Witajcie wszyscy!
Przeglądałem dzisiaj forum i po natknięciu się na parę wątków o cyberseksie/cybersesjach do głowy przyszedł mi pewien pomysł - duży temat ze spójną fabułą, coś na wzór sesji RPG. Nie będę pytał czy ktoś chce, tylko zacznę od razu, wbijajta Kilka zasad żeby się przyjemniej czytało i dał się odnaleźć:

- offtop, jeśli się pojawia, choć wolałbym by było go było jak najmniej oznaczamy "//" na początku każdej linijki
- jeśli to twój pierwszy post, napisz parę zdań o twojej postaci. Jak wygląda, co ma na sobie. Jak wyglądasz, co masz na sobie - ot, po to by brunetki nagle nie stawały się blondynkami, a napakowani koksowie zawodowymi gimnastykami. Oczywiście nic się nie stanie po takiej zmianie, ale jednak chciałbym zachować pewną spójność
- rozwój fabuły jest, oczywiście, wolny od wszelkich ograniczeń, choć cieszyłbym się gdyby działo się to stopniowo. Bez "wchodzę i rucham"

Acha - no i witam serdecznie bo to mój pierwszy post

Rys fabularny:
Dwa tygodnie temu tajemnicze zaproszenie pojawiło się w Twojej skrzynce pocztowej. W kopercie była karta chipowa i prosty list. Z listu nie wynika zbyt wiele, wiesz tylko że chodzi o sex i nie będzie to samotny wieczór. Masz również dokładny adres i godzinę spotkania. Ciekawość wygrywa nad zdrowym rozsądkiem i postanawiasz to sprawdzić.

Do dzieła:
<kajmanan - Brunet; ponad 20 lat; dość wysportowany ale bardziej zwalisty, niż szczupły; wysoki; przyszedł w granatowej koszuli i prostych, czarnych jeansach>

Parkując samochód zastanawiam się czy to był dobry pomysł. Szare, postkomunistyczne budynki o które nikt nie dba od 20 lat i samotny blok po środku - miejsce tajemniczej imprezy. Zamykam samochód i wchodzę do klatki. Z każdym schodem moje serce przyspiesza. Czuje, jak krew pulsuje mi w skroniach. Jestem równocześnie podniecony i przerażony tym, co może się stać. Staję przed drzwiami mieszkania, do którego mam wejść. Jako jedyne ma czytnik kart chipowych. Przykładam kartę i drzwi otwierają się z cichym kliknięciem. Wchodzę do środka. Drzwi zamykają się za mną z głuchym trzaskiem. Mieszkanie w ogóle nie przypomina okolicy, ani bloku w którym się znajduje. Choć utrzymane w brązowo-czerwonej "burdelowej" kolorystyce wyraźnie widać w nim przepych. W głównym pomieszczeniu znajduje się dobrze wyposażony barek, wielka skórzana kanapa i kilka foteli. Okna są zasłonięte, a całość spowita jest w lekkim półmroku. Pomimo skwaru na zewnątrz w mieszkaniu panuje chłód. Rozglądam się uważnie, ale nie widzę żywej duszy. Najwyraźniej jestem pierwszy. Ewentualnie ktoś wytnie mi nerki za 20 minut. Podchodzę do barku, robię sobie drinka by trochę ochłonąć i postanawiam zwiedzić resztę mieszkania - może tam kogoś znajdę.