Leżeliśmy w łóżku, dzień był zimny i leniwy. Rozmawialiśmy, mając ciągle w głowach upojną noc, która nas spotkała parę godzin wcześniej. Tej nocy spałem nago, Angela natomiast spała w samej koszulce, która uwydatniała jej ponętny biust. Nasza rozmowa była przerywana chwilami na pocałunki, podczas których łapczywie dotykałem jej biustu. Miała piersi bardzo jędrne i delikatne w dotyku. Uwielbiałem wodzić dłonią po nich, drażnić się z sutkami, które szybko robiły się twarde. Wtedy to brałem je kolejno w moje usta i ściskając wargami zasysałem do siebie. Językiem zataczałem okręgi wokół brodawek, raz po raz zahaczając o nie. Angelika zamykała wtedy oczy i odchylała głowę w tył, ukazując mi swoją szyjkę, której również nie szczędziłem pocałunków. Gdy tak ją pieściłem, od razu czułem jak robię się na dole napięty, jak krew zaczyna we mnie buzować stawiając mojego członka na baczność. Tak było i tym razem...
Wybiła godzina 12:00, za oknami było słychać bijące dzwony, wzywające do codziennej modlitwy na Anioł Pański. Leżeliśmy w łóżku całując się namiętnie, dotykając dłońmi swoich ciał. Moje przyrodzenie było naprężone maksymalnie, kiedy to zupełnie niespodziewanie Angela pocałunkami zaczęła przesuwać się w jego stronę. Robiła to bardzo wolno, podniecająco, raz po raz muskając mnie swoim języczkiem. Z każdym jej ruchem czułem, że jest coraz bliżej punktu docelowego. Czułem jej oddech na sobie, ciepło zbliżające się do mojej męskości. Dzwony przestały bić, a ona chwyciła go u nasady. Zbliżyła swoje usta i pocałowała go, zsuwając napletek w dół. Główka mojego penisa została odsłonięta, ukazał się jej punkt, którego pieszczenie doprowadzi mnie do rozkoszy. W końcu nadszedł ten moment, w którym poczułem jej wilgotne i miękkie usta na nim. W ustach Angeli zaczęła powoli znikać główka mojego członka. Jęknąłem z przyjemności, jaką w tej chwili otrzymywałem. Otworzyła usta i zaczęła delikatnie muskać mnie tam swoim zwinnym języczkiem. Lizała go całego, z dołu do góry, robiąc to bardzo subtelnie, delikatnie i przyjemnie. Jej dłoń masowała mnie w okolicy jąder, które mimo upojnej nocy, znowu były pełne. Wraz z upływem czasu wkładała go w buzie nieco głębiej i odważniej. Co jakiś czas prosiłem o kilka sekund przerwy, gdyż chciałem aby trwało to jak najdłużej. Angela posłusznie przerywała na chwilę, gdy mój oddech się uspokajał, ponownie zbliżała swoje usta i pieściła go liżąc, i wkładając do buzi. Językiem drażniła się z jego główką. Widząc, że każde muśnięcie powoduje, że zaczynam się wiercić, a po ciele przechodzą mnie dreszcze, zwiększała intensywność tych pieszczot. Ponownie wzięła go w usta i zaczęła poruszać swoją główką w górę i w dół. Czułem, że ta zabawa nie potrwa już zbyt długo, dlatego jakimś cudem wydusiłem z siebie:

- Zaraz dojdę! - Angela spojrzała na mnie i jak gdyby nigdy nic kontynuowała. Nie miałem pewności co i jak z nią w tej kwestii, więc dlatego wolałem ostrzec. Rozluźniłem się, a ona dalej pieściła mojego członka. Przyspieszyła swoje ruchy, paluszkami objęła go u nasady i dłonią zaczęła wykonywać podobne ruchy jak głową. Spojrzałem na nią, wyglądała uroczo. Widziałem w jej ruchach i zachowaniu, że pragnie sprawić mi przyjemność tak dużą, jak tylko będzie potrafiła. Udawało się jej to w stu procentach. Mój członek zaczął rosnąć jej w ustach, wytrysk zbliżał się wielkimi krokami. Angela bawiła się mną, w tym momencie moje ciało w całości należało do niej, a raczej jej ust i rąk. Kilka zdecydowanych ruchów sprawiło, że zacząłem dość mocno wić się na łóżku, a z mojego przyrodzenia zaczęło wypływać nasienie. Jęknąłem przeciągle, a ona nadal obejmowała mnie ustami i poruszała swoją głową, z tą różnicą że robiła to wolniej niż kilka sekund temu. Mój członek raz po raz pulsował w jej ustach, wypełniając buzię mojej partnerki ciepłym nasieniem, które następnie zostało połknięte. Wyjęła go z ust i wylizała, miała wypieki na twarzy. Ja leżałem oddychając ciężko, w końcu przed chwilą przeżyłem orgazm, jakiego do tamtej pory chyba w życiu nie maiłem. Angelika podniosła się i położyła obok mnie, objąłem ją i nakryliśmy się kołdrą. Zanim zwlekliśmy się z łóżka, minęło jeszcze dobre kilkadziesiąt minut.
Był to mówiąc nieładnie i obcesowo mój pierwszy tak zwany "lodzik". Fakt ten tkwił mi w głowie bardzo długo, zaprzątał moje myśli bardzo często, co sprawiało że robiłem się podniecony w różnych nietypowych sytuacjach. Od tamtego czasu, jeżeli pojawiała się ochota na seks oralny, wystarczyło wspomnieć o "dwunastej w południe". Tamte pamiętne dziesięć, może piętnaście minut, pozostanie w mojej pamięci już na zawsze.


Więcej moich opowiadań na: http://subtelnasypialnia.eu