Mam na imię Monika, jestem 32-letnią pracującą mężatką. Zajmuję się sprzedażą ubezpieczeń. Pracuję w firmię już 5 lat. Jako, że jestem atrakcyjną i zadbaną kobietą to klienci, których odwiedzam kupują ode mnie chętniej. Był piątek w biurze odbywała się impreza integracyjna. Niestety musiałam pójść sama, ponieważ mój wyjechał w delegację. Ale mimo wszystko atmosfera była przyjemna. Wszystko było by idealnie, gdybym nie dała się namówić na drinka, właściwie to dwa. Problem polegał na tym, że przyjechałam samochodem. Pod pretekstem, że ktoś na mnie czeka na parkingu, wyszłam i odjechałam.

Paląc papierosa prowadziłam autko z dozwoloną prędkością. Nie wiem co sobie myślałam wsiadając za kierownicę po alkoholu do tej pory mi się to nie zdarzyło. Było już po północy, liczyłam, że uda mi się dojechać na miejsce bez większych problemów. I prawie się udało. Jakieś 5 kilometrów od domu dostrzegłam radiowóz. Ogarnęły mnie czarne myśli, ale na odwrót było za późno. Pani policjantka dała sygnał lizakiem i zjechałam na pobocze. Cała się trzęsłam ze strachu. Na patrol policji składały się dwie osoby, kobieta i męższczyzna.

- Dobry wieczór, kontrola trzeźwości - powiedział niskim głosem męszczyzna, grubszy, dobrze zbudowany 40-latek.

W tym całym stresie nie zapamiętałam ani nazwiska, ani jego stopnia. Badanie alkomatem wykazało pół promila. Byłam załamana, prawo jazdy stanowiło podstawę mojej pracy. Jedyne co przychodziło mi do głowy to łapówka. Łamiącym głosem zaproponowałam:
- Może się dogadamy panie władzo?
- Co ma Pani na myśli?
- No.. wie.. Pan..
- Wie Pani, że to będzie trochę kosztowało?
- Domyślam się..
- Zrobimy tak, tutaj jest mój numer, proszę do mnie zadzwonić spotkamy się i dogadamy dobrze?
- Dobrze.. A kiedy odzyskam dokument?
- Kiedy się spotkamy bez świadków - skinieniem głowy pokazał na policjantkę.

Odjechałam do domu. Wieczorem porozmawiałam z mężem przez telefon, wzięłam prysznic i się położyłam, trzymając w reku wizytówkę policjanta nerwowo wykręciłam numer. Po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na poniedziałek na 20.
Mijał nudny dzień w pracy tuż przed wyjściem przeliczyłam podjęte z bankomatu pieniądze. 2 tysiące złotych, zgadza się, mam nadzieję, że wystarczy.
Punktualnie o 20 zapukałam do drzwi domu w którym mieszkał pan policjant.
Otworzył i zaprosił mnie do środka, paradował w rozpiętej hawajskiej koszuli ze swoim grubym brzuchem. Gdy zaproponował coś do picia odmówiłam. Siedziałam na sofie w jego niewielkim pokoju gościnnym.
Podczas krótkiej niezręcznej ciszy, czułam jego przenikliwy wzrok na sobie. Wędrował od szpilek, poprzez biust, kończąc na moich oczach i posyłając mi władczy uśmieszek.
- No dobrze, to ile będzie mnie kosztowało odzyskanie dokumentu?
- A ile jest dla Pani wart?
- No cóż, mam trochę pieniędzy przy sobie
- Nie chodzi mi o pieniądze Pani Moniko
- No więc o co?

Przysiadł się do mnie i zaczął dotykać moje kolano. Miałam na sobie dość krótka sukienkę, którą powoli podciągał do góry i masował moją nogę coraz wyżej, jednocześnie szepnął mi na ucho:
- Wiesz doskonale czego chcę.
Wiedziałam, nie miałam wielkiego wyboru, więc postanowiłam mieć już to jak najszybciej z głowy.
- Dobrze..
Rozpuściłam włosy i rozsunęłam suwaczek opinający biust.
- Chodźmy do sypialni.. spodoba Ci się..
Rzucił mnie na łóżko w swojej zaciemnionej sypialni i położył się na mnie całym ciężarek swojego ciała. Jęknęłam cichutko, ale udając, że mi się podoba zdarłam z niego koszulę. Całował mnie po szyi wkładając rękę w moje majtki i wpychając palec do mojej cipki. Dopadł się do moich piersi jak dzikie zwierze, byłam już mokra i napalona, gdy wiercił mnie palcem. Ściągnęłam z siebie sukienkę i rozpiełam stanik, który rzucił gdzieś na podłogę. Leżałam już w samych stringach i szpilkach. Zszedł ze mnie, położył się na plecach, chwycił mnie za głowę i silnym ruchem zmusił do całowania jego brzucha. Rozpięłam jego spodnie, sciągnęłam wypchane bokserkii moim oczą ukazał się olbrzymi, owłosiony penis. Miał ponad 20 cm-ów i stał jak dąb. Był dużo większy od przyrodzenia mojego męża.
Jęczał i wiercił się gdy całowałam jego jądra. Byłam już mocno napalona, gdy wzięłam w usta jego kutasa, zachłannie go ssałam czując jego podniecenie i słysząc jak sapie coraz głośniej. Po kilku minutach obciagania, poderwał się zdjął ze mnie stringi i położył na plecach. Pomyślałam sobie nareszcie, gdy we mnie wszedł. Oplotłam go nogami i wchyciłam za tyłek. Pieprzył mnie coraz mocniej, całując moje nabrzmiałe cycki. Jego olbrzymi penis przebijał mnie dosłownie na wylot, wysyłajac w krainę rozkoszy i orgazmu. Po kilku minutach leżałam na brzuchu z potarganymi włosami, gdy poczułam ciężar jego ciała na sobie. Tego właśnie teraz pragnęłam.
- Ale z Ciebie suka, podoba Ci się co?
- Bardzo... wyjęczałam ledwie..
- Chcesz żebym Cię zerżnął jeszcze mocniej?
- Tak... rżnij mnie..
Nie myślałam już o niczym, poza ostrym zwierzęcym seksem. Wszedł we mnie od tyłu i chwycił mocno za włosy. Zaczęłąm krzyczeć i ciągnąć rękami za prześcieradło. Posuwał mnie jak maszyna sapiąc mi do ucha i dając kolejne mocne klapsy w mój już i tak zaczerwieniały tyłek. Łóżko strzelało jak by się miało rozsypać w kawałki, po kilku minutach wpakował mi do ust penisa. Wystarczyło kilka ruchów i cały ładunek ciepłego nasienia znalazł się na mojej twarzy.
Ubrałam się, wzięłam z ławy swoje prawko i zniknęłam za drzwiami.