Środek dnia, środek miasta.
Cześć – powiedział znajomy głos.
Oo, dzień dobry pani – spojrzałem na nią z radością w oczach – i dzień dobry panu – przywitałem się z jej mężem.

Potem moja żona przywitała się ze znajomymi. Moje relacje pomiędzy nią a mną trochę ucichły. W międzyczasie wykonałem dla niej dwa specjalistyczne pisma i nic nie miałem w zamian.
Nie wynikało to wcale ani z braku zapału czy chęci ani także z braku jej chęci do wynagrodzenia mi tego. Dalej pisaliśmy smsy lecz nie byłożadnej stosownej okazji do spotkania.

Okazja do spotkania pojawiła się za dwa dni. Lecz nie we dwójkę ale w czwórkę - u nich. Przed naszą weekendową wizytą u nich w domku jednorodzinnym okazało się, iż będzie dużo więcej ludzi. Mała impreza ogrodowa.
Zapowiadało się sympatycznie i starałem się nie myśleć o niej. Zresztą tę kwestię wyjaśniliśmy sobie w smsach. Na nasze rewanżujące moją pracę spotkanie miała nadarzyć się stosowna i konkretna okazja.
Przyszliśmy do nich o godzinie 20. Wszyscy już byli i zaczęli zabawę. Ogród był całkiem spory i naprawdę ładny. Moja żona była w wyjątkowo dobrym humorze i cały czas podjudzała mnie do seksu po powrocie co mi się bardzo podobało. Parę razy zostaliśmy przyłapani na macankach czy przy 'dziwnym zachowaniu' i to parę razy przez właściciela domu – męża mojej zdobyczy.

Około godziny 23:30 część gości opuściła imprezę i zrobiło się całkiem kameralnie. Moja żona poszła gdzieś z nowo poznaną koleżanką Ewą, chyba do wc. Zostałem sam co wykorzystała patrząca się na mnie ona... Podeszła i usiadła obok mnie jak gdyby nigdy nic. Rozmowa przy piwie znajomych.

Co tam ? - zapytała oschle.
No nic, myślę nad paroma rzeczami – odpowiedziałem jej spokojnie.
Dziękuję ci. Znów dziękuję. I...
I musisz podziękować tak naprawdę – przerwałem jej.
Wiem. Jak tylko będzie okazja...
Jak najszybciej. Bo mam ochotę – znów przerwałem jej.
Dobrze. Przepraszam.... Ale o czym tak myślisz ? Coś nie tak? Bo z żona wydajecie się przeszczęśliwi, wiem bo mąż mi mówił. I Ewa. I paru innych ludzi, którzy tu byli – wypowiedziała to w taki sposób jakby miała mi to za złę.
Dobrze. Wszystko dobrze. A co nie podoba ci się to ? Może mi powiesz, że nie będziesz się dziś z mężem ****** ?
Będę. Ty też będziesz się ******. I oboje jesteśmy szczęśliwi. - odpowiedziała.

Wstałem i stanąłem naprzeciw niej. Nie zbyt blisko ani też nie zbyt daleko. Wyciągnąłem papierosa, wsadziłem go do ust i zapaliłem.

Wiesz, że bym chciał aby to twoje sutki były w moich ustach a nie ten papieros ? - zapytałem.
Słucham ? - zdziwiła się i zaczęła poprawiać się na plastikowym krzesełku.
Obserwuję cię od początku i mam ochotę na ciebie. Wyobrażam sobie, jak mój penis wchodzi w twoje usta. Jak moje usta zasysają twoją cipkę.
Co ty mówisz ? Przestań... - zaczęła się jakby krępować.
Co straciłaś zapał ? Coś od dawna nie jesteś tak pikantna jak kiedy. Mąż zaczął cię w dupę posuwać ? - zapytałem, już lekko pijany i rano miałem sobie za złe te słowa.
Przestań! - wstała i podeszła do mnie także wyciągając papierosa. Zapaliła go.
Ty palisz ? - zdziwionym głosem spytałem.
Tak, czasem palę. A wy wszyscy zaraz pójdziecie i chcę być mocno pijana i odurzona. A papierosy w tym pomogą – podeszła do mnie blisko, ba, nawet bardzo blisko co mogło dziwnie wyglądać.
Yhym.. Napisz mi jak ci było. Zdaj relację – i w tym momencie delikatnie ją musnąłem w nadgarstek.
Nagram ci to. Upojnej nocy z żoną – dodała i odeszła.

Nie powiem. Sama jej obecność obok mnie podniosła mi ciśnienie, które szybko nie opadło, gdyż moja żona okazała się jeszcze bardziej napalona niż wcześniej. Wyszliśmy od nich. Taksówka już czekała. Prosto do domu. Żona nie szczypała się ze mną. Rozebrała się cała i związała włosy. Kazała mi usiąść a ja ostentacyjnie usiadłem ale już ze ściągniętymi spodniami i bokserkami, z *****m przygotowanym do porządnego lizania. Żonie spodobało się to jaki jestem. A brałem ją jak chciałem. Tej nocy spuściłem się jej na twarz, była jakaś dziwna, jakby wyposzczona i zgłodniała nowych wrażeń.

Następnego dnia, z samego rana, udałem że zostawiłem u nich telefon. Uf, udało się i wyszedłem do nich. Podjechałem taksówką. O wszystkim ją uprzedziłem, więc bardzo ładnie ze mną udawała. W sumie nie musiała, mąż skacowany leżał w sypialni na piętrze. Była sama i sprzątała cały dom. Rozmawialiśmy. Dużo rozmawialiśmy w te niecałe 5 minut.

I jak było...? - spytała się patrząc prosto mi w oczy.
Miło było, a czemu ?
Yhym, może coś więcej? Bo ja mam coś dla ciebie – i podała mi małego pendriv – to moja relacja z poprzedniej nocy. Wyrzuć jak obejrzysz i w nocy napisz – poprosiła muskając mnie swoją dłonią.
Ciekawie... Dziękuję, odezwę się. Musimy się umówić. Aaa. Coś więcej ? Zasnęła z moją spermą na twarzy. I tyle z nowości – skończyłem rozmowę mówiąc „pa” i wyszedłem.

Fiut sterczał mi jak kłoda. Chciałem ją z******. Pragnąłem tego. Właśnie teraz ale nie zebrałem się na odwagę i pojechałem do sklepu.


Gdy żona zasnęła, niestety trochę to trwało, zabrałem się za 'relację' z jej nocy. Był to filmik trwający 8 minut. Co na nim było ?

Otóż ona była strasznie nawalona, używała w stosunku do także napitego męża słów takich jak „zerżnij mnie jak szmatę, dziś jestem twoją dziwką, co mam robić, bierz mnie, zgwałć mnie”. Rzucił ją na łóżko i kazał się rozebrać, zrobiła to z finezją i gracją, już od samego patrzenia można było trysnąć. Naprawdę dostrzegłem, iż wkłada w to rozbieranie się serce i wykorzystuje swoje walory. Mąż położył się na nią wsadził jej palec do ust i zaczął ******. Ruchał aż skończył. Nie wiem czy ona doszła czy nie. Filmik się urwał i tyle.

Byłem zawiedziony. No ku*wa! -pomyślałem.


Smsy:

Ode mnie:
02:27
Zadowolona ?

Od niej:
02:27
Było miło bo po alkoholu. I tak i nie.
Ode mnie:
02:29
Trochę krótko i monotonnie.

Od niej:
02:29
Tak. Tak.

Ode mnie:
02:31
Musimy coś wymyślić.

Od niej:
02:32
W nast. Piątek mam imprezę 60 km stąd. Myśl.

Ode mnie:
02:33
Jaką imprezę ?

Od niej:
02:34
Wszyscy z imprezy grillowej będą. Twoja żona wyjeżdża. Myśl.


Smsy te były ciekaw jak dla mnie. Odpisywała dosłownie po paru sekundach. Na pierwszego smsa zareagowała dosłownie po paru sekundach, jakby czekała na mnie. Dała mi do zrozumienia, że kocha męża i w ogóle ale.. „Tak. Tak” wiele tłumaczy. A ja mam ten problem ze swoją żona. To ona za szybko dochodzi i jest potem markotna. Ogólnie zazwyczaj jest markotna
i grymasi...

Zaskoczyło mnie to, że zdążyła się dowiedzieć, że moja żona gdzieś wyjeżdża. Nawet ja o tym nie wiedziałem. Miałem plan. Plan, który na pewno wypali. Przynajmniej tak mi sie wydawalo....