Nasz pierwszy pocałunek odebrał mi oddech. Dosłownie. Był tak głęboki i słodki, poprzedzony dziesiątkami otwartych bardziej lub mniej spojrzeń… Wyczekiwałam go kiedy siedzieliśmy obok siebie, bardzo blisko w tym pubie o śmiesznej nazwie. Kiedy pierwszy raz spojrzał na moje przypadkowo odsłonięte ramię, poczułam że zapłonęłam. Gdy położył dłoń na moim udzie, przeszły mnie dreszcze. Kiedy nareszcie mnie pocałował, odebrał mi oddech.

Na kolejne spotkanie umówiliśmy się już w saunie. Uwielbiam swoje ciało, ogromną przyjemność sprawia mi pokazywanie go. Dlatego też tak entuzjastycznie zareagowałam na jego propozycję. Kiedy przekraczaliśmy próg sauny, czułam podwójne podniecenie. Chciałam poznać jego ciało i sama nie mogłam doczekać się kiedy pokażę mu własne, szczupłe, ale odpowiednio zaokrąglone. Miałam jedynie nadzieję, że naturalną biel mojej skóry uzna za atut. Nie lubię się opalać. Kiedyś nawet kąpałam się w mleku, bo wierzyłam, że stanę się od tego jeszcze bledsza…

Z moją pasją do rozbierania się i przybierania póz, jestem zupełnie szczęśliwa, kiedy czuję się obserwowana… Pamiętam tę noc spędzoną u koleżanki kiedy byłam nastolatką i podglądał mnie jej młodszy brat w chwili gdy rozbierałam się aby wziąć kąpiel. Wspominam wakacje w Grecji kilka lat temu, kiedy nacierając się oliwką do opalania przyłapałam na ukradkowych spojrzeniach wielu mężczyzn z różnych stron Europy. Pamiętam w końcu o tych wszystkich sytuacjach kiedy pozwalałam oglądać się moim mężczyznom o świcie udając, że śpię. Zarówno te, jak i inne wspomnienia dowodzą jak ważne są dla mnie spojrzenia, jak uwielbiam wygrzewać się w ich cieple. Niekiedy są dla mnie tak silnie odczuwalne jak najprawdziwszy dotyk.

Zawsze też, gdy jest mi naprawdę dobrze, mam poczucie, że robię coś dla świata i że niemożliwe jest, by ten właśnie akt przeszedł niezauważony. Gdzieś podświadomie wyczuwam obecność tych niewidzialnych kamerzystów i oświetleniowców, którzy robią wszystko by wyłapać każdy mój grymas, kroplę potu, aż w końcu trajektorię tryskającej na mój policzek spermy. Zawsze wtedy widzę siebie z boku, albo z wysoka… Przeważnie jest tak, że gdy się kocham, mam wrażenie, że staję obok siebie, a czasem że widzę siebie z różnych perspektyw jednocześnie, zupełnie jakby pole widzenia dzieliło się na kwadraty jak u Mondriana. Naprawdę najpełniej rozkwitam pod ciężarem czyichś spojrzeń, pewnie dlatego nie przepadam za seksem w ciemnościach. Podczas jednej z najbardziej dzikich nocy mojego życia, kiedy to kochałam się z kobietą, czułam niewyobrażalne wręcz podniecenie nie tylko dlatego, że z taką ufnością oddała się moim rękom i ustom, ale przede wszystkim dlatego, że miałyśmy publiczność…

D czekał na mnie kiedy wyszłam z szatni owinięta w ręcznik. Zapowiedział, że zostaniemy oprowadzeni i tak rzeczywiście się stało. Pani z obsługi opowiadała o saunach, natryskach i dodatkowych atrakcjach, a ja nie mogłam skupić myśli. Jego ramiona zawróciły mi w głowie, chciałam też żeby stanął przede mną nagi jak najszybciej. Byłam zaciekawiona, podekscytowana i podniecona. Przez chwilę pomyślałam o tym, że im jestem starsza tym większą przywiązuję wagę do urody męskich pośladków, bo akurat atrakcyjność penisa potrafiłam docenić już od najmłodszych lat. Musiałam D. przyznać, że ma fantastyczne pośladki jeszcze zanim się rozebrał. Pohamowałam się i zwalczyłam odruch by go w nie uszczypnąć.

Jak słodka była ta chwila gdy zdejmowałam swój ręcznik…, a ta, gdy ukradkiem spojrzałam w jego stronę, kiedy przysiadł nagi obok mnie, jeszcze słodsza. Było tak gorąco, a ja myślałam: „Patrz na mnie, spójrz jaką mam talię, gładką skórę, drobne dłonie i stopy, wystające obojczyki, długą szyję…” On tymczasem zwrócił uwagę na nadnaturalnie wyprostowana postawę mojego ciała. Speszyłam się i pomyślałam, że pomyślał sobie niewiadomo co, gdy tymczasem to tylko ściany sauny parzyły mi plecy w chwili gdy próbowałam się oprzeć. Mam wrażliwą skórę, bardzo delikatną. Pomyślałam: „Patrz na moje ciało, nie sposób w jaki siedzę, do diabła!”. Dziś wspominam to ze śmiechem. Zdążyłam się przekonać, że reakcje D. są nie do przewidzenia.

Ten cudowny kształt, który odznaczał się na jego spodniach przykuł moją uwagę już tego wieczoru gdy pierwszy raz się pocałowaliśmy. Przyciągał mój wzrok jak magnes, wprost nie mogłam się oprzeć. Pomyślałam, że zapowiada się wspaniale, tak wspaniale, że później rozmyślając o tym dochodziłam do wniosku, że to światło musiało mnie zmylić, bo to przecież niemożliwe. Taki duży! Do dziś czasem żartuję, że wygląda jakby nosił w przedniej kieszeni spodni telefon komórkowy z początków lat 90tych.

W saunie chciałam być jak najbardziej dyskretna, jednak mój wzrok kierował się tam raz z razem… Zapragnęłam zobaczyć go w pełnej krasie, gotowego dla mnie. I dwie godziny później zobaczyłam. W zachwycie i zupełnym zaskoczeniu powiedziałam w chwili gdy zdjął bieliznę: „Jest ogromny!”. Bo rzeczywiście jest.

Tymczasem w saunie obserwowaliśmy się bez przerwy. Stawałam za nim gdy brał prysznic między jedną sesją a drugą i podziwiałam jego ciało. Idealne w każdym calu, odpowiednie dla mnie, bosko harmonijne, zdrowe i słodkie. Przyłapywałam się na chęci objęcia go od tyłu i chwycenia z przodu, jednak nie byłam do końca pewna czy chciałby tego, a poza tym żal byłoby mi odmawiać sobie takiego widowiska tylko dlatego, że jestem niecierpliwa… Dowiedziałam się jeszcze tej nocy, że chciał zrobić to samo ze mną.

Jakiś czas później, stojąc na przystanku tramwajowym w ten późny, śnieżny wieczór podjęliśmy decyzję, że jedziemy do niego. Wiele najważniejszych rzeczy w moim życiu wydarzyło się przypadkiem albo pod wpływem impulsu. To dla mnie zdumiewający wniosek, bo na co dzień nie działam nigdy pochopnie, wiele rzeczy planuję, nie ryzykuję. Dlatego zdumiewa mnie to jak szybko zdecydowałam się spotkać z D., stanąć przed nim naga i dumna, pójść do niego i zostać u niego. Tamtego wieczoru poszłam. I zostałam.