiet i mężczyzn szybko usunęła tę wspomnianą nierówność, rozbierając się do naga.

    Ponownie zamierzała przytulić się, kontynuując tak niefortunnie przerwane pocieszanie, gdy okazało się, że chłopak cały drży z zimna. Zdziwiło to Alinę, bo jej wręcz przeciwnie było gorąco. Doszła jednak do wniosku, że w takiej sytuacji to dobry pomysł, by położyć chłopaka do łóżka. Tak zresztą robiła mama Aliny, gdy była młodsza. Alina, nie mama. To znaczy mama też, ale... no, nieważne. Był to świetny pomysł także innego powodu. Chociaż Alina mocno zaciskała nóżki, obawiała się, że mimo wszystko kilka kropelek jej nektaru wycieknie z cipusi, plamiąc obciągniętą piękną tapicerką kanapę. Zaraz położyła chłopaka do swojego łóżka, sama kładąc się obok i przytulając, aby własnym ciałem ogrzać przemarzniętego nieszczęśnika. I rzeczywiście. Chłopak nadspodziewanie szybko odzyskał kolory, nawet szeroko uśmiechnął się do Aliny z błogim wyrazem twarzy i oczu. Alina była szczęśliwa, że zdołała tak szybko wyprowadzić nieszczęśnika z depresji. Jak zawsze, gdy zrobiła dobry uczynek, zachciało się jej spać. Odwróciła się na drugi bok i teraz pleckami przywarła do chłopaka, aby czasem ponownie nie zmarzł. Zamknęła oczka z zamiarem zdrzemnięcia się, ale nim zdążyła to zrobić, poczuła, jak coś przesuwa się z tyłu po jej udach w kierunku tyłeczka. Natychmiast przyjemnie skojarzyło się jej to z marchewką, którą dostawała od mamy. Pamiętacie, wtedy już od jakiegoś roku kumpela nie była dziewicą. Straciła dziewictwo przez brata, nie z bratem. Już to wcześniej wam wyjaśniałam. Pomyślała, że w ten sposób chłopak chce się jej odwdzięczyć za jej dobroć. Ach! Jakie to romantyczne! Bo czy może być lepszy sposób na odwdzięczenie się dziewczynie za coś? Znacie taki? Przynajmniej ja nie znam. Przyznajcie, jakie to cudowne i jakie przyjemne dla dziewczyny, gdy chłopak w ten sposób okazuje swoją wdzięczność! Od razu czuje się dowartościowana! Jejku, znowu się rozmarzyłam. Aby ułatwić chłopakowi wyrażenie wdzięczności, Alina wypięła tyłeczek i rozchyliła swoje jeszcze czternastoletnie nóżki. Mimo to chłopak miał problem z trafieniem w dziurkę. Biedaczysko robił to pierwszy raz i jeszcze nie wiedział, gdzie dokładnie ta dziurka się znajduje. Alina oczywiście wiedziała i pocelowała bez pudła. Było tak fajnie, że aż zaczęła popiskiwać z tej przyjemności i aż zamruczała z zadowolenia, gdy poczuła, jak przyjemne ciepło rozlewa się po całym jej ciele. Najpierw rozlało się po pochwie, potem pojawiły niebiańskie skurcze jamki i nie tylko, a zaraz potem cała Alina zadrżała od cieplutkiej przyjemności, jaka ją wypełniła. To się nazywa orgazm, jeśli ktoś jeszcze na to nie wpadł. Wniosek, jaki z tego zdarzenia wyciągnęła kumpela i to jeszcze zanim chłopak wyciągnął z niej swoją fujarkę, płynął taki: z chłopakiem jest znacznie przyjemniej niż z marchewką. Tak to wyglądał pierwszy raz Aliny, a przynajmniej tak mi go przedstawiła. Nudy, prawda? Mówiłam. Za to mój pierwszy raz... Jejku, ale to było romantyczne! Na samą myśl aż cała się podnieciłam... Iiiii... nie chcecie tego posłuchać? Dlaczego? Opowiedziałam wam o pierwszym razie Aliny, a o moim nie chcecie słuchać? To niesprawiedliwe!

    Dobrze. Dokończę, co stało się, jak Alina puściła w trąbę klasową ofermę. Do wakacji zostały tylko dwa tygodnie i kumpela już nie potrzebowała korepetycji. Właściwie w ogóle nie potrzebowała, ale to już wyjaśniałam. Zaraz na początku lipca, chyba nawet pierwszego, dokładnie już nie pamiętam, u naszej wspólnej znajomej odbywała się osiemnastka jej chłopaka. Mnie tam nie było, czego strasznie żałuję, ale leżałam w łóżku, niestety bez chłopaka. Zupełnie samiutka, bo byłam chora, ale Alina o wszystkim mi opowiedziała. Może niepotrzebnie, bo zrobiło mi się jeszcze bardziej żal, że mnie tam nie było. Prawie się rozryczałam, jak kumpela relacjonowała wydarzenia. Prawdziwa z niej przyjaciółka! Nawet na krok nie odstąpiła od mojego łóżka, dopóki nie opowiedziała wszystkiego. A było tak. Ten chłopak, który miał osiemnastkę, miał znajomą, która z kolei znała taką piętnastoletnią panieneczkę, a ta przyszła na imprezę ze swoim chłopakiem, który też miał osiemnaście lat, mimo że ta panieneczka miała tylko piętnaście. No i ta panieneczka zatańczyła tylko raz, na początku, ze swoim chłopakiem, bo potem wkroczyła Alina. Alina wtedy też miała osiemnaście lat. Prawie. A wkroczyła, bo dowiedziała się, że ten chłopak panieneczki jest bardzo inteligentny i w dodatku jest sportowcem. I bardzo się spodobał, tak z wyglądu. Żal było jej trochę panieneczki, ale jak powiedziała „z przeznaczeniem nie wygrasz”. Gdy tylko ujrzała tego chłopaka, to od razu wiedziała, że mu ulegnie. Jak mówiłam, Alinę bardzo pociągała w chłopakach inteligencja. Im bardziej inteligentny, tym bardziej ją pociągał. Sama jest bardzo bystra więc może dlatego. Oczywiście ogólne wrażenie estetyczne też było ważne. Na początku ogólniaka, jak tylko się spotkałyśmy, powiedziała: „dziewczyna powinna być inteligentna i mieć wiedzę, aby mogła ze swoim chłopakiem pogadać nie tylko jaki kolor paznokci wybrać”. Ja do tej pory nie przykładałam się do nauki. Wlokłam się w ogonie, ale wzięłam sobie do serca jej słowa i teraz jestem prawie tak dobra, jak Alina. A Alina jest prawie najlepsza w klasie. Nad Aliną jest tylko oferma klasowa, pod Aliną jeden taki chłopak, a potem ja. Możecie to sobie wyobrazić?! Jestem czwarta w klasie! Nigdy bym się nie dowiedziała, jaka jestem zdolna, gdyby nie kumpela.

    Na początku pierwszej klasy byłam też trochę marudna i na nic nigdy nie mogłam się zdecydować. W końcu Alina zapytała:
    – Jesteś dziewicą, prawda?
    – Skąd wiesz? – odpowiedziałam zaskoczona.
    – Bo na nic nie możesz się zdecydować – rzuciła.
    – No ale co mam robić? – zapytałam zdezorientowana.
    – Po prostu potrzebne ci jest porządne rżnięcie, aż sperma wyjdzie ci uszami – prychnęła śmiechem i zaraz dodała łagodniej z troską w głosie: – Nie martw się kochana, coś wymyślimy.
    Zastanowiły mnie jej słowa. Jak to możliwe, nie przypominam sobie, aby moja pochwa łączyła się z uszami, chyba że coś przegapiłam na biologii. Na szczęście zaraz mnie olśniło. To był żart! Jednak coś w tym musi być, pomyślałam. Alina od dawna uprawia seks i proszę: jest pewna siebie, zawsze wie, czego chce i robi z chłopakami, co tylko chce, niczym John Wayne z koltami. Krótko mówiąc: Alina to John Wayne w spódnicy. Chociaż w spódnicy chodzi bardzo rzadko, praktycznie tylko w trzech przypadkach: na rozpoczęcie roku szkolnego, na zakończenie roku szkolnego taką trochę dłuższą mini i taką super mini, gdy chce zniewolić chłopaka, na którym bardzo jej zależy.

    Tak jak mówiłam, gdy tylko ujrzała tamtego chłopaka, od razu wiedziała, że mu ulegnie. Musiał być naprawdę bardzo inteligenty, bo Alina pierwszy raz w życiu złamała swoją zasadę, aby najpierw rozgrzać chłopaka do czerwoności. Gotowa była mu się oddać od razu. Jednak, aby chłopak nie pomyślał sobie o niej, nie wiadomo czego, dla przyzwoitości odczekała dwie godziny.

    No nie, muszę wam opowiedzieć o swoim pierwszym razie. Jak nie chcecie, to nie słuchajcie, ale nie dowiecie się, co było dalej z Aliną i chłopakiem panieneczki, tej znajomej chłopaka znajomej... a… chyba się pogubiłam. A więc razem z kumpelą znalazłyśmy dla mnie odpowiedniego chłopaka, takiego z doświadczeniem. Muszę powiedzieć, że kumpela zna się na rzeczy. Gdy zapoznała nas na imprezie i ja z nim zatańczyłam, to mówię wam! Aż w nogach zrobiło mi się miękko i nie tylko w nogach, jeśli wiecie, co mam na myśli. Już nie mogłam się doczekać mojej pierwszej w życiu prawdziwej randki! Oczywiście wcześniej się do tego przygotowałam. Pamiętacie, jak mówiłam wam, jak o mało co nie zaszłam z bratem w ciążę? Jeszcze wcześniej Alina dyskretnie szepnęła chłopakowi, że jestem dziewicą, więc mogą być kłopoty. I właśnie leżę sobie w łóżku chłopaka, tak już podniecona, że nie wyrabiam. Wszystko przez jego palce szalejące po całym moim całkowicie golusieńkim ciele i język, który też szalał wszędzie. Dosłownie wszędzie, rozpalając moje ciało i zmysły do czerwoności. Jak dopadł moją łechtaczkę... jejku, nie mogę o tym mówić, jeszcze teraz robi mi się za dobrze... I nie uwierzycie – gdy tak bawiąc się, w pewnej chwili stanęłam na czworaka na łóżku, wypinając zalotnie w jego stronę pupę, on nagle tym językiem przejeżdża mi po całej szparce. Normalnie myślałam, że nie wyrobię. Chyba było mnie słychać na całej ulicy. Tak wrzasnęłam z rozkoszy! Teraz już wiedziałam, że nie wywinę mu się, nawet gdybym chciała. Ale nie chciałam, nie po to przecież się z nim umówiłam, aby teraz się wywinąć. No i co o mnie kumpela by pomyślała! Punkt krytyczny został przekroczony i od tego momentu mógł robić ze mną, co tylko chciał. A chciał, wierzcie mi. Od razu po tym wrzasku przewróciłam się na plecy i rozchyliłam nogi. On wszedł między te nogi, a ja na sam widok jego fallującego fallusa (to ja Tereska wpadłam na taką kombinację słów dla lepszego efektu i nie ma tu błędu – zapamiętajcie) o mało co nie dostałam orgazmu. Ledwo się powstrzymałam! Myślałam, że zaraz nadzieje mnie na ten swój pal, ale zaczął od łaskotania nim po muszelce, aż zaczęłam chichotać, nie mogąc wytrzymać z tej przyjemności. Wtedy dopiero znienacka wbił się we mnie. Nawet nie zdążyłam krzyknąć, gdy moja błona dziewicza poszła w strzępy. Cholera – pomyślałam – jak u dentysty przed wyrwaniem zęba. Najpierw robił to delikatnie ruchem posuwisto-zwrotno-obrotowym, aż zaczęłam mruczeć i rzucać się niczym kotka na gorącym blaszanym dachu (tylko że tu było łóżko), potem robił to coraz mocniej. I gdy tak już panoszył się w mojej pochwie, jakby był u siebie, znowu miałam wrażenie, iż nie dam rady z tej rozkoszy. Szybko jednak okazało się, że dziewczyna może wytrzymać nawet jeszcze więcej, jeśli wiecie, co mam na myśli. Jeśli nie wiecie, to sprawdźcie sami. Przestałam mruczeć, a zaczęłam popiskiwać. Z każdym pchnięciem jego fallusa przeze mnie przechodziła falla. Rozkoszy, ma się rozumieć. On robił to coraz szybciej i coraz mocniej, a ja teraz zaczęłam pokrzykiwać, ponownie czując, że zaraz nie dam rady. Gdyby to nie był mój pierwszy raz, pewnie miałabym w międzyczasie ze dwa albo i trzy orgazmy. Już niemal mdlałam, ciemno mi w oczach się robiło z tej rozkoszy, a on nie przestawał! Bałam się, że zaraz zajeździ mnie na śmierć, dosłownie, ale cóż to byłaby za piękna śmierć! Aż nagle poczułam, jak wytrysnął. Normalnie myślałam, że rozerwie mnie od środka, tak mnie walnęło! W jednej chwili znalazłam się w zupełnie innym świecie, do tej pory niedostępnym dla mnie! Orgazm z pewnością by mnie zwalił z nóg, gdybym stała. Nie uwierzycie! Chłopak musiał mnie jeszcze trzy razy dmuchnąć, abym wróciła do świata realnego. Cóż to była za młócka! Wióry leciały! Sam może by nie dał rady, ale na szczęście w porę wrócił do domu jego starszy brat. Prawda, jakie to było niesamowicie romantyczne? Dopiero wtedy zrozumiałam, co miała na myśli kumpela, mówiąc o spermie wychodzącej uszami! I to wszystko dzięki mojej kumpeli! Wiedziała jak znaleźć dla mnie idealnie pasującego profesjonalistę! A on wiedział jak doprowadzić taką dziewczynę jak ja do uległości, a potem wykorzystać doprowadzając ją do szaleństwa z rozkoszy! Chyba każda dziewczyna o takim pierwszym razie marzy i nie tylko pierwszym. Jejku, znowu strasznie się podnieciłam, aż mi zrobiło się mokro od tego opowiadania. Zaraz powiem, co było dalej, tylko pójdę zmienić majtki. Jeszcze tylko powiedzcie, kto miał lepszy pierwszy raz: ja czy Alina? A tak nie chcieliście słuchać!

    Na drugi dzień nie poszłam do szkoły. Nie dlatego, że mi się nie chciało. Już wtedy pod wpływem Aliny byłam pilną uczennicą. Nie poszłam, bo ledwo chodziłam, tak bolała mnie cipkа. Mamę zbajerowałam, że nie mamy pierwszych dwóch lekcji, bo nauczycielka zachorowała i w związku z tym pośpię sobie dłużej. Tatę zbajerowałam, że mam akurat bolesny okres. Bratu nic nie powiedziałam, bo nawet do mnie nie zajrzał. Myślałam, że cały dzień będę sama, ale zaraz po pierwszej lekcji wpadła do mnie Alina. Patrzcie, jaka z niej fantastyczna kumpela! Mogła zadzwonić, ale przyszła osobiście, opuszczając lekcje i tym samym ryzykując obniżenie poziomu swojej wiedzy, aby zobaczyć co ze mną. Alina zadała mi kilka fachowych pytań, zaglądając z latarką do mojej biednej przepracowanej cipusi i orzekła, że nic mi nie będzie.
    – To tak jak z opalaniem – powiedziała – pierwszego dnia piętnaście minut, drugiego godzinę, a potem można dłużej. Jeśli od razu leżysz plackiem, to zlezie ci skóra.
    Mogłam jeszcze pójść do ginekologa, ale bałam się, że wypaple rodzicom, iż zostałam zdeflorowana i to cztery razy. Kiedyś myślałam, iż defloracja to taki sposób na usuwanie roślin, coś jak dezynsekcja czy dezynfekcja. Dzięki temu podciągnięciu się w nauce dowiedziałam się, co to znaczy.

    Gdy w końcu pojawiłam się w szkole, przy wejściu od razu pomyślałam: „bujta się chłopaki, w szkole przybył nowy szeryf”. Nie wiem, skąd się dowiedzieli, ale wiedzieli. Niektóre dziewczyny patrzyły na mnie z zazdrością, a niektóre jakby z pogardą, ale pewnie też mi zazdrościły, tylko ukrywały to. Nawet podsłuchałam, jak jedna z tych pogardzających powiedziała do drugiej: „phi, ja bym mogła nawet z ośmioma na raz”. No kurczę, chciałabym to zobaczyć! Chłopaki patrzyli na mnie z wyraźnym szacunkiem. Jeden nawet pogratulował mi poczwórnej defloracji. Wyobrażacie to sobie?! Chociaż nie wiem, skąd się dowiedział o tych czterech razach. Może chłopaki mają jakiś swój kanał informacyjny, o którym my dziewczyny nic nie wiemy? Jednak najdziwniejsze wydarzyło się godzinę później, a może po prostu nie zauważyłam jej wcześniej zajęta odbieraniem gratulacji. Zaczęła kręcić się obok mnie taka czarnulka. Naprawdę. Trochę starsza ode mnie. Ja jeszcze byłam piętnastką, choć powoli dobijałam do szesnastki, a ona już miała szesnaście i powoli dobijała do siedemnastki. Kruczoczarne włosy, ciemnobrązowe oczy, duże apetyczne piersi, większe niestety od moich. Żeby nie było: moje są całkiem niezłe i lubię je. A więc ta czarnulka zaczęła kręcić się przy mnie, a nawet od czasu do czasu ocierać, to tyłeczkiem, to tymi seksownymi cycuszkami. Raz, kiedy wychodziłam po lekcjach z Aliną czarnulka już na mnie czekała i wyobraźcie sobie, w szatni, przy Alinie złapała mnie za tyłek. Ponieważ sama była dziewczyną, wiedziała jak to zrobić, aby wywrzeć największe wrażenie. I wywarła. Pisnęłam z zaskoczenia, gdy poczułam jej rękę na pupie, a co gorsza zaraz potem jej palec na swoim wrażliwym kwiatuszku, aż wydzielił kilka kropelek nektaru. Wiem, że mam seksowną pupcię, ale żeby aż tak? Stałam i tylko patrzyłam, jak czarnulka oddala się z uśmiechem. Gdyby to był chłopak, to dałabym mu w twarz. Nie dlatego, żeby mi się coś takiego nie podobało, tylko dlatego, żeby nie myślał sobie, że nie musi mnie zdobywać. Dziewczynę jednak było mi jakoś tak głupio walnąć, więc tylko gapiłam się z rozdziawioną buzią.
    – Podobasz się jej – mruknęła wtedy Alina.
    – Ale to dziewczyna – zrobiłam wielkie oczy do kumpeli.
    – To co? – odpowiedziała.
    Hm. Dało mi to sporo do myślenia.

    Kilka dni później poszłam na przerwie do kibelka, a ta czarnulka wlazła zaraz za mną. Byłyśmy tylko my dwie i nie zauważyłam jak podeszła od tyłu i bez żadnego ostrzeżenia po prostu złapała mnie za cycki i zaczęła macać. No kurczę, co jest, pomyślałam, to nie może pomacać swoich? Zaraz jednak przypomniałam sobie, że też miałam ochotę wymiętosić te jej. Czyli nie powinnam się dziwić. Czarnulka nie dała mi jednak czasu na zastanowienie. Wężowym ruchem, choć powinnam powiedzieć ruchem żmijowym, ale mogłoby to zabrzmieć dwuznacznie… więc wężowym ruchem przesunęła rękę niżej, wsuwając mi ją głęboko między nogi. Zaraz skojarzyło mi się to z tym, jak chłopak, ten co mnie rozdziewiczał, przejechał jęzorem po całej mojej cipce, aż wówczas wrzasnęłam na cały głos. Tak mnie to podnieciło, że teraz też jęknęłam głośno, aż echo poszło po pustym kiblu. Wyobraźcie sobie, czarnulka na tym nie poprzestała. Szybko rozpięła mi spodnie i bezczelnie, bez uprzedzenia, wepchnęła swoją łapę pod majtki. Zaraz potem przygryzła mi koniuszek ucha i zmysłowym głosem, zamruczała do tegoż ucha niczym rasowa kocica:
    – Jesteś mokra.
    Zaprzeczać nie było sensu, przecież trzymała w dłoni całą moją... mokrość. Nim jednak zdołałam zebrać myśli, ta jeszcze bardziej zmysłowo dodała:
    – Ja też.
    I przejechała językiem po mojej szyi, aż cała zadrżałam z podniecenia. Nim ochłonęłam, tak cicho, jak się pojawiła, tak samo zniknęła. Byłam sama. Uff – pomyślałam, ocierając pot z czoła – niewiele brakowało, a bym została zgwałcona i to przez dziewczynę. Kible jednak są niebezpieczne. Spojrzałam w dół. No tak. Rozpiąć spodnie dziewczynie to zawsze jest komu, ale zapiąć to już musi sama. Nie będę was trzymać dłużej w niepewności. Ostatecznie czarnulka uwiodła mnie. Na wszelki wypadek zapytałam jeszcze Aliny, czy powinnam ulec. „Jeżeli cię kręci i chcesz jej ulec, to nawet powinnaś” – powiedziała – „w życiu człowiek ma i tak mało przyjemności, więc powinien korzystać z okazji” – zakończyła filozoficznie. Przyznałam jej rację jak zwykle zresztą. Strasznie męczyłam się nad tym, jak przekonać mamę, by zgodziła się na przenocowanie u mnie czarnulki. Dobrym pretekstem stała się sobotnia impreza, na którą szłam. Wybrałam moment, gdy mama była zajęta w kuchni.
    – Mamooo – mówię – czy po tej zabawie w sobotę, no wiesz, mogłaby u mnie przenocować taka koleżanka, bo nie będzie miała czym wrócić do domu, bo mieszka za miastem? – wyrecytowałam.
    – Dobrze – usłyszałam odpowiedź.
    Nie do wiary! Ze zdziwienia aż oczy wywróciłam na lewą stronę. To ja przygotowałam całą tyradę, a tu po prostu krótkie „dobrze”? Dziwne. Gdybym to ja miała córkę i ta chciała przyprowadzić chłopaka na noc, to nie zadawałabym głupich pytań, bo przecież to oczywiste, po co jej chłopak na noc, ale gdyby chciała przyprowadzić dziewczynę, to bym mocno się zastanowiła, co dwie dziewczyny będą ze sobą robiły przez całą noc. Przed wyjściem na imprezę upewniłam się, czy w lodówce są przynajmniej dwie odpowiednie marchewki, kładąc je oddzielnie. Tak na wszelki wypadek, ale okazały się niepotrzebne.

    Wracając z imprezy, zatrzymałam się z czarnulką przed drzwiami domu. Sięgnęłam po torebkę, aby znaleźć klucz to drzwi, w tej samej chwili czarnulka jak zwykle stojąca za mną, odrobinkę wstawiona, złapała mnie za cycki i miętosząc, szeptała świńskie słówka do ucha, jak to mi zrobi dobrze. Zaraz potem zadarła moją spódnicę i podobnie jak wtedy w kiblu, wepchnęła bez pytania rękę między nogi. Przez te jej macanie mego kwiatuszka, który robił się coraz bardziej mokry, w ogóle nie mogłam się skupić na poszukiwaniu klucza w tej mojej torebce. Dopiero jak fuknęłam, że przez nią będę miała mokre majtki, dała mi spokój i znalazłam klucz. I tak nie obyło się bez romantycznego pocałunku, zanim weszliśmy do domu. Pamiętam już w łóżku, najbardziej mi podobało się, gdy wreszcie dorwałam się do jej cycków, które tak mnie kręciły. Lizałam, ssałam sutki, miętosiłam je, to było naprawdę fajne, może dlatego, że nie miałam jeszcze okazji czegoś takiego robić. Tak, tak, jak każda dziewczyna macałam swoje piersi, ale to nie to samo co cycki innej dziuni. Tak ta zabawa mnie podnieciła, że nawet położyłam się na niej, między jej rozchylonymi nogami mając ochotę ją przelecieć, ale nie miałam czym, hi, hi. Za to zabawiałam się ręką i językiem jej mokrą cipusią. Fajnie też było, gdy to czarnulka zabrała się za moje cycki. O mało nie zaczęłam na głos pojękiwać, gdy mi je oblizywała i macała paluszkami. Naprawdę nie sądziłam, że może to być nawet bardzo przyjemne, gdy druga dziewczyna się do ciebie dobiera. Chociaż trochę mi głupio, gdy pomyślę, jak bezwstydnie szeroko rozkładałam nogi, gdy to ona dobierała się do mojej cipusi. Dużo śmiechu miałyśmy, oczywiście cichego, bo obok spali rodzice i brat, gdy równocześnie włożyłyśmy sobie nawzajem palce do naszych mokrych jamek. Nie muszę tłumaczyć, gdzie dziewczyny mają jamki, prawda?

    Nie obyło się jednak bez drobnej wpadki. Na drugi dzień brat zapytał mnie znienacka:
    – Ta koleżanka, z którą spałaś, chociaż porządnie cię zerżnęła?
    – Skąd wiesz? – zapytałam zaskoczona.
    – Nie wiedziałem, ale teraz wiem – zarechotał – ha, ha, ruchałaś się z dziewczyną!
    – Ko-cha-łam. Zapamiętaj sobie głąbie, dziewczyny się kochają!
    – Niech ci będzie – odpowiedział bez przekonania, zaraz dodając – nie dziwię ci się, sam bym jej chętnie wsadził, aż by zawyła z rozkoszy. Pogadasz z nią? – W ostatnich słowach wyczułam nadzieję.
    – Niedoczekanie! – syknęłam.
    – Jaka zazdrosna! – odszczeknął mi.
    W odpowiedzi warknęłam, pokazując pazury. Nie byłam zazdrosna, tylko wkurzona, że mój bądź co bądź brat traktuje dziewczyny jak pojękujący materac z dziurą. Inaczej może nawet bym się zgodziła pogadać z czarnulką. No i byłam też wściekła na siebie, jak mogłam tak dać się złapać w pułapkę. A tyle bratu tłumaczyłam, jak powinien obchodzić się takimi delikatnymi, wrażliwymi i płochliwymi istotami jak dziewczyny. Strata czasu.

    Ostatecznie brat dał słowo, że nic nie piśnie rodzicom, pod warunkiem, iż opowiem, co wyprawiałyśmy ze sobą w nocy. Musiałam. Przyznał też, że choć on nigdy by tego nie zrobił z innym chłopakiem, to jednak dziewczyny, to co innego. Miło, iż zauważył, że jednak czymś różnimy się od chłopaków. Uczciwie muszę mu przyznać w tej ostatniej sprawie rację. Z dziunią to jednak co innego. Nie narzekam, ale było to czterdzieści procent tej przyjemności co z chłopakiem. Najwyżej. Po tej nocy doszłam do wniosku, że dziewczyny nie nadają się do uprawiania seksu. A żebyście wiedzieli! To znaczy, nadają, ale z chłopakami. Przynajmniej ja. Strasznie mnie kręci jak chłopak doprowadza mnie do uległości. Ja oczywiście tylko udaję niedostępną.
    No i co… to chyba wszystko… Ach, przepraszam! Przecież nie dokończyłam tej historii o panieneczce. Dobrze, że mi przypomnieliście, bo ciekawa. Hm. Na czym to ja stanęłam?… Aha.

    Otóż panieneczka gdzieś po godzinie się zmyła. Może i lepiej, czego oczy nie widzą... Chłopak musiał być naprawdę niesamowicie inteligentny, skoro Alina zdecydowała się złamać swoje zasady. I był sportowcem! Niedawno został młodzieżowym mistrzem okręgowym w szachach czy jakoś tam. To mistrzostwo niewiele mu pomogło, bo już po dwóch godzinach Alina objęła w posiadanie jego wieżę i dwa pionki. No i szach mat! I to pomimo że nigdy nie grała w szachy. W pokera też na pewno byłaby dobra – tak przynajmniej mi mówiła. Gdy po zabawie się rozstawali, chociaż powinnam lepiej powiedzieć: rozłączali, hi, hi, chłopak zaprosił Alinę do siebie za kilka dni, obiecując, że nauczy ją grać w szachy, czyli zgodnie z planem Aliny, choć on o tym nie wiedział. Łamiąc swoją zasadę o rozgrzewaniu chłopaków, Alina nie doprowadziła do złamania innej, jeszcze ważniejszej zasady, o nietraceniu czasu. Otóż ten chłopak od panieneczki okazał się średnim! Nie to, że zły, tylko miał jeszcze dwóch braci, starszego o dwa lata i młodszego o dwa lata. A on jest średni. I wszyscy są sportowcami! Ten młodszy rok temu wziął nawet udział w olimpiadzie. Był drugi w całym kraju z matematyki. Tylko ten starszy poszedł inną drogą. Jest dżudoką. Alina natychmiast zauważyła, że przydałaby się jej znajomość paru chwytów dżudo, zważywszy jej problemy z klasowym ofermą. Alina mówiła też, że inteligencja u tych braci to cecha rodzinna. Gdy przyznała mi się, że dzięki temu teraz ma potrójną przyjemność, zastanowiłam się, czy ja też mogłabym tak po kolei z trzema chłopakami. Chyba tak – w świetle doświadczeń z moim pierwszym razem. Teraz to nawet miałam odpowiedni trening kondycyjny. Gdy powiedziałam o tym kumpeli, ta odpowiedziała, że źle ją zrozumiałam. Ona nie ma trzech przyjemności, tylko jedną, ale za to potrójną. Ona robi to z trzema chłopakami naraz! Ze zdziwienia aż oczy wywróciłam na lewą stronę. Nijak mi to nie wychodziło, jak można to robić naraz z trzema. Zaraz jednak mnie olśniło – żartuje sobie ze mnie.
    – Wkręcasz mnie, jak z tą czarnulką – mówię do Aliny, a ona na to:
    – Policz, ile masz dziurek.
    Gdy policzyłam, ze zdziwienia tak szeroko otworzyłam buzię, że gdyby akurat w pobliżu przechodził jakiś młodzieniec cierpiący na uporczywy wzwód, to mógłby... no nieważne… Widzicie? Taka to jest ta moja kumpela Alina!

    Kiedyś zapytałam ją, czy nie boi się, iż któregoś razu trafi na chłopaka, który ją okiełzna. Odpowiedziała, że to ryzyko zawodowe każdej dziewczyny i bierze je pod uwagę. „Wiesz Tereska, być może wtedy stanę się nawet potulna jak owieczka” – dodała rozmarzona. Jakoś nie mogę wyobrazić sobie Aliny jako owieczki. Świat jednak nie takie dziwy widział. Ja to co innego, mogłabym być owieczką, ale jak już mówiłam, jesteśmy swoimi przeciwieństwami, pewnie dlatego tak się kumplujemy.

    Tymczasem Alina śmiga jak wiatr, dzika i wolna, niczym klacz z rozwianą grzywą przez krainę jednorożców.
    Maaja and Skorpion like this.

  2. #2
    Nowicjusz
    Dołączył
    May-2017
    Płeć
    Mężczyzna
    Posty
    84
    Maaja likes this.

  3. #3
    Moderator
    Dołączył
    Jan-2017
    Płeć
    Kobieta
    Posty
    2,662
    Przeczytane i podobało mi się. Trzymasz poziom Indragor, jak zawsze zresztą


    Koleżanki i koledzy, nie trzeba recenzować, wystarczy że napiszecie choćby zwyczajne "podobało się" lub "nie moje klimaty" itp.

  4. #4
    Nowicjusz
    Dołączył
    May-2017
    Płeć
    Mężczyzna
    Posty
    84
    Dzięki, Maaja.
    To już jedna osoba przeczyła ten tekst. Ktoś jeszcze?

 

 

Podobne wątki

  1. Moja..
    Przez Selenka w dziale Seks fotki
    Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 28-02-17, 16:42
  2. Moja teściowa.
    Przez Polas w dziale Fantazje erotyczne
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 20-10-15, 02:59

Tagi dla tego wątku

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
Back to top